Engwe E26 3.0 Pro – test. To SUV świata rowerów elektrycznych (za pół ceny)

Maksym SłomskiSkomentuj
Engwe E26 3.0 Pro – test. To SUV świata rowerów elektrycznych (za pół ceny)

Engwe E26 3.0 Pro to najnowszy chiński elektryczny rower miejski typu full suspension z silnikiem umieszczonym centralnie. Sprawdziłem, czy cena inteligentnego eSUV-a o co najmniej połowę niższa od konkurencji czyni go zakupem opłacalnym dla absolutnie każdego.



Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo tanio?

Rowery elektryczne są coraz tańsze. Podstawowe, niezłe modele da się kupić już za nieco ponad 3000 złotych i na ich tle cena Engwe E26 3.0 Pro może wydawać się wysoka. Engwe E26 3.0 Pro to legalny w świetle polskiego prawa rower elektryczny z pełnym zawieszeniem, który w promocji na start sprzedaży można kupić za 8049 złotych. Jako gratis producent dodaje warty 299 złotych kosz przedni oraz wartą 659 złotych torbę podróżną Engwe. Bagażnik tylny, błotniki, oświetlenie i stopka montowane są fabrycznie niezależnie od promocji.

Nawet w cenie regularnej wynoszącej 8909 złotych cena Engwe E26 3.0 Pro jest korzystna, jeśli zerkniemy na jego specyfikację i to, co oferuje konkurencja. Rower z dwoma amortyzatorami i umieszczonym centralnie silnikiem Mivice o momencie obrotowym aż 100 Nm ewidentnie pozycjonowany jest jako tańsza alternatywa dla Haibike Adventr 4, kosztującego około 19 000 złotych. Spójrzcie tylko – wygląda niemal identycznie.



Rozpakowanie

Rower Engwe E26 3.0 Pro dotarł do mnie w sporym kartonie o ponadprzeciętnej masie. Rzut oka w specyfikację roweru zdradza, z czego to wynika. Najnowsza propozycja w ofercie coraz popularniejszego w Polsce producenta waży 30,2 kg bez akumulatora oraz 34 kg po jego zamontowaniu. Engwe reklamuje model E26 3.0 Pro jako inteligentnego eSUV-a, zatem masa jest niejako konsekwencją tej zapowiedzi. Żarty jednak na bok, bowiem nie bierze się ona z niczego.

Engwe E26 3.0 Pro test opinia recenzja

W środku pudełka znalazła się instrukcja montażu w języku polskim, co zasługuje na pochwałę. Z tego, co zaobserwowałem w moim śląskim regionie, na rowerach marki Engwe przemieszczają się głównie osoby starsze, a tym z różnych powodów może być nie po drodze z dokumentacją w języku angielskim.

Złożenie roweru nie stanowiło większego wyzwania, choć napotkałem na dwa problemy. Pierwszym była nieczytelna instrukcja dotycząca założenia przedniej osi. Element ten w większości rowerów wystarczy wsunąć, a następnie przekręcić i zacisnąć szybkozamykacz. Tutaj konieczne jest przełożenie w odpowiedniej kolejności garści podkładek i nakrętek, co niezbyt dobrze obrazuje rysunek techniczny. Zauważyłem w pierwszych recenzjach opublikowanych w sieci, że nie tylko ja mam do tego zastrzeżenia. Finalnie oczywiście po kilku minutach uporałem się z tym zagadnieniem, jednak nie wszyscy będą mieli tyle cierpliwości.

Drugi problem to montaż przedniej lampki. Jej konstrukcja (zwłaszcza daszek odcinający strumień światła) sugeruje montaż odwrotny do prezentowanego w instrukcji. Próba zamontowania lampki zgodnie z dokumentacją skutkowała zbyt małą ilością miejsca na przewód zasilający oraz brakiem możliwości skutecznego i pewnego zaciśnięcia lampki w mocowaniu za pomocą dołączonej śrubki.

I wierzcie mi lub nie, ale są to jedne z moich nielicznych zastrzeżeń.


reklama


Wygląd i jakość wykonania

Engwe E26 3.0 Pro jest naprawdę sporych rozmiarów rowerem. Rama wykonana ze stopu aluminium 6061 jest gruba, estetycznie zespawana i ładnie pomalowana na kolor szary lub niebieski. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, iż warstwa lakieru nie jest zbyt gruba i w miejscu przylegania ewentualnych akcesoriów do ramy warto nakleić sobie jakiegoś rodzaju protektory.

Producent odpuścił szerokie, 4-calowe opony w nowej wersji modelu E26 Pro zastępując je oponami 26 x 3.0″. Dzięki temu rower mniej przypomina fatbike’a i wygląda bardziej jak rower miejski. Pomimo faktu, iż mamy do czynienia z de facto elektrycznym fullem, Engwe nie stworzyło go z myślą o ekstremalnej jeździe w lesie. Idealnie spisywać się ma na drogach asfaltowych, szutrowych oraz piaskach. Jednym słowem: spodoba się osobom zainteresowanym turystyką rowerową.

Akumulator 48 V o pojemności 720 Wh (efektywnie ok. 680 Wh) wykorzystuje dobrej klasy ogniwa marki LG. W zestawie znalazła się standardowa ładowarka 54,6 V 4 A, lecz z odpowiednią ładowarką akumulator obsługuje ładowanie nawet 8 A. W aplikacji Engwe użytkownik może po sparowaniu roweru określić, czy woli ładować akumulator wolniej, czy szybciej, wybierając natężenie prądu 2, 4, 6 lub 8 A. Wolne ładowanie jest łaskawsze dla ogniw, pamiętajcie. Ach, no i akumulator jest tu wyjmowany po przekręceniu kluczyka – da się go ładować w dowolnym miejscu, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by uzupełnić jego stan na rowerze.

Diabeł tkwi w szczegółach

Najważniejsza informacja: ten rower ma czujnik momentu obrotowego. Oznacza to, że wspomaganie działa bardzo płynnie i naturalnie i dobierane jest do tego, w jaki sposób pedałujecie. W przeciwieństwie do tanich rowerów elektrycznych nie ma tu efektu szarpania i zerojedynkowej jazdy z nagłym uderzeniem mocy. Silnik ma moc 250 W, szczytowo osiąga 500 W i generuje moment obrotowy na poziomie 100 Nm.

Druga istotna kwestia to skuteczne hamulce. Producent zastosował tu hydrauliczne hamulce tarczowe z tarczami o średnicy 180 mm. Nie są to tylko spowalniacze, a układ pozwalający skutecznie wyhamować masywną konstrukcję wraz z jeźdźcem.

Jeżeli chodzi o napęd, to mamy tu do czynienia z 8-biegową grupą Shimano Altus. W rowerze miejskim i użytkowanym do turystyki jest to dobór w pełni racjonalny i gwarantujący gładką zmianę przełożeń. W elektrykach z silnikiem centralnym warto zmieniać przełożenia pod mniejszym obciążeniem i unikać zmiany biegów podczas mocnego naciskania na pedały, zwłaszcza na podjazdach.

Podwójna amortyzacja… działa, choć nie jest to zestaw amortyzatorów najwyższej klasy. Przedni amortyzator ma skok 80 mm, tylny natomiast zaledwie 30 mm. Tylny amortyzator osadzono na tulejach zamiast na łożyskach. Tuleje warto wyjąć i przesmarować przed rozpoczęciem eksploatacji, aby ograniczyć ich zużycie. Subiektywnie rzecz ujmując praca zawieszenia jest satysfakcjonująca w jeździe miejskiej i szutrowej – jeżeli marzycie o dynamicznej jeździe po kamieniach i korzeniach, nie tędy droga.

To rower elektryczny także dla ciężkich jeźdźców

Częstym zmartwieniem nieco tęższych osób jest maksymalny udźwig roweru. Z Engwe E26 3.0 Pro mogą śmiało korzystać osoby o masie nawet 150 kilogramów. Nie osiągną one ze wspomaganiem deklarowanego zasięgu rzędu 135 kilometrów, lecz takowy zarezerwowany jest dla najlżejszych użytkowników w idealnych warunkach na płaskich drogach asfaltowych. Mi jako osobie o masie 82 kg udało się uzyskać blisko 100 kilometrów zasięgu w jeździe mieszanej.

Do wyboru z poziomu ekranu mamy 5 poziomów wspomagania oraz opcję jego deaktywacji. Już na drugim, zupełnie ekonomicznym poziomie, rower jedzie jak wściekły nawet w dość wymagającym terenie. Na najbardziej strome podjazdy warto aktywować sobie poziom piąty, by delektować się zupełnie bezwysiłkowym pokonywaniem wzniesień. Osoby starsze lub po prostu z gorszą kondycją z pewnością docenią taki luksus. Zawsze powtarzam, że rower elektryczny to szansa na dalekie wypady dla osób, które nie byłyby w stanie pedałować w pełni samodzielnie przez 3-4 godziny.

Czy Engwe E26 3.0 Pro da się odblokować? Nie, nie da się i może to i lepiej? Ten rower nie ma manetki i w razie kontroli policji nie przysporzy problemów kierującemu. Mandaty są wysokie i nie ma sensu kusić losu. Wyjściowe parametry Engwe E26 3.0 Pro czynią z niego rower bardzo sprawnie poruszający się nie tylko w mieście, ale i na bezdrożach.

Czy Engwe E26 3.0 Pro jest wygodny?

Tak, jest. Mam 183 centymetry wzrostu i wydaje mi się, że osoba o kilka centymetrów wyższa bez problemu odnajdzie się na tym rowerze. Ba, mierząca 163 centymetry Ania czuła się na nim dobrze, choć mówiła, że jak na jej gust rower jest odrobinę zbyt przytłaczający swoim rozmiarem. Ot, kwestia przyzwyczajenia, bowiem do jej wzrostu dopasowany był świetnie, a siodełko dało się jeszcze trochę obniżyć. Regulowany mostek pozwala bardzo mocno podnieść lub obniżyć kierownicę, by dopasować ją do jeźdźca.

Warto pamiętać, że tak jak da się regulować miękkość przedniego amortyzatora, tak samo da się określić pracę amortyzatora tylnego. To amortyzator powietrzny, ustawiony domyślnie pod użytkownika o masie 100 kg. Będzie pracował najlepiej, jeżeli ciśnienie w nim dobierzecie do swojej masy. Niezbędna będzie do tego pompka, której producent nie dołącza w zestawie.

Lubię jeździć na siodełkach szosowych, więc siodło w Engwe E26 3.0 Pro wydaje mi się wielkie jak kanapa. Miękkie, owszem, lecz moje pośladki preferują bardziej minimalistyczne konstrukcje. Osoby jeżdżące na rowerze bez „pieluchy” powinny być ukontentowane, a jeśli nie – sytuację uratuje żelowy pokrowiec lub… inne siodełko.

Engwe E26 3.0 Pro ma też GPS i alarm antykradzieżowy

Po połączeniu z aplikacją Engwe rower można śledzić na mapie. Pojazd da się również zablokować i odblokować go sobie poprzez zbliżenie doń smartfona. W apce podejrzycie stan naładowania baterii, statystyki z odbytych wycieczek, a nawet zarejestrujecie za jej pomocą przebieg trasy. Da się dzięki niej włączyć oświetlenie, zablokować zdalnie rower, a nawet uruchomić dzwonek, aby odstraszyć osoby nadmiernie interesujące się pojazdem.

Co ważne, wybrane funkcje (lokalizacja, zdalna blokada, alarm) oferowane są w ramach usług Smart Service. O ile pierwszy rok producent dorzuca jako gratis, to po upływie tego czasu należało będzie wnieść stosowną opłatę.

I nie lękajcie się, nie potrzebujecie apki, aby korzystać z Engwe E26 3.0 Pro. To rzecz zupełnie opcjonalna.

Engwe E26 3.0 Pro – czy warto?

Engwe E26 3.0 Pro nie jest rowerem dla absolutnie każdego. Masa wynosząca 34 kg skutecznie zniechęci osoby, które muszą wnosić go po schodach, a podstawowej klasy zawieszenie nie czyni z niego maszyny do ostrej jazdy po górskich szlakach. Jeżeli jednak szukacie wygodnego roweru elektrycznego do miasta, turystyki i jazdy po szutrach, trudno znaleźć równie kompletną konstrukcję w tej cenie.

Engwe E26 3.0 Pro test opinia recenzja

Za mniej niż 9000 złotych otrzymujemy centralny silnik o momencie 100 Nm, naturalnie działające wspomaganie z czujnikiem momentu obrotowego, pojemny akumulator, skuteczne hamulce hydrauliczne oraz pełne wyposażenie potrzebne na co dzień. Do tego dochodzą GPS, alarm i możliwość zdalnego zablokowania roweru. Oszczędności widać w klasie zawieszenia, niezbyt grubej warstwie lakieru oraz kilku detalach montażowych. Mimo to podczas jazdy miejskiej i turystycznej rower pozostaje bardzo wygodny, a skuteczne hamulce nie dają powodów do obaw o bezpieczeństwo.

Engwe E26 3.0 Pro daje mnóstwo frajdy, bez wysiłku pokonuje strome podjazdy i pozwala planować naprawdę długie wycieczki. Jeśli macie gdzie przechowywać tak ciężki rower, zdecydowanie warto rozważyć jego zakup. W swojej cenie jest jednym z najciekawszych elektrycznych eSUV-ów dostępnych na polskim rynku.

Mocne strony:

  • nawet o połowę tańszy od podobnie wyposażonych konkurentów,
  • centralny silnik o momencie 100 Nm świetnie radzi sobie ze stromymi podjazdami,
  • naturalnie działające wspomaganie z czujnikiem momentu obrotowego,
  • rzeczywisty zasięg może zbliżyć się do 100 km,
  • skuteczne hydrauliczne hamulce tarczowe,
  • wysoki komfort jazdy po asfalcie i szutrach,
  • pojemny, wyjmowany akumulator z ogniwami LG,
  • bogate wyposażenie fabryczne,
  • lokalizator GPS, alarm i zdalna blokada,
  • udźwig do 150 kg,
  • pełna zgodność z polskimi przepisami.

Słabe strony:

  • duża masa wynosząca 34 kg,
  • po rozładowaniu akumulatora jazda staje się wyraźnie trudniejsza,
  • podstawowej klasy zawieszenie nie nadaje się do ostrej jazdy terenowej,
  • kłopotliwy i słabo opisany montaż przedniej osi,
  • problematyczny montaż przedniej lampki,
  • część inteligentnych funkcji będzie płatna po pierwszym roku użytkowania.

Maksym SłomskiMaksym Słomski Z dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, a z nowymi technologiami właściwie od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP SA i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Newsman, tester, ten od wideo. Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i biegania. Wyznawca filozofii xD.