Roomba przez lata była synonimem robota sprzątającego. Później iRobot dał się wyprzedzić konkurentom, którzy szybciej wdrożyli technologię LiDAR, rozbudowane stacje dokujące i skuteczne mopowanie. Nowa Roomba Max 775 Combo ma pomóc tę sytuację odwrócić. Sprawdziłem, czy nowy flagowiec faktycznie oznacza powrót iRobota do pierwszej ligi.
Od razu widać, że ta Roomba to… Roomba
W zalewie podobnych do siebie robotów Roomba Max 775 Combo ma własny charakter. Kształt pozostał klasyczny, ale różne faktury na górnej pokrywie, ciemne lub białe wykończenie (do wyboru) i dwa ładnie wkomponowane w obudowę przyciski sprawiają, że urządzenie wygląda nowocześnie i solidnie. To po prostu Roomba – da się ją rozpoznać jeszcze przed spojrzeniem na logo, o ile widzieliście sprzęt poprzedniej generacji.

Na górze nie ma przy tym charakterystycznej dla wielu robotów wystającej kopułki LiDAR. Elementy systemu laserowego wkomponowano w obudowę, dzięki czemu bryła jest bardziej zwarta, a nic nie sterczy ponad pokrywę i nie zahacza o krawędzie mebli. Robot wygląda przez to zgrabniej, choć brak wieżyczki nie uczynił go rekordowo niskim.

Spasowanie elementów stoi na bardzo dobrym poziomie. Pokrywy pracują pewnie, a pojemniki w stacji bazowej wyciąga i wkłada się bardzo sprawnie. Podoba mi się również sama baza AutoWash – jej prosta bryła i miłe dla oka powierzchnie pozwalają postawić ją w widocznym miejscu bez psucia wystroju pokoju.


Robot mierzy 37,2 x 36,6 cm, waży 5,72 kg i pomimo braku kopułki LiDAR ma 9,9 cm wysokości. Pod część kanap czy niskich szafek zwyczajnie przez to nie wjedzie. Stacja ma natomiast 43 x 28,3 x 43,2 cm, więc daleko jej do największych kombajnów.

W zestawie z robotem znalazłem niewielki pojemnik z symboliczną ilością detergentu, dodatkowy worek, dodatkowy filtr do robota oraz zapasowe szczotki boczne.

Dwa gumowe wałki i 30 000 Pa robią swoje
Największą uwagę w specyfikacji zwraca wysoka, podniesiona względem modelu Max 705 moc ssania, wynosząca teraz 30 000 Pa. Sama liczba nie przesądza jednak o skuteczności. Duże znaczenie ma budowa systemu ssącego, szczotka lub szczotki i uszczelnienie układu ssącego. Tutaj mamy do czynienia z charakterystycznym dla Roomby systemem dwóch w całości gumowych szczotek głównych. Wałki obracają się przeciwbieżnie, dobrze zbierając kurz, okruszki, sierść i rozsypany żwirek. Dwie szczotki boczne kierują zabrudzenia spod ścian pod głowicę odkurzającą.

W codziennym sprzątaniu skuteczność jest bardzo dobra. Na twardej podłodze po pierwszym przejeździe zostaje niewiele zanieczyszczeń, a funkcja Carpet Boost automatycznie zwiększa moc ssania na dywanie. W moim mieszkaniu mogłem sprawdzić wyłącznie skuteczność na wycieraczce z krótkim włosem i ta była poprawna. Gumowe szczotki plączą włosy rzadziej niż klasyczne wałki z włosiem, choć nadal od czasu do czasu coś trzeba z nich usunąć. Długa sierść lub włosy mogą też zatrzymać szczotkę boczną.

Przy najwyższej mocy Roomba Max 775 Combo robi się wyraźnie słyszalny. Jeszcze głośniejsze, choć krótkie, jest opróżnianie zbiornika przez bazę. Do pracy w trybie automatycznym nie mam zastrzeżeń, ale nocą robota w trybie automatycznym wolałbym nie uruchamiać właśnie ze względu na momenty, w których moc ssania wzrasta.
LiDAR, kamera i sporo czujników
Roomba Max 775 Combo odnajduje się w przestrzeni za sprawą systemu ClearView Pro LiDAR wspomaganego przez kamerę PrecisionVision AI. Zestaw uzupełniają czujniki uskoku (upadku z wysokości), ścian i dywanów. Robot tworzy mapę 3D, sensownie dzieli mieszkanie na pomieszczenia i potrafi pracować również w ciemnościach. Kamera pomaga mu rozpoznawać między innymi przewody, buty, zabawki oraz odchody zwierząt.

W większości sytuacji wszystko to działa… po prostu dobrze. Roomba zwalnia przed przeszkodami, nie obija bezmyślnie mebli i rzadko wymaga ratowania. Nie ufałbym jej jednak na tyle, żeby przed każdym startem zostawiać na podłodze plątaninę cienkich przewodów. Zdarzają się również niepotrzebne korekty trasy albo ponowne sprawdzanie miejsca, do którego urządzenie nie może wjechać. Nie paraliżuje to sprzątania, ale najlepsi konkurenci jak Dreame lub Roborock lepiej zaprojektowali i zaprogramowali nawigację w swoich flagowych robotach.

W trakcie sprzątania pomaga system Advanced Dirt Detect. Gdy czujniki wykryją większe suche lub mokre zabrudzenie, urządzenie dobiera intensywniejsze ustawienia i wykonuje dodatkowe przejazdy.
Mop PowerSpin naprawdę myje podłogę
Najciekawszym elementem Roomba Max 775 Combo jest w mojej ocenie nowy wałek mopujący PowerSpin. Obraca się z prędkością 200 obr./min, pracuje z dociskiem i jest na bieżąco zwilżany oraz oczyszczany przez specjalny skrobak. Podłoga po przejeździe jest równomiernie wilgotna, bez kałuż i smug.
W trybie SmartScrub urządzenie wykonuje ruchy w przód i w tył, a podgrzewane mopowanie punktowe pomaga zmiękczyć zaschnięte zabrudzenia. Ślady po butach, rozlanej kawie czy jedzeniu znikają bez konieczności dokonywania manualnych poprawek. Ten mop nie zastąpi ręcznego szorowania wyjątkowo uporczywych plam, ale z regularnym podtrzymywaniem czystości radzi sobie znakomicie.

Technologia PerfectEdge pozwala wysuwać wałek w bok, dzięki czemu dociera on blisko listew oraz pod meble. Gorzej wypada sprzątanie narożników. Okrągły robot i walcowaty mop mają tam naturalne ograniczenia, a wysuwany okrągły pad w robotach konkurentów radzi sobie po prostu lepiej.
Po wykryciu dywanów mokry wałek unosi się i znika pod specjalną plastikową osłoną. Nie jest to rozwiązanie przełomowe, bo stosowała je już konkurencja, ale niezmiennie dobre. Dopiero po zasłonięciu rolki mopującej urządzenie wjeżdża na dywan i przechodzi w tryb samego odkurzania.
W kwestii pokonywania progów nie ma tu rewolucji. Koła są dość duże, przez co robot jest w stanie pokonywać niewielkie przeszkody. Producent nie sięgnął jednak po system umożliwiający pokonywanie przeszkód wyższych niż 16-, może 20-milimetrowe

Stacja AutoWash wyręcza użytkownika, lecz nie we wszystkim
Po zakończeniu pracy Roomba wraca do stacji. Ta opróżnia pojemnik na kurz, ale też uzupełnia wodę i dozuje koncentrat czyszczący. Wałek jest myty wodą o temperaturze do 75°C, a następnie suszony powietrzem rozgrzanym do 50°C. Ogranicza to powstawanie przykrego zapachu oraz wilgoci i sprawia, że wałek mopujący jest szybciej gotowy do kolejnego cyklu sprzątania.

Producent chwali się workiem AllergenLock z węglem aktywnym, do którego trafiają nieczystości. iRobot mówi o nawet trzech miesiącach bez opróżniania, ale dotyczy to przede wszystkim właśnie worka. Jeśli masz w domu zwierzęta, będziesz musiał zajmować się nim nieco częściej, podobnie jak wodą. Zbiornik z brudną wodą należy opróżniać, a ten z czystą uzupełniać. Od czasu do czasu warto przemyć samą tacę stacji, którą stacja wprawdzie czyści, ale nie usuwa absolutnie wszystkich osadów.

Aplikacja daje duże możliwości
Konfiguracja robota w Roomba Home przebiega szybko, a aplikacja oraz komunikaty robota są dostępne w języku polskim. Można zapisać do pięciu map mieszkania, wskazywać konkretne pokoje i strefy do sprzątania, tworzyć harmonogramy, wyznaczać obszary zakazane oraz osobne strefy, w których przebywają zwierzęta. Do wyboru są cztery podstawowe scenariusze pracy: odkurzanie, mopowanie, obie czynności jednocześnie albo odkurzanie poprzedzające mycie.









Osobno ustawia się moc, ilość zużywanej wody, liczbę przejazdów i częstotliwość obsługi mopa przez stację. Jest też współpraca z Alexą, Asystentem Google i Siri oraz obsługa sieci Wi-Fi 2,4 i 5 GHz. Opcji nie brakuje, choć ich rozmieszczenie wymaga krótkiego przyzwyczajenia.









Akumulator LFP w Roombie Max 775 Combo ma pojemność 6000 mAh i zapewnia do 180 minut pracy. To wystarcza do posprzątania sporego mieszkania. Gdy energii zabraknie, robot wraca do bazy, doładowuje się i kontynuuje zadanie. Podczas 26-minutowego cyklu, łączącego odkurzanie z mopowaniem mojego mieszkania, robot zużył kilkanaście procent energii. Realna sprzątana powierzchnia wynosiła nieco ponad 20 metrów kwadratowych.
Roomba Max 775 Combo – czy warto?
Roomba Max 775 Combo to flagowy robot sprzątający Roomba w cenie 3799 złotych. O ile jest to najlepszy z robotów w ofercie tego producenta, to nie wygra on każdego porównania z flagowcami marek takich jak Dreame, Roborock lub Narwal.
Roomba Max 775 Combo jest dość wysoka mimo braku kopułki LiDAR, na najmocniejszych ustawieniach hałaśliwa, nie domywa idealnie narożników, a nawigacja miewa gorsze momenty. Mimo powyższych jest to jeden z najlepszych robotów, jakie iRobot pokazał od dawna, a ja ten międzygeneracyjny progres dostrzegam.

Nawigację mimo wszystko usprawniono, odkurzanie jest skuteczne, podobnie jak mycie podłogi, a liczba czynności serwisowych po stronie użytkownika ograniczona do minimum. Do tego ruchoma osłona wałka rozwiązuje problem mokrych dywanów w prosty sposób, a dwa gumowe wałki nadal są mocnym argumentem w domu ze zwierzętami, takim jak mój.
Roomba punktuje dopracowaną konstrukcją, bardzo dobrym mopem i wygodą, jaką zapewnia stacja AutoWash. Nie jest to najlepszy robot sprzątający na rynku, ale prawdopodobnie najlepsza Roomba.
Mocne strony:
- dopracowany design bez wystającej kopułki LiDAR
- wysoka skuteczność odkurzania i dwa gumowe wałki
- bardzo dobry mop PowerSpin z funkcją PerfectEdge
- ruchoma osłona chroniąca dywany przed mokrym wałkiem
- rozbudowana, ładna stacja AutoWash
- stacja AutoWash ma pojemnik na detergent
- czytelna aplikacja po polsku i szeroki wybór ustawień
- cena dopasowana do możliwości
Słabe strony:
- spora wysokość mimo braku kopułki
- głośna praca na najwyższych ustawieniach mocy
- wałek nie domywa idealnie narożników pomieszczeń
- nawigacja nie zawsze działa tak płynnie jak u najlepszych konkurentów