Haier i jego „przepis” na telewizor – jak smakuje efekt końcowy?

Michał PojałowskiSkomentuj
Haier i jego „przepis” na telewizor – jak smakuje efekt końcowy?

Haier na rynku telewizorów zachował się jak kucharz, który wierzy, że wystarczy dobra jakość składników, by powstało udane danie. W praktyce jednak nawet najlepsze produkty nie gwarantują sukcesu, gdyż kluczowe są także umiejętność ich połączenia, wyczucie proporcji i swoista „kucharska” intuicja. Telewizory Haier korzystają z podzespołów i rozwiązań znanych technologicznych firm. Czy udało się z nich stworzyć spójną całość? Czy w efekcie finalnym widać coś więcej niż tylko poprawne zestawienie komponentów? Komponentów, które same w sobie nie wyróżniają się niczym spektakularnym na tle mocno rozpoznawalnej konkurencji.



Celowo pozwoliłem sobie na porównanie tworzenia telewizorów przez Haier do przygotowywania potrawy przez kucharza. Takie skojarzenie nasunęło mi się po prezentacji nowej linii TV chińskiego producenta, która miała miejsce w tym tygodniu.

Podczas wydarzenia przedstawiciele firmy wyraźnie wskazali filozofię, która przyświecała projektowaniu nowych modeli. Jej fundamentem jest wykorzystanie sprawdzonych i dobrze znanych rozwiązań dostarczanych przez znanych partnerów technologicznych. Matryce stosowane w nowych urządzeniach mają pochodzić od firm BOE oraz CSOT. Łatwo się domyślić, że w ofercie znajdą się zarówno panele typu ADS, jak i VA.



Producent podkreślił również wykorzystanie procesorów MediaTek, które od lat dominują na rynku telewizorów. Według deklaracji firmy urządzenia z serii M90, M92 i M95 mają zostać wyposażone w układ Pentonic 700.

Trzecim istotnym elementem omawianym podczas konferencji był system operacyjny. Haier postawił na Google TV. Jak podkreśla producent, jest to obecnie jeden z najczęściej wykorzystywanych systemów Smart TV na świecie, oferujący użytkownikom dostęp do szerokiej bazy aplikacji i usług.

Strategia marki wydaje się więc prosta: wykorzystać sprawdzone rozwiązania, aby bezpiecznie wejść na rynek telewizorów. Warto przy tym pamiętać, że Haier jest globalnym liderem branży AGD. Choć firma z powodzeniem sprzedaje TV na rynku chińskim, nie należy do ścisłej czołówki, wśród której jest Hisense, TCL, Xiaomi, czy Skyworth.

Kolejne Mini LEDy na rynku

Choć producent nie ujawnił jeszcze wszystkich szczegółów odnośnie specyfikacji technicznej, poniższa grafika pozwala nakreślić dość kompletny obraz nowej oferty telewizorów Haier. W portfolio znalazły się dwie główne linie produktowe: QLED, wykorzystujące podświetlenie Direct LED oraz wyżej pozycjonowane modele Mini LED.

Udało mi się uzyskać od producenta szczegółowe dane dotyczące liczby stref lokalnego wygaszania. Jest to jeden z kluczowych parametrów, wpływających na jakość obrazu w telewizorach Mini LED. Dane prezentują się następująco: 100M96F – 2160 stref wygaszania, 65M92F – 448 stref, 75M92F – 576 stref, 85M92F – 720 stref, 100S90F – 432 strefy.


reklama


Jak już wspominałem, seria M wykorzystuje procesor Pentonic 700. W telewizorach znajdziemy również funkcję upłynniania obrazu MEMC, dostarczaną przez firmę MediaTek.

Po stronie mocnych punktów nowych produktów Haier warto wymienić obsługę Dolby Vision IQ i HDR10+,  matrycę o częstotliwości odświeżania 144 Hz oraz konfigurację pamięci obejmującą 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej. W tym miejscu należy jednak doprecyzować jedną kwestię. Po instalacji aplikacji AIDA64, użytkownik prawdopodobnie zobaczy informację o 3 GB pamięci RAM. Nie jest to błąd, gdyż 1 GB pamięci zostaje zarezerwowany na potrzeby systemowe, dlatego nie jest uwzględniany w dostępnej dla użytkownika puli.

Haier, co Was wyróżnia na tle konkurencji?

Pojawia się pytanie: co tak naprawdę wyróżnia telewizory Haier na tle konkurencji? Im dłużej analizuję specyfikację nowych TV, tym trudniej wskazać jednoznaczną odpowiedź. Owszem, parametry wyglądają przyzwoicie, jednak podobne specyfikacje ma wiele konkurencyjnych modeli dostępnych na polskich półkach sklepowych.

Dobrym przykładem jest model M92F w wersji 65-calowej, którego cena ma oscylować w okolicach 5000 zł. W tym segmencie cenowym konsumenci mogą już wybierać spośród licznych Mini LED-ów, oferowanych przez bardziej doświadczonych producentów, takich jak Samsung, Sony czy Hisense.

Haier chwali się współpracą z renomowaną marką audio KEF, która odpowiada za dostrojenie systemu dźwiękowego. Dla części klientów może to być istotny argument zakupowy, jednak warto zauważyć, że podobne partnerstwa od kilku lat stały się standardem w branży. TCL współpracuje z Bang & Olufsen, Philips z Bowers & Wilkins, a Sharp korzysta z doświadczenia Harman Kardon. Samo logo uznanego producenta audio nie stanowi więc już tak silnego wyróżnika, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu.

Chwila prawdy nastąpi zapewne dopiero podczas testów. Miejmy nadzieję, że firma prześle swój telewizor do naszej redakcji. Wówczas sprawdzimy, czy ten swoisty „kucharsko-technologiczny przepis” na Mini LED-a Haiera rzeczywiście się udał i czy finalny efekt okaże się „smaczny”, czy też pozostawi raczej gorzko-słony posmak.

Źródło / Zdj. otwierające: instalki.pl

Michał PojałowskiAbsolwent kierunków: komunikacja społeczna oraz politologia. Swoje pierwsze kroki w mediach stawiał w 2000 r. w Radiu Akademickim Kraków. Doświadczenie zawodowe zdobywał m.in. w branży Public Relations. Jako dziennikarz technologiczny czynnie działa od 2016 r, a z portalem instalki.pl związany od 2019. Głównie specjalizuje się w tematyce z zakresu TV & audio. W wolnym czasie pasjonat muzyki, dobrej kuchni, a także smakosz wina. Miłośnik podróży niezależnie czy są one bliskie, czy dalekie.