Najpierw na pięć minut zniknął pod wodą, później uderzył podwoziem w przeszkodę i dachował, a na koniec zaliczył trzy próby zderzeniowe przy deklarowanych 100 km/h. Siedmioetapowy test bezpieczeństwa XPENG G9L robi wrażenie, zwłaszcza jeśli spojrzeć na to, co po wszystkim stało się z jego akumulatorem.
Test bezpieczeństwa XPENG G9L: woda, podwozie i dachowanie
Samochody elektryczne wciąż budzą obawy związane z pożarami baterii po poważnym wypadku. XPENG postanowił w spektakularny sposób pokazać, że w przypadki aut tej marki są one bezzasadne. Flagowy SUV XPENG G9L stał się gwiazdą pokazu nazwanego „720-degree Safety Challenge”. Zamiast używać osobnego auta w każdej próbie, producent poddawał kolejnym ekstremalnym testom ten sam, coraz bardziej uszkodzony egzemplarz.
Pierwszą próbą było całkowite zanurzenie XPENG-a G9L na pięć minut. Według producenta nie doszło do rozładowania baterii ani niekontrolowanego wzrostu temperatury baterii, a elektrycznie sterowane szyby nadal można było otworzyć. To ważne, bo po zalaniu auta możliwość szybkiego opuszczenia kabiny ma znacznie większe znaczenie niż stan jego tapicerki czy elektroniki pokładowej po kontakcie z wodą.

Później przyszła kolej na uderzenie podwoziem w przeszkodę przy prędkości 35 km/h. W elektryku jest to szczególnie groźny scenariusz, ponieważ pakiet akumulatorów zajmuje znaczną część podłogi. Obudowa baterii pozostała szczelna – bez wycieku elektrolitu, dymu, pożaru i eksplozji.
Trzecim etapem było spiralne dachowanie zainicjowane jednostronnym najechaniem na przeszkodę przy 50 km/h. Dopiero po tych trzech próbach samochód skierowano na najbardziej widowiskową część pokazu.
Trzy zderzenia przy 100 km/h. Później akumulator podpalono
Nadwozie poddano kolejno próbom zderzenia czołowego, tylnego i bocznego, każdej przy deklarowanej prędkości 100 km/h. Po pierwszej z nich słupek A miał zachować funkcję konstrukcyjną, poduszki zadziałały, a drzwi automatycznie w XPENG G9L się odblokowały i dało się je otworzyć. Pomiary obciążeń manekinów zmieściły się w limitach przyjętych przez organizatora testu.
Przy uderzeniu w tył nie utraciły integralności słupki C i D, natomiast podczas próby bocznej swoją funkcję zachował słupek B. Po przeciwnej stronie auta nadal można było otworzyć drzwi, co ma znaczenie dla ewakuacji pasażerów i dostępu służb ratunkowych.
W wielkim finale akumulator, mający już za sobą całą serię obciążeń, przez 150 sekund wystawiono na działanie zewnętrznego ognia. Pakiet nie zaczął dymić, nie zapalił się i nie eksplodował, a wewnątrz nie doszło do rozprzestrzeniania się reakcji termicznej pomiędzy ogniwami.
Potężne odlewy i 6,74 mln kilometrów prób
XPENG G9L wykorzystuje duże, zintegrowane odlewy przedniej i tylnej części nadwozia, wykonywane z użyciem pras o nacisku 16 000 ton. Mniejsza liczba oddzielnych elementów i połączeń ma poprawiać sztywność konstrukcji, która według XPENG-a osiąga 56 000 Nm na stopień. Chiński samochód elektryczny, który wkrótce ma być dostępny także na polskim rynku wyposażono w 11 poduszek powietrznych, w tym 41-litrową, trójkomorową poduszkę typu far-side.
Samochody testowe XPENG G9L w ciągu trzech lat przejechały 6,74 mln kilometrów w 26 krajach i regionach, a producent deklaruje przeprowadzenie 192 testów zderzeniowych oraz ponad 110 różnych procedur badawczych. Model opracowywano z uwzględnieniem wymagań Euro NCAP, ANCAP, C-NCAP i CIASI.
„720-degree Safety Challenge” była oczywiście demonstracją zorganizowaną wewnętrznie przez XPENG-a, a nie niezależnym badaniem na miarę testów Euro NCAP. Producent nie udostępnił pełnej metodologii, ani kompletu surowych wyników, dlatego samego hasła „100 km/h” nie należy porównywać z próbami wykonywanymi przez organizacje certyfikujące. Dopiero niezależne testy zderzeniowe XPENG G9L pokażą, jak samochód wypada na tle konkurentów według wspólnego, jawnego protokołu.
Ponad pięć metrów luksusu. Polska premiera jest blisko
XPENG G9L mierzy 5120 mm długości, ma trzy rzędy siedzeń i występuje w odmianach sześcio- oraz siedmioosobowych. Europejska wersja elektryczna oferuje do 591 km zasięgu WLTP. Instalacja 800 V i akumulator obsługujący ładowanie 5C mają pozwalać uzupełnić energię od 10 do 80 proc. w 11,7 minuty.
Flagowy SUV zadebiutował w Europie podczas Paris Motor Show 2026 i ma trafić na 64 rynki. Pierwsze jazdy po europejskich drogach zaplanowano na listopad, natomiast w Polsce G9L ma pojawić się w grudniu. Krajowej ceny jeszcze nie znamy, ale we Francji cennik startuje od 74 990 euro, czyli równowartości około 320 tys. złotych bez uwzględniania różnic podatkowych i wyposażenia.
Źródło: XPENG