Zapewne bardzo dużo już przeczytaliście na temat 65” Sony Bravia 9 II True RGB. Tym razem nie będę Was zanudzał szczegółowymi danymi z pomiarów ani szerokimi opisami poszczególnych parametrów. Pozwolę sobie natomiast podejść do tematu nieco bardziej kompleksowo. Przeprowadzę swoiste studium przypadku i spróbuję odpowiedzieć na pytanie, dla kogo właściwie jest ten produkt, bo na pewno nie dla każdego konsumenta. Postaram się również odpowiedzieć na kluczowe pytania: czy Sony zrealizowało swoją koncepcję, a także czy spełniło obietnice związane z technologią True RGB. Przy okazji wziąłem na warsztat również zewnętrzny system audio Sony, składający się z soundbara Bar Theater 7 i subwoofera Sub 7. Wszystko to po to, aby niniejsza recenzja była ciekawsza i pozwoli odpowiedzieć na jeszcze jedno bardzo istotne pytanie: czy sprzęt kosztujący ponad 17 000 zł jest wart swojej ceny?
Cała historia telewizora Sony opartego na technologii RGB zaczęła się już wiele lat temu, jednak właściwe prace nad tym projektem ruszyły około 2024 r. W marcu 2025 roku Sony zaprezentowało wstępną koncepcję tego, jak może wyglądać telewizor LED przyszłości. Temat ten szerzej opisywałem w osobnym materiale: „Nowa generacja telewizorów Sony tuż, tuż. Szykują się duże zmiany”.
Pominę więc tym razem szczegółowe założenia projektu oraz opis konstrukcji telewizora RGB. Zakładam bowiem, że skoro, drogi Czytelniku, trafiłeś na ten tekst, masz już podstawową wiedzę na ten temat. Jeśli jednak jest inaczej, zachęcam, abyś zajrzał do wspomnianego materiału i uzupełnił swoją wiedzę przed lekturą dalszej części recenzji.
Kilka słów o parametrach
W tym miejscu od razu rozprawię się z obietnicami i deklaracjami, które przedstawiciele Sony, między innymi podczas zamkniętych spotkań prasowych, sygnalizowali w kontekście korzyści płynących z technologii RGB LED TV.

Teoretycznie w True RGB chodzi o to, aby obraz był bardziej naturalny, kolory czystsze i bardziej nasycone, a sam ekran zachowywał bardzo wysoką jasność oraz głęboki kontrast niezależnie od miejsca, z którego oglądamy TV. Dzięki lepszej kontroli światła, technologia RGB miała również ograniczać tak zwane „rozlewanie się” barw, co powinno przekładać się na wyraźniejszy i bardziej precyzyjny obraz. Sony podczas prezentacji dużą uwagę przykładało do przejść tonalnych, które w założeniu miały być zdecydowanie lepsze niż w przypadku telewizorów OLED.
Sony Bravia 9 II True RGB potrafi wygenerować jasność na poziomie około 4000 nitów, choć w rzeczywistych scenach filmowych wartości te są oczywiście nieco niższe. Mniejsza jednak o same liczby, ponieważ w tej kategorii telewizor obiektywnie wypada świetnie. To ewidentnie zwierzę stworzone do buszowania w materiałach HDR i Dolby Vision. Jednym słowem – deklaracje dotyczące wysokiej jasności oraz głębokiego kontrastu zostały spełnione. Trzeba jednak pamiętać, że poziom czerni nie jest tutaj tożsamy z tym, co oferują telewizory OLED.
Bravia 9 II wykorzystuje matrycę VA oraz około 1500 stref lokalnego wygaszania. Sam algorytm działa bardzo sprawnie i tutaj ewidentnie można potwierdzić, że zapewnienia Sony dotyczące kontroli nad światłem znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jest jednak małe „ale”.
Telewizor nie jest całkowicie wolny od efektu bloomingu/halo. Zjawisko to daje się zauważyć podczas wyświetlania jasnych obiektów na ciemnym tle, choć przy oglądaniu na wprost pozostaje ono naprawdę na relatywnie niskim poziomie. Sytuacja wyraźnie zmienia się po odejściu od centralnej osi ekranu. Wówczas efekt halo wokół jasnych elementów staje się znacznie bardziej widoczny, negatywnie wpływając na odbiór kontrastowych scen. Możliwe, że ma to związek ze specyfiką zastosowanej powłoki ekranu, do której wrócę w dalszej części tekstu. Niezależnie od przyczyny, blooming obserwowany pod większymi kątami jest znaczący, a tym samym powinien zostać przez producenta skuteczniej ograniczony.

Dużą wagę podczas prezentacji Sony przykładało również do przejść tonalnych, czyli płynnego i równomiernego przechodzenia jednego odcienia w drugi, bez widocznych schodków, czy niepożądanych artefaktów. I tutaj muszę przyznać, że po raz kolejny Japończykom udało się spełnić swoje zapewnienia.
Przejścia tonalne w obrębie kolorów są naprawdę dobre. Trafiłem jednak na konkretny przypadek, który pokazał, że nie zawsze będzie, aż tak idealnie. Podczas oglądania filmu „Aladyn” w serwisie Disney+ w 4K HDR, w ciągu dnia i przy mocno nasłonecznionym pomieszczeniu, w ciemnych scenach pojawiły się problemy z reprodukcją przejść tonalnych.
Mam jednak świadomość, że materiał pochodził z serwisu streamingowego, który w zależności od warunków może korzystać z niższego bitrate’u. I tutaj ważna uwaga: aby w pełni wykorzystać możliwości Bravii 9 II, warto dostarczyć jej materiał możliwie najwyższej jakości. Dobrym przykładem jest tutaj Sony Pictures Core, gdzie dostępne są treści oferowane z bardzo wysokim bitrate’em. Dopiero wysokiej jakości źródło pozwala naprawdę zobaczyć, na co stać ten telewizor. Mówiąc wprost – pobudzić bestię do ataku na nasze wizualne zmysły.
Warto zatrzymać się również na chwilę przy reprodukcji kolorów, gdyż pokrycie przestrzeni BT.2020 oscyluje wokół 86 proc., co jest bardzo dobrym wynikiem. Materiały wyświetlane na ekranie Bravii 9 II potrafią sprawiać wrażenie, jakby zostały niezwykle starannie pokolorowane i poddane masteringowi przez inżynierów ze studia filmowego Disneya.

Na koniec jeszcze kilka słów o podzespołach. Według danych odczytanych za pomocą aplikacji AIDA64 telewizor dysponuje 5 GB pamięci RAM, natomiast za jego pracę odpowiada procesor MT5897, znany jako MediaTek Pentonic 1000. Jednostka ta bardzo dobrze radzi sobie z przetwarzaniem obrazu, ma jednak jedną istotną wadę: obsługuje tylko dwa porty HDMI 2.1. I dokładnie taką konfigurację znajdziemy w Bravii 9 II.
Opcje odnośnie obrazu z Sony Bravia 9 II = dużo dobrego
Warto zaznaczyć, że w menu telewizora znajdziemy naprawdę dużo rozwiązań odnośnie obrazu. Możemy je samodzielnie korygować i dostosowywać do własnych preferencji. Ja jednak uważam, że Bravia 9 II ma na tyle dobrze skrojone fabryczne tryby obrazu, że wielu użytkownikom nawet przez myśl nie przyjdzie, aby – mówiąc kolokwialnie – grzebać w ustawieniach.
Mimo wszystko warto pochylić się nad kilkoma aspektami, ponieważ mogą one okazać się przydatne nowym właścicielom Sony Bravii 9 II w codziennym użytkowaniu.
Po pierwsze, system upłynniania ruchu działa naprawdę świetnie. Znajdziemy go w zakładce Motionflow, a co ważne, mamy możliwość indywidualnego dostosowania jego działania za pomocą suwaków. Telewizor wyposażono w matrycę 120Hz, co w połączeniu z płynnie działającym systemem przetwarzania ruchu daje bardzo dobre rezultaty zarówno podczas oglądania filmów, jak i transmisji sportowych.

Po drugie, do dyspozycji otrzymujemy szereg dodatkowych opcji poprawiających obraz. Duża część z nich realnie wpływa na komfort codziennego korzystania z telewizora.

Po trzecie, polecam włączyć funkcję Ambient Optimisation, która dostosowuje jasność ekranu do warunków panujących w pomieszczeniu. Co ważne, rozwiązanie to nie wpływa na maksymalną jasność szczytową podczas wyświetlania treści HDR, również w nocy. Nie powoduje więc niepożądanego przyciemnienia obrazu, z czym w przeszłości zdarzało mi się spotkać w telewizorach innych producentów.

Po czwarte, Sony wprowadziło tak zwany tryb zawartości. Do wyboru mamy ustawienia dla wideo i obrazu, ale znajdziemy tutaj również bardzo ciekawe rozwiązanie o nazwie My Ciemna. Poniżej prezentuję wariant Dzień, który możemy skonfigurować według własnych preferencji. (foto-5a)
Extra powłoka – za i przeciw
Już wcześniej wspomniałem o specjalnej powłoce zastosowanej w Bravii 9 II. W tym modelu Sony wykorzystało technologię Immersive Black Screen Pro, której zadaniem jest przede wszystkim mocne ograniczenie refleksów. I trzeba przyznać, że w tym konkretnym zadaniu sprawdza się ona perfekcyjnie.
Zastanawiam się jednak, czy zastosowanie tej powłoki nie ma pewnego wpływu na jakość obrazu. Mam tutaj na myśli przede wszystkim wspomniany wcześniej większy blooming / efekt halo widoczny pod kątem. Zastrzegam jednak, że jest to moja recenzencka dywagacja i nie traktowałbym jej jako jednoznacznego stwierdzenia.
Największym minusem tej powłoki jest natomiast coś znacznie bardziej przyziemnego, a mianowicie trudność w utrzymaniu ekranu w czystości. Tutaj zaczyna się prawdziwy dramat.
Jeżeli podczas montażu zdarzy się Wam dotknąć ekranu i zostawić na nim odciski palców, doprowadzenie powierzchni do idealnego stanu może być naprawdę pracochłonne. A jeśli telewizor stoi na stoliku, a Wasze małe dziecko postanowi akurat przybić piątkę swojemu ulubionemu bohaterowi wyświetlanym na ekranie, przygotujcie się na nie lada wyzwanie – zadanie rodem z filmu Mission Impossible.
Co prawda producent w przypadku większych zabrudzeń zaleca, poza wodą destylowaną i ściereczką z mikrofibry, zastosowanie 70 % alkoholu izopropylowego. Mimo to, szczerze mówiąc, przez ostatnie lata pracy nie spotkałem się z ekranem, który byłby, aż tak podatny na zabrudzenia, a jednocześnie tak trudny do doprowadzenia do idealnego stanu.
Dlatego pozwolę sobie na dość mocne podsumowanie: Immersive Black Screen Pro swoją podstawową funkcję spełnia moim zdaniem w 101% – świetnie ogranicza refleksy. Pod względem codziennego użytkowania i utrzymania ekranu w czystości ta powłoka pozostawia jednak sporo do życzenia – to moim zdaniem wymaga jeszcze dopracowania.
Nieoczywiste benefity Bravia 9 II – moim okiem
W zestawie z telewizorem otrzymujemy dwa piloty. Mniejsza wersja została wyposażona w mikrofon, za pomocą którego możemy wydawać telewizorowi komendy głosowe. Ja jednak znalazłem w tym pilocie dwie rzeczy, które moim zdaniem wyróżniają go na tle innych rozwiązań dostępnych na rynku.

Po pierwsze, mamy tutaj podświetlaną klawiaturę. To naprawdę przydatne rozwiązanie, szczególnie podczas korzystania z telewizora w nocy. Po drugie, znajdziemy przycisk z ikoną gwiazdki, który możemy skonfigurować w menu telewizora jako dowolny skrót do wybranej przez nas aplikacji. Niby drobiazg, ale w codziennym użytkowaniu okazuje się bardzo praktyczny.

Przewodnik programowy jest minimalistyczny, ba momentami wręcz wygląda tak, jakby zaprojektował go jakiś asceta. Z drugiej strony prostota, przejrzystość i podgląd wybranego kanału w prawym górnym rogu to właściwie wszystko, czego użytkownik tak naprawdę potrzebuje. Nie ma tutaj zbędnych ozdobników ani przekombinowanego interfejsu.

Bardzo dobrze działa również wprowadzanie komend głosowych, rzekłbym świetnie. System oparty jest na platformie Google TV, która zapewnia szeroki dostęp do aplikacji i usług.
Do tego dochodzi dostęp do platformy Sony Pictures Core, oferującej wybrane materiały w bardzo wysokim bitrate, sięgającym nawet 80 Mb/s. To rozwiązanie, które pozwala uzyskać bardzo wysoką jakość obrazu podczas streamingu i jest jednym z ciekawszych dodatków w ekosystemie telewizorów Sony.

Dźwięk Sony Bravia 9 II
System dźwiękowy w recenzowanym telewizorze zdecydowanie plasuje się powyżej przeciętnej. Wyróżnia go przede wszystkim sama konfiguracja, która na tle konkurencji prezentuje się bardzo ciekawie. Mamy tutaj układ 2.2.2, czyli łącznie osiem głośników, w tym dwa subwoofery.
I właśnie w ich przypadku mam pewien niedosyt. Przy zastosowaniu dwóch subwooferów oczekiwałbym nieco lepszego brzmienia niskich rejestrów, bo to właśnie bas nie jest najmocniejszą stroną tego systemu. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku wysokich tonów. Głośniki wysokotonowe np. tweeter naprawdę potrafią zrobić wrażenie, oferując dobrą szczegółowość.
Sama konstrukcja oraz układ przetworników również pokazują, że inżynierowie Sony sporo uwagi poświęcili dystrybucji dźwięku. Głośniki zostały umieszczone w tylnej części telewizora — zarówno w jego środkowej i górnej części, jak i po bokach obudowy. Taka konfiguracja ma wyraźnie pomóc w budowaniu szerszej sceny dźwiękowej.

Coś, co mnie natomiast dziwi, to odejście od klasycznych trybów dźwięku na rzecz jednej opcji opartej na AI. Na szczęście znajdziemy tutaj funkcję uwypuklającą dialogi, która może okazać się bardzo przydatna podczas oglądania polskich produkcji — jeśli wiecie, co mam na myśli.

Ogólnie rzecz biorąc, wbudowany system audio powinien zadowolić sporą grupę odbiorców. Mamy poczucie tak zwanego dźwięku przestrzennego, choć momentami jest on nieco zbyt mocno zwirtualizowany. W niektórych scenach może to prowadzić do specyficznego efektu „studni”, który nie każdemu przypadnie do gustu.
Mimo tych uwag trudno jednak odmówić Bravii 9 II tego, że jej wbudowany system audio jest jednym z mocniejszych elementów całej konstrukcji.
Zewnętrzny system audio Sony Bar Theatre 7 i Sub 7
Zacznijmy od ogólników. Soundbar Sony Bar 7, którego wysokość wynosi około 8 cm, bez większego problemu można wpasować w przestrzeń pomiędzy dolną krawędzią telewizora, a stolikiem. Aby w pełni wykorzystać potencjał tego systemu audio, warto skorzystać z aplikacji Bravia Connect. W przypadku podłączenia subwoofera Sony Sub 7 jest ona wręcz niezbędna.

Za pomocą aplikacji możemy między innymi przeprowadzić optymalizację dźwięku przestrzennego.

Co ważne, Bravia Connect bardzo czytelnie pokazuje również, z jakim sygnałem mamy do czynienia, zarówno w przypadku obrazu, jak i dźwięku. Na zdjęciu poniżej widać to idealnie. Pod tym względem Sony zapewnia użytkownikowi pełną przejrzystość.

Sony Bravia Theatre Bar 7 – bo tak brzmi pełna nazwa tego urządzenia – został wyposażony w system pracujący w konfiguracji 5.0.2. W środku znajdziemy dziewięć niezależnie zasilanych głośników, które tworzą rozbudowany system dźwiękowy. W jego skład wchodzą przetworniki przednie, centralny, boczne oraz górne. Za reprodukcję niskich tonów odpowiadają dodatkowo wbudowane membrany bierne.

I szczerze powiedziawszy, bez dodatkowego subwoofera Sub 7 soundbar Bar 7 w mojej opinii nie pokazuje pełni swoich możliwości. Dopiero zewnętrzny głośnik niskotonowy sprawia, że całość nabiera odpowiedniej masy i pozwala czerpać z odsłuchu znacznie więcej przyjemności.
Po testach samego Bravia Theatre Bar 7 pozostał mi jednak pewien niedosyt z dwóch powodów. Po pierwsze, dźwięk generowany przez ten soundbar oferował moim zdaniem zbyt mało przestrzeni. Nie otulił moich uszu w sposób, jakiego oczekiwałem po urządzeniu tej klasy – hello, to w końcu audio od inżynierów Sony. Po drugie, zabrakło funkcji Acoustic Center Sync, dzięki której głośnik centralny soundbara może współpracować z systemem audio telewizora. W takim rozwiązaniu sam telewizor staje się częścią kanału centralnego, a dialogi są lepiej zintegrowane z obrazem. Nie do końca rozumiem, dlaczego model z 2026 roku, jakim jest Bar 7, nie został wyposażony w tę funkcję, wręcz z niej wykastrowany.

W przypadku Sub 7 moje odczucia były zdecydowanie lepsze. Już przy niskim poziomie głośności można było poczuć przyjemne, głębokie brzmienie. Bas jest wyraźny i potrafi fizycznie zaznaczyć swoją obecność. Podczas testów bardzo często zdarzało się, że szkło w szklanej witrynie wpadało w lekkie drżenie.

Dużym plusem jest kompatybilność urządzeń z telewizorem. Bez problemu możemy sterować soundbarem i subwooferem z poziomu pilota do telewizora, a wszystkie najważniejsze informacje dotyczące ustawień i pracy systemu audio są czytelnie wyświetlane bezpośrednio na menu TV.

Zakładając, że podczas sierpniowych testów cena Bar 7 wynosiła około 2700 zł, a Sub 7 około 1400 zł, otrzymujemy zestaw kosztujący łącznie około 4100 zł. Przy takim poziomie cenowym uznałem, że ten zestaw po prostu nie jest wart swojej ceny.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę jeden istotny element. Wbudowany system audio w Bravii 9 II jest naprawdę dobry. To oznacza, że poprzeczka dla zewnętrznego soundbara została tutaj zawieszona wyżej niż w przypadku telewizora wyposażonego w przeciętny system audio. Kupując dodatkowe urządzenie, oczekujemy przecież wyraźnego kroku naprzód…
Obecnie w wielu sklepach Bar 7 i Sub 7 można znaleźć w promocji w cenie około 3000 zł za komplet. Przy takim poziomie cenowym zakup zaczyna mieć zdecydowanie więcej sensu i właśnie wtedy znacznie łatwiej uzasadnić jego wybór.
Mimo wszystko uważam, że przy tak zaawansowanym telewizorze, jak Sony Bravia 9 II warto rozważyć mocniejszą belkę, na przykład Sony Bar 9. To właśnie ona mogłaby zaoferować więcej immersji i stworzyć lepszy pomost pomiędzy świetnym obrazem Bravii 9 II i dźwiękiem dorównującym jego klasie.
Okiem recenzenta
Od lat narzekam na jakość i szybkość współpracy zewnętrznych dysków np 1 TB HDD z telewizorami Sony. W tym przypadku niestety nie było inaczej. Fabryczna aplikacja miała gigantyczny problem z wczytaniem i poprawnym skatalogowaniem multimediów zajmujących około 500 GB. Co ciekawe, w tym roku testowałem Bravię 3 II, czyli budżetowy model japońskiego producenta, i muszę przyznać, że właśnie w tym konkretnym aspekcie tańszy egzemplarz poradził sobie zdecydowanie lepiej.
Przy nowoczesnych telewizorach, oferujących bardzo wysoką luminancję, zawsze pojawia się również pytanie o ich faktyczne zużycie energii. W systemie Sony Bravia 9 II znajdziemy specjalną kategorię poświęconą – nazwijmy to umownie – energochłonności.

W ciągu 14 dni intensywnych testów nasz bohater zużył 16,6 kWh energii. Przekładając to bardzo orientacyjnie na koszt, daje to około 16 zł za zużytą energię elektryczną.
Sony Bravia 9 II True RGB tylko dla świadomego klienta
Już na samym wstępie zaznaczyłem, że Sony Bravia 9 II zdecydowanie nie jest telewizorem dla każdego konsumenta i nie mam tu na myśli wyłącznie kwestii grubości portfela. Przypomnę, że testowany model w wersji 65-calowej kosztuje około 14 000 zł.
Po ten telewizor sięgnie przede wszystkim świadomy konsument, który doskonale wie, jakiej technologii potrzebuje i jakich konkretnych korzyści oczekuje. To sprzęt dla osób szukających przede wszystkim bardzo wysokiej jasności, która sprawdzi się w mocno nasłonecznionym pomieszczeniu, oraz skutecznej powłoki antyodblaskowej. Ale nie tylko…
Sony Bravia 9 II True RGB jest również propozycją dla tych, którzy przywiązują dużą wagę do jakości obrazu, ilości detali wyświetlanych na ekranie, szerokiej palety barw oraz płynnych przejść tonalnych, które w codziennym użytkowaniu po prostu cieszą oko.
To także jeden z telewizorów, po który warto sięgnąć, jeśli świadomie stawiamy na technologię LCD, a nie OLED. Umówmy się, Sony Bravia 9 II jest w mojej ocenie, jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym telewizorem LCD LED dostępnym obecnie na rynku.

Czy Sony spełniło swoje oczekiwania związane z technologią True RGB? Zdecydowanie tak. Efekty są widoczne i trudno przejść obok nich obojętnie. Pozostaje jednak pewien niedosyt w kwestii bloomingu, szczególnie tego widocznego pod kątem. Tutaj nadal istnieje wyraźne pole do poprawy i właśnie ten element pozostaje jednym z największych wyzwań dla japońskiego producenta.
Czy sam zdecydowałbym się na zakup Sony Bravii 9 II w zestawie z testowanymi Bar 7 i Sub 7? Chyba nie. Ja wybrałbym 65-calową Sony Bravię 8 II z panelem QD-OLED, którego cena wynosi około 10 500 zł, a pozostałą część budżetu przeznaczyłbym na Bar 9. Taki zestaw można skompletować za mniej niż 14 500 zł i to właśnie w tę stronę, głosem własnego portfela, chyba bym się kierował. Jednak doceniam kunszt inżynierski, jaki stoi za projektem technologii True RGB zastosowanej w Bravii 9 II.