W końcu flagowiec z prawdziwego zdarzenia? Motorola Signature – recenzja

Anna BorzęckaSkomentuj
W końcu flagowiec z prawdziwego zdarzenia? Motorola Signature – recenzja

Czy to smartfon ostateczny w wykonaniu Motoroli? Motorola właśnie poszerzyła swoją ofertę o model, który według niej samej ma być przedstawicielem telefonów klasy „ultra-premium”. Na papierze specyfikacja prezentuje się obiecująco, ale jak Motorola Signature wypada w starciu z rzeczywistością? Miałam już okazję z niej korzystać i mogę powiedzieć o niej sporo dobrego. Oto moja recenzja.



Specyfikacja i cena

Motorola Signature zadebiutowała w Polsce w cenie 4299 złotych. W tej cenie otrzymujemy smartfon z 6,8-calowym ekranem LTPO AMOLED, układem Snapdragon 8 Gen 5, 16 GB pamięci RAM LPDDR5x oraz 512 GB pamięci na dane w standardzie UFS 4.1. Do tego dochodzi akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 5200 mAh z obsługą szybkiego ładowania przewodowego i bezprzewodowego.

Ważnym elementem jest też obecność kompletnego zestawu aparatów, składającego się z trzech jednostek 50 MP z tyłu i jednej z przodu. Całość pracuje pod kontrolą systemu Android 16. Pełną specyfikację znajdziecie poniżej.



Motorola Signature – specyfikacja techniczna:

Model:Motorola Signature
Procesor:Snapdragon 8 Gen 5
Pamięć RAM:16 GB LPDDR5x
Pamięć masowa:512 GB UFS 4.1
Możliwość rozbudowy pamięci:Nie
Wyświetlacz:LTPO AMOLED, 6,8”, 2780 x 1254 piksele, 439 PPI, odświeżanie do 165 Hz (poza grami do 120 Hz), jasność szczytowa 6200 nitów, HDR10+, Dolby Vision Gorilla Glass Victus 2
Bezpieczeństwo:czytnik linii papilarnych w ekranie (ultradźwiękowy), rozpoznawanie twarzy
Akumulator:5200 mAh (krzemowo-węglowy), ładowanie przewodowe 90 W, ładowanie bezprzewodowe 50 W, bezprzewodowe ładowanie zwrotne 10 W
Aparat fotograficzny – tył:50 MP, f/1.6, 21mm, 1/1.28”, wielokierunkowy PDAF, OIS 50 MP, f/2.4, 71 mm, 1/1.9”5, PDAF, OIS, zoom optyczny 3x (teleobiektyw peryskopowy) 50 MP, f/2.0, 12 mm, 1/2.76”, PDAF (ultraszerokokątny)
Aparat fotograficzny – przód:50 MP, f/2.0, 21 mm, PDAF
System operacyjny:Android 16
Transmisja danych:5G
Łączność i lokalizacja:Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, GPS, GLONASS, BDS, NavIC, GALILEO, NFC
Złącza:USB-C 3.1 Gen2 z OTG
Typ karty SIM:Nano-SIM + eSIM
Klasa ochrony:IP68/IP69, MIL-STD-810H
Wymiary:162,1 x 76,4 x 7 mm
Masa:186 g

Budowa i jakość wykonania

Jasne jest to, że projektując ten telefon, Motorola postanowiła pójść trochę pod prąd. Zamiast na „ajfonową” bryłę, postawiła na zaokrąglenia, obłe kształty i maksymalną smukłość. Ekran jest delikatnie zaokrąglony na krawędziach, podobnie jak plecki. Nawet ramki nie są kompletnie płaskie, a ponadto są bardzo cienkie. Wyspa aparatów jest bardzo niska i płynnie zlewa się z całością.

Taki design może się podobać lub nie – tak po prostu. Ale co z jego praktycznością? Osobiście wolę kompletnie płaskie ekrany, ale tutaj zaokrąglenia na krawędziach są na tyle małe, że nie przeszkadzają mi w obsłudze gestów. Podejrzewam jednak, że zwiększają one ryzyko uszkodzenia ekranu. Tak, mamy tu szkło Gorilla Glass Victus 2, ale nawet jego możliwości są ograniczone, a zaokrąglony ekran trudniej w pełni ochronić folią zy dodatkowym szkłem i etui.

Motorola Signature jest tak cienka, że musiałam się do niej troch przyzwyczaić, ale i po dłuższym czasie jestem zdania, że łatwiej upuścić ją niż grubszy martfon o prostszych kształtach. Nie tak łatwo pewnie chwycić tak smukły smartfon, zwłaszcza że jest on dosyć śliski – mimo matowej tekstury materiału, którym pokryto tu plecki. Oczywiście ten problem można jednak rozwiązać, zakładając na telefon etui.

Nota bene, na tylnym panelu nie znalazło się tu szkło. Ramki są aluminiowe, ale plecki to już tworzywo sztuczne o wykończeniu przypominającym tkaninę. Jakość wykonania nie budzi wątpliwości, natomiast chciałoby się, by Motorola zaserwowała ten smartfon w nieco ciekawszych kolorach, niż tylko czarny i ciemnozielony. Co ciekawe ta konstrukcja spełnia nie tylko normy pyło- i wodoszczelności IP68/IP69, ale też normę MIL-STD-810H, która ma świadczyć o jej podwyższonej wytrzymałości na uszkodzenia mechaniczne.

Jeśli chodzi o zawartość ramek, to do maskownic mikrofonów i głośników, przycisków zasilania i do zmiany głośności, portu USB-C i tacki na kartę SIM dołączył tu dodatkowy przycisk, umieszczony na lewej ramce. Domyślnie służy on przede wszystkim do aktywacji Moto AI i niestety można go co najwyżej wyłączyć – a szkoda.


A co znalazło się w pudełku z tym smartfonem – pudełku jak przystało na Motorolę perfumowanym? Przewód USB-C, niezbędna dokumentacja, pin do tacki SIM, a także etui. Zabrakło tylko ładowarki, ale to w 2026 roku nie powinno nikogo dziwić.

Wyświetlacz

Każdy smartfon z górnej półki cenowej powinien mieć ekran AMOLED, a najlepiej, jeśli będzie to ekran LTPO AMOLED, czyli taki bardziej energooszczędny. Na szczęście właśnie taki panel Motorola zastosowała w swoim flagowcu. Ba, jest to panel o bardzo dobrych parametrach.

Zacznijmy od jasności. W materiałach promocyjnych Motorola chwali się szczytową wartością na poziomie astronomicznych 6200 nitów. Oczywiście, jak to zwykle bywa, taka jasność jest osiągana tylko punktowo przy wyświetlaniu treści HDR, ale nie zmienia to faktu, że w trybie automatycznym panel ten świeci mocno. Podczas testów, nawet w ostrym, bezpośrednim słońcu, nie miałam najmniejszych problemów z odczytaniem zawartości wyświetlacza.

Rozdzielczość 2780 x 1254 piksele przy przekątnej 6,8 cala przekłada się na wysokie zagęszczenie pikseli. Obraz jest ostry i patrzy się na niego przyjemnie zarówno podczas przeglądania Internetu, jak i oglądania filmów czy zdjęć. Skoro o multimediach mowa – nie zabrakło tu obsługi HDR10+ i Dolby Vision, ale jak to bywa w przypadku urządzeń Motoroli – HDR nie działa tu na Netflixie (P.S. To wina Netflixa).

Kolory są tu oczywiście żywe, a kontrast bardzo wysoki. Odświeżanie sięga zaś 165 Hz. Dzięki technologii LTPO w codziennym użytkowaniu smartfon płynnie skaluje odświeżanie od 1 Hz do 120 Hz, pozytywnie wpływając na stan baterii. 165 Hz możemy cieszyć się w grach. Oczywiście różnicę między 120 a 165 Hz dość trudno dostrzec, niemniej płynność animacji jest tu wzorcowa.

Warto wspomnieć, że ramki otaczające wyświetlacz są tu symetryczne i bardzo cienkie, a wcięcie na przedni aparat jest bardzo małe. Pod ekranem umieszczono ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, a ten działa świetnie.

Audio

Motorola Singature została wyposażona w głośniki stereo, a choć górny głośnik służy też do rozmów, ma na górnej ramce równie dużą maskownicę, co drugi głośnik na ramce dolnej. Efekt? Nie słyszałam tu różnicy w głośności między tymi dwiema jednostkami. Jeśli zaś chodzi o brzmienie, to powiedziałabym, że jest bardzo dobrze.

Dźwięk emitowany przez telefon jest klarowny i wykazuje nawet pewną przestrzenność. Moim zdaniem jest też dobrze zbalansowany, a nawet przy maksymalnej głośności odtwarzania nie jest w znaczącym stopniu zniekształcany. Ba, słychać tu też basy, a z tym smartfonach bywa bardzo różnie.

Oprogramowanie i łączność

Oczywiście nie jest zaskoczeniem to, że Motorola Singature pracuje pod kontrolą systemu Android 16. Jest nim już zaś to, że system ma być aktualizowany na tym smartfonie aż przez 7 lat. To u tego producenta ewenement – i nie, 7 lat nie oznacza tylko 7 lat aktualizacji zabezpieczeń, ale też 7 dużych aktualizacji systemu operacyjnego.

Android 16 nie jest tu takim zupełnie czystym Androidem, ale Androidem z pewnymi modyfikacjami producenta, określanym mianem Hello UI. Motorola po prostu dodała tu kilka swoich aplikacji, własną czcionkę i pewne funkcje. Ogólnie rzecz biorąc jest jednak schludnie i czytelnie. Całość działa płynnie, a obsługuje się ją intuicyjnie. Opcji personalizacji i dostępnych motywów mogłoby być nieco więcej.

Dobra wiadomość jest też taka, że nie znalazło się tu zbyt dużo preinstalowanych aplikacji. Zbędnych dodatków jest tylko kilka, a część z nich można odinstalować. Poza tym niezmiennie lubię to, że na smartfonach Motoroli można korzystać z tak zwanych gestów moto, które pozwalają na przykład włączyć latarkę poprzez potrząśnięcie telefonem.

A z jakich funkcji AI można tu korzystać? Do dyspozycji jest na przykład Image Studio, które pozwala generować obrazy, naklejki i tapety, zamieniać szkice w obrazy i stworzyć swój cyfrowy awatar. Jest też asystent moto AI, który odpowiada na pytania, może pomagać w planowaniu, tłumaczy słowa lub frazy i nie tylko. W Zdjęciach Google, które są domyślną galerią, dostępna jest Magiczna Gumka wraz z opcją usuwania rozmyć i przenoszenia obiektów. Dodam, że nabywcy Motoroli Singature otrzymują na start 6 miesięcy abonamentu Perplexity Pro gratis – i dlatego aplikacja Perplexity znajduje się na pokładzie smartfonu.

Wydajność

Za wydajność tego modelu odpowiada przede wszystkim układ Snapdragon 8 Gen 5 – nie należy go mylić ze Snapdragonem 8 Elite Gen 5. Do tego mamy 16 GB pamięci RAM LPDDR5x oraz 512 GB przestrzeni na dane w standardzie UFS 4.1. Jak pokazują benchmarki, to wydajny zestaw, do większości zastosowań więcej niż wystarczający.

W AnTuTu 11 Motorola Singature uzyskała 3 043 820 punktów. W Geekbenchu 6 mowa zaś o wyniku na poziomie 2893 punktów w przypadku pojedynczego rdzenia CPU, 9204 punktów w przypadku wielu rdzeni CPU i 17 293 punktów w przypadku GPU. Trudno na te wartości narzekać.

A jak smartfon wypada na co dzień? Działa bardzo płynnie, a aplikacje uruchamiają się na nim błyskawicznie. Ani sam system, ani jakakolwiek aplikacja nie sprawiły mi tu jakiegokolwiek problemu.

Stress test pokazał, że Motorola Singature nie jest mistrzem w rozpraszaniu ciepła, natomiast po smartfonie o tak cienkiej konstrukcji i tak spodziewałam się gorszego wyniku. Dobra wiadomość jest z resztą taka, że w zwykłym użytkowaniu telefon się nie nagrzewa. Dopiero podczas grania jego obudowa robi się ciepła (nie gorąca), ale w takim Genshin Impact i tak spokojnie utrzymuje średnio 59 klatek.

A co z graniem przy 165 Hz? Niestety gier mobilnych, które są w stanie wyświetlić aż 165 klatek, nie jest obecnie dużo. Genshin Impact w przypadku tego telefonu do nich nie należy, zwłaszcza że nie oferuje on funkcji interpolacji klatek. Ogólnie rzecz biorąc spodziewałam się, że implementacja tak wysokiego odświeżania będzie na tym urządzeniu szersza.

Bateria

Jako że Motorola Singature jest smartfonem bardzo cienkim, to ma akumulator o pojemności, która w 2026 roku nie robi przesadnie dużego wrażenia – pojemności 5200 mAh. Oczywiście gdyby nie zastosowano tu baterii krzemowo-węglowej, byłaby ona jeszcze mniejsza, ale powoli zaczęłam przyzwyczajać się do telefonów z akumulatorami o pojemnościach sięgających 6-7 tysięcy mAh.

No nic, jaki czas pracy oferuje ten smartfon? W moim teście odtwarzania wideo z platformy YouTube wytrwał dokładnie 17 godzin – co jest jak na tę pojemność baterii wynikiem ponadprzeciętnym. Na co dzień rozładowuje się jednak dosyć szybko, bo w ciągu mniej niż dwóch dni – i to przy dosyć lekkim użytkowaniu. Jeśli Ty spędzasz dużo czasu na ekranie, prawdopodobnie będziesz go musiał ładować codziennie. Zauważyłam, że Motorola potrafi zabijać aplikacje w tyle, natomiast jest to jej przemyślana funkcjonalność – w ustawieniach baterii można zdecydować, jakich aplikacji telefon ma nie zamykać.

Dobra wiadomość jest taka, że ładowanie jest tu szybkie, bo przewodowo odbywa się z mocą 90 W. Jest też obsługa ładowania bezprzewodowego z mocą 50 W. Akurat przewodową ładowarkę 90 W w domu mam, więc udało mi się dowiedzieć, że Motorola Signature potrzebuje około 50 minut, by naładować się od 0 do 100 procent. Nie była to jednak motorolowa ładowarka TurboPower, więc nie jestem w stanie sprawdzić, czy oryginalna ładowarka zapewnia ładowanie szybsze.  

Możliwości fotograficzne: Motorola Signature daje radę?

W temacie fotografii Motorola Singature zdaje się oferować więcej niż jakikolwiek inny smartfon Motoroli, nawet niż Motorola Edge 50 Ultra, której najpewniej jest następcą (Motorola Edge 60 Ultra nigdy nie zadebiutowała). Z tyłu mamy tu aż trzy sensory o rozdzielczości 50 MP, w tym duży aparat szerokokątny, aparat z peryskopowym teleobiektywem i aparat ultraszerokokątny. Z przodu znalazł się kolejny sensor 50 MP, co ważne z autofokusem. Oczywiście w przypadku aparatu głównego i teleobiektywu nie zabrakło optycznej stabilizacji obrazu. Ale jak te jednostki wypadają w praktyce?

Muszę przyznać, że Motorola Singature mnie pozytywnie zaskoczyła, bo na przestrzeni lat telefony konkurencji fotograficznie robiły raczej lepsze wrażenie. Idealnie jednak nie jest, ale do rzeczy.  

Zacznijmy od tego, że aparaty tego telefonu całkiem nieźle oddają rzeczywistość pod względem kolorystyki. Kontrast jest trochę podbity, ale finalny efekt jest miły dla oka. Doceniam też to, że zdjęcia z wszystkich aparatów wyglądają podobnie. Nie jest tu tak, że aparat ultraszerokokątny oferuje wyraźnie mniejszą szczegółowość, albo że zdjęcia z któregoś sensora są dużo ciemniejsze. Odcienie potrafi czasem delikatnie odbiegać między różnymi ogniskowymi, ale sumarycznie nawet aparat przedni jest tu spójny z resztą.

Aparaty sprawdzają się tu dobrze w różnych warunkach, w pochmurny dzień, wieczorem i nocą. Pod wieloma względami dorównują aparatom z innych flagowców. Można nimi uchwycić wyraźne zdjęcie obiektów znajdujących się w ruchu.

Jakieś niedociągnięcia? Szczegółowość zdjęć z aparatu przedniego po zmroku oraz jakość zdjęć wykonanych z zoomem większym niż trzykrotny. Im większy zoom, tym większą rolę przejmuje sztuczna inteligencja, która zamienia zdjęcia w malowane obrazy. Teleobiektyw z trzykrotnym zoomem robi natomiast świetną robotę, zwłaszcza przy próbach fotografowania takich obiektów jak rośliny.

Nagrywanie wideo

Motorolą Singature można nagrywać wideo nawet w 8K przy 30 klatkach na sekundę, a przynajmniej jej głównym aparatem. Wszystkie pozostałe jednostki oferują maksymalnie rozdzielczość 4K i 60 FPS, i to właśnie w tych parametrach zarejestrowałam przykładowe wideo z tego smartfonu. Werdykt? Źle nie jest, ale daleko tu od ideału. Zobaczcie sami:

Podsumowanie: Czy Motorola Signature to smartfon, który warto kupić?

Motorola Signature to bez wątpienia najambitniejszy smartfon tej marki od lat. To model, który robi bardzo dobre wrażenie swoim designem i wyświetlaczem, a jego wydajność jest całkiem wysoka. Oferuje też szybkie ładowanie, ma etui w zestawie i jest solidnie wykonany. Co jednak najważniejsze, w końcu otrzymaliśmy pełnoprawne 7 lat wsparcia aktualizacjami oraz faktycznie flagowy zestaw aparatów.

Jeśli smartfony o „ajfonowej” bryle są dla Ciebie nudne, a wręcz cenisz sobie modele bogate w zaokrąglenia i nie przeszkadza Ci to, że jego czas pracy na baterii nie jest tak długi jak u konkurencji, to być może to smartfon dla Ciebie. Ja nie lubię w nim absolutnie wszystkiego, bo na przykład wolałabym, żeby był trochę grubszy i miał pojemniejszy akumulator, ale jednak pod wieloma względami skradł moje serce.

Mocne strony:

  • Wysoka jakość wykonania
  • Pyło- i wodoodporność (IP68/IP69)
  • Bardzo dobry wyświetlacz LTPO AMOLED
  • Wysoka wydajność i szybkie pamięci
  • 7 lat aktualizacji systemu i zabvezpieczeń
  • Bardzo dobre głośniki
  • Porządny zestaw aparatów
  • Szybkie ładowanie przewodowe i bezprzewodowe
  • Etui w zestawie
  • Gesty moto

Słabe strony:

  • Dość śliska konstrukcja
  • Czas pracy mógłby być dłuższy
  • Zbyt duża ingerencja AI na zdjęciach z zoomem większym niż 3x
  • Brak możliwości przeprogramowania dodatkowego przycisku
  • Ograniczona implementacja odświeżania 165 Hz

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.