Jeśli chodzi o smartfony dla graczy, wysoce cenię ostatnie propozycje marki POCO. Doskonałe POCO F7 Ultra i POCO F8 Ultra udowodniły, że można zaoferować na rynku smartfon jednocześnie szalenie wydajny oraz oferujący świetne (choć nie flagowe) możliwości fotograficzne, a do tego sprzedawać go w sensownej cenie. Ostatnie urządzenia innej gamingowej marki Redmagic testowała dla nas Ania. Tym razem postanowiłem przejąć pałeczkę, a recenzja Redmagic 11S Pro szybko miała odpowiedzieć na jedno pytanie: czy to sprzęt lepszy niż ten oferowany przez konkurencję od Xiaomi? I wiecie co? Srodze się rozczarowałem, mimo że niczego nie oczekiwałem.
Egzemplarz testowy został przekazany redakcji przez producenta bezpłatnie do celów recenzji. Producent nie miał wpływu na treść recenzji.
Specyfikacja Redmagic 11S Pro
| Model: | REDMAGIC 11S Pro |
| Procesor: | Snapdragon 8 Elite Gen 5 4,74 GHz |
| Pamięć RAM: | 12 GB, 16 GB LPDDR5X Ultra |
| Pamięć masowa: | 256 GB lub 512 GB UFS 4.1 Pro |
| Układ chłodzenia: | REDMAGIC AquaCore Cooling System (chłodzenie cieczą), folia miedziana i grafen pod ekranem, komora parowa o powierzchni 13,116 mm², ciekły metal, wentylator |
| Możliwość rozbudowy pamięci: | Nie |
| Wyświetlacz: | AMOLED, 6,85”, 2688 x 1216 pikseli, odświeżanie do 144 Hz, jasność szczytowa 1800 nitów, odświeżanie PWM 2492 Hz, szkło Gorilla Glass, próbkowanie dotyku 3000 Hz |
| Bezpieczeństwo: | czytnik linii papilarnych w ekranie (ultradźwiękowy) |
| Akumulator: | 7500 mAh (krzemowo-węglowa), ładowanie przewodowe 80 W, ładowanie bezprzewodowe 80 W, zwrotne bezprzewodowe |
| Aparat fotograficzny – tył: | 50 MP, OV50E40, 1/1,55″, f/1,88, PDAF, OIS 50 MP, OV50D40, 1/2,88″, f/2,0 (ultraszerokokątny) 2 MP (jednostka pomocnicza) |
| Aparat fotograficzny – przód: | 16 MP, OV16A, 1/2,77″, f/2,0 |
| System operacyjny: | Android 16 z REDMAGIC OS 11.5 |
| Transmisja danych: | 5G |
| Łączność i lokalizacja: | Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4, GPS, GLONASS, BDS, GALILEO, NFC, port IR |
| Złącza: | USB-C 3.2 Gen 2 z OTG, mini jack 3,5 mm |
| Typ karty SIM: | Nano-SIM + Nano-SIM |
| Klasa ochrony: | IPX8, pyłoszczelny design |
| Wymiary: | 163,82 x 76,54 x 8,9 mm |
| Masa: | 230 g |
Czym różni się Redmagic 11S Pro od Redmagic 11 Pro?
Porównanie Redmagic 11S Pro vs Redmagic 11 Pro będzie dla wielu osób kluczowe, bo różnice nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Jest ich na tyle mało i są tak kosmetyczne, iż wiele osób kwestionuje w ogóle sens premiery odświeżonego Redmagic 11S Pro. Ta recenzja Redmagic 11S Pro będzie więc przede wszystkim odpowiedzią na pytanie, czy nowy gamingowy smartfon faktycznie zasługuje na dopłatę względem Redmagic 11 Pro.

Różnice zaczynają się od taktowania układu Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5, które w modelu Redmagic 11S Pro podniesiono z 4,6 GHz do 4,74 GHz. Jak wkrótce się przekonacie ma to znaczenie głównie w benchmarkach. Drobnym novum jest ładowanie zwrotne bezprzewodowe, dzięki któremu da się podładować na przykład słuchawki w kompatybilnym etui. Producent zmienił też pamięć RAM z LPDDR5T na LPDDR5X Ultra, co nie przyniosło żadnych dostrzegalnych korzyści. Podniesiono też cenę, która zaczyna się od 799 euro. Oznacza to, że Redmagic 11S Pro kosztuje o 100 euro (ok. 423 złote) więcej od Redmagica 11 Pro. W kontekście homeopatycznych zmian takie posunięcie powoduje u mnie lekkie uniesienie brwi.
Kluczowe parametry smartfona nie uległy zmianie. Identyczne są akumulatory, ekrany, aparaty i gamingowy chip RedCore R4.
Recenzja Redmagic 11S Pro: budowa i jakość wykonania
Mógłbym pójść podobną drogą co Redmagic przy projektowaniu 11S Pro i po prostu wkleić tu znaczną część recenzji Redmagic 11 Pro napisanej przez Anię. Zmiany są naprawdę kosmetyczne, dlatego już teraz mogę powiedzieć wprost: dopłacanie 100 euro do nowszego modelu nie ma większego sensu.
Design się nie zmienił. Redmagic 11S Pro przypomina każdy inny gamingowy smartfon tej marki i dla jednych będzie to wadą, dla innych zaletą. Jest RGB, jest też widoczna z tyłu przezroczystej obudowy ciecz przepływająca przez układ chłodzenia. Producent uciekł się do praktyki, która szalenie mnie irytuje w smartfonach, a mianowicie sugerowania obecności większej liczby aparatów niż w rzeczywistości. Zobaczcie sami: ile obiektywów widzicie?

Otóż Redmagic 11S Pro ma tylko dwa aparaty główne i to naprawdę kiepskie. Rozumiałbym taki zabieg stylistyczny w noname’owym smartfonie taniej marki, ale w Redmagic? Halo, Nubia, nie idźcie tą drogą.
Na obudowie wprawne oko szybko znajdzie wylot powietrza aktywnego układu chłodzenia, załączającego się nie tylko podczas grania, ale i ładowania. Na jednej z bocznych ścianek obudowy producent umieścił dotykowe triggery, które pokochają gracze. Da się je polubić, serio. Praktycznym dodatkiem, który należy docenić jest też czerwony suwak domyślnie włączający centrum gier. Jego rolę da się zmienić w oprogramowaniu.

Smartfon waży 230 gramów i tę masę czuć w dłoniach. Jednocześnie ma dość wyrazisty prostokątny kształt, obudowa jest dość śliska, lecz da się uzyskać na niej pewny chwyt. Krawędzie nie wbijają się w dłonie, co jest rzeczą kluczową w smartfonie dla graczy.
Na aluminiowej ramce obudowy spełniającej po raz kolejny normy certyfikacji IPX8 (wodoszczelność, brak normy dot. pyłoszczelności) widnieje złącze jack 3.5 mm, a smartfon otrzymał też diodę podczerwieni (IR). Po co? Chociażby po to, aby pełnił funkcję pilota do telewizora.


Ekran i głośniki
Po włączeniu smartfona 6,85-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 1216 x 2688 pikseli robi piorunująco dobre wrażenie nie tylko ze względu na swoją rozdzielczość, jasność (ok. 1600 nitów) oraz odświeżanie wynoszące 144 Hz. Producent po raz kolejny postawił w tym urządzeniu na kamerkę przednią schowaną pod ekranem. Nie widać jej na pierwszy rzut oka, co sprawia, że cała powierzchnia panelu wykorzystywana jest do prezentowania treści. To drobiazg, lecz w zaskakująco wysokim stopniu wpływający na postrzeganie obrazu. Czy ma to swoje wady? Ma, o czym przekonacie się niebawem w sekcji poświęconej aparatom.

Dziwi mnie, że producent w modelu „poliftowym” nadal nie sięgnął po panel LTPO, mogący odświeżać obraz z częstotliwością tylko 1 Hz. Do wyboru są tylko poziomy automatyczny oraz 60, 90, 120 i 144 Hz – przy czym ten ostatni to w praktyce taki overclocking trybu 120 Hz. Taki zabieg w pewnym stopniu uzasadniałby niemałą różnicę w cenie względem poprzednika. Nadal nie pojawiły się też informacje o oficjalnym wsparciu dla technologii HDR, HDR10+ lub Dolby Vision. Na YouTube HDR działał.

Pod panelem oprócz obiektywu aparatu ukryto też ultradźwiękowy, doskonale działający czujnik linii papilarnych.
Jeżeli chodzi o głośniki, to Redmagic 11S Pro nie rozczaruje ani graczy, ani miłośników oglądania filmów. Zestaw w postaci głośnika multimedialnego i wspierającego go głośnika do rozmów odtwarza całkiem donośny dźwięk, choć ustępujący pod tym względem flagowcom. Na plus zaliczam jego jakość o dość mocno basowym zabarwieniu.
Wydajność i oprogramowanie
Już pierwsze minuty testu Redmagic 11S Pro pokazują, że to jeden z najwydajniejszych smartfonów, jakie da się obecnie kupić. Ba, jeden z dwóch najtańszych (po POCO F8 Ultra) z układem Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5. W teście w benchmarku AnTuTu 11 przekroczył astronomiczną granicę 4 milionów punktów, dowodząc swojej użyteczności w najbardziej wymagających grach. Tak, jego obudowa nagrzała się dość mocno, lecz sytuację poprawiło przełączenie urządzenia w tryb efektywniejszego chłodzenia. Po wykonaniu tej czynności rezultat w benchmarku wzrósł o ok. 50 tysięcy punktów. Podczas typowego użytkowania i grania sprzęt nie nagrzewał się aż tak bardzo, choć był ciepły.




Miło, że producent poza wydajnym procesorem postawił też na dostateczną ilość szybkiej pamięci RAM oraz tej na dane – w formacie UFS 4.1. Dzięki temu aplikacje uruchamiają się błyskawicznie. Ba, mamy tu nawet szybkie złącze USB-C 3.2 Gen 2 z OTG, DisplayPort i opcją podłączania akcesoriów. W smartfonie nie zabrakło solidnego zaplecza komunikacyjnego w postaci Wi-Fi 7, NFC, 5G oraz Bluetooth 5.4. Zabrakło obsługi kart eSIM. W Chinach nie są one popularne, lecz obecność byłaby miłym ukłonem w stronę Europejczyków.

Redmagic OS 11.5, czyli niewiele nowego i te same błędy
Redmagic 11S Pro pracuje w oparciu o system Android 16 z najnowszą wersją nakładki producenta – Redmagic OS 11.5. Ta nie wprowadza jednak znaczących zmian względem poprzedniego wydania. No, może poza opcją usuwania obiektów dzięki AI, choć to zasługa apki Zdjęcia od Google. Po raz n-ty w nakładce roi się od błędów tłumaczeniowych, co prezentuje się dość niechlujnie w smartfonie za takie pieniądze.






REDMAGIC OS daje całkiem szerokie możliwości dostosowania wyglądu systemu. Użytkownik może zmienić między innymi animację czytnika linii papilarnych oraz sposób prezentacji ekranu AOD. Nie kończy się też na klasycznych tapetach. Do dyspozycji są również tapety tworzone z pomocą AI, a także bardziej nietypowe, interaktywne tapety pełniące funkcję prostych gier. Na plus wypada też liczba fabrycznie zainstalowanych aplikacji. Nie ma ich przesadnie dużo, a część da się bez problemu usunąć.






Stałym elementem REDMAGIC OS pozostaje oczywiście przestrzeń dla graczy. To przydatne narzędzie dla osób, które lubią szczegółowo konfigurować działanie telefonu w grach i dostosowywać ustawienia do własnych preferencji. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że dla mniej wymagającego użytkownika nie będzie to funkcja niezbędna. Większe znaczenie ma nakładka uruchamiana już w trakcie rozgrywki. To właśnie z jej poziomu można śledzić parametry pracy smartfona i korzystać z dodatkowych opcji, wśród których szczególnie wyróżnia się interpolacja klatek, pozwalająca zwiększyć liczbę wyświetlanych FPS-ów.






Moja opinia o Redmagic OS 11.5 pozostaje mieszana: z jednej strony to nakładka pełna funkcji dla graczy, z drugiej nadal niedopracowana językowo.
Aparaty i jakość zdjęć Redmagic 11S Pro
Na wstępie napisałem, że Redmagic 11S Pro ma dwa aparaty główne. Kłamałem. Ma trzy, jednakże zastosowań sensora o rozdzielczości 2 Mpix producent nie ujawnia, a użytkownik nie ma do niego dostępu z poziomu aplikacji aparatu. Oprócz niego są w pełni funkcjonalne moduły 50 Mpix (OmniVision OV50E40) + 50 Mpix (OmniVision OV50D40), współpracujące z obiektywami szerokokątnym i ultraszerokokątnym. Brak teleobiektywu w smartfonie wycenianym w najtańszej wersji na blisko 3400 złotych to nieporozumienie. Niestety, aparaty w Redmagic 11S Pro nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań.






Aparat główny potrafi zrobić ostre zdjęcie, ale nawet w dobrym świetle przegrywa z konkurencją rozpiętością tonalną i obróbką HDR. Cienie często są zbyt ciemne, jasne partie kadru nie zawsze są dobrze kontrolowane, a efekt końcowy nie wygląda jak z telefonu za ponad 3000 złotych. Na plus przemawia niezły poziom ostrości, ale z tym radzą sobie dzisiaj także trzykrotnie tańsze smartfony. Zdjęcia po zmroku? Są po prostu w porządku. Producent nawet nie próbuje ukrywać, że fotografię potraktował po macoszemu. Dowodem na to jest jakość zdjęć z aparatu z obiektywem ultraszerokokątnym, który pomimo sporej rozdzielczości dostarcza fotografii o nienaturalnych, „spranych” kolorach, pozbawionych detali i ostrości.


















Selfie wykonywane obiektywem ukrytym pod ekranem są marne i typowe dla tego typu aparatów. Zdjęcia wyglądają jak zamglone, są nieostre, a kolory – wyblakłe.



Jakość wideo
Aparatami tylnymi można nagrywać filmy w rozdzielczości 8K i 30 klatkach na sekundę lub w 4K i 60 klatkach na sekundę. Przednią kamerą zarejestrujecie nagrania w 1080p i 30 klatkach na sekundę. Jakość nagrań (ostrość, rozpiętość tonalna) jest gorsza niż w niektórych średniakach za połowę ceny Redmagic 11S Pro.
Bateria i czas ładowania
Redmagic 11S Pro wykorzystuje akumulator o pojemności aż 7500 mAh, co w smartfonie gamingowym wygląda jak marzenie. W praktyce smartfon legitymuje się wyróżniającym pośród flagowców czasem działania na jednym ładowaniu, choć wydaje mi się, że pod największym obciążeniem wypada w tej kwestii nieco gorzej od Redmagica 10 Pro. Spora w tym zapewne zasługa podkręconego procesora.

Czas ładowania Redmagic 11S Pro od 0 do 100 procent wynosi niecałe 57 minut. W 30 minut da się go naładować do około 70 procent. W mojej ocenie to wynik świetny, choć oczywiście nie rekordowy. Miłym ukłonem w stronę osób zatroskanych o żywotność akumulatora ich smartfona jest opcja zmniejszenia mocy ładowania.
Redmagic 11S Pro – czy warto?
Nie. I to z bardzo prostej przyczyny: jest nią fakt, iż jest to smartfon ukierunkowany wyłącznie na wydajność, a w tej cenie można kupić coś równie wydajnego i bardziej wszechstronnego. Najgroźniejszym rywalem Redmagic 11S Pro jest POCO F8 Ultra. Myślę, że wielu graczom do pełni szczęścia wystarczy nawet niewiele gorszy POCO F7 Ultra.
Moja opinia o Redmagic 11S Pro jest więc prosta: to świetny telefon do grania, ale słabo uzasadnione odświeżenie poprzednika. I właśnie na tym polega pułapka. Redmagic 11S Pro zachwyca wydajnością i gamingowymi dodatkami, ale za około 3400 złotych przegrywa opłacalnością z bardziej wszechstronnymi rywalami.

Redmagic 11S Pro ma oczywiście argumenty, których nie da się zignorować. To ekstremalnie wydajny smartfon z pięknym ekranem AMOLED, długim czasem pracy na baterii, szybkim ładowaniem przewodowym i bezprzewodowym, triggerami dla graczy, złączem jack 3.5 mm oraz portem podczerwieni. Problem w tym, że lista wad jest równie istotna. Telefon kosztuje o 100 euro więcej od niemal identycznego poprzednika, nie obsługuje eSIM, robi przeciętne zdjęcia i nagrania, nie ma teleobiektywu, potrafi się mocno nagrzać, a nakładka systemowa nadal straszy błędami w polskim tłumaczeniu.
A jeśli naprawdę uparłeś się na smartfona od Redmagic i nie przeszkadza Ci ani kiepska jakość zdjęć, ani brak teleobiektywu, ani inne mniejsze lub większe niedociągnięcia, sprawdź Redmagic 11 Pro. Przynajmniej zapłacisz mniej za telefon, który w praktyce oferuje niemal to samo.
Mocne strony:
- *naprawdę* wysoka wydajność
- piękny ekran AMOLED
- niezłe głośniki
- długi czas pracy na baterii
- gamingowe triggery na obudowie
- szybkie ładowanie bezprzewodowe (80 W) i przewodowe (80 W)
- ładowanie bezprzewodowe zwrotne
- złącze jack 3.5 mm
- port IR
Słabe strony:
- 100 euro droższy od niemal identycznego poprzednika
- brak eSIM
- kiepskie zdjęcia i wideo z obu aparatów
- brak teleobiektywu
- błędy w tłumaczeniu nakładki na język polski
- potrafi dość mocno się nagrzać