Google potwierdza to, czego wszyscy się obawialiśmy. Pixel 11 będzie droższy, a podwyżki dotkną też obecne modele

Anna BorzęckaSkomentuj
Google potwierdza to, czego wszyscy się obawialiśmy. Pixel 11 będzie droższy, a podwyżki dotkną też obecne modele

Nie mam dziś dobrych wieści dla fanów technologii. Do tej pory o rosnących kosztach wielu smartfonów dyskutowaliśmy głównie w kontekście przecieków, ale teraz mamy oficjalne, bardzo chłodne potwierdzenie o nachodzących podwyżkach cen sprzętu od Google. Przedstawiciel giganta wypowiedział się w rozmowie z serwisem 9to5Google o tym, co wisiało w powietrzu: nadchodzące Pixele 11 będą odczuwalnie droższe. Co gorsza, podwyżki mogą uderzyć dynamicznie także w urządzenia, które od dawna leżą na sklepowych półkach, z cenionym przez Polaków Pixelem 10a na czele.



Wszystko przez te pamięci RAM

Ostatnie miesiące na rynku elektroniki przypominają jazdę bez trzymanki, a rosnące koszty komponentów dopadły w końcu nawet takiego giganta jak Google. O przykrej konieczności poinformował bezpośrednio Shakil Barkat (wiceprezes ds. urządzeń w Google). Mówiąc krótko i bez owijania w bawełnę: nadchodzą podwyżki i nie bardzo da się ich uniknąć.

Co tak naprawdę wywindowało koszty w górę? Głównym winowajcą całej sytuacji jest niespotykany dotąd skok cen pamięci DRAM. Shakil Barkat powołał się na drastyczne dane analityków – jeszcze w ubiegłym roku 1 GB pamięci RAM kosztował producentów około 2,80 dolara, podczas gdy dziś ta stawka skoczyła do aż 12 dolarów! To ponad czterokrotny wzrost.



Jak zaznacza przedstawiciel Google, firma starała się chronić portfele konsumentów tak długo, jak to było możliwe, biorąc wahania rynkowe na własną klatę. Przy nadchodzącej serii Pixel 11 miarka się jednak przebrała.

Jak to przełoży się na nowe smartfony? Przede wszystkim mają być one droższe. Według przecieków bazowy Pixel 11 oraz wersja Pro mają w Europie i USA kosztować o co najmniej 100 euro/100 dolarów więcej niż ich poprzednicy w dniu premiery.

Na tym jednak nie koniec, bo aby nieco zamortyzować koszty, Google rozważa oszczędności w specyfikacji. Podstawowy Pixel 11 Pro ma dostać 12 GB RAM-u zamiast 16 GB, które widzieliśmy w ubiegłorocznym Pixelu 10 Pro (wyższe warianty Pro XL oraz Pro Fold mają zachować większą pamięć).

Małą osłodą ma być fakt, że Google chce całkowicie wycofać skromne warianty ze 128 GB przestrzeni na dane. Podstawowy Pixel 11 ma startować od razu od 256 GB, co może nieco złagodzić ból wzrostu cen.

Zła wiadomość dla oszczędnych: podrożeć mogą urządzenia, które już dawno są po premierze

Wielu użytkowników nie kupuje smartfonów od razu po ich premierze, licząc na późniejszy spadek ich cen. Ta taktyka traci jednak na znaczeniu. Google zapowiedziało tak zwane „dynamiczne dostosowywanie cen” smartfonów, które już są dostępne w sklepach.


reklama


Pixel 11 droższy
Google Pixel 10a. | Źródło: własne

O ile seria Pixel 10 z czasem ustąpi miejsca nowościom, o tyle budżetowy Pixel 10a ma z nami zostać w oficjalnej sprzedaży na dłużej. Niestety deklaracja Shakila Barkata sugeruje, że jeśli odkładaliście powoli gotówkę na ten model, możecie niedługo zastać w sieci wyższe ceny. Google obiecuje co prawda, że spróbuje osłodzić te zmiany atrakcyjniejszymi ofertami przedsprzedażowymi, lepszymi przelicznikami w programie odkupu urządzeń czy darmowymi subskrypcjami, ale niesmak i tak pozostaje.

Android przechodzi na dietę. Google bierze się za optymalizację

Ciekawie zrobiło się też w kwestii oprogramowania. Google doskonale wie, że pakowanie koszmarnie drogiego RAM-u do każdego telefonu nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę. Dlatego firma powołała dedykowany zespół programistów, którego jedynym zadaniem jest głęboka optymalizacja Androida.

Chodzi o to, by system oraz systemowe algorytmy AI potrzebowały odczuwalnie mniej pamięci operacyjnej do płynnego działania. Google chce wykorzystać autorskie układy Tensor i jednostki TPU do wydajniejszego zarządzania zasobami tak, aby smartfony z 8 GB czy 12 GB RAM-u działały idealnie. Trzymam za to kciuki, bo dobra optymalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła!

Ile przyjdzie nam zapłacić w Polsce?

Odkąd Google w końcu oficjalnie weszło na polski rynek ze swoimi urządzeniami, seria Pixel ma w Polsce potężne i bardzo wierne grono miłośników (sama zresztą uwielbiam ich czyste oprogramowanie i jakość wykonywanych przez nie zdjęć). Niestety, europejskie korekty cenowe dotkną nas bezpośrednio.

Gdy dodamy do siebie przewidywaną podwyżkę rzędu 100 euro, polski VAT i wahania kursów, wyjdzie na to, że za podstawowego Pixela 11 być może zapłacimy na start nawet o jakieś 450–500 zł więcej niż za Pixela 10.

No cóż, wyrażenia „tanio to już było” ostatnio w odniesieniu do smartfonów używam coraz częściej.

Źródło: 9to5Google, fot. tyt. własne

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.