Xiaomi 17 Ultra – recenzja. Fotobestia czy tylko marketing?

Maksym SłomskiSkomentuj
Xiaomi 17 Ultra – recenzja. Fotobestia czy tylko marketing?

Xiaomi 17 Ultra zadebiutował jako następca Xiaomi 15 Ultra, teraz także w Polsce. Co oferuje najlepszy fotograficzny smartfon Xiaomi, którego cena w naszym kraju wynosi 6499 złotych? Sprawdziłem to.



Xiaomi postanowiło całkowicie pominąć modele z serii Xiaomi 16, aby wprowadzić na rynek serię Xiaomi 17. Czy to dlatego, by nadgonić z numeracją smartfonów do Apple? Nie wiem, choć się domyślam. Xiaomi 17 Ultra to propozycja, obok której obojętnie nie powinien przejść żaden miłośnik fotografii mobilnej. Urządzenie przygotowane we współpracy z Leica przynosi garść drobnych, choć istotnych usprawnień względem poprzednika.

Egzemplarz testowy został dostarczony redakcji przez producenta bezpłatnie do celów recenzenckich. Producent nie miał wpływu na treść niniejszej publikacji.



Specyfikacja Xiaomi 17 Ultra

Model:Xiaomi 17 Ultra
Procesor:Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5
Pamięć RAM:12/16 GB
Pamięć masowa:512 GB/1 TB UFS 4.1
Możliwość rozbudowy pamięci:Nie
Wyświetlacz:6,9″ LTPO AMOLED 1200 x 2608 pikseli, 120 Hz z Dolby Vision, HDR10+
Bezpieczeństwo:czytnik linii papilarnych (ultrasoniczny)
Akumulator:6000 mAh, ładowanie przewodowe 90 W, bezprzewodowe 50 W, zwrotne przewodowe 22,5 W, zwrotne bezprzewodowe 10 W
Aparat fotograficzny – tył:50 MPix, główny, f/1.7 (23 mm), PDAF, OIS
200 Mpix, teleobiektyw, f/2.4-f/3.0 (75-100 mm) z OIS, PDAF
50 Mpix, ultraszerokokątny, f/2.2 (14 mm)
Aparat fotograficzny – przód:50 Mpix f/2.2 (21 mm)
System operacyjny:Android 16 z HyperOS 3
Transmisja danych:5G
Łączność i lokalizacja:Wi-Fi 7, NFC, Bluetooth 5.4 z aptX HD, aptX Adaptive, LHDC 5, MIHC, GNSS (GPS, GLONASS, GALILEO, BDS, NavIC)
Złącza:USB-C 3.2 Gen 2 z OTG i DisplayPort
Typ karty SIM:nano SIM + nano SIM, eSIM
Klasa ochrony:IP68/IP69
Wymiary:162.9 x 77.6 x 8.3 mm
Masa:218 g

W opakowaniach ze smartfonami już dawno próżno szukać fajerwerków – w tym z Xiaomi 17 Ultra znalazłem przewód USB-C, pin do tacki na kartę SIM, dokumentację oraz przezroczyste etui. W sprzedaży są trzy warianty kolorystyczne smartfona – czarny, zielony i biały. Do mnie trafił ten ostatni.

Recenzja Xiaomi 17 Ultra: budowa i jakość wykonania

Biały wariant Xiaomi 17 Ultra jest – cóż – biały. Nie ma perłowej struktury, arcyciekawego gradientu lub intrygującej faktury na powierzchni obudowy. Osoby pragnące sprawić sobie coś nietuzinkowego, powinny zwrócić swoje spojrzenia w stronę wersji zielonej. Ta mieni się jak rozgwieżdżone niebo, czyli podobnie, jak naprawdę efektowny czarny wariant Xiaomi 14.

Obudowę otacza aluminiowa ramka, ekran pokrywa szkło ochronne Xiaomi Shield Glass 3.0, a tylny panel – tworzywo sztuczne wzmocnione włóknem (szklanym? węglowym?) lub ekoskóra (polimer silikonowy). Dobrze przeczytaliście: na tylnym panelu nie ma szkła. Tylny i przedni panel są teraz idealnie płaskie, podobnie jak ramki otaczające ekran.

Układ przycisków na prawej krawędzi ramki obudowy przywodzi na myśl iPhone’a 4S, gdzie te ułożone były w odwrotnej kolejności. Przyciski przyjemnie klikają i są dobrze wyczuwalne pod opuszkami palców.

Obudowa Xiaomi 17 Ultra ma certyfikacje IP68 i IP69, co w praktyce oznacza odporność na strumienie wody o dużym ciśnieniu i możliwość zanurzenia na głębokości do 6 metrów na 30 minut. Nie radzimy nigdy tego próbować, ale sprzęt powinien to wytrzymać.


Smartfon ma dość słuszne wymiary 162.9 x 77.6 x 8.3 mm, ale masa to zupełnie nieszokujące 218 gramów. Oczywiście, sprzęt jest niemały, a obsługa jedną dłonią nie jest możliwa, ale nie jest tak ciężki, jak sugerowałby to jego gabaryt oraz pokaźna wyspa aparatów z tyłu obudowy.

Warto zauważyć, że w specjalnej wersji Leica Leitzphone pierścień dookoła wyspy aparatów pełni rolę manualnego fokusa w aplikacji aparatu. W Xiaomi 17 Ultra ma funkcję wyłącznie ozdobną.

Tacka na dwie karty SIM znajduje się w asyście portu USB-C 3.2 Gen 2 (z obsługą DisplayPort!). Są też głośniki stereo, ultrasoniczny czytnik linii papilarnych w ekranie, a nawet dioda IR usytuowana w nietypowym miejscu: na wyspie z przednią kamerką.

Ekran i głośniki

Wyświetlacz w Xiaomi 17 Ultra urósł do aż 6,9 cali. W tym roku mamy do czynienia z matrycą OLED LTPO o obniżonej do 1200×2608 pikseli rozdzielczości. Producent sięgnął po panel AMOLED RGB zamiast PenTile z modelu Xiaomi 15 Ultra, co mimo niższej rozdzielczości przekłada się na nieco wyraźniejsze czcionki przez inny układ sub-pikseli. Niższa rozdzielczość niemal zawsze oznacza wyższy czas pracy na baterii, ale nie uprzedzajmy faktów.

Subiektywnie ekran w Xiaomi 17 Ultra jest przepiękny. To panel 12-bitowy ze wsparciem dla technologii HDR10+, HDR Vivid oraz Dolby Vision. Częstotliwość odświeżania to 120 Hz, a jasność przekracza nieznacznie deklarowane 3500 nitów na 10-procentowym fragmencie wyświetlacza, co dotyczy wyłącznie trybu automatycznego. Jako że mamy to czynienia z panelem LTPO, odświeżanie obrazu w trybie auto może spaść do 1 Hz, celem oszczędzania baterii. Tryby 24, 30 lub 60 kl./s. aktywują się podczas oglądania treści wideo.

Wydajność i oprogramowanie

Nie każdy flagowy smartfon z układem Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 jest tak samo wydajny i dotyczy to oczywiście wydajności także innych chipsetów. Spore znaczenie mają optymalizacje oprogramowania, ale i zastosowane w telefonach układy chłodzenia. Xiaomi 17 Ultra jest jednym z najwydajniejszych smartfonów na świecie, zachowując wysoką kulturę pracy i stabilność pod długotrwałym obciążeniem. W 3DMark Wild Life Extreme Stress Test GPU utrzymywało stabilność na poziomie zbliżonym do 70%, a obciążony procesor włączał throttling z mocą obliczeniową stabilizującą się na poziomie 60%. To naprawdę przyzwoite wyniki, podobnie jak ten osiągany w benchmarku AnTuTu 11 – 3766226 punktów.

W praktyce wiąże się to z tym, że Xiaomi 17 Ultra to jeden z najlepszych obecnie smartfonów do gier, montowania filmów (w CapCut!) i dowolnych innych zastosowań wymagających sporej jak na smartfon wydajności. Dość powiedzieć, że SoC obsługuje silnik graficzny Unreal Engine 5, a jego nowe NPU przyspiesza działanie funkcji związanych ze sztuczną inteligencją nawet o 37 procent. Ze względu na pamięć w standardzie UFS 4.1 aplikacje otwierają się błyskawicznie, interfejs działa płynnie, a korzystanie z tego sprzętu jest po prostu przyjemnym doświadczeniem.

Użytkownik do dyspozycji ma łączność Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4 z A2DP, LE, aptX HD, LHDC 5 oraz MIHC, a także NFC – niczego tu nie brakuje.

HyperOS 3 i Android 16

Smartfon Xiaomi działa pod kontrolą najnowszego systemu HyperOS 3 bazującego na Androidzie 16. Łączą się z tym wszystkie wady i zalety tego OS-u, doskonale znane z recenzji innych smartfonów Xiaomi, Redmi i POCO. Jak zawsze na smartfonie znajdziemy garść preinstalowanych niepotrzebnych aplikacji, które da się usunąć. W App Mall tradycyjnie już widnieją irytujące reklamy, a wprawne oko dostrzeże je także w innych elementach interfejsu. Takich rzeczy wolałbym nie widzieć w smartfonie za ponad 6000 złotych.

Poza tym HyperOS 3 to całkiem wdzięczny i dobrze działający system z ogromnymi możliwościami personalizacji. W ramach Xiaomi HyperAI mamy dynamiczne tapety SI (ożywianie tapet), tłumaczenia rozmów SI, tłumacza symultanicznego SI, napisy SI (transkrypcja wideorozmów i tłumaczenie dźwięku), wyszukiwanie SI, oraz narzędzia ułatwiające edycję zdjęć – usuwanie niepożądanych elementów, rozszerzanie obrazów i wiele innych.

HyperOS 3 na Xiaomi 17 Ultra oferuje nowe funkcje w postaci możliwości odczytywania wiadomości i odbierania połączeń ze sparowanych urządzeń Apple. Niestety, nie przetestowałem tych funkcji.

Gdyby nie garść niepotrzebnie instalowanych aplikacji oraz reklam, HyperOS 3 zasługiwałby na bardzo wysoką ocenę. A tak? Ocena jest uzależniona od tego, czy macie alergię na takie… dodatki.

Xiaomi 17 Ultra otrzyma pięć głównych aktualizacji systemowych oraz 6 lat wsparcia w postaci poprawek zabezpieczeń.

Aparaty i jakość zdjęć Xiaomi 17 Ultra

Ależ tu się pozmieniało. 1-calowy sensor główny od Sony zastąpił Light Fusion 1050L (OmniVision) o rozdzielczości 50 Mpix. Dwa teleobiektywy zastąpił jeden, połączony z matrycą o rozdzielczości 200 Mpix, na dodatek z zoomem optycznym w zakresie 3,2 – 4,3x. Bardzo podoba mi się to, że w aplikacji aparatu widnieje skrót do bezstratnego zoomu 8,3. Innowacje objęły również aparat do selfie, który ma teraz rozdzielczość 50 Mpix i robi jeszcze ładniejsze zdjęcia. Nie zmienił się za to aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 50 Mpix i prawdę mówiąc sensorowi JN5 przydałoby się już odświeżenie, bo odstaje on nieco (głównie kolorami) od reszty.

Jakie zdjęcia robi Xiaomi 17 Ultra? Cóż, świetne. Największą zaletą tak bogatego zestawu solidnych aparatów jest wszechstronność. Zachwycałem się tym przy okazji testowania Xiaomi 14 Ultra, a tu jest jeszcze lepiej. Chcesz zrobić fotografię obiektu znajdującego się naprawdę daleko? Zoom w Xiaomi 17 Ultra zawstydza większość smartfonów dostępnych na rynku. Zdjęcia są ładne nawet wtedy, gdy wychodzimy poza to, co oferuje zbliżenie optyczne. Fotografie z każdego z aparatów robią wrażenie także w trudnych warunkach oświetleniowych – od smartfona za te pieniądze nie powinniśmy spodziewać się niczego innego. Kolory są naturalne, a oprogramowanie nie próbuje tu niczego przejaskrawiać. Balans bieli działa świetnie, rozpiętość tonalna jest imponująca, a oprogramowanie dobrze rozpoznaje faktury przedmiotów. Co chyba najważniejsze: AI nie poprawia zanadto tego, co „widzi” optyka.

Mógłbym długo pisać w samych superlatywach, ale myślę, że sami wyciągnięcie swoje wnioski patrząc na opublikowane tu zdjęcia. Ze swojej strony wytknę jeszcze *naprawdę* drobny mankament: zdjęcia robione obiektywem ultraszerokokątnym odstają nieco kolorystycznie od pozostałych. Co jeszcze? Na upartego: chciałbym zobaczyć tutaj lepsze zdjęcia makro. Xiaomi 17 Ultra ostrzy z 26 centymetrów, podczas gdy „piętnastka” ostrzyła z odległości trzykrotnie mniejszej.

Jakość nagrań

A filmy? Tutaj również możliwości są olbrzymie. Xiaomi 17 Ultra nagrywa filmy w 8K i 30 klatkach na sekundę każdym z trzech tylnych aparatów. Dodatkowo może rejestrować nagrania w 4K i 120 klatkach na sekundę w Dolby Vision. Nie zabrakło nawet trybu profesjonalnego z LOG i manualną korektą ekspozycji. Aż dziw bierze, że pominięto „filmowy” tryb 24 fps. Stabilizacja jest świetna choć o dziwo nieco gorsza w przypadku aparatu głównego. Jakość obrazu zasługuje co najmniej na ocenę bardzo dobrą. Nie jest ona jednocześnie tak dobra w detalu i podczas kręcenia obiektów z bliska, jak w przypadku smartfonów z serii iPhone 17. Powiedziałbym, że to najwszechstronniejszy smartfon do wideo, znajdujący się w ścisłej czołówce, ale nadal nie najlepszy.

Bateria i czas ładowania

Przyznam szczerze, że byłem odrobinę rozczarowany widząc większą pojemność akumulatora w małym Xiaomi 17 (6320 mAh) niż w większym Xiaomi 17 Ultra. Jak się okazuje 6000 mAh w europejskiej wersji daje radę. Ba, nowy model wytrzymuje odczuwalnie dłużej na jednym ładowaniu od Xiaomi 15 Ultra pomimo większego ekranu (o niższej rozdzielczości) i wydajniejszego procesora.

W realnym użytkowaniu SoT na poziomie przekraczającym 7 godzin nie powinien nikogo zaskoczyć. Realnie smartfon wytrzymuje dzień bardzo intensywnego użytkowania lub dwa dni dość dużego. Czas odtwarzania wideo lub surfowania po sieci może być o 25-30% większy w Xiaomi 17 Ultra niż w przypadku poprzednika.

Szkoda, że w Europie nie dostaliśmy smartfona z akumulatorem znanym z chińskiej wersji, a więc o pojemności 6800 mAh. To by dopiero było…

Xiaomi 17 Ultra obsługuje ładowanie przewodowe z mocą 90 W lub bezprzewodowe z mocą 50 W – o ile macie odpowiednie ładowarki. Czas ładowania przewodowego na ładowarce Xiaomi o mocy 120 W od zera do pełna trwa 45 minut.

Smartfon pozwala też sięgnąć po ładowanie zwrotne przewodowe 22,5 W i bezprzewodowe 10 W.

Xiaomi 17 Ultra – czy warto?

Trzeba to powiedzieć otwarcie: Xiaomi 17 Ultra jest drogim smartfonem. Cena na poziomie 6499 złotych za wariant 16/512 czyni go droższym od iPhone 17 Pro Max (6299 zł), co mimo wszystko jest przekroczeniem pewnej psychologicznej granicy. Droższe są już przede wszystkim składane smartfony. Tak, cenę w ramach oferty premierowej można sobie osłodzić dodawaną za złotówkę hulajnogą Xiaomi Scooter 5 Max lub tabletem Xiaomi Pad 8 8/128, których Apple przecież nie dodaje, ale… cóż, z taką świadomością wielu konsumentów wolałoby nie dostać „gratisu” i zapłacić mniej.

Rzecz jasna gratis zawsze można spieniężyć…

Poza aspektem cenowym w stronę Xiaomi 17 Ultra trudno jest sformułować jakikolwiek naprawdę poważny zarzut. To pod każdym względem poprawiony model Xiaomi 15 Ultra i sprzęt, który wszystko robi dobrze. Ma większy ekran we w zasadzie identycznej bryle, znacznie dłuższy czas pracy na baterii (ekran o niższej rozdzielczości nie jest tu bez znaczenia) i jeszcze lepsze aparaty. Ekran OLED jest piękny, ma adaptacyjne odświeżanie, a głośniki grają jak przystało na flagowca.

I to właśnie w zaletach Xiaomi 17 Ultra można dopatrywać się jego wysokiej ceny. To kompletny flagowy smartfon, rozkładający fotograficzną uniwersalnością na łopatki konkurentów takich jak wspomniany Apple iPhone 17 Pro Max. Jeśli któryś ze sprzedawanych oficjalnie w Polsce smartfonów może mu dorównać na gruncie fotografii mobilnej (zwłaszcza w aspekcie wszechstronności, niekoniecznie pewnych detali), to chyba jedynie Vivo X300 Pro. Może i jest drogo, ale widać, za co się płaci.

Mocne strony:

  • wysoka jakość wykonania
  • duży, piękny, jasny ekran OLED
  • trzy rewelacyjne, wszechstronne aparaty
  • filmy 4K w 120 kl./s. lub 8K w 30 kl./s.
  • donośne, nieźle brzmiące głośniki
  • zaskakująco długi czas pracy na baterii
  • szybkie ładowanie 90 W
  • ładowanie zwrotne przewodowe 22,5 W i bezprzewodowe 10 W
  • masa smartfona mniejsza od oczekiwanej
  • obsługa eSIM

Słabe strony:

  • tanio nie jest, choć gratisy osładzają wydatek
  • rozdzielczość ekranu spadła (choć zasadniczo to… zaleta)
  • trochę preinstalowanych zbędnych aplikacji i reklamy w HyperOS 3

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.