Recenzja HUAWEI WATCH GT 7. Piękny, o wielu możliwościach i ze świetną baterią

Anna BorzęckaSkomentuj
Recenzja HUAWEI WATCH GT 7. Piękny, o wielu możliwościach i ze świetną baterią

Seria HUAWEI WATCH GT zdążyła nas już przyzwyczaić do niezwykle udanego balansu pomiędzy eleganckim, niemal biżuteryjnym designem, długim czasem pracy na baterii a zaawansowanymi funkcjami sportowymi. Ale jak wypada jej tegoroczne wydanie, czyli HUAWEI WATCH GT 7? Spędziłam z tym urządzeniem wiele dni, weryfikując jego możliwości w praktyce. Zapraszam zatem na recenzję, w której na chłodno przeanalizuję wszystkie mocne i słabe strony tego zegarka, by ostatecznie odpowiedzieć na jedno, kluczowe pytanie: czy tegoroczne ulepszenia są na tyle odczuwalne, że warto go kupić zamiast wciąż świetnego i bardzo podobnego modelu GT 6?



Specyfikacja i cena

Zanim przejdziemy do moich wrażeń z codziennego użytkowania, warto rzucić okiem na to, co nowa generacja oferuje na papierze. HUAWEI WATCH GT 7 w wariancie 41 mm jest dostępny w Polsce w cenie od 1199 złotych, chociaż jeszcze przez jakiś czas można go kupić nawet za 999 złotych. Identycznie jest w przypadku wariantu 46 mm. Do wyboru jest szereg wariantów kolorystycznych, z paskami fluoroelastomerowymi, ze skóry kompozytowej i z bransoletą milanese.

Ja testowałam wariant 41 mm i to właśnie na nim skupiam się w tym tekście. To model z akumulatorem o pojemności 540 mAh, 1,32-calowym ekranem AMOLED oraz nawet 14-dniowym czasie pracy na baterii. Na papierze i praktyce to urządzenie bardzo podobne do zeszłorocznego modelu, ale jego funkcje i możliwości skrywają pewne ulepszenia, które dla części z Was mogą być istotne. Pełna specyfikacja poniżej.



HUAWEI WATCH GT 7 – specyfikacja techniczna:

Model: HUAWEI WATCH GT 7 (41 mm) 
Wyświetlacz: AMOLED, 1,32”, 466 x 466 pikseli, PPI 352, 3000 nitów jasności 
Średnica koperty: 41,3 mm 
Grubość koperty: 9,99 mm 
Masa: Ok. 36,5-37,6 g (bez paska, w zależności od wersji) 
Obudowa zegarka: Stal nierdzewna
Czas pracy: do 14 dni na jednym ładowaniu 
Pojemność baterii: 540 mAh (litowo-polimerowa)
Ładowanie: Bezprzewodowe 5 V-10 V DC  Ładowanie od 0 do 100%: 85 minut
Funkcje: Głośnik i mikrofon (połączenia głosowe przez Bluetooth), asystent głosowy (w wybranych językach), zarządzanie odtwarzaniem muzyki, zdalna migawka, fazy księżyca i zmiany pływów, czas wschodu i zachodu słońca, ostrzeżenia o burzy, barometr i kompas, kalendarz, stoper, minutnik, alarmy, funkcja szukania telefonu, AppGallery, sklep z tarczami, płatności zbliżeniowe NFC 
Funkcje zdrowotne Funkcja „W formie” – śledzenie deficytu kalorycznego;  Śledzenie cyklu menstruacyjnego na bazie analizy parametrów zdrowotnych;  Monitoring snu z analizą oddechu;  Monitoring HRV i nastroju Pomiary: tętna, stresu, saturacji krwi i temperatury skóry;   Ćwiczenia oddechowe 
Funkcje sportowe: System HUAWEI TruSense;  Szacunkowa moc kolarska, możliwość połączenia z miernikiem mocy, czujnikiem kadencji czy opaską do pomiaru tętna Ponad 110 trybów sportowych, analiza treningów, zapisy trasy biegu (GPS), niezależna nawigacja na zegarku  Sporty zimowe: rejestrowanie prędkości maksymalnej, średniego nachylenia stoku, łącznego przewyższenia zjazdów, liczby przejazdów oraz siły przeciążeń
Odporność: IP69, 5 ATM 
Temperatura pracy: W zakresie od -20°C do 45°C 
Łączność: Bluetooth 6.0 (BR+BLE+EDR), NFC, GPS+Glonass+Galileo+BeiDou+QZSS+NavIC (dwuzakresowy) 
Czujniki: Temperatury, żyroskop, akcelerometr, optyczny czujnik tętna, barometr, światła otoczenia, magnetometr 
Zawartość zestawu: HUAWEI WATCH GT 7 (41 mm), ładowarka, dokumentacja produktu 

Budowa i jakość wykonania

Zegarki z serii GT w mniejszym rozmiarze od dawna traktuję po części jako element biżuterii i choć różowa wersja, którą dostałam, być może nie wygląda aż tak elegancko jak wariant ze złotą bransoletą, to nadal prezentuje się świetnie, a dzięki kopercie wykończonej stalą nierdzewną i obłym kształtom jest bardzo kobieca. Sprzęt nie krzyczy z daleka swoim sportowym zacięciem, dzięki czemu świetnie komponuje się zarówno z codziennymi, luźniejszymi stylizacjami, ubiorem na siłownię, jak i bardziej oficjalną garderobą.

To, co najbardziej doceniam w tym modelu, to jego doskonałe proporcje. Zegarek ma zaledwie 9,99 mm grubości i waży niespełna 37 gramów (bez paska). Na drobnym nadgarstku leży wprost idealnie – nie przytłacza swoimi gabarytami, a niska masa sprawia, że podczas wielogodzinnego pisania na klawiaturze czy intensywnego treningu na siłowni staje się on niemal niewyczuwalny. Sam różowy pasek z fluoroelastomeru jest miękki, przyjemnie otula rękę i co najważniejsze, nie odparzał mojej skóry nawet po mocnym spoceniu.

Co ciekawe tym razem to pasek z innym zapięciem niż w zeszłym roku, bo jego końcówka jest chowana do środka. Dotychczas takiego rozwiązania w smartwatchach nie lubiłam, ale tu o dziwo mi odpowiada. Całość zaprojektowano bowiem tak, że pasek wsuwa się do środka szybko i wygodnie.

Obudowa zegarka zawiera z boku znajome elementy – obrotową koronkę z funkcją przycisku oraz drugi przycisk. Od spodu widać pokaźny zestaw czujników.

Prawdziwą gwiazdą na froncie jest 1,32-calowy wyświetlacz AMOLED. Rozdzielczość 466 x 466 pikseli (352 PPI) gwarantuje doskonale ostry, nasycony obraz, ale to jasność szczytowa na poziomie 3000 nitów gra tu pierwsze skrzypce. Czytelność w ostrym, pełnym słońcu jest absolutnie wzorowa – tarcza pozostaje wyraźna, więc odczytanie powiadomienia na zewnątrz nie wymaga irytującego osłaniania ekranu dłonią. Same ramki wokół wyświetlacza są cieniutkie a płaskie szkło gładko łączy się z chłodnym, metalowym pierścieniem. Trzeba jednak zauważyć, że WATCH GT 6 posiadał dokładnie taki sam wyświetlacz.

Pod kątem wytrzymałości również nie doczekaliśmy się zmian, ale wodoszczelność na poziomie 5 ATM i IP69 w pełni mnie satysfakcjonuje. Zegarek sprawia wrażenie urządzenia z półki premium, w którym nic nie trzeszczy i nie ugina się pod naciskiem. Na przestrzeni tygodni użytkowania nie udało mi się zarysować jego ekranu.

Parowanie ze smartfonem

Do sparowania zegarka ze smartfonem niezmiennie potrzeba aplikacji Zdrowie HUAWEI (lub Zdrowie HUAWEI Europe), której na Androidzie nie znajdziecie w sklepie Google Play (jest dostępna w Galaxy Store albo w formie pliku .apk). Oczywiście można zainstalować ją też na iOS, już ze sklepu App Store.

Sam proces parowania jest prosty i szybki, bo wystarczy zeskanować aplikacją kod QR na ekranie smartwatcha i przed pierwszym użyciem pobrać niezbędne aktualizacje. Z doświadczenia powiem też, że smartwatch można bez problemu przenieść z telefonu na telefon, bez resetowania jego danych – jedyny wymóg jest taki, abyście na dwóch telefonach byli zalogowani w aplikacji Zdrowie HUAWEI na to samo konto Huawei.

Oprogramowanie i obsługa zegarka

HUAWEI WATCH GT 7 pracuje pod kontrolą najnowszej odsłony systemu HarmonyOS i każdy, kto miał do czynienia z poprzednimi generacjami, błyskawicznie się tu odnajdzie. Interfejs trafia w punkt – jest niezwykle przejrzysty, wolny od irytujących reklam i niepotrzebnych, preinstalowanych zapychaczy, co przekłada się na absolutnie wzorową płynność działania. Animacje cieszą oko, a nawigacja po menu odbywa się bez najmniejszych przycięć.

Sterowanie opiera się na intuicyjnym połączeniu ekranu dotykowego i dwóch fizycznych przycisków. Przesunięcia palcem po tarczy wywołują klasyczne panele: z góry wysuwamy belkę szybkich ustawień, z dołu centrum powiadomień, a przesuwając na boki, przeglądamy w pełni konfigurowalne karty (widżety). Możemy tam zgrupować najważniejsze dla nas dane, takie jak szczegółowe parametry zdrowotne, pogoda czy sterowanie odtwarzaczem muzyki. Ogromną robotę robi górna, obrotowa koronka wspierana przez świetną, bardzo punktową haptykę. Pozwala ona na precyzyjne przewijanie dłuższych wiadomości czy list w menu, co okazuje się zbawienne, gdy mamy spocone dłonie po treningu. Płaski przycisk poniżej domyślnie wywołuje menu trybów sportowych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby przypisać do niego dowolną inną funkcję.

System zarządzania powiadomieniami działa bez zarzutu. Komunikaty ze smartfona pojawiają się na nadgarstku natychmiastowo i dzięki wysokiej rozdzielczości ekranu są w pełni czytelne. Odpowiadać na wiadomości (np. z Messengera czy WhatsAppa) można nawet z użyciem pełnowymiarowej klawiatury, chociaż ta funkcja nie działa w parze z iOS. Zegarek pozwala też na komfortowe odbieranie i prowadzenie rozmów głosowych przez wbudowany głośnik i mikrofon. Moduł Bluetooth trzyma stabilne połączenie, a moi rozmówcy często nie orientowali się, że mówię do nadgarstka, a nie bezpośrednio do telefonu.

Warto pamiętać, że seria GT to środowisko zamknięte. Sklep AppGallery jest tu obecny, ale baza zewnętrznych aplikacji wciąż nie jest tak przepastna jak w przypadku urządzeń z Wear OS czy watchOS. Zegarek nadrabia to jednak potężną, liczoną w dziesiątkach tysięcy biblioteką tarcz (zarówno darmowych, jak i płatnych), świetnie zoptymalizowanymi aplikacjami natywnymi oraz wsparciem dla płatności zbliżeniowych NFC (odbywających się za pośrednictwem Curve Pay). Te ostatnie znacząco ułatwiają życie, pozwalając zapłacić za wodę, nawet jeśli nie zabraliśmy telefonu z domu.

Funkcje zdrowotne i system HUAWEI TruSense

Za monitorowanie naszych parametrów w modelu GT 7 odpowiada sprawdzony już system czujników HUAWEI TruSense, który dobrze znamy z poprzedniej generacji smartwatcha. Skoro producent nie musiał wyważać otwartych drzwi, otrzymujemy tu tę samą, bardzo wysoką precyzję pomiarów tętna, saturacji (SpO2) oraz świetną analizę snu. W codziennym użytkowaniu zegarek sprawdza się w roli całodobowego asystenta zdrowotnego wręcz wzorowo. Pomiary odbywają się w tle, nie drenując przy tym drastycznie baterii, a odczyty w aplikacji Zdrowie HUAWEI są czytelne i bogate w detale. Optyka świetnie radzi sobie z wyłapywaniem nagłych skoków tętna – na przykład podczas interwałów na bieżni.

Na duży plus zasługuje również kompleksowe podejście do monitorowania regeneracji. Poza standardowym, bardzo dokładnym śledzeniem faz snu (wzbogaconym o nocną analizę jakości oddechu), WATCH GT 7 stale monitoruje zmienność rytmu pracy serca (HRV). Ponadto po przebudzeniu potrafi zasugerować, czy jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania, czy może niekoniecznie. Na marginesie, gotowość była oceniana również przez model GT 6, ale wcześniej można ją było sprawdzić tylko w aplikacji mobilnej. Teraz jest dostępna także w samym zegarku, ale trzeba zauważyć, że ta funkcja działa tylko wtedy, jeśli regularnie w zegarku śpimy.

Pakiet zdrowotny domykają takie dodatki jak ciągły pomiar temperatury skóry, ostrzeżenia o nietypowym tętnie czy zaawansowane śledzenie cyklu menstruacyjnego. Ta ostatnia funkcja według mnie działa lepiej i jest prezentowana znacznie estetyczniej niż jakakolwiek dedykowana aplikacja z kalendarzykiem. Za całkowicie zbędny oceniam natomiast panel informujący o stanie emocjonalnym. Nie uważam, by zegarek dokładnie wykrywał chwile, w których czujemy się szczęśliwi lub wręcz przeciwnie.

Cały ekosystem działa tu niezwykle spójnie – i choć TruSense nie jest w tym roku absolutną nowością, to wciąż stanowi potężny i niezawodny fundament tego sprzętu.

Trening z HUAWEI WATCH GT 7

Smartwatche Huawei od dawna uchodzą za solidnych kompanów do monitorowania aktywności i siódma generacja serii GT zdecydowanie podtrzymuje tę reputację. Tym razem mamy do dyspozycji ponad 110 (a nie ponad 100) trybów sportowych, nawigacja po menu treningowym jest prosta, a sam zegarek pozwala na precyzyjne śledzenie zarówno rekreacyjnych, jak i bardziej wymagających ćwiczeń.

Podczas moich testów postanowiłam sprawdzić sprzęt w zróżnicowanych scenariuszach, zaczynając od wizyty na siłowni. Biegając na bieżni elektrycznej, WATCH GT 7 wyświetlał bardzo szczegółowe dane i pozwalał skalibrować przebiegnięty dystans po zakończeniu treningu. Następnie przesiadłam się na ergometr wioślarski. Mimo ciągłego zginania rąk i silnego napięcia przedramion podczas wiosłowania, czujniki optyczne wzorowo trzymały się moich parametrów. Zegarek nie gubił tętna, a wygenerowane po treningu wykresy w aplikacji były spójne i pozbawione nienaturalnych spadków czy skoków.

Zabrałam go również w teren, dosłownie wybierając się na grzyby. Las okazał się idealnym środowiskiem do przetestowania pokładowego systemu lokalizacji. Wbudowany GPS spisał się na medal. Nawet przy gęstych koronach drzew zegarek błyskawicznie złapał pozycję na starcie i utrzymał stabilny sygnał aż do samego końca. Wyrysowana na mapie trasa idealnie pokrywała się ze ścieżką, którą faktycznie przeszłam. Zegarek doskonale wiedział, kiedy zeszłam z głównej drogi, by jeszcze na sam koniec spaceru spróbować znaleźć dodatkowe okazy.

Po zakończeniu każdej aktywności nie musimy od razu sięgać po telefon, by szczegółowo przeanalizować swoje osiągi. Oprogramowanie samego zegarka oferuje bardzo bogate podsumowania tuż po wciśnięciu przycisku „stop”. Na jasnym ekranie AMOLED bez trudu przejrzymy dokładne wykresy tętna z podziałem na strefy wysiłkowe, średnie tempo, liczbę spalonych kalorii czy kadencję. Interfejs natychmiast podsuwa nam również kluczowe wskaźniki formy, takie jak ogólne obciążenie treningowe oraz sugerowany czas regeneracji przed kolejną wizytą na siłowni.

Jeśli jednak zależy nam na głębszej i po prostu wygodniejszej analizie na większym ekranie, z pomocą przychodzi aplikacja Zdrowie HUAWEI na smartfonie. To tam wszystkie nasze wyniki podane są na tacy w formie przejrzystych, pełnoekranowych wykresów. Aplikacja pozwala na nakładanie na siebie poszczególnych parametrów, dzięki czemu świetnie widać na przykład korelację między wzrostem tempa a skokami tętna podczas mojego biegania na bieżni. W przypadku aktywności w terenie, jak wspomniany leśny spacer, możemy też podejrzeć precyzyjnie zapisaną trasę na mapie, sprawdzić dokładne tempo na poszczególnych kilometrach, a nawet wygenerować efektowną, dynamiczną animację z naszego przejścia, którą łatwo udostępnić w mediach społecznościowych. Cały ten ekosystem jest niezwykle intuicyjny i daje pełen obraz tego, jak nasz organizm zareagował na wykonaną pracę.

Warto wspomnieć, że w temacie aktywności HUAWEI Watch GT 7 ma pewne usprawnienia względem modelu GT 6. Chodzi o usprawnienia dedykowane miłośnikom kolarstwa oraz sportów zimowych. Miłośnicy kolarstwa z pewnością docenią fakt, że WATCH GT 7 można sparować z trenażerem. Ponadto zegarek jest w stanie powiadamiać podczas jazdy o zbliżających się pojazdach i ostrych zakrętach, o ile wcześniej wgramy do niego zaplanowaną trasę.

Z kolei jeśli zimą zamieniacie siłownię na ośnieżone stoki, GT 7 również ma sporo do zaoferowania. Tryby dedykowane sportom zimowym (takim jak jazda na nartach czy snowboardzie) zostały mocno rozbudowane. Pojawiły się też tryby do jazdy na krytych stokach. Można tu nawet pobrać mapy 3000 różnych ośrodków narciarskich. Poza standardowym śledzeniem trasy na bazie GPS, zegarek potrafi teraz precyzyjnie rejestrować prędkość maksymalną, średnie nachylenie stoku, łączne przewyższenie zjazdów, a nawet siłę przeciążeń oraz zliczać liczbę samych przejazdów. Z oczywistych względów tych funkcji nie mogłam jednak przetestować.

Bateria

Zegarki Huawei od lat słyną z rewelacyjnego czasu pracy na jednym ładowaniu i WATCH GT 7 w wersji 41 mm z dumą kontynuuje tę chlubną tradycję. Producent deklaruje w specyfikacji, że wbudowane ogniwo o pojemności 540 mAh wystarczy nawet na 14 dni działania – tyle samo co w GT 6. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, bo ten model podobno może wytrwać dłużej podczas samego biegu przełajowego, ale biegaczka ze mnie żadna więc, trudno byłoby mi to sprawdzić.

Na pewno wiem to, że w praktyce o stan baterii nie trzeba się tu martwić. Ja po ładowarkę do tego zegarka sięgałam rzadko. Ciekawy przykład? Ostatnio nieumyślnie wybrałam się na siłownię, gdy stan baterii wynosił 6%. Zegarek przetrwał jednak łącznie godzinę biegu na bieżni i ćwiczenia na ergometrze i kilka godzin zwykłego użytkowania, bo dopiero około godziny 23 podłączyłam go do ładowania, gdy miał dokładnie 1% baterii.

Samo uzupełnianie energii jest banalnie proste – dołączona do zestawu magnetyczna pastylka ładuje zegarek bezprzewodowo od 0 do 100% w godzinę z kawałkiem.

Podsumowanie: Czy warto kupić zegarek HUAWEI WATHC GT 7?

HUAWEI WATCH GT 7 w wariancie 41 mm to bez wątpienia jeden z najbardziej udanych i najładniejszych smartwatchy, jakie można obecnie założyć na nadgarstek, jednak odpowiedź na pytanie o sens przesiadki z ubiegłorocznego modelu nie jest zero-jedynkowa. Jeśli posiadacie już GT 6, nowa generacja to ewolucja skierowana do bardzo konkretnego odbiorcy. Zmiany docenią przede wszystkim zapaleni rowerzyści oraz fani białego szaleństwa, dla których wsparcie trenażerów i mapy ośrodków narciarskich będą niezwykle praktyczne. Dla przeciętnego użytkownika różnice będą jednak subtelne – jakość wykonania, czas pracy na baterii czy flagowe pomiary TruSense oferują bardzo zbliżony, niezmiennie wysoki poziom.

Jeśli jednak szukacie swojego pierwszego inteligentnego zegarka lub wymieniacie znacznie starszy sprzęt, GT 7 w wersji 41 mm to absolutny strzał w dziesiątkę. Urządzenie idealnie łączy funkcje sportowe i zdrowotne z eleganckim designem. Genialnie sprawdza się podczas logowania treningu na siłowni, bez problemu i z dużą precyzją wyrysowuje trasy leśnych spacerów, a dzięki biżuteryjnej kopercie ze stali nierdzewnej będzie doskonale prezentować się jako dodatek do oficjalnych stylizacji. To kompletny, świetnie zoptymalizowany sprzęt, na którym można polegać, zapominając o ładowarce na wiele dni.

Mocne strony:

  • Elegancki design
  • Fenomenalny czas pracy na baterii
  • Jasny ekran
  • Bardzo płynny, przejrzysty interfejs HarmonyOS
  • Wiarygodne i spójne pomiary zdrowotno-sportowe
  • Zaawansowane nowości dla kolarzy i miłośników narciarstwa
  • Wsparcie dla płatności zbliżeniowych NFC
  • Ponad 110 trybów sportowych do wyboru
  • Mnogość funkcji zdrowotnych

Słabe strony:

  • Dla posiadaczy modelu GT 6 ulepszenia mogą okazać się zbyt niszowe, by uzasadnić przesiadkę
  • Skromna biblioteka zewnętrznych aplikacji w AppGallery ze względu na zamknięty system
  • Skromna biblioteka zewnętrznych aplikacji w AppGallery ze względu na zamknięty system
  • Mało miarodajna funkcja oceny stanu emocjonalnego

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.