Wygląd oraz stosunkowo wysoka cena Sonos Ace Ultra (ponad 2000 zł) mają sygnalizować potencjalnemu klientowi, że ma do czynienia z produktem klasy premium. Chcąc jednak rzetelnie odpowiedzieć na pytanie, jak najnowsze słuchawki Sonos wypadają na tle konkurencji i ile zaawansowanych technologii faktycznie zastosował producent, poddałem Ace Ultra kilku testom. Pozwoliły mi one wyrobić sobie opinię na temat tego modelu i określić jego miejsce na rynku bezprzewodowych słuchawek nausznych z ANC.
W 2024 roku zadebiutowały pierwsze w historii słuchawki marki Sonos, nazwane Ace. Kilka dni temu odbyła się polska premiera wersji Ace Ultra, będącej następcą poprzedniej generacji. Już na wstępie mogę stwierdzić, że najnowszy egzemplarz stanowi rozwinięcie pierwotnej konstrukcji i wprowadza kilka istotnych ulepszeń.
W porównaniu z egzemplarzem z 2024 roku inżynierowie Sonos wprowadzili zmiany dotyczące przede wszystkim czasu pracy baterii, układu mikrofonów oraz łączności bezprzewodowej. Deklarowany czas działania wzrósł z 30 do 35 godzin, a liczba mikrofonów zwiększyła się z ośmiu do dziesięciu. Producent zastosował również nowszą wersję standardu Bluetooth 6.0 (zamiast 5.4). Już sama analiza specyfikacji wskazuje na kilka potencjalnie istotnych usprawnień, które przekładają się na większą funkcjonalność i wygodę codziennego użytkowania.
Podczas spotkania prasowego producent deklarował ponadto, że zaledwie trzy minuty ładowania wystarczają na trzy godziny pracy słuchawek. W przedstawionych informacjach zabrakło jednak istotnego szczegółu: nie sprecyzowano, czy wynik ten dotyczy pracy z aktywną redukcją hałasu (ANC), która zwiększa zapotrzebowanie na energię, czy odtwarzania muzyki bez włączonego tego systemu.

Designe w stylu Cupertino
Moje pierwsze skojarzenie po wyjęciu Sonos Ace Ultra z pudełka? Apple AirPods Max 2. I nie chodzi wyłącznie o ogólną estetykę, ale o trzy konkretne elementy konstrukcji. Pierwszym jest płaski profil muszli nausznych, Drugim – charakterystyczny srebrny element łączący muszlę z pałąkiem. Trzecim pozostaje sama konstrukcja, której nie można złożyć, aby ograniczyć gabaryty słuchawek, co ma znaczenie przede wszystkim podczas podróży. To właśnie te detale sprawiają, że Sonos Ace Ultra i AirPods Max 2 przywodzą na myśl podobne rozwiązania projektowe.
Nie oznacza to jednak, że oba modele są do siebie podobne pod każdym względem. Górna część pałąka w Sonos Ace Ultra prezentuje się zupełnie inaczej i pod względem formy bardziej przypomina rozwiązanie znane z Sony WH-1000XM6. Projektanci Sonos postawili więc na połączenie kilku charakterystycznych elementów, tworząc konstrukcję, która ma własny styl, choć nie pozostaje wolna od skojarzeń z konkurencyjnymi modelami.

Pod względem estetyki biała wersja kolorystyczna wypada w mojej ocenie bardzo dobrze. Obłe muszle nadają słuchawkom łagodniejszą linię, a ich bryła nie sprawia wrażenia przesadnie masywnej. Z kolei srebrne elementy mocujące wprowadzają do projektu nieco surowości i technicznego charakteru, jednocześnie dobrze komponując się z białymi powierzchniami. Efekt końcowy jest elegancki i nowoczesny.
Pierwsze wrażenia
Słuchawki otrzymujemy w zaokrąglonym etui, którego wnętrze wykończone delikatnym materiałem. W zestawie producent dołącza dwa przewody: USB-C z obu stron oraz kabel USB-C – jack 3,5 mm. To praktyczny komplet, który pozwala korzystać ze słuchawek w różnych konfiguracjach.

Wspominałem już o srebrnych akcentach na obudowie. Jeden z nich pełni nie tylko funkcję estetyczną, ale również użytkową. To fizyczny przycisk umożliwiający m.in. regulację głośności i sterowanie odtwarzaniem.

Poniżej umieszczono okrągły przycisk, za pomocą którego można przełączać się między aktywną redukcją hałasu (ANC) a trybem kontaktu. Do działania obu funkcji wrócę w dalszej części recenzji.

Ktoś może powiedzieć, że jestem technologicznym dziadersem. Fakt, mam 44 lata, ale od lat cenię rozwiązania oparte na fizycznych przyciskach. Wolę je od sterowania wyłącznie za pomocą aplikacji lub paneli dotykowych umieszczonych na zewnętrznej części muszli. W przypadku Sonos Ace Ultra doceniam więc to, że podstawowe funkcje można obsługiwać bez konieczności sięgania po smartfon i szukania odpowiednich ustawień.
Do wykończenia padów oraz górnej części pałąka producent zastosował materiał przypominający skórę i miękką piankę. Nie udało mi się jednak ustalić dokładnego rodzaju zastosowanego wypełnienia. Podczas użytkowania odniosłem wrażenie, że pianka nie jest tak elastyczna jak poliuretanowe wypełnienie znane mi m.in. z padów Sony WH-1000XM6. To różnica, która może mieć znaczenie dla dopasowania słuchawek do kształtu głowy i odczuwanego komfortu.
Na plus zaliczam czujniki umieszczone w obu muszlach. Po zdjęciu słuchawek z głowy odtwarzanie muzyki zostaje automatycznie wstrzymane. To drobna, ale przydatna funkcja, która w codziennym użytkowaniu pozwala uniknąć niepotrzebnego odtwarzania materiału, gdy na chwilę odkładamy słuchawki.
Ciekawym detalem jest również zróżnicowanie kolorystyczne wewnętrznej części muszli. Miętowy kolor wskazuje stronę prawą, natomiast biało-szary – lewą. Dzięki temu łatwiej rozpoznać właściwe ułożenie słuchawek bez konieczności szukania oznaczeń na obudowie.

Po kilku godzinach spędzonych z Sonos Ace Ultra mogę stwierdzić, że pod względem wygody słuchawki wypadają całkiem dobrze. Nie powodują nadmiernego ucisku ani na głowie, ani w okolicach małżowin usznych. Konstrukcja stabilnie utrzymuje się na głowie podczas standardowego użytkowania, choć przy gwałtowniejszych ruchach, na przykład przy szybkim pochyleniu głowy w dół, stabilność wyraźnie się pogarsza.
Nie obraziłbym się jednak, gdyby producentowi udało się nieco obniżyć masę całej konstrukcji. Według specyfikacji Sonos Ace Ultra ważą 322 g. Nie jest to wartość, która sama w sobie przesądza o komforcie, ale przy dłuższych sesjach odsłuchowych każdy dodatkowy gram może mieć znaczenie.
Dźwięk – nie było rozczarowania
Zacznę nieco przewrotnie: Sonos Ace Ultra mnie nie rozczarowały, ponieważ już na początku testów zakładałem, że jakość dźwięku będzie stała na wysokim poziomie. Pytanie brzmiało raczej, jak wysoko producent zawiesił poprzeczkę i czy charakter brzmienia trafi w moje oczekiwania.
Słuchawki z tego przedziału cenowego są zazwyczaj strojone przez inżynierów dźwięku z myślą o określonej grupie odbiorców. Nie od dziś wiadomo, że każda szanująca się marka audio stara się wypracować własny charakter brzmienia. W przypadku najnowszego modelu Sonos również jest to słyszalne. Dźwięk jest klarowny, poszczególne pasma pozostają dobrze odseparowane, a całość zachowuje zbalansowany charakter. Można wręcz powiedzieć, że brzmienie jest trzymane w ryzach niczym silne konie przez woźnicę pewnie dzierżącego lejce. Nic nie wymyka się spod kontroli, a poszczególne elementy przekazu tworzą spójną całość.

Podczas testów sprawdzałem słuchawki na różnych gatunkach muzycznych, korzystając zarówno z plików FLAC, jak i serwisu streamingowego oferującego bezstratną jakość dźwięku. W tym drugim przypadku wykorzystywałem kodek aptX Adaptive.
Sonos Ace Ultra brzmią naprawdę dobrze, choć zastosowane przez inżynierów strojenie nie do końca odpowiada moim preferencjom. Brakuje mi nieco większego rozmachu w dolnym rejestrze, szczególnie w zakresie 100–220 Hz. To właśnie tam chciałbym usłyszeć więcej energii i mocniej zaznaczonego pulsu, który nadawałby muzyce bardziej dynamiczny, angażujący charakter. I nie chodzi mi tu o bezrefleksyjne podbijanie basu…
Wspomniałem wcześniej, że scena muzyczna jest w tych słuchawkach wyraźnie trzymana w ryzach niczym konie w cuglach. Najwyraźniej taki był zamysł konstruktorów, jednak osobiście wolałbym nieco bardziej otwartą prezencję, ciut więcej szaleństwa, wręcz więcej galopu. Chciałbym, aby dźwięk szerzej rozchodził się wokół uszu i w większym stopniu otaczał słuchacza.
Oczywiście wiele zależy od gatunku muzycznego. Z niektórymi utworami Ace Ultra radziły sobie bardzo dobrze, z innymi jedynie dobrze. Nie zmienia to jednak faktu, że pod względem reprodukcji dźwięku słuchawki pozostawiły po sobie pozytywne wrażenia. To brzmienie uporządkowane, klarowne i dopracowane, choć nie tak otwarte i dynamiczne, jakiego osobiście oczekiwałem.
W aplikacji Sonos znajdziemy dwa rodzaje korektora dźwięku. Pierwszy – uproszczony – pozwala regulować trzy zakresy: tony niskie, średnie i wysokie. Drugi jest bardziej zaawansowany i oferuje ośmiopasmową regulację, dzięki której można precyzyjniej dostosować charakter brzmienia do własnych upodobań.

Ciekawą funkcją jest również opcja „Głośność”, która przy niskim poziomie odsłuchu wzmacnia bas i wysokie tony. To rozwiązanie może przypaść do gustu osobom słuchającym muzyki elektronicznej, w tym klubowych rytmów, czy trance’u. Jeśli nie chcecie słuchać muzyki przy ekstremalnie wysokim poziomie głośności, ale jednocześnie zależy Wam na wyraźniejszym basie i odpowiednio zaakceptowanych, przestrzennych melodiach trance upliftingowych, ta funkcja może okazać się bardzo przydatna. Pozwala zachować bardziej efektowny charakter brzmienia również podczas cichego odsłuchu.

Tryb redukcji hałasu – jest zacnie
Tryb aktywnej redukcji hałasu (ANC) zasługuje na bardzo dobre noty. Jednak po testach innych słuchawek tej kategorii, które przeprowadziłem w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, mogę stwierdzić, że Sonos Ace Ultra nie są liderem w tej dziedzinie. Przykładowo Sony WH-1000XM6 wypadają pod tym względem lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowsze słuchawki Sonos radzą sobie z eliminowaniem dźwięków z otoczenia bardzo dobrze, a skuteczność ANC oceniam jako w pełni satysfakcjonującą.
Sprzęt testowałem w różnych warunkach, zarówno w przestrzeni miejskiej, korzystając z tramwajów i metra, jak i w domu. Sprawdzałem, jak słuchawki radzą sobie z odgłosami odkurzacza, miksera czy szczekającego psa, który domaga się kolejnej porcji jedzenia. W takich scenariuszach Ace Ultra skutecznie ograniczają hałas, pozwalając odciąć się od części niepożądanych dźwięków.

Bardzo dobrze wypada również tryb kontaktu, czyli funkcja pozwalająca przepuszczać dźwięki otoczenia do uszu użytkownika. W praktyce oznacza to, że podczas pracy przy komputerze możemy usłyszeć dzwonek do drzwi lub inne istotne sygnały, na przykład dźwięk informujący o zakończeniu prania. To rozwiązanie przydatne na co dzień, szczególnie gdy chcemy słuchać muzyki, a jednocześnie zachować kontakt z otoczeniem.
Co istotne, tryb kontaktu działa naturalnie. Nie zauważyłem charakterystycznego efektu „studni”, który można spotkać w niektórych konkurencyjnych konstrukcjach. Dźwięki z zewnątrz zachowują szerokie, klarowne i realistyczne brzmienie, dzięki czemu korzystanie z tej funkcji nie sprawia wrażenia sztucznego odtwarzania otoczenia przez mikrofony.
Jest jednak jedna rzecz, której brakuje mi w produkcie premium, jakim są Sonos Ace Ultra. Chodzi o możliwość indywidualnej regulacji poziomu przepuszczania dźwięków z otoczenia. Użytkownik nie może samodzielnie zdecydować, czy chce słyszeć je wyraźniej, czy też ograniczyć ich natężenie. Takie rozwiązanie oferują niektórzy konkurenci, dlatego w słuchawkach z tej półki cenowej możliwość precyzyjnego dostosowania trybu kontaktu byłaby mile widzianym uzupełnieniem.

Komfort podczas rozmów telefonicznych – moi rozmówcy oczekiwali nieco więcej
W sumie powinienem zacząć od końca: rozmowy telefoniczne prowadzone za pomocą Sonos Ace Ultra wypadają dobrze. Od sprzętu tej klasy, wyposażonego w aż 10 mikrofonów, oczekiwałem jednak nieco więcej.

W moim odczuciu podczas rozmów najlepiej korzystać z trybu kontaktu. Dzięki niemu dobrze słyszymy własny głos i nie mamy wrażenia, jakbyśmy byli zamknięci w ciasnej przestrzeni, w której głos brzmi tak, jakby odbijał się od ścian pudełka. To przekłada się na większy komfort prowadzenia rozmowy. Jest jednak pewien minus, według moich rozmówców tryb ten nieco zmienia barwę głosu.
W przypadku korzystania z aktywnej redukcji hałasu (ANC) warto natomiast włączyć funkcję „Własny głos”, dostępną w aplikacji Sonos. Jej zadaniem jest zapewnienie lepszej słyszalności własnego głosu podczas rozmowy, co pozwala uzyskać bardziej naturalne wrażenia. W praktyce rozwiązanie to sprawdza się bardzo dobrze i skutecznie poprawia komfort prowadzenia rozmów telefonicznych. Krótko mówiąc, funkcja „Własny głos” działa w pełni satysfakcjonująco.

Kilka zdań podsumowania
Uważam, że Sonos Ace Ultra to udany produkt. Podczas testów zwróciłem uwagę na jeszcze jeden aspekt, o którym dotąd nie wspomniałem, a mianowicie stabilność łączności Bluetooth 6.0. Nawet w budynkach, w których występują ściany żelbetowe, połączenie pozostawało stabilne. Nie miałem problemów z komunikacją między słuchawkami, a smartfonem, również przy większej odległości między urządzeniami. To ważny aspekt codziennego użytkowania, który w przypadku testowanego modelu oceniam zdecydowanie na plus.
Wizualnie najnowszy produkt Sonos prezentuje się bardzo estetycznie, wręcz elegancko. Piszę to na podstawie testowanego egzemplarza w kolorze ciepłej bieli, który dobrze pokazuje, jak umiejętnie producent połączył minimalistyczną formę z subtelnymi detalami.

Zdaję sobie sprawę, że w tym segmencie cenowym można znaleźć słuchawki oferujące nieco lepszą jakość dźwięku, czego przykładem są Sennheiser HD 630. Podobnie wygląda sytuacja w kategorii aktywnej redukcji hałasu (ANC), w której Sonos Ace Ultra ustępują modelowi Sony WH-1000XM6. Obiektywnie patrząc na cenę przekraczającą 2000 zł uważam, że za te pieniądze można znaleźć ciekawsze propozycje, łączące lepsze brzmienie ze skuteczniejszym systemem redukcji hałasu.
Nie można jednak patrzeć na ten produkt wyłącznie przez pryzmat jakości dźwięku i skuteczności ANC. Potencjalni nabywcy szukają również konkretnych funkcji, które w codziennym użytkowaniu mogą okazać się równie istotne. Mam tu na myśli chociażby TV Audio Swap, umożliwiający szybkie i bezprzewodowe przełączanie dźwięku z telewizora między soundbarem, a kompatybilnymi urządzeniami z ekosystemu Sonos.
Nie ma też co ukrywać, że marka Sonos cieszy się dobrą opinią, a jej produkty mogą być pożądane przez zwolenników Apple. Obie marki bowiem łączy podobne podejście do projektowania: nacisk na prostotę obsługi, minimalistyczną formę i elegancki wygląd. Warto również przypomnieć, że urządzenia Sonos są kompatybilne z technologią AirPlay 2, co dodatkowo zwiększa ich funkcjonalność w ekosystemie Apple.
Czy sam kupiłbym Sonos Ace Ultra? Odpowiedź brzmi: nie. W słuchawkach tej klasy poszukuję nieco szerszej sceny muzycznej, większej szczegółowości w górnych rejestrach oraz cieplejszego, pełniejszego basu, który zapewniałby więcej energii i lepiej oddawał dynamikę nagrań. Pod tym względem Sonos Ace Ultra nie trafiają w pełni w moje preferencje.

Nie oznacza to jednak, że nie polecam testowanych słuchawek. Wręcz przeciwnie, uważam, że zasługują na nasze redakcyjne wyróżnienie. To dopracowany, elegancki produkt z dobrze działającymi funkcjami dodatkowymi, który może przypaść do gustu osobom szukającym czegoś więcej niż tylko dobrego, klarownego brzmienia i skutecznej redukcji hałasu.
Jest jednak jedno „ale” – cena. Gdyby Sonos Ace Ultra kosztowały około 1700 zł, moja ocena opłacalności byłaby wyraźnie lepsza. Przy takim poziomie cenowym słuchawki pozostawiłyby w moim sercu zdecydowanie więcej ciepłych wspomnień.
