Ekologia stała się obelgą. Ten film pokazuje, jak do tego doszło

Maksym SłomskiSkomentuj
Ekologia stała się obelgą. Ten film pokazuje, jak do tego doszło

Ekologia miała oznaczać rozsądek, czystsze powietrze i mniej marnowania cennych zasobów. Dziś dla wielu brzmi jak polityczna obelga albo marketingowy slogan przyklejony do droższego produktu. Popularny kanał na YouTube pokazał, jak do tego doszło – i dlaczego nie warto wylewać dziecka z kąpielą. Ten film trzeba zobaczyć.



Koniec mody na ekologię powinien wyznaczać nowy początek

W dzisiejszym spolaryzowanym świecie bardzo łatwo jest przypiąć komuś łatkę. Najczęściej jest to łatka „lewaka” lub „prawaka”, z góry przypisująca daną osobę do znienawidzonej przez siebie grupy społecznej wraz z całym pakietem towarzyszącej jej przywar. Czasami obrzucanie się łajnem warto zostawić politykom – to żadne „elity”, nie chciałem używać tego słowa – a samemu na chwilę zatrzymać się i poddać refleksji.

Do takowej zmusza regularnie regularnie kanał Nie wiem, ale się dowiem! na YouTube, a w swoim nowym materiale porusza budzący emocje temat ekologii. Już w opisie filmu pojawia się przykład pytania, które dobrze pokazuje absurd współczesnej debaty. Kto jest bardziej eko – osoba jeżdżąca jednym samochodem przez 30 lat, czy ktoś, kto co trzy lata kupuje nowy, bardziej „ekologiczny” model?



Pojęcie ekologii zostało skutecznie przeciągnięte przez marketing, politykę, aktywizm, korporacyjne greenwashingowe prezentacje i internetowe wojny kulturowe. Efekt? Dla jednych ekologia stała się świecką religią, dla innych synonimem zakazów, podatków, hipokryzji i pouczania zwykłych ludzi przez tych, którzy sami latają prywatnymi odrzutowcami. Taylor Swift wraz z Billem Gates spoglądają na nas z miniaturki filmu i nie ma w tym nic dziwnego. Obie te postaci stały się synonimem obłudy w internetowych dyskusjach.

Ekologia bez histerii i bez udawania

Największą wartością tego materiału jest nie tyle samo stwierdzenie, że z ekologią coś poszło nie tak, ile próba odklejenia tematu od politycznych etykiet. Bo rozsądne podejście do środowiska nie powinno oznaczać automatycznego zapisania się do żadnego obozu ideologicznego. Można chcieć czystego powietrza, sensownej gospodarki odpadami, mądrzejszego transportu i mniej jednorazowego badziewia bez zamieniania swojego życia w katalog wyrzeczeń.

Z drugiej strony można też krytykować absurdalne regulacje, greenwashing i ekologiczne hasła używane jako pałka na konsumentów, nie negując przy tym oczywistego faktu, że środowisko nie jest nieskończonym śmietnikiem. To niby banał, ale w czasach, w których debata publiczna lubi działać w trybie „albo jesteś z nami, albo jesteś przeciwko nam„, takie banały trzeba powtarzać.

Film dobrze trafia w moment, w którym wielu ludzi ma zwyczajnie dość ekologii rozumianej jako marketingowa naklejka na droższym produkcie. Sam mam dość odmienianego przez wszystkie przypadki słowa „ekologia” na kolejnych premierach produktowych. Dość pustych sloganów. Wielkich marek sprzedających zielone narracje przy jednoczesnym napędzaniu konsumpcji. Dość moralizowania, które często bardziej irytuje, niż przekonuje.

To jednak nie powinno oznaczać końca myślenia ekologicznego. Raczej koniec jego najbardziej karykaturalnej wersji. Takiej, w której zamiast rozsądku dostajemy modę, zamiast konkretów – emocje, a zamiast realnych działań – poczucie winy w pakiecie z nowym produktem. Dlaczego bowiem miałbym czuć wyrzuty sumienia, że mój nowy piekarnik jest mniej eko niż taki, na który po prostu mnie nie stać?


Materiał Nie wiem, ale się dowiem! warto obejrzeć właśnie dlatego, że przypomina o czymś prostym: ekologia nie musi być ani lewicowym rytuałem, ani prawicowym straszakiem. Może być po prostu przejawem odpowiedzialności. Dlatego też moim zdaniem każdy powinien poświęcić chwilę na jego obejrzenie.

Źródło: Nie wiem, ale się dowiem! @YouTube

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.