Gdyby ktoś położył ten smartfon na moim redakcyjnym biurku, starannie zakrywając logo producenta i zatajając jego cenę, bez wahania umieściłbym go w solidnej, średniej półce. I z pewnością bym się nie pomylił. Infinix NOTE Edge, wyceniony na 1400 złotych, to urządzenie pełne sprzeczności, ale i niezwykle fascynujących rozwiązań.
Z jednej strony kusi niesamowicie smukłą sylwetką i potężną baterią, z drugiej idzie na zauważalne kompromisy wydajnościowe. Po spędzeniu z nim dłuższego czasu wiem jedno. To sprzęt, który ma do zaoferowania znacznie więcej, niż sugeruje jego metka.
Specyfikacja telefonu
| Model: | Infinix NOTE Edge |
| Procesor: | MediaTek Dimensity 7100 Ultimate 5G, Ośmiordzeniowy |
| Pamięć RAM: | 8 GB |
| Pamięć masowa: | 256 GB |
| Możliwość rozbudowy pamięci: | Nie |
| Wyświetlacz: | 6.78″, 2644 x 1208px, AMOLED, Odświeżanie ekranu [Hz]: 120, Corning Gorilla Glass 7i |
| Bezpieczeństwo: | Czytnik linii papilarnych w ekranie |
| Akumulator: | 6150 mAh |
| Aparat fotograficzny – tył: | 50 Mpx. HDR , Jasność obiektywu f/1.8, Jasność obiektywu f/2.2, Panorama , Tryb nocny, Tryb poklatkowy, Tryb portretowy, Tryb profesjonalny, Tryb slow motion |
| Aparat fotograficzny – przód: | 13 Mpx |
| System operacyjny: | Android 16 z Infinix AI |
| Transmisja danych: | 5G |
| Czujniki: | Akcelerometr , Czujnik światła , Czujnik zbliżeniowy , Magnetometr, Nadajnik podczerwieni, Żyroskop |
| Łączność i lokalizacja: | GPRS, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Standard Bluetooth: 5.4, 5G, System nawigacyjny: Galileo, GLONASS , GPS , QZSS |
| Złącza: | USB Typu-C – 1 szt. |
| Typ karty SIM: | Nano-SIM + Nano-SIM / e-SIM |
| Klasa ochrony: | IP65 |
| Wymiary: | 7.2 mm x 77.4 mm x 163.1 mm (grub., szer., wys.) |
| Masa: | 190 g |
Unboxing Infinix NOTE Edge, czyli powrót do przeszłości. Design pełen niespodzianek

W 2026 roku przyzwyczailiśmy się do ekologicznych, ascetycznych pudełek, z których – jak w przypadku recenzowanego przeze mnie wcześniej Samsunga – wypada jedynie telefon i smutny kabelek. Infinix idzie tu całkowicie inną ścieżką. Rozpakowywanie NOTE Edge to prawdziwa przyjemność. W zestawie znajdujemy nie tylko sam smartfon, ale również miękkie, matowe etui, idealnie dopasowane do koloru obudowy. Jest także kabel ładujący (USB-A na USB-C), igła do tacki SIM i szkło hartowane. Ale to nie wszystko. Znajdziemy też douszne słuchawki przewodowe ze złączem USB-C! Ja wiem, że obecnie przewodowe jest passe, ale taki dodatek to wręcz ewenement na dzisiejszym rynku. Nie ma za to kostki do ładowania.



W moje ręce trafiła wersja w intrygującym, zielonym kolorze (Silk Green). Telefon przyciąga wzrok opływowymi kształtami i brakiem kanciastych rogów, co w połączeniu z grubością zaledwie 7,2 mm sprawia, że urządzenie doskonale i pewnie leży w dłoni. Olbrzymim plusem jest matowy tył obudowy. Wykonano go z bardzo przyjemnego w dotyku materiału, który nie świeci się niepotrzebnie. I co kluczowe, kompletnie nie zbiera odcisków palców. To zdecydowanie jeden z ładniejszych telefonów, który kiedykolwiek miałem w rękach.



Na pleckach dominuje ogromna, błyszcząca i dość mocno wystająca wyspa aparatów. W pierwszej chwili miałem obawy, że błyskawicznie zbierze rysy, ale dołączone do zestawu etui świetnie niweluje ten problem. Co więcej, wyspa ta skrywa jedną z najciekawszych nowości producenta: Active Halo. To inteligentny, konfigurowalny pierścień świetlny, który subtelnie pulsuje, sygnalizując powiadomienia, połączenia przychodzące, a nawet odtwarzanie muzyki czy stan ładowania.


Tym, co jednak w kontekście konstrukcji pozostawia pewien niedosyt, jest relatywnie niski stopień ochrony przed wodą. Producent deklaruje zgodność z klasą pyło- i wodoszczelności IP65. Oznacza to, że telefon przetrwa deszcz, ale przed przypadkowym zanurzeniem w wodzie trzeba go bezwzględnie chronić. O dziwo, tacka na kartę SIM została ulokowana na dolnej krawędzi, tuż obok portu USB-C. Jeśli jesteśmy przy łączności, Infinix NOTE Edge to historyczny krok dla marki, ponieważ jako pierwszy oferuje wsparcie dla wirtualnych kart eSIM, co jest kapitalną informacją dla osób często podróżujących po świecie. Obsługuje także dwie fizyczne karty SIM oraz sieć 5G.


Ekran zabezpieczony na nowo i głośniki z logo JBL
Front urządzenia to 6,78-calowy, zakrzywiony wyświetlacz AMOLED 3D o rozdzielczości 1,5K z odświeżaniem 120 Hz. Obraz jest ostry, a ramki otaczające ekran są niemal symetryczne. Dolna zredukowana do minimum potęguje wrażenie obcowania ze sprzętem premium. Producent zadbał też o fizyczne bezpieczeństwo tego panelu, pokrywając go szkłem Corning® Gorilla® Glass 7i, które ma zapewniać podwyższoną odporność na zarysowania i upadki.
Mam jednak jedną drobną uwagę. Mimo deklaracji o potężnej jasności maksymalnej, w pełnym wiosennym słońcu odniosłem wrażenie, że ekran mógłby być nieco jaśniejszy. Z czytelnością nie ma dramatu, ale brakuje tu flagowego uderzenia jasności. Z kolei w pomieszczeniach czy pochmurne dni panel sprawdza się wzorowo. Trzeba też pamiętać o kompromisach w odświeżaniu. Nie mamy tu technologii LTPO znanej z najdroższych modeli.

Kwestia zabezpieczeń biometrycznych również zasługuje na pochwałę. Czytnik linii papilarnych został ukryty pod powierzchnią wyświetlacza i w codziennym użytkowaniu sprawdza się wybornie. Producent świetnie zoptymalizował jego responsywność. Krótki kontakt palca z matrycą skutkuje szybkim odblokowaniem systemu, co w zasadzie eliminuje irytującą konieczność powtarzania skanowania. Sensor radzi sobie bezbłędnie i błyskawicznie nawet wtedy, gdy chwytamy smartfon w całkowicie naturalny, swobodny sposób, bez uważnego celowania opuszkiem w wyznaczony obszar.

Za wrażenia audio odpowiadają głośniki stereo sygnowane logo JBL. Dźwięk jest donośny i czysty, ale fizyki smukłej obudowy nie da się oszukać. Zdecydowanie brakuje mi tu głębszego basu. Oglądanie filmów czy granie jest jednak wysoce komfortowe. Świetnie wypada głośnik do rozmów, a mikrofon wspierany dwukierunkową redukcją szumów AI zapewnia absolutny komfort naszemu rozmówcy. Z kolei na górnej ramce znalazł się wbudowany nadajnik podczerwieni (IR), który w mgnieniu oka zamienia naszego smartfona w uniwersalny pilot do telewizora czy klimatyzacji. Mała rzecz, a niesamowicie cieszy.
Przycisk pełen możliwości, kultura pracy i 5 lat gwarancji spokoju
Na prawym boku urządzenia znajdziemy nie dwa, a trzy przyciski fizyczne. Obok standardowego włącznika i regulacji głośności, ulokowano tzw. One-Tap Button. Domyślnie w moim egzemplarzu wyciszał on powiadomienia, a znalezienie menu jego konfiguracji wymagało chwili poszukiwań w czeluściach ustawień. Gdy już tam trafimy, magia działa. Przycisk można zaprogramować do uruchamiania latarki, dyktafonu, aparatu, asystenta tłumaczeń czy otwarcia całkowicie dowolnej, wybranej przez nas aplikacji.

Pod maską sercem smartfona jest układ MediaTek Dimensity 7100 5G. Nie ma sensu zaklinać rzeczywistości. Pod względem surowej mocy obliczeniowej procesor ten zauważalnie ustępuje konkurentom w podobnej cenie. Jeżeli jednak nie gracie w najbardziej wymagające tytuły na maksymalnych detalach, na co dzień nie odczujecie braków. System nie zacina się, działa płynnie, a największą zaletą tego układu jest genialna wręcz kultura pracy. Telefon pozbawiony jest efektu spadku wydajności i nawet pod obciążeniem nie nagrzewa się w sposób niekomfortowy.



Zauważalnym mankamentem jest tu jednak kwestia pamięci. Smartfon oferuje 8 GB RAM-u (+ max. 8 GB wirtualnego) i 256 GB przestrzeni na pliki. W dzisiejszych czasach to dość zachowawczy zestaw, co niestety czasem czuć. Najbardziej boli jednak brak slotu na kartę microSD. Z taką pojemnością, jaką kupimy, musimy wytrwać już do końca, bo miejsca na dane po prostu nie rozbudujemy. No chyba, że weźmiemy pod uwagę chmurę.
Warto w tym miejscu poruszyć kwestię długowieczności, którą chwali się producent. Infinix składa najdłuższą w serii NOTE obietnicę aktualizacji. To 3 lata pełnych aktualizacji systemu operacyjnego Android oraz 5 lat poprawek zabezpieczeń. Jest to bardzo mocny, solidny argument, który gwarantuje spokój na lata, o ile zostanie dotrzymany.
AI, które bywa genialne, ale i irytujące
Smartfon pracuje pod kontrolą Androida 16 z nakładką XOS 16. Jeśli przesiadasz się z czystego Androida, kolorowy, lekko cukierkowy interfejs będzie wymagał przyzwyczajenia. Na start otrzymujemy sporo zainstalowanych aplikacji, a sam producent ewidentnie rozsmakował się w sztucznej inteligencji.



W system zintegrowano pokaźny pakiet Infinix AI. Mamy tu Galerię AI, bardzo użytecznego asystenta tłumaczenia w czasie rzeczywistym podczas rozmowy, AI Writing (inteligentnie poprawiający błędy w tekście) czy narzędzia do konwertowania odręcznych szkiców w profesjonalne grafiki. Na ekranie głównym straszą również widżety Sugestii AI. Wydaje mi się jednak, że momentami jest tego po prostu zbyt dużo.



Kluczowym elementem pakietu jest asystent Folax. Muszę przyznać, że radzi sobie całkiem nieźle z rozumieniem języka polskiego, nawet gdy mówimy potocznie. Szybko wraca z odpowiedziami, ale tu pojawiają się schody. Folax oferuje wyłącznie odpowiedzi tekstowe. Nie przemówi do nas. Co gorsza, jeśli dyktujemy mu komendę głosowo, i tak musimy ręcznie wcisnąć przycisk „Wyślij” na ekranie. Najbardziej rozczarowuje jednak brak ingerencji w system. Folax nie potrafi na nasze polecenie ustawić budzika czy wysłać SMS-a. To fajny czatbot, ale do pełnoprawnego asystenta trochę mu brakuje. Minusem jest także fakt, że wbudowana w dyktafon funkcja transkrypcji mowy w ogóle nie działa w języku polskim. Jednym słowem AI, ale raczej mało użyteczne.



Bateria na duży plus
Akumulator to kategoria, w której Infinix NOTE Edge absolutnie radzi sobie świetnie. Zmieszczenie ogniwa o ogromnej pojemności 6150 mAh w obudowie o grubości 7,2 mm to czysty majstersztyk inżynieryjny. W praktyce oznacza to, że przy normalnym użytkowaniu telefon spokojnie wytrzymuje cały, bardzo intensywny dzień pracy. Zarządzanie energią w trybie czuwania jest fenomenalne. Smartfon pozostawiony na biurku na kilka dni nadal miał ponad 40% naładowania baterii.
Ładowanie odbywa się przewodowo z mocą 45 W, co pozwala uzupełnić energię do 50% w 26 minut, a do pełna w około godzinę. To świetny czas przy tak dużej baterii. Zabrakło ładowania bezprzewodowego, co w cenie 1400 zł powoli staje się wadą. Duży plus należy się za funkcję ładowania obejściowego (Bypass Charging) – podczas grania prąd trafia bezpośrednio na płytę główną, omijając i chroniąc baterię przed przegrzaniem. Sam producent chwali się technologią samonaprawiania mikrouszkodzeń baterii, deklarując utrzymanie doskonałej kondycji ogniwa przez 2000 cykli, co ma przełożyć się na ponad 6 lat użytkowania bez konieczności wymiany akumulatora. Znów pozostaje mieć nadzieję, że tak jest w rzeczywistości.
Aparat z masą inteligentnych sztuczek
Patrząc na potężną wyspę na pleckach, można by oczekiwać arsenału obiektywów. W rzeczywistości znajdziemy tam 50-megapikselowy obiektyw główny, a brak aparatu ultraszerokokątnego to dziś widoczna rzadkość, nawet w tej cenie. Przyznam, że trochę byłem zaskoczony. W dzień aparat spisuje się bardzo dobrze. Zdjęcia są ostre, pełne detali, a kolory cieszą oko naturalnym nasyceniem.












Dość dobrze radzi sobie jest zoom cyfrowy. Przy pięciokrotnym zoomie obraz wciąż jest czytelny, z kolei przy dziesięciokrotnym zoomie widać już spore ziarno.


W nocy jednak zaczynają się kompromisy. O ile zdjęcia na podstawowym przybliżeniu są w porządku, nie widać nieprzyjemnych szumów czy wielkich refleksów wokół lamp, o tyle uruchomienie 10-krotnego zoomu po zmroku mija się z celem. Z obrazu robi się nieczytelna mozaika.






Podobnie wypadają też możliwości nagrywania wideo. W dzień jakość jest przyzwoita, z kolei po zmroku otrzymujemy nagrania średniej jakości. Szkoda także, że film nagramy maksymalnie w 2K i 30 fps.
Braki sprzętowe oprogramowanie nadrabia innowacjami. Po pierwsze, oprogramowanie aparatu potrafi w magiczny sposób podmienić niebo na zdjęciach. Możemy wstawić chmury, wielki księżyc, tęczę czy rozgwieżdżone tło. O dziwo, przy niektórych efektach algorytmy wycinają tło na tyle sprawnie, że wygląda to wysoce naturalnie, bez przaśnej sztuczności. W trybie portretu dostajemy za to możliwość rozmycia tła, retuszu twarzy, a nawet zmiany sylwetki.



Na osobną wzmiankę zasługuje aparat na froncie. Miłośnicy autoportretów będą zadowoleni, bo obiektyw naprawdę daje radę, a standardowe zdjęcia wychodzą ostre i po prostu ładne. Sytuacja robi się jednak dyskusyjna, gdy przejdziemy do trybu portretowego. Oprogramowanie ma w nim tendencję do mocnego, automatycznego upiększania twarzy. O ile w niektórych kadrach daje to przyjemny dla oka efekt, o tyle czasami algorytmy zbyt mocno biorą się do pracy, wygładzając skórę do tego stopnia, że efekt końcowy staje się nienaturalny i mocno przerysowany.


Jeśli już zrobimy zdjęcie, prawdziwą perłą okazuje się nowa funkcja Touch Transfer. Umożliwia ona natychmiastowe przesyłanie zdjęć oraz filmów pomiędzy Infinixem a urządzeniami z ekosystemu Apple. Wymaga to pobrania prostej aplikacji, włączenia NFC, ale działa błyskawicznie i na zawsze eliminuje problem „jak ci przesłać te zdjęcia w pełnej jakości?”.
Czy warto kupić Infinix NOTE Edge?
Infinix NOTE Edge to smartfon zjawiskowy pod względem wzornictwa, zaskakujący potężną, niesamowicie żywotną baterią i wybijający się ponad przeciętność bogatym wyposażeniem zestawu. Jest to telefon dla osób, które cenią sobie elegancję, nie chcą martwić się o ładowarkę przez ponad dzień i lubią technologiczne gadżety w postaci portu podczerwieni, eSIM, przesyłania plików na iPhone’y czy konfigurowalnego przycisku z boku obudowy.
Jeśli jednak Twoim głównym priorytetem są mobilne gry wymagające najwyższej wydajności, nocna fotografia z wykorzystaniem zoomu lub zależy Ci na w pełni zautomatyzowanym asystencie głosowym mówiącym do Ciebie po polsku, być może warto spojrzeć na inne modele. Jednakże, za kwotę 1400 złotych, Infinix przygotował propozycję niezwykle interesującą, obok której nie można przejść obojętnie.
Telefon można obecnie kupić za niespełna 1400 złotych. Występuje w czterech kolorach: Lunar Titanium (srebrny), Shadow Black (czarny), Stellar Blue (niebieski) oraz testowany przeze mnie Silk Green (zielony).
ZALETY:
- Bateria 6150 mAh: Rekordowe czasy pracy na jednym ładowaniu, rewelacyjny stan czuwania oraz deklarowana żywotność ogniwa na poziomie 6 lat użytkowania.
- Bogaty zestaw: Obecność etui, szkła hartowanego, kabla i słuchawek dousznych to rzadkość na dzisiejszym rynku.
- Kultura pracy układu: Mimo mniejszej mocy procesora Dimensity 7100 5G, telefon w ogóle się nie przegrzewa i nie zwalnia pod obciążeniem.
- Wyposażenie i złącza: Pełne wsparcie dla eSIM, użyteczny port podczerwieni pełniący rolę pilota oraz innowacyjne, międzyplatformowe udostępnianie plików Touch Transfer.
- Ergonomia i wygląd: Smukła, 7,2-milimetrowa obudowa, przyjemny, niepalcujący się tył, szło Gorilla Glass 7i oraz designerski pierścień Active Halo.
- One-Tap Button: Niesamowicie przydatny, w pełni konfigurowalny fizyczny przycisk na ramce.
- Wieloletnie wsparcie: 3 lata gwarantowanych aktualizacji systemu i 5 lat poprawek bezpieczeństwa.
WADY:
- Przeciętna wydajność: W cenie 1400 zł znajdziemy u konkurencji mocniejsze procesory.
- Przeciętne aparaty w nocy i wideo: Brak obiektywu szerokokątnego; niska jakość cyfrowego zoomu 10x po zmroku oraz kompromisy przy nagrywaniu wideo.
- Niedoskonałości funkcji AI: Asystent Folax wymaga dopracowania. Nie można nim sterować funkcjami telefonu, brakuje odpowiedzi głosowych, a systemowy dyktafon nie transkrybuje polskiej mowy.
- Brak ładowania bezprzewodowego i pełnej wodoszczelności: Konkurencja powoli standaryzuje te elementy; tu mamy certyfikat IP65 i wyłącznie ładowanie po kablu.