Polacy stawiają elektrykom twardy warunek. Chodzi o zasięg

Maksym SłomskiSkomentuj
Polacy stawiają elektrykom twardy warunek. Chodzi o zasięg

Samochody elektryczne nie są przez Polaków kategorycznie skreślane, ale wciąż nie spełniają wszystkich oczekiwań kierowców. Niemal połowa badanych chce przede wszystkim większego zasięgu elektryków, a lista zastrzeżeń obejmuje również czas ładowania, trwałość baterii i jej bezpieczeństwo.



Zasięg samochodów elektrycznych wciąż numerem jeden

Aż 49 proc. uczestników badania CARFAX wskazało, że auta elektryczne powinny przejeżdżać więcej kilometrów na jednym ładowaniu. To zdecydowanie najczęściej wymieniana potrzeba, stojąca w sprzeczności z zapatrywaniami koncernów motoryzacyjnych. Ich przedstawiciele niejednokrotnie określali obecnych zasięg samochodów elektrycznych jako w zupełności wystarczający. Po 26 proc. respondentów oczekuje krótszego czasu uzupełniania energii oraz trwalszych akumulatorów, 25 proc. zwraca uwagę na ich bezpieczeństwo, a 20 proc. chciałoby niższych kosztów wymiany.

Zaledwie 2,5 proc. ankietowanych uznało, że obecne samochody elektryczne nie wymagają żadnych zmian. Nie oznacza to jednak, że pozostali odrzucają elektromobilność. Wyniki pokazują raczej, jak wysoko zawieszona jest poprzeczka przed autem, które miałoby zastąpić samochód spalinowy i zostać jedynym pojazdem w gospodarstwie domowym. Nic dziwnego, skoro przesiadka na elektryka wymaga diametralnej zmiany przyzwyczajeń.



Kierowca rozważający zakup samochodu elektrycznego nie patrzy wyłącznie na katalogową liczbę kilometrów. Liczy się również rzeczywisty zasięg zimą, tempo ładowania na trasie, dostępność sprawnych stacji oraz to, czy dłuższa podróż nie będzie wymagała planowania każdego postoju. Badanie to przeprowadzono w sierpniu 2026 roku metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 1000 Polaków.

Ładowarek przybywa, ale sama liczba nie wystarczy

Infrastruktura w Polsce rozwija się szybko. Według danych z końca września 2026 roku kierowcy mieli do dyspozycji 13 936 ogólnodostępnych punktów ładowania. 7113 z nich, czyli 51 proc., stanowiły punkty prądu stałego DC. W tym samym czasie krajowa flota osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów całkowicie elektrycznych liczyła 166 579 pojazdów.

Skala sieci nie mówi jednak wszystkiego o wygodzie jej użytkowania. Stacja stojąca daleko od głównej trasy, zajęta albo oferująca zbyt małą moc nie rozwiązuje problemu kierowcy, który chce szybko kontynuować podróż. Dlatego obok liczby punktów coraz większego znaczenia nabierają ich rozmieszczenie, niezawodność oraz rzeczywista szybkość ładowania.

Powerdot, który zarządza w Polsce ponad 1650 punktami ładowania (kolejne 350 jest w budowie) przekonuje, że rozwój infrastruktury musi następować równolegle z poprawą parametrów samych samochodów. Większa bateria ułatwia podróż, lecz podnosi cenę auta i jego masę. Gęsta sieć szybkich ładowarek może częściowo ograniczyć potrzebę montowania coraz większych akumulatorów, ale tylko wtedy, gdy korzystanie z niej będzie proste i przewidywalne.

Prawdziwy przełom może nadejść z rynku wtórnego

Ciekawie wyglądają odpowiedzi dotyczące przyszłości samochodów używanych. Zdaniem 27,8 proc. badanych najpopularniejszym napędem na tym rynku stanie się elektryczny, a 26,5 proc. wskazuje hybrydy. Benzynę wybrało 11,2 proc. respondentów, natomiast silniki Diesla zaledwie 3,2 proc.

Na razie rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. We wrześniu 2026 roku samochody całkowicie elektryczne odpowiadały za zaledwie 1 proc. ogłoszeń używanych pojazdów w serwisie OTOMOTO. Jednocześnie generowały 2,4 proc. wszystkich odsłon, czyli dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Oferta pozostaje więc niewielka, ale zainteresowanie rośnie znacznie szybciej.

Spadek wartości samochodów elektrycznych jest problemem dla pierwszego właściciela, lecz może też obniżyć próg wejścia dla kupującego auto z drugiej ręki. Warunkiem będzie większe zaufanie do kondycji używanych baterii, łatwy dostęp do ich diagnostyki oraz akceptowalne koszty ewentualnej naprawy. Bez tego nawet atrakcyjna cena nie przekona kierowców obawiających się kosztownej awarii.

Wnioski z badania są dość czytelne: Polacy nie mówią elektromobilności „nie”, tylko czekają, aż stanie się ona dojrzalsza. Elektryk ma szansę zostać samochodem pierwszego wyboru dopiero wtedy, gdy duży zasięg i szybkie ładowanie przestaną być cechami najdroższych modeli.

Źródło: Powerdot, zdj. tyt. Orlen

Maksym SłomskiMaksym Słomski Z dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, a z nowymi technologiami właściwie od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP SA i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Newsman, tester, ten od wideo. Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i biegania. Wyznawca filozofii xD.