Debiut tegorocznych flagowców Samsunga nie spotkał się ze zbyt ciepłym przyjęciem. W końcu, na papierze urządzenia z serii Galaxy S25 nie oferują zbyt wielu ulepszeń względem smartfonów poprzedniej generacji, zwłaszcza w kwestii sprzętowej. Ale czy warto te urządzenia tak po prostu przekreślać? Może istnieje grono odbiorców, dla których będą one strzałem w dziesiątkę? W niniejszej recenzji postaram się na te pytania odpowiedzieć, biorąc na warsztat Samsuga Galaxy S25 Ultra, którego w ostatnich dniach miałam okazję testować.
Specyfikacja i cena
Samsung Galaxy S25 Ultra to flagowiec z najnowszym, najwydajniejszym układem Qualcommu, czyli Snapdragonem 8 Elite. Do pary mamy tu 12 GB pamięci RAM LPDDR5X, a także 256 GB, 512 GB lub 1 TB pamięci na dane w standardzie UFS 4.0. Pojemność akumulatora niestety zatrzymała się na 5000 mAh, a moc ładowania przewodowego i bezprzewodowego odpowiednio na 45 W i 15 W.

Urządzenie oferuje też aż 6,9-calowy ekran LTPO AMOLED o rozdzielczości QHD+ (ze szkłem Gorilla Glass Armor 2), wodoodporność na poziomie IP68, poczwórny aparat z tyłu, łączność 5G, obsługę kart eSIM oraz system Android 15 z One UI 7. Jego sugerowana cena wynosi 6399 zł w przypadku wersji 12/256 GB, 6899 złotych w przypadku wersji 12/512 GB oraz 7999 złotych w przypadku wersji 12 GB/1 TB.
Samsung Galaxy S25 Ultra – specyfikacja:
| Model: | Samsung Galaxy S25 Ultra |
| Procesor: | Qualcomm Snapdragon 8 Elite |
| Pamięć RAM: | 12 GB LPDDR5X (wersja 16 GB nie jest dostępna w Polsce) |
| Pamięć masowa: | 256 GB, 512 GB lub 1 TB UFS 4.0 |
| Możliwość rozbudowy pamięci: | Nie |
| Wyświetlacz: | 6,9”, LTPO AMOLED, 1440 x 3120 pikseli (QHD+), do 120 Hz, jasność szczytowa 2600 nitów, 16 miliardów kolorów (8-bitowa głębia), szkło Gorilla Glass Armor 2, HDR10+ |
| Bezpieczeństwo: | czytnik linii papilarnych w ekranie (ultradźwiękowy), rozpoznawanie twarzy |
| Akumulator: | 5000 mAh, ładowanie przewodowe 45 W, ładowanie bezprzewodowe 15 W, bezprzewodowe ładowanie zwrotne 4,5 W |
| Aparat fotograficzny – tył: | 200 M,P f/1.7, 1/1,3”, 0,6 µm, 24 mm, OIS, wielokierunkowy PDAF 50 MP, f/3.4, 1/2,51”, 0,7 µm, 111 mm, OIS, PDAF, 5x zoom optyczny 10 MP, f/2.4, 1/3,52”, 1,12 µm, 67 mm, OIS, PDAF, 3x zoom optyczny 50 MP, f/1.9, 0,7 µm, FOV 120º, Dual Pixel PDAF, Super Steady video |
| Aparat fotograficzny – przód: | 12 MP, f/2.2, 1/3,2”, 1,12 µm, FOV 80º, Dual Pixel PDAF |
| System operacyjny: | Android 15, One UI 7 |
| Transmisja danych: | 5G |
| Łączność i lokalizacja: | WiFi 802.11 a/b/g/n/ac/6e/7 trójdwuzakresowe, Bluetooth 5.4, NFC, GPS, BDS, Galileo, QZSS, GLONASS |
| Złącza: | USB-C 3.2 z OTG |
| Typ karty SIM: | nano SIM + nano SIM + eSIM + eSIM (max 2 jednocześnie) |
| Klasa ochrony: | IP68 |
| Wymiary: | 162,8 x 77,6 x 8,2 |
| Masa: | 218g |
Budowa i jakość wykonania
Z zewnątrz Samsung Galaxy S25 Ultra to rzecz jasna dalej „typowy Samsung”. W jego designie wprowadzono jednak kilka zmian względem poprzednika. Po pierwsze, obiektywy tylnych aparatów mają teraz charakterystyczne czarne pierścienie znane z Galaxy Z Fold 6. Po drugie, boczne ramki smartfonu już nie są zaokrąglone a płaskie. Delikatnie zaokrąglono natomiast jego rogi.

Czy to wszystko to zmiany na plus? Odpowiedź na to pytanie może zależeć od preferencji użytkownika. W moich rękach Samsung Galaxy S25 Ultra leży jednak nieco wygodniej niż Galaxy S24 Ultra, zwłaszcza że jest też od poprzednika lżejszy i nieco cieńszy. Oczywiście, to wciąż naprawdę duży smartfon, którego trudno obsługiwać bez angażowania drugiej ręki, ale spodziewałam się, że polubię jego konstrukcję znacznie mniej.

Z tyłu urządzenia poza oznaczeniami handlowymi i oczkami aparatu nie znalazły się żadne dodatki. Jego ramki również nie skrywają żadnych niespodzianek. Z prawej strony umieszczono oczywiście przyciski zasilania i do zmiany głośności, a u góry otwory, pod którymi skrywają się mikrofon i głośnik. Na dole mamy zaś tackę na karty pin, kolejny zestaw głośnika i mikrofonu, a także port USB-C i oczywiście schowek wraz z niechlubnym rysikiem, pozbawionym łączności Bluetooth.



Brak łączności Bluetooth oznacza, że rysik nie obsługuje już gestów, jak w poprzedniku. Część użytkowników może czuć z tego powodu zawód (a nawet złość). Innym, tak jak mi, którym ta funkcjonalność nie jest potrzebna i którym sam rysik nie jest potrzebny, będzie to obojętne.

Jakość wykonania telefonu nie pozostawia niczego do życzenia. Wszystkie jego elementy są spasowane idealnie. Poza tym, jego ramki wykonano z tytanu, a plecki i ekran pokryto szkłem Gorilla Armor 2, które ma przetrwać upadki nawet z wysokości do 2,2 metra i oczywiście zmniejszać intensywność odbić powstających na ekranie (ale o tym więcej za chwilę). To powiedziawszy, nie wyobrażam sobie noszenia Galaxy S25 Ultra bez etui, zwłaszcza że jego powierzchnie łatwo zbierają odciski palców i są nieco śliskie. Te też niestety się bardzo łatwo rysują, co jest wadą Gorilla Armor 2.

Szkoda, że w kwestii pyło- i wodoodporności Galaxy S25 Ultra spełnia tylko normę IP68. Konkurencja coraz częściej oferuje bowiem odporność także na poziomie IP69, gwarantując nie tylko ochronę przed zanurzeniem smartfonu w wodzie, ale też zalaniem silną strugą wody pod wysokim ciśnieniem i o wysokiej temperaturze.
Aha, w zestawie ze smartfonem oczywiście nie dostajemy ładowarki. Zawiera on tylko pin do tacki SIM, niezbędną dokumentację i przewód USB-C 3A o długości 1 metra.

Wyświetlacz
Chociaż Samsung Galaxy S25 Ultra jest mniejszy niż Galaxy S24 Ultra, jego ekran jest… większy. Tym razem producent zdołał bowiem zwęzić nieco ramki otaczające wyświetlacz i zastosować panel 6,9-calowy zamiast 6,8-calowego. No cóż, ramki faktycznie są bardzo cienkie i co ważne – symetryczne. Wcięcie na przednią kamerkę jest natomiast naprawdę niewielkie, a wycięcie na górny głośnik niemalże niewidoczne. Ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych ukryty pod ekranem znajduje się na komfortowej wysokości i działa bez zarzutu.
Ten smartfon wykorzystuje oczywiście ekran LTPO AMOLED, i to o rozdzielczości QHD+. Rozdzielczość wyświetlanego obrazu można jednak zmniejszyć w ustawieniach, co warto zrobić dla wydłużenia czasu pracy na baterii, zwłaszcza że zmiana ostrości obrazu jest naprawdę minimalna.

Jeśli chodzi o wyświetlane kolory, to prezentują się one bardzo dobrze, mimo że Samsung nadal stosuje panele 8-bitowe z FRC zamiast 10-bitowych. Ale czy na ekranie urządzenia można dostrzec tak zwany color banding? Ja go nie zauważyłam. Nie zauważyłam też żadnej ziarnistości, która była przypadłością wyświetlacza S24 Ultra. Szkoda, że Samsung dalej nie daje wielkiego wyboru w kwestii częstotliwości odświeżania. Do wyboru mamy bowiem opcje adaptacyjnego odświeżania do 60 Hz lub do 120 Hz. Nie możemy więc sprawić, by smartfon stale odświeżał ekran ze 120 Hz gdy tylko to możliwe.
Na papierze jasność ekranu Samsunga Galaxy S25 Ultra nie jest jego najmocniejszą stroną, bo podczas gdy konkurencja chwali się jasnością szczytową nawet na poziomie 4000, 4500 nitów, tu mamy jasność szczytową na poziomie 2600 nitów. Trzeba jednak pamiętać że wartość ta reprezentuje tylko niewielki fragment panelu i niekoniecznie przekłada się na maksymalną jasność, jaką cały panel może osiągnąć w trybie automatycznym, a tak się składa, że czytelność wyświetlacza Galaxy S25 Ultra w ostrym słońcu stoi na bardzo wysokim poziomie. Oczywiście, jest ona wypadową zarówno wysokiej jasności ekranu, jak i antyrefleksyjnych właściwości szkład Gorilla Glass Armor 2.

Niestety mam wrażenie, że ekran Samsunga Galaxy S25 Ultra dość szybko męczy oczy, dużo szybciej niż ekran mojego Galaxy S21+. Z czego to wynika? Absolutnie nie mam pojęcia i mogę tylko spekulować, czy problemem jest antyrefleksyjna powłoka, czy odświeżanie PWM.
Audio
Galaxy S25 Ultra wykorzystuje hybrydowy zestaw głośników, ponieważ głośnik górny jest i głośnikiem multimedialnym i tym dedykowanym rozmowom telefonicznym. Niemniej, zestaw ten gra głośno, a przede wszystkim – klarowniej niż głośniki w większości smartfonów. Oferuje też dość wysoki poziom basów.
Oprogramowanie i łączność
Software’owych zmian można w Samsungu Galaxy S25 Ultra dostrzec znacznie więcej niż tych sprzętowych. Urządzenie wita nas bowiem nakładką One UI 7, bazującą na Androidzie 15. Jest to nakładka, która względem One UI 6 wprowadziła chociażby odświeżone ikony i przeprojektowane widżety, nowe opcje personalizacji, kolejne funkcje AI i nie tylko.



Przede wszystkim musicie wiedzieć, że One UI 7 działa świetnie i niesamowicie płynnie. Poza tym nakładka w końcu pozwala mocniej spersonalizować ekran blokady (w zasadzie tak jak w iPhone’ach 😉) i dodać do niego widżety oraz zdecydować czy powiadomienia mają być wyświetlane pod menu szybkich ustawień, czy w oddzielnym panelu. Ciekawym dynamicznym dodatkiem ekranu blokady jest tak zwany Now Bar, który wyświetla różną zawartość w zależności od tego, co robimy. Na przykład, gdy słuchamy muzyki, zamienia się w kontroler odtwarzania.
Nie wszystkie zmiany dokonane w nakładce mogę jednak ocenić na plus. Najgorzej wypadają widżety ekranu głównego, które wykorzystują przestrzeń mniej efektywnie niż w OneUI 6. Przeważnie dany widżet musi nawet 2 razy większy, by wyświetlać taką samą ilość informacji, co widżet z OneUI 6.



Dobre wieści? Na pokładzie smartfonu w zasadzie nie ma bloatware. Zastałam na nim głównie aplikacje Google i Samsunga, a większość z nich można odinstalować.
Samsung oczywiście nie mógłby obejść się bez AI, zatem Galaxy S25 Ultra oferuje nie tylko te funkcje AI, które znaliśmy z wcześniejszych urządzeń, ale także trochę nowych. Jedną z nowości jest tak zwany Now Brief, czyli spersonalizowane podsumowanie dnia, wraz z pogodą, oceną porannej energii i nie tylko. Ponadto smartfon pozwala swobodnie rozmawiać w języku polskim z Gemini Live, czyli nowym asystentem AI od Google, a nawet wydawać mu polecenia związane z wybranymi aplikacjami dostępnymi na smartfonie.

Inne nowości Ai to na przykład Asystent Pisania, który pozwala szybko zmieniać ton naszych wypowiedzi, czy poprawiać i porządkować pisany tekst, a także Asystent przeglądania, który może chociażby podsumowywać i tłumaczyć strony WWW. Dodam też, że pewne starsze funkcje AI, takie jak Asystent Zdjęć, doczekały się pewnych ulepszeń. Trzeba natomiast pamiętać, że trudno znaleźć powody, by z wielu tych funkcji korzystać na co dzień, dlatego nie boli mnie aż tak bardzo fakt, że funkcje Galaxy AI od przyszłego roku mają być płatne.



Jeśli chodzi o łączność, to Samsung Galaxy S25 Ultra obsługuje rzecz jasna technologie 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4 i NFC. We wnętrzu urządzenia możemy umieścić do dwóch kart SIM, ale obsługuje on też karty eSIM.
Wydajność
Jako że Samsung Galaxy S25 Ultra został wyposażony w jeden z najmocniejszych układów na rynku, o jego wydajność absolutnie nie trzeba się martwić, zwłaszcza podczas codziennego użytkowania. Przyjrzyjmy się jednak jego osiągom dokładniej. Jak Snapdragon 8 Elite w wersji for Galaxy (z taktowaniem dwóch głównych rdzeni podkręconym do 4,47 GHz zamiast 4,32 GHz) wypadł w praktyce i w benchmarkach?
Zacznijmy od tych drugich. W benchmarku AnTuTu 10 flagowiec uzyskał 2 254 559 punktów, czyli zaskakująco… mało. Wyższym wynikiem może pochwalić się zarówno OPPO Find X8 Pro, Realme GT 7 Pro, jak i OnePlus 13. O wiele lepiej poszło w Geekbenchu 6, gdzie smartfon zdobył 3000 punktów w jednordzeniowym teście CPU, 9917 punktów w wielordzeniowym teście CPU i 17 580 punktów w teście GPU.



No co dzień Galaxy S25 Ultra działa bez zająknięcia – bardzo płynnie i responsywnie. W grach takich jak PUBG Mobile czy Genshin Impact stale utrzymuje maksymalną liczbę klatek na sekundę, czyli 60 FPS, bez odczuwalnych spadków wydajności. Co ważniejsze, nie nagrzewa się przy tym zbyt mocno. Są jednak produkcje, w których smartfon radzi sobie nieco gorzej, a należą do nich bardzo wymagające Grid Legends oraz słynące z kiepskiej optymalizacji Call of Duty: Warzone Mobile. Być może przyszłe aktualizacje poprawią jednak wydajność w tych grach.



Na Samsungu Galaxy S25 Ultra uruchomiłam również stress test (3DMark Wild Life Extreme Stress Test), aby sprawdzić, jak jego wydajność spada przy długotrwałej pracy z dużym obciążeniem. W skrócie, po tym teście smartfon nie zaczął parzyć, a spadek wydajności wyniósł blisko 50 procent.
Bateria
Niestety, Samsung nie należy do producentów, którzy zdecydowali się przejść w swoich najnowszych flagowcach na baterie krzemowo-węglowe. Południowokoreański gigant został w Galaxy S25 Ultra przy akumulatorze litowo-jonowym, i to o pojemności wynoszącej tylko 5000 mAh.
Oczywiście, z tego flagowca można wyciągnąć dwa dni umiarkowanego użytkowania. Podczas testu polegającego na odtwarzaniu wideo z platformy YouTube (przy włączonym Wi-Fi i danych pakietowych, głośności ustawionej na około 30 procent, automatycznej jasności ekranu i rozdzielczości QHD+, w zacienionym pomieszczeniu) wytrwał on 17 godzin i 52 minuty, zanim poziom baterii osiągnął 0 procent.

W kwestii technologii ładowania Samsung również nie dokonał usprawnień. Galaxy S25 Ultra obsługuje ładowanie przewodowe z mocą 45 W i bezprzewodowe z mocą 15 W. W związku z tym aby przewodowo naładować smartfon od 0 do 100 procent potrzeba przy dobrych wiatrach około 60 minut.
Fotografia
W zakresie możliwości fotograficznych Samsung przygotował w tym roku tylko jedną nowość – sensor 50 MP z obiektywem ultraszerokokątnym zamiast sensora 12 MP. Oprócz niego nadal mamy do czynienia z jednostką główną o rozdzielczości 200 MP, sensorem 50 MP z peryskopowym obiektywem, który daje dostęp do zoomu optycznego 5X, sensorem 10 MP z teleobiektywem zapewniającym zoom optyczny 3x oraz aparatem przednim o rozdzielczości 12 MP. Omówmy zdjęcia, które te sensory zarejestrowały podczas moich testów.

Aparat tylny
W mojej ocenie każdy z sensorów tylnego aparatu Samsunga Galaxy S25 wykonuje naprawdę dobre zdjęcia – pełne detali i o szerokim zakresie dynamicznym. Jeśli chodzi o kolory zdjęć, to są one typowo dla Samsunga nieco przesycone, ale można je lubić. Nieco gorzej smartfon radzi sobie w pomieszczeniach i z fotografowaniem ruchliwych obiektów, takich jak koty.












































Zdjęcia wykonywane zarówno przy zoomie optycznym 3x i 5x, a także cyfrowym 2x lub większym nie pozostawiają niczego do życzenia. Ba, nawet zdjęcia wykonane z zoomem 10x można uznać za użyteczne.
Nocą, a przynajmniej w podstawowym trybie, Galaxy S25 Ultra ma tendencję do pozostawiania na zdjęciach sporo szumu i delikatnego zmiękczania cieni, ale nie rejestruje zdjęć prześwietlonych. Zdjęcia rejestrowane w trybie nocnym tak zaszumione nie są, ale wyglądają mniej naturalnie za sprawą agresywnego wyostrzania.
































Aparat przedni
Stary dobry sensor o rozdzielczości 12 MP, znany z poprzedników omawianego modelu, nadal daje radę, a zwłaszcza w dzień. Po zmroku widać jednak, że Samsung mógłby w końcu sięgnąć tu po nowszą, większą jednostkę, bo konkurencja, na przykład w postaci aparatu przedniego w OPPO Find X8 Pro, na ten moment robi lepsze wrażenie.



Możliwości wideo
Wszystkie aparaty Samsunga Galaxy S25 Ultra w podstawowym trybie Wideo mogą nagrywać w 4K przy 60 klatkach na sekundę. Niemniej, aparat główny, ten z obiektywem ultraszerokokątnym oraz aparat 50 MP z peryskopowym teleobiektywem mogą nagrywać też w 8K przy 30 klatkach na sekundę. Domyślnie stabilizacja dla filmów jest włączona, podobnie jak nagrywanie w kodeku HEVC i z HDR.
Podsumowanie
Tak, Samsung Galaxy S25 Ultra to w zasadzie więcej tego samego, ale nie zmienia to faktu, że to świetny smartfon, z którego na co dzień korzysta się po prostu przyjemnie. Oferuje on bowiem ekran o świetnej jakości obrazu oraz bardzo wysoką wydajność i płynność działania, a jego konstrukcja w moim odczuciu to krok w przód względem poprzednika. To też jeden z najlepszych fotosmartfonów na rynku, choć w kwestii foto Samsung ma jeszcze nad czym pracować.
Oczywiście, jakość wykonania tego sprzętu stoi na bardzo wysokim poziomie, ale brakuje tu wyższej normy wodoodporności (IP69). Ponadto bateria o pojemności 5000 mAh i ładowanie z mocą 45 W w 2025 roku na nikim nie powinny robić wrażenia. Szkoda też, że rysik S Pen utracił łączność Bluetooth i część funkcjonalności.

Spora część zmian wprowadzona w One UI 7 to zmiany na plus, natomiast jeśli chodzi o funkcje AI, to umówmy się, ich faktyczną przydatność, wykraczająca poza 5 minut zabawy dla zaspokojenia ciekawości, jest dyskusyjna.
W związku z brakiem istotnych innowacji dla poprzedników poprzednich dwóch, a nawet trzech modeli Samsung Galaxy S25 Ultra może nie być urządzeniem godnym uwagi. Posiadacze starszych urządzeń, rozglądający się za nowym smartfonem, w swoich rozważaniach zdecydowanie powinni wziąć go jednak pod uwagę.
Mocne strony:
- Wysoka jakość wykonania
- Zaskakująco komfortowa konstrukcja
- Bardzo wysoka jakość zdjęć i wideo
- Bardzo wysoka wydajność
- Świetne audio
- Bardzo dobry ekran LTPO AMOLED o wysokiej rozdzielczości
- One UI 7 z wieloma zmianami na plus
- Obsługa eSIM
- Ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych
- Przyzwoity czas pracy na baterii…
Słabe strony:
- … chociaż jej pojemność to tylko 5000 mAh
- Pod względem mocy ładowania jest w tyle za konkurencją
- Wodoodporność „tylko” na poziomie IP68
- S Pen bez Bluetooth
- Ekran męczy wzrok
- Gorilla Armor 2 zapewnia zwiększoną odporność na upadki, ale łatwo zbiera zarysowania