Aerox 3 od SteelSeries jest obecny w świadomości przynajmniej niektórych graczy od 2020 roku, kiedy to wyszła jego pierwsza, jeszcze przewodowa wersja. Na początku kwietnia do sprzedaży trafił udoskonalony model, nazwany niezbyt odkrywczo jako Gen2. Niewiele zmieniło się w kwestii budowy, natomiast sporo zadziało się pod maską. Mamy tu bowiem do czynienia m.in. z ultraszybkim odświeżaniem w trybie bezprzewodowym na poziomie 4000 Hz. Czy to wystarczy, aby ponownie zaskarbić sobie uznanie gamerów? Sprawdzamy.
Dziurawa obudowa, waga piórkowa i efektowne podświetlenie
Podziurawiona obudowa to element charakterystyczny SteelSeries Aerox 3 od debiutu pierwszej, jeszcze przewodowej wersji w 2020 roku. Do dziś cecha ta nie została zmieniona, podobnie zresztą jak inne elementy obudowy.
Po co bowiem zmieniać coś, co działa dobrze? Z pewnością z takiego założenia wyszedł producent, który ponownie oferuje nam stosunkowo niewielką konstrukcję, która w większej dłoni (takiej jak moja) po prostu znika. Nie ukrywam, że jestem fanem większych gryzoni, ale na kilka tygodni testów postanowiłem się przemóc i zapomnieć o tym mankamencie.

Myszka wykonana jest solidnie, choć sprawia wrażenie bardzo delikatnej. To z pewnością efekt wagi, która nie przekracza 70 gramów. Niestety nie ma tu możliwości dociążenia konstrukcji, więc Aerox 3 siądzie przede wszystkim osobom, które preferują wagę piórkową.
Budowa jest symetryczna, ale mimo wszystko przeznaczona dla osób praworęcznych. Wynika to z umiejscowienia dwóch przycisków po lewej stronie (patrząc z góry), które obsługuje się kciukiem. Na grzbiecie znalazł się też przycisk do szybkiej zmiany DPI. Kółko myszki działa bardzo przyjemnie. Ma wyraźnie zaznaczony przeskok, co w przypadku zmiany broni w strzelankach ma bardzo duże znaczenie.

Pięciopunktowe podświetlenie umieszczono w dolnej części gryzonia, pod płytką, która jest sercem urządzenia. Z racji, że przez obudowę możemy zajrzeć do środka i podejrzeć “bebechy”, jest ono bardzo efektowne, szczególnie po zapadnięciu zmroku. Wyraźnie dostrzegalne jest jednak także za dnia.

Przyciski główne działają w porządku, dając wyraźny i przyjemny klik. Mimo wszystko twierdzę, że design nie przypadnie wszystkim do gustu. W moim odczuciu gryzoń sprawia wrażenie niedokończonego, ale taki już urok otwartych konstrukcji. Przynajmniej ręka poci się znacznie mniej podczas intensywnego użytkowania. Co ciekawe, mimo takiej budowy, producentowi udało się uzyskać certyfikat szczelności IP54.
Jak SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen2 leży w dłoni? Niewielka budowa sprawia, że nie można go chwycić pewnie całą ręką. Konstrukcja promuje chwyty claw grip i fingertip. Zdecydowanie nie jest to gryzoń dla osób preferujących palm grip, chyba że mają małe ręce.

Początkowo obawiałem się też dość mocno symetrycznej, a co za tym idzie, mniej wyprofilowanej obudowy. Podczas rozgrywki w ogóle mi to jednak nie przeszkadzało, a mały palec z powodzeniem znajdował oparcie na bocznej ściance.
Jestem osobą, która preferuje myszki o wyższym grzbiecie, na którym można pewnie oprzeć rękę i agresywnym wyprofilowaniu bocznym. Mimo wszystko Aerox 3 w nowym wydaniu w ogóle mi nie przeszkadzał. Dobrze obsługiwało mi się go już po kilku minutach przyzwyczajenia, za co duży plus.
Szybkie połączenie bezprzewodowe
SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen2 łączy się z komputerem za pomocą bardzo elastycznego kabla w grubym oplocie przypominającym sznurówkę, ale głównie wtedy, gdy chcemy podładować baterię. Żal bowiem nie wykorzystać trybu bezprzewodowego 2,4 GHz, którego największą zaletą jest próbkowanie na poziomie 4000 Hz.
Transmiter ma zakończenie USB-C, ale w zestawie znajduje się też przejściówka z żeńskiego USC-C na żeńskie USB-C. Dzięki temu, wykorzystując kabel z zestawu, można do niej podłączyć transmiter pod zwykłe USB-A.

Producent zaleca zresztą takie rozwiązanie, by sam transmiter znajdował się jak najbliżej myszki. Dzięki temu unikamy ewentualnych zakłóceń i mamy pewność, że siła sygnału jest najmocniejsza.
Takie rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę – gdy bateria kończy żywota, bez schylania się do komputera możemy szybko chwycić kabel i podłączyć go do myszki, kontynuując rozgrywkę.
Największą zaletą trybu bezprzewodowego jest oczywiście częstotliwość odświeżania 4000 Hz, co oznacza, że gryzoń wysyła sygnał do komputera co 0,25 ms. Cztery razy szybciej niż większość myszek oferujących odświeżanie 1000 Hz.
Czy można to zauważyć podczas rozgrywki? Z pewnością tylko przy kosmicznych wartościach odświeżania ekranu i karcie graficznej, która zdoła taki klatkaż uciągnąć. Docenią to prosi oraz gracze, którzy po prostu lubią, gdy ich sprzęt jest “naj”. Zwykły gracz bardzo szybko przejdzie obok tej funkcji obojętnie.

Wartość odświeżania można oczywiście zmieniać w oprogramowaniu. Dobrze, że można to robić, bo wpływa ono mocno na czas pracy na baterii. W niektórych grach najwyższe próbkowanie (szczególnie w tych bardzo starych) sprawiało też problemy. Przykładowo stareńki Unreal Tournament (naszło mnie na nostalgiczne, arenowe strzelanie) kompletnie sobie z nim nie radził i musiałem zejść do wartości 1000 Hz.
Warto zaznaczyć, że połączenie przewodowe obsługuje maksymalnie 1000 Hz. Dostępny jest też energooszczędny tryb Bluetooth, idealny do pracy biurowej. Pomiędzy poszczególnymi trybami pracy można się przełączać za pomocą przycisku zlokalizowanego pod obudową.
Bateria potrafi płatać figla
W optymalnym scenariuszu producent deklaruje nawet 200 godzin pracy na jednym ładowaniu (w trybie Bluetooth). W rzeczywistości wariant ten jest bardzo trudny do osiągnięcia. Już samo włączenie trybu 4000 Hz drastycznie obniża czas pracy, ale prawdziwym pożeraczem energii jest podświetlenie.

Jeśli z niego korzystamy, w trybie wysokiego próbkowania możemy liczyć co najwyżej na kilkanaście godzin pracy. Myszka w trybie bezczynności przez całą noc potrafi zużyć kilka procent akumulatora, więc warto ją po skończeniu grania po prostu wyłączyć.
Nie lubię iść na kompromisy i rezygnować z funkcjonalności, więc myszkę ładowałem nawet kilka razy w tygodniu. Na szczęście to nie problem, bo kabel z transmiterem i tak znajdował się zaraz obok podkładki.
Nowy sensor i dobre wrażenia z gry
Dużą nowością w SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen2 jest sensor optyczny TrueMove 26K, który charakteryzuje się rozdzielczością 26000 DPI, szybkością 400 IPS i przyspieszeniem 40 G. Mamy więc wręcz zawrotne wartości, których… w realnym użytkowaniu praktycznie nikt nie stosuje. Znacie kogoś, komu potrzebne jest aż 26000 DPI?
Większość graczy zazwyczaj operuje w granicach mieszczących się do 4000 DPI. Ba, mi w zupełności wystarcza 2000 DPI, ale dobrze, że mamy tu wybór. Oczywiście czułość myszki można dostosować do własnych preferencji i przypisać konkretne wartości do kilku profilów, by szybko się pomiędzy nimi przełączać.

Dużo bardziej podoba mi się możliwość modyfikacji wartości LOD, czyli wysokości, powyżej której sensor przestaje rejestrować ruch. Gracze mogą wybrać 1 lub 2 mm, dopasowując ją do własnego stylu gry. Ja np. lubię, gdy myszka przestaje reagować na ruch od razu po oderwaniu jej od blatu.
No dobrze, a jak nowy sensor sprawdza się w grach? Wyśmienicie. Odczyt ruchów myszki jest bardzo szybki i mega dokładny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby bardzo szybko przewijać kursorem po ekranie, by chwilę później być wyjątkowo precyzyjnym. Dla wprawionego gracza TrueMove 26K daje ogromne możliwości i wierzę, że potrafi dać faktyczną przewagę nad przeciwnikami w grach online.
Gryzoń świetnie sprawdza się także podczas pracy biurowej czy przeglądania internetu, szczególnie jeśli operujemy na dwóch lub nawet trzech monitorach. W takiej konfiguracji jest świetnym przedłużeniem ręki.
Dopracowane oprogramowanie
SteelSeries przyzwyczaiło nas już do mocno rozbudowanego oprogramowania, ale w kontekście Aerox 3 Wireless Gen2 przeszło samo siebie. W ustawieniach gryzonia możemy zmienić działanie każdego przycisku, przypisując im nowe funkcje czy makra.

Mamy dostęp do ustalania kilku poziomów DPI, zmiany wysokości LOD, a także częstotliwości próbkowania. Jest nawet funkcja poprawienia stabilności połączenia bezprzewodowego, która przyda się w obszarach, w których występują większe zakłócenia. Działa ona jednak wyłącznie do wartości 2000 Hz i wpływa na pobór energii. Do tego dochodzi tryb wygładzania w przypadku połączenia Bluetooth, by także w tu uzyskać satysfakcjonujące wyniki.

Producent umieścił też zaawansowane rozwiązania, takie jak Angle Snapping, które wygładza nasze ruchy. Wartość pomocy można dostosować do własnych preferencji. W najbardziej drastycznym scenariuszu szybkie przesunięcie myszką w bok będzie zawsze skutkować ruchem po idealnej linii prostej. Może się to okazać pomocne, szczególnie gdy wiemy, w których miejscach pojawia się wróg i chcemy szybko go namierzyć.

Można też dostosować opóźnienie działania kółka myszki, by uniknąć przypadkowych przewinięć np. podczas zmiany broni. Z kolei dostosowanie rotacji “uczy” sensor specyficznego trzymania przez nas myszki pod określonym kątem, dzięki czemu będziemy jeszcze bardziej precyzyjni.

Świetnym dodatkiem jest też 3D Aim Trainer, który na przestrzeni kilku rund testuje naszą celność z różnymi ustawieniami czułości, a następnie sugeruje optymalne ustawienia w konkretnych grach. Doskonała sprawa, bo otrzymujemy dokładne statystyki naszej skuteczności na poszczególnych poziomach, dzięki czemu można zdecydować się na najlepszy wariant.
Świetna myszka, choć mojej duszy nie porwała
SteelSeries Aerox 3 Wireless Gen2 to pod wieloma względami bardzo udana konstrukcja. Design, szczególnie w białym wariancie, jest dość dyskusyjny i sprawia wrażenie niedokończonego, ale znajdą się gracze, którym przypadnie do gustu. Niewiele można zarzucić jakości wykonania czy sensorowi, który świetnie sprawdza się w grach. Wisienką na torcie jest wysokie próbkowanie, choć w połączeniu z podświetleniem objawia się to kiepskim czasem pracy na baterii.
Mimo wszystko gryzoń mnie nie porwał. To bardzo udana konstrukcja, ale jej pełny potencjał docenią tylko wybrani gracze. Konkretnie ci, którzy grają na bardzo wysokim poziomie i szukają dodatkowej przewagi lub tacy, którzy uwielbiają, gdy ich sprzęt na papierze ma najlepsze statystyki. Trzeba też lubieć filigranową, otwartą konstrukcję.
Mocne strony:
- solidne wykonanie
- efektowne podświetlenie
- niska waga i filigranowa konstrukcja
- świetny sensor optyczny
- możliwość zmiany LOD
- próbkowanie 4000 Hz w trybie bezprzewodowym
- trzy tryby komunikacji: przewodowy, 2.4 GHz i Bluetooth
- dopracowane i przydatne oprogramowanie
- fani otwartych konstrukcji będą zadowoleni
Słabe strony:
- a inni będą narzekać na kontrowersyjny design
- bateria w trybie największej wydajności pozostawia sporo do życzenia