InPost kojarzy się dziś z Paczkomatami i nierzadko kreatywnym marketingiem. Mało kto pamięta jednak, że w historii firmy był rozdział, o którym w dzisiejszych realiach Rafał Brzoska być może chciałby zapomnieć. W 2009 roku Polacy mogli porozmawiać z chatbotem InPostu, który po wpisaniu tajnego kodu zaczynał striptiz.
Chatbot InPostu rozbierał się za wiedzę o Paczkomatach
To nie pomyłka ani nieoficjalny wybryk internautów. Wirtualni doradcy InPostu, Anna i Adam, mieli promować nową w 2009 roku usługę Paczkomatów. Mechanizm był prosty, ale bardzo charakterystyczny dla internetu końcówki pierwszej dekady XXI wieku.
Użytkownik musiał wejść na stronę z informacjami o Paczkomatach, wpisać kod paczkomatxxx69 (tak, serio), potwierdzić pełnoletniość, a następnie odpowiadać na pytania dotyczące usługi. Za każdą poprawną odpowiedź bot – którego „avatarami” byli atrakcyjni kobieta i mężczyzna – odsłaniał coraz więcej. Innymi słowy: firma zachęcała do zapoznania się z ofertą przez quiz, tylko że nagrodą nie był rabat, punkty lojalnościowe, ani darmowa dostawa, lecz cyfrowy striptiz.

Brzmi absurdalnie? Dziś tak. W 2009 roku tego typu wiralowe akcje były jednak znacznie mniej szokujące dla internetu. Marki chciały, żeby „się klikało”, a granice dobrego smaku często przesuwano dużo dalej niż obecnie.
Od rozbierającej się Anny do asystenta AI
Cała akcja wydarzyła się w momencie, gdy Paczkomaty dopiero próbowały przebić się do świadomości klientów. Dziś niektórym może być trudno w to uwierzyć, ale 17 lat temu automaty paczkowe nie były jeszcze oczywistym elementem polskich osiedli, parkingów i sklepów. InPost musiał zatem tłumaczyć ludziom, czym właściwie jest Paczkomat, jak działa odbiór przesyłki, ile dni w tygodniu można korzystać z urządzenia, jaki jest limit wagi paczki i ile kosztuje nadanie. Wirtualny doradca pełnił więc funkcję edukacyjną, tylko opakowaną w formę, której żadna duża marka logistyczna raczej nie odważyłaby się dziś powtórzyć.
Kontrast z obecnymi działaniami InPostu jest ogromny. Dzisiejszy chatbot firmy pomaga sprawdzić status przesyłki, znaleźć Paczkomat, ponowić kod odbioru, obsłużyć reklamację albo przekierować sprawę dalej. Do tego dochodzą rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, w tym asystent zakupowy w aplikacji. Jest rozwiązaniem zupełnie odczłowieczonym – najzwyklejszym w świecie czatem.
Tym zabawniej wygląda dziś fakt, że jedna z wcześniejszych odsłon wirtualnego doradcy InPostu zachęcała do korzystania z Paczkomatów w sposób, który obecnie zapewne wywołałby poważny kryzys wizerunkowy.
To był internet, którego już nie ma
Historia rozbierającego się chatbota InPostu świetnie pokazuje, jak bardzo zmieniły się standardy komunikacji marek. To, co kiedyś miało być zaczepnym marketingiem wirusowym, dziś zostałoby uznane za co najmniej ryzykowne, a na pewno niestosowne. Szczególnie w przypadku firmy o takiej skali i rozpoznawalności.
A jednak właśnie takie dziwne, zapomniane akcje najlepiej przypominają, że internet sprzed kilkunastu lat był znacznie… ciekawszy? Mniej politycznie poprawny? Marki eksperymentowały, użytkownicy klikali, a kampanie reklamowe budziły naprawdę ogromne emocje.
Źródło: Inpost, Pablik, chatbots.org, Szymon Hed Liebert @YouTube