SCUF Omega to pad niemal idealny, ale ja zostaję przy DualSense (recenzja)

Piotr MalinowskiSkomentuj
SCUF Omega to pad niemal idealny, ale ja zostaję przy DualSense (recenzja)

Czy przeciętny gracz potrzebuje kontrolera za tysiąc złotych? SCUF Omega to sprzęt, który przez kilka tygodni próbował mnie przekonywać, że tak. Ostatecznie jednak nie podołał, ale kończąc przygodę z urządzeniem miałem wrażenie, iż zatęsknię za nim przynajmniej kilka razy. Są bowiem takie momenty, gdy oryginalny DualSense nie daje rady.



SCUF Omega nazywany jest „kontrolerem premium”, ale nie do końca rozumiem umniejszanie tańszym gadżetom

Powiedzmy to sobie szczerze: największym problemem DualSense jest brak analogów wyposażonych w technologię TMR, co w praktyce oznacza ich krótką żywotność. Wiele serwisów oferuje możliwość wymiany tego elementu, ale zapewne większość osób po prostu wymieni sprzęt na nowy w momencie wystąpienia awarii. Sony nie zadbało także o dołożenie dodatkowych przycisków, co chyba najbardziej boli zwolenników strzelanek.

Tutaj na scenę wchodzi tytułowy SCUF Omega, który likwiduje dwie największe wady oryginału. Automatycznie mówimy więc o opcji znacznie lepszej dla określonej grupy użytkowników. Przeciętni gracze nadal jednak nie pomyślą, by wydać 1000 zł na pada, zostaną przy urządzeniu dołączanym wraz z konsolą. Jeśli jednak pudełko oferowałoby droższy wariant, wskazywaliby DualSense palcem i śmiali się z niego przy każdej możliwej okazji.



Zacznijmy jednak od początku. Kontroler przychodzi do nas w twardym i eleganckim etui transportowym, co raczej jest standardem jeśli chodzi o droższe sprzęty tego typu. Do tego dochodzi 2-metrowy pleciony przewód USB-C do USB-A, wymienne nakładki analogów o różnej wysokości i zaślepki przycisków (by ukryć wnęki po dodatkowych przyciskach). PlayStation 5 nie oferuje wsparcia Bluetooth dla zewnętrznych kontrolerów, więc nie mogło zabraknąć odbiornika, który umożliwia bezprzewodową zabawę.

SCUF Omega jest teoretycznie nieznacznie cięższy od DualSense, to różnicę poczułem wręcz natychmiast. Szybko też zacząłem zachwycać się jakością wykonania, bo tutaj producent nie oszczędzał. Nic nie trzeszczy, ani się nie ugina. Moją uwagę zwróciły jednak uchwyty pokryte fakturowaną gumą. Kontroler znacznie lepiej trzyma się w dłoni, co doceniłem zwłaszcza po kilku wielogodzinnych sesjach. Nie ukrywam, za tym będę chyba tęsknił najbardziej.

Doskonale wiem, że dodatkowe przyciski mogę schować i wypełnić zaślepkami, ale pozwólcie, że zwrócę na coś uwagę. Zwłaszcza na początku zdarzyło mi się wcisnąć przyciski palcami wskazującymi, co bywało dosyć irytujące. Doprowadzałem dzięki temu do niepożądanych akcji w grach (zwłaszcza w The Last of Us oraz Hogwart’s Legacy), więc uczulam Was, byście nie popełnili moich błędów.

Jeśli jednak chodzi o ogólną jakość wykonania – tutaj nie ma się do czego przyczepić. Kontroler jest wręcz idealny pod tym względem, a możliwości personalizacji tylko podbijają pozytywny efekt. Warto bowiem wspomnieć, iż praktycznie większość przycisków montowana jest magnetycznie, włącznie z frontem kontrolera. Ten możemy wyjąć i podmienić na taki o innym kolorze. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by zmienić układ przycisków akcji itd.

Komfort zabawy wręcz królewski, ale najpierw trzeba się trochę namęczyć

Używałem kontrolera wyłącznie na PS5 i muszę przyznać, że podczas parowania zatęskniłem za DualSense. Do zabawy bezprzewodowej należy zdjąć front urządzenia i przestawić suwaki na lewą stronę. Potem wypada podłączyć odbiornik i rozpocząć proces parowania. Konsola nie chciała rozpoznać urządzenia, nawet gdy podpiąłem przewód. Dopiero po kilku minutach udało się osiągnąć cel. Kto wie, może to akurat wina Sony, a nie producenta kontrolera? Oczywiście jest on też kompatybilny z PC czy smartfonami.


reklama


Nie napotkałem już później żadnych problemów z łącznością, zarówno w kwestii opóźnień czy tracenia kontrolera z zasięgu. Dla zwolenników strzelanek i gier rywalizacyjnych mam dobrą wiadomość – do zestawu dołączana jest także specjalna blokada utrudniająca przypadkowe wyrwanie kabla. Każdy bowiem doskonale wie, że zabawa przewodowa to stabilniejsza zabawa.

Tutaj mogę płynnie przejść do dodatkowych przycisków, bez których zapewne wiele osób też nie wyobraża sobie partyjki w Call of Duty czy bijatyki. Doskonale rozumiem, dlatego też muszę powiedzieć, że wszystkie przyciski zdają egzamin w tego typu produkcjach. Szybsze otwieranie ekwipunku czy aktywowanie konkretnych umiejętności – tu różnicę robi dosłownie ułamek sekundy i obecnie już tęsknię za brakiem tych kilku przycisków pod palcami. Nie trzeba odrywać kciuków od analogów, więc jest niższa szansa, że zostaniemy pokonani.

Najczęściej jednak gram w gry niewymagające aż tylu przycisków, dlatego też warto mieć na uwadze, że tego typu funkcje przydadzą się w określonych gatunkach. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku spustów wyposażonych w mechaniczną blokadę, którą możemy sami ustawić poprzez przeciągnięcie suwaka. Wtedy też spust działa niczym klik myszki (tak zresztą działają wszystkie przyciski w kontrolerze SCUF Omega), co oczywiście skraca czas reakcji. To również coś, co najbardziej docenią fani strzelanek i gier rywalizacyjnych. Osobiście jednak jestem fanem bardziej klasycznego feelingu przy używaniu przycisków.

Jaka jest największa zaleta tego drogiego kontrolera? Cóż, osobiście wybrałbym analogi z technologią TMR. Dzięki temu zyskujemy tak naprawdę sprzęt potrafiący przetrwać wiele lat bez utraty dokładności i precyzji. To akurat przydaje się w dosłownie każdej grze, więc posiadacze SCUF Omega na pewno nie będą żyli w strachu, że nagle ujrzą dryfowanie znane z podstawowego DualSense.

Mam też nieodparte wrażenie, że analogi są znacznie czulsze niż te w kontrolerze Sony – odczułem to szczególnie przy otwieraniu zamków w Kingdom Come Deliverence. Podczas tej czynności musiałem powracać do DualSense, bo SCUF Omega był zbyt czuły, by całość wykonać w odpowiednim tempie. To kolejny dowód na to, że sprzęt kierowany jest do specyficznej grupy graczy.

Miłym dodatkiem są także przyciski funkcyjne na dolnej krawędzi pada, gdyż pozwalają wyciszyć mikrofon i kontrolować głośność audio. Oczywiście nie brakuje złącza 3,5 mm i panelu dotykowego na samej górze obudowy. Przy używaniu SCUF Omega chyba najbardziej tęskniłem za możliwością włączania i wybudzania konsoli – przez kilka tygodni musiałem robić to ręcznie. Warto też wiedzieć, że kontroler nie jest wyposażony w wibracje, co dla wielu osób zapewne zabrzmi absurdalnie. To jednak świadomy zabieg, który wydłuża czas pracy na baterii.

Tutaj jest naprawdę nieźle, bo SCUF Omega wytrzymywał średnio 12 godzin na jednym ładowaniu, to naprawdę świetny wynik. Nie musicie obawiać się o rozładowanie baterii podczas nawet ekstremalnie długich sesji. Często też korzystałem z mobilnej aplikacji SCUF, gdzie można modyfikować czułość analogów czy personalizować inne elementy. Nie ma jednak wersji na PC czy konsole, co rozczarowuje.

Jesteście sobie w stanie pozwolić na droższy kontroler? Droga wolna, będziecie zachwyceni

Trudno stwierdzić czy wydanie 1000 zł na kontroler ma sens, wszystko zależy od możliwości finansowych i własnych preferencji. Osobiście nie widzę u siebie przestrzeni na taki sprzęt, nie planuję też kupować go na własny użytek. Wystarczy mi DualSense, chociaż chętnie skusiłbym się na SCUF Omega, gdybym moim codziennym wyborem byłyby gry wyścigowe, bijatyki czy strzelanki – tutaj po prostu czuć przewagę i nie ma co się oszukiwać, że nie.

To naprawdę genialny kontroler, który oprócz wibracji i haptyki nie idzie na żadne kompromisy. Bardzo wysoka jakość wykonania, analogi TMR, mnóstwo opcji personalizacji i dostosowania sprzętu pod siebie. Adaptacyjne triggery, kilka sposobów nawiązania łączności i satysfakcjonujący klik dzięki switchom Omron. Wszystko zasługuje na uwagę i osoby planujące kupić SCUF Omega będą zachwycone. Jeśli jednak lubicie DualSense za to, że jest to DualSense – nie inwestujcie aż tak dużych pieniędzy.

Plusy:

  • bardzo wysoka jakość wykonania
  • niezniszczalne analogi TMR
  • mnóstwo opcji personalizacji (wymienny front, wymienne przyciski i opcja dostosowania ich pod siebie)
  • dodatkowe przyciski przydające się w dosłownie każdej grze
  • kompatybilność z PS5, komputerem i smartfonem

Minusy:

  • brak wibracji
  • brak opcji wybudzenia konsoli
  • problemy z łącznością bezprzewodową (konsola)
  • brak dedykowanej aplikacji na komputery/konsolę
  • cena

Urządzenie do recenzji zapewnił producent, nie miał on jednak wpływu na opinie recenzenta.

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.