Rowery elektryczne z napędem Bosch potrafią kosztować tyle, co przyzwoity używany samochód. Nowy KTM Macina Joy 2027 idzie jednak pod prąd. Kompletnie wyposażony trekkingowy e-bike został wyceniony w Niemczech na 2299 euro, czyli około 9900 złotych. Tak, są pewne kompromisy.
KTM Macina Joy korzysta z nowego silnika Bosch
Zamiast droższego silnika centralnego KTM zastosowało w Macina Joy 2027 nową jednostkę Bosch Hub Line umieszczoną w piaście tylnego koła. Oferuje ona 45 Nm momentu obrotowego, więc nie dorównuje napędom Bosch Performance Line CX, ale do jazdy po mieście, ścieżkach rowerowych i łagodnych leśnych trasach powinna w zupełności wystarczyć.
Silnik współpracuje z wyjmowanym akumulatorem Bosch CompactTube o pojemności 400 Wh. To mniej niż 500, 625 czy nawet 750 Wh spotykane w droższych rowerach trekkingowych. Macina Joy nie powstała jednak z myślą o wielogodzinnych wyprawach. Ma być przede wszystkim praktycznym środkiem transportu do pracy i rowerem na krótsze wycieczki.
Na wyposażeniu znalazł się 9-biegowy napęd Shimano CUES U4000, a za hamowanie odpowiadają hydrauliczne hamulce tarczowe Shimano MT200. Komfort na dziurawych drogach ma poprawić amortyzowany widelec Suntour NX1 o skoku 63 mm.
Warto podkreślić, że Bosch Hub Line nie korzysta z czujnika momentu obrotowego. Wspomaganie bazuje na czujniku kadencji i danych z pozostałych sensorów, dlatego może działać płynniej od najtańszych napędów w piaście, ale nie będzie równie naturalne jak w rowerach z silnikiem centralnym pokroju Engwe E26 3.0 Pro.
Tani, ale od razu gotowy do jazdy
KTM nie oszczędzało na wyposażeniu potrzebnym podczas codziennej jazdy. Macina Joy otrzymała przednie i tylne błotniki, bagażnik, podpórkę oraz zintegrowane oświetlenie. Nie trzeba więc od razu dokupować zestawu akcesoriów za kilkaset złotych.
Rower waży 23,6 kg, a jego dopuszczalna masa całkowita wynosi 142 kg. Do wyboru będą trzy wersje ramy, kilka rozmiarów oraz różne warianty kolorystyczne.
Cena 2299 euro za KTM Macina Joy dotyczy rynku niemieckiego, a polski cennik nie jest na razie znany. Jeśli jednak u nas rower rzeczywiście będzie kosztował około 10 tys. złotych, może stać się jedną z ciekawszych markowych propozycji dla osób szukających elektryka do codziennych dojazdów.
Źródło: elektrofahrrad24