Test robota koszącego Roborock RockMow Z115. Wyjątkowo zwrotny i skuteczny

Mateusz PonikowskiSkomentuj
Test robota koszącego Roborock RockMow Z115. Wyjątkowo zwrotny i skuteczny

RockMow Z115 to robot koszący zaprojektowany z myślą o pielęgnacji trawników o powierzchni do 1500 m². Na papierze wyróżnia się przede wszystkim napędem na cztery koła (AWD), który w połączeniu z możliwością pokonywania nachyleń do 80%, czyli około 39 stopni, ma ułatwiać pracę na wymagającym terenie. Za koszenie odpowiada układ sześciu ostrzy o szerokości roboczej 24 cm. Wysokość trawy można regulować elektrycznie w zakresie od 20 do 70 mm, a pływająca tarcza tnąca ma pomagać w utrzymaniu równego efektu również na nierównym podłożu.



Przez ostatnie tygodnie miałem okazję sprawdzić, jak RockMow Z115 poradzi sobie z moim niezbyt wymagającym ogrodem. Ale spokojnie, zweryfikowałem też pracę w trudnym terenie.

Egzemplarz testowy został dostarczony redakcji przez producenta bezpłatnie do celów recenzenckich. Producent nie miał wpływu na treść niniejszej publikacji.

Flagowa specyfikacja RockMow Z115

Bez wątpienia, testowane urządzenie możemy zaliczyć do segmentu premium. Producent zaimplementował rozwiązania, które zarezerwowane są dla urządzeń z najwyższej półki. W ofercie chińskiej marki znajdziemy również modele RockMow Z130 i RockMow Z150, różniące się tak naprawdę powierzchnią zalecanego obszaru koszenia i wielkością baterii. Zatem jeżeli masz ogród do 1500 m², Z115 będzie słusznym kierunkiem, ale producent ma też ofertę dla jeszcze większych trawników (do 3 i 5 tys. m²).



Producent wyposażył model Z115 w system nawigacji Sentisphere, mapowanie wspierane przez AI oraz technologię Quad Vision odpowiedzialną za omijanie przeszkód. Do tego dochodzą Active Steering, czyli system skrętu, oraz Dynamic Suspension, czyli dynamiczne zawieszenie. Robot obsługuje wiele stref koszenia i pozwala na sterowanie z poziomu aplikacji. Opcjonalny system koszenia przy krawędziach ma ograniczać niedokoszone pasy do około 3 cm.

Akumulator o pojemności 6 Ah zapewnia deklarowany czas pracy do 120 minut, a pełne ładowanie ma trwać około godziny. RockMow Z115 łączy się przez Wi-Fi, Bluetooth i sieć komórkową 4G (3 lata danych 4G w cenie). Obudowa spełnia normę wodoodporności IPX6, a zabezpieczenie antykradzieżowe ma utrudniać nieautoryzowane zabranie urządzenia.

Całość waży naprawdę sporo, bo aż 21,2 kg i mierzy 661 × 475 × 294 mm. To zestaw parametrów, który zapowiada robota przystosowanego nie tylko do regularnego koszenia dużych trawników, ale też do pracy na pochyłościach i bardziej skomplikowanym terenie.

Do testów wraz z robotem otrzymałem również akcesorium, czyli moduł tnący PreciEdge wyceniony na około 660 zł. Jego zadaniem jest automatyczne dokaszanie trawy przy krawędziach, nawet w odległości zaledwie 3 cm od ich granicy. Dzięki temu powinno być mniej pracy z ręcznym podkaszaniem miejsc wzdłuż obrzeży trawnika czy innych przeszkód. Trzeba jednak pamiętać o istotnym ograniczeniu. Po zamontowaniu modułu prześwit robota nad przeszkodami zmniejsza się do 5 cm. Akcesorium jest kompatybilne z serią RockMow Z.

Terenowy wygląd i poważne zawieszenie

Roborock postawił na dynamiczny wygląd, który od razu zdradza, że mamy do czynienia z urządzeniem, które nie boi się trudnego terenu. Tylne zawieszenie osadzono na imponujących sprężynach w kolorze żółtym i myślę, że jest to celowy zabieg, który jeszcze bardziej ma pokazać, jakie jest zastosowanie robota.

Całą konstrukcję dosłownie nafaszerowano kamerami i czujnikami, aby poruszanie się w skomplikowanym terenie przebiegało bez zakłóceń. Na górze znalazł się typowy przycisk STOP, jest też prosty ekran oraz 3 przyciski odpowiedzialne za sterowanie urządzeniem. Mamy zatem wszystko, co niezbędne.

Podwozie odsłania 6 ostrzy tnących umieszczone na 24-centymetrowej tarczy. Dodatkowe dwa ostrza osadzono na module PreciEdge, który sprzedawany jest opcjonalnie.

Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do jakości wykonania. Plastiki wyglądają na solidne, a całość prezentuje się naprawdę okazale.

Kosiarka ma nie tylko dużą baterię, ale i dynamiczne zawieszenie oraz napęd na wszystkie koła (4WD). Zaawansowana konstrukcja przekłada się na sporą masę. Robot waży około 21,7 kg więc jego ręczne przenoszenie nie należy do przyjemnych czynności. Ale spokojnie – można sterować nim zdalnie za pomocą smartfona, aby dojechać w pożądane miejsce i to nawet poza obszarem wyznaczonej mapy.

Instalacja robota w ogrodzie

Testując kosiarki wielu producentów na przestrzeni ostatnich miesięcy muszę stwierdzić, że montaż tego typu urządzeń jest łatwy jak nigdy. Roborock nie wyłamuje się z tego schematu oferując naprawdę przyjemną konfigurację.

Urządzenie współpracuje oczywiście z aplikacją mobilną i jest ona absolutnie niezbędna. Po ustawieniu stacji bazowej (poza granicą mapy) oraz anteny referencyjnej RTK, co w moim przypadku trwało dosłownie kilka minut, mogłem przystąpić do łączenia robota z aplikacją.

Cały proces przebiegł wzorowo. Aplikacja jest oczywiście w języku polskim, a producent przygotował nawet garść instrukcji, które warto poznać, aby poprawnie przygotować teren do pracy kosiarki.

Stację ładującą należy umieścić na płaskiej, równej powierzchni, w otwartej przestrzeni. Producent zaleca pozostawienie co najmniej 2 metrów wolnego miejsca wokół stacji, bez przeszkód utrudniających manewrowanie i prawidłowe dokowanie kosiarki. Trawa w tym obszarze nie powinna przekraczać 9 cm wysokości.

Przy wyborze lokalizacji należy również uwzględnić dostęp do zasilania. Stacja powinna znajdować się w odległości nie większej niż 10 metrów od ładowarki akumulatora. Producent zaleca ponadto wybranie miejsca, w którym dostępny jest silny sygnał Wi-Fi, potrzebny do wygodnej konfiguracji i obsługi urządzenia.

Drugim ważnym elementem instalacji jest stacja referencyjna RTK, która dostarcza robotowi precyzyjne dane pozycjonujące. Jej lokalizację należy zaplanować z uwzględnieniem otoczenia. Zgodnie z instrukcją antena powinna znajdować się na otwartej przestrzeni, w odległości co najmniej 2 metrów od ścian i ogrodzeń.

W przypadku mojej instalacji, nie trzymałem się idealnie tych wytycznych, ale mimo to, kosiarka nie miała problemów z nawigacją czy powrotem do bazy.

Tworzenie mapy terenu to czysta przyjemność. Wystarczy uruchomić odpowiednią funkcję w aplikacji i prowadzić robota wzdłuż granicy wyznaczanego obszaru. Urządzenie zarejestruje w ten sposób mapę, która posłuży do późniejszego automatycznego koszenia. Precyzyjny układ jezdny sprawia, że tworzenie mapy poszło mi wyjątkowo sprawnie, a późniejsze testy wykazały, że robot nie ma tendencji to wyjeżdżania poza wyznaczony obszar.

Zwrotność, która imponuje

Najciekawszym elementem całej konstrukcji jest aktywny układ sterowniczy. Muszę przyznać, że to, jak RockMow Z115 porusza się po terenie, robi naprawdę ogromne wrażenie. I nie mam tutaj na myśli tylko sprawnego zawracania na płaskim terenie, bo z tym nie ma problemu praktycznie żaden współczesny robot koszący.

Jak wspomniałem na początku testu, mój ogród jest niemal całkowicie płaski i dość prosty. Owszem występują przeszkody, jak nasadzenia, węższe przejścia czy trampolina, ale teren nie jest specjalnie wymagający. Dlatego, aby sprawdzić zwrotność napędu udałem się w okolice pobliskiego stawu, gdzie teren stanowiłby wyzwanie dla niejednego robota koszącego.

Zadanie nie było łatwe – kosiarka musiała poradzić sobie z wysoką i mokrą trawą, stromymi zboczami i nierównym terenem. RockMow Z115 w takich warunkach czuje się swobodnie, a napęd okazuje się niezwykle skuteczny i precyzyjny. Nie odnotowałem poślizgów czy problemów z przemieszczaniem się podczas jazdy po wymagającym zboczu. Według producenta, RockMow Z1 bez problemu pokonuje nachylenia do 80% i jestem w stanie w to uwierzyć.

Nie jest zaskoczeniem, że w mniej wymagających warunkach, napęd działa jak trzeba. Robot sprawnie manewruje nawet w wąskich przejściach, pracuje pod drzewami, wzdłuż rabat i obrzeży.

Nawigacja i wykrywanie przeszkód

Pisałem już o sprawnym manewrowaniu po wyznaczonym terenie – oznacza to, że nawigacja działa i trudno mieć tutaj większe zastrzeżenia. Koszenie odbywa się zgodnie z wyznaczonym kierunkiem, a powrót do stacji bazowej po zakończonym zadaniu nie stanowi problemu nawet po zmroku.

Wykrywanie przeszkód nadal pozostawia pole do ulepszeń. Większe przedmioty, jak doniczki, piłki, stelaż trampoliny, są wykrywane i skutecznie omijane. Niestety, mniejsze i bardziej płaskie nadal mogą wylądować pod nożami tnącymi. Podczas próby ze sztucznymi odchodami robot poległ i przejechał po kawałku plastiku w charakterstycznym brązowym kolorze.

Podczas testów na trawniku pojawiła się sporych gabarytów bramka, a w tym czasie robot miał zaplanowany cykl koszenia. Niestety, robot zamiast ominąć metalową konstrukcję, wjechał na nią i się zaklinował. Pomimo kamer i czujników wciąż trzeba pamiętać, aby uprzątnąć trawnik przed koszeniem.

Oczywiście stałe przeszkody można oznaczyć na mapie jako „wykluczona strefa” co eliminuje potencjalne kolizje. Dotyczy to przede wszystkim rabat, mebli ogrodowych, chodników, drzew i innych stałych elementów znajdujących się na trawniku.

Wydajność koszenia

Niektóre flagowe roboty koszące, jak np. Dreame A3 AWD Pro, oferują dwie niezależne tarcze tnące. Roborock postawił na pojedynczy moduł o szerokości koszenia 24 cm z sześcioma ostrzami. Czy to coś zmienia? W praktyce robot obsłuży mniejszy obszar podczas jednego przejazdu niż niektóre kosiarki konkurencji.

Pomimo pojedynczej tarczy, RockMow Z1 oferuje całkiem sensowną wydajność. Producent podaje 120 minut koszenia na jednym ładowaniu. Podczas moich testów kosiarka była w stanie skosić 250 m² w 2 godziny i 15 minut. Po tym czasie urządzenie musiało wrócić do bazy, aby doładować baterię (ładowanie do pełna zajmuje około 60 minut).

Tarcza tnąca została umieszczona centralnie więc koszenie krawędzi w miejscach, gdzie występują wyższe przeszkody, nie jest idealne. Urządzenie pozostawia około 12-centymetrowy pas nieskoszonej trawy. Rozwiązaniem tego problemu jest moduł PreciEdge, ale niestety producent sprzedaje go oddzielnie.

Dodatkowy element mocowany jest za pomocą 4 śrub, a kosiarka automatycznie go wykrywa po podłączeniu. Moduł oferuje dodatkowy, niewielki dysk tnący z dwoma ostrzami, który zmniejsza pas przy krawędziach do około 3 cm. To spora różnica, ale nadal nie jestem pewien, czy warto inwestować w ten dodatek. Nie rozwiązuje on bowiem całkowicie problemu koszenia przy krawędziach, a ich koszenie i tak jest konieczne co kilkanaście dni.

Kultura pracy stoi na wysokim poziomie. Hałas emitowany podczas pracy nie należy do uciążliwych, w naszych pomiarach było to poniżej 60 dB.

Aplikacja i dodatkowe funkcje

Aplikacja Roborock, którą znam głównie z perspektywy użytkownika odkurzaczy tej marki, oferuje dobrze zorganizowany i czytelny interfejs.

Na ekranie głównym umieszczono mapę, a nieco niżej, podstawowe przyciski sterujące kierujące użytkownika do wyboru koszenia strefy, pełnego obszaru lub obrzeży. Znajdziemy tutaj również preferencje z możliwością określenia wydajności, wysokości i kierunku koszenia.

W prawym górnym rogu umieszczono ikony odpowiedzialne za manualne sterowanie kosiarką (poprzez Bluetooth), edycję mapy i zaawansowane ustawienia (tam możemy ustawić harmonogram, sprawdzić konserwację czy określić strategię omijania przeszkód).

Zarządzanie mapą obejmuje m. in. podział, scalanie, korygowanie granic, tworzenie stref wykluczonych czy stref niskiego wykrywania. Ta ostatnia funkcja wydaje się szczególnie interesująca – jeżeli w ogrodzie znajdują się płaskie kamienie, studzienki i inne przeszkody, których robot ma nie omijać, można je w odpowiedni sposób ozbaczyć.

Czy warto kupić RockMow Z115?

Prezentowany model to szczególnie interesująca kosiarka do ogrodu z nierównościami, pochyłościami, wąskimi przejazdami lub miejscami, w których zwykłe roboty tracą przyczepność. Napęd AWD i aktywne skręcanie naprawdę robią różnicę, ale dotyczy to specyficznych warunków – w zwykłych ogrodach funkcje te mogą być nieco na wyrost.

Mamy do czynienia z naprawdę solidną konstrukcją oferującą równomierne cięcie. Sporą zaletą jest też elektroniczna regulacja wysokości koszenia w zakresie 20–70 mm, długi czas pracy na baterii, możliwość pracy po zmroku i skuteczna nawigacja.

Co rozczarowuje? Szkoda, że moduł PreciEdge trzeba zakupić osobno. Niektórzy konkurencji mają już wbudowane podobne rozwiązania, albo oferują pływające tarcze tnące, które są w stanie przesunąć się podczas koszenia krawędzi. Poprawy wymaga też system wykrywania przeszkód – kosiarka nadal może przejechać po mniejszych przedmiotach czy uderzać w większe przeszkody, których wcześniej nie było na mapie.

Roborock RockMow Z115 (do 1500 m²) wyceniony został na 8599 zł.

Mateusz PonikowskiWspółzałożyciel serwisu instalki.pl od ponad 18 lat aktywny w branży mediów technologicznych.