Składana myszka? Takie produkty już się na rynku pojawiały, ale Logitech Mobi Fold to pierwsza, która trafiła w moje ręce. Czy jest to rozwiązanie godne uwagi? Kto powinien się takim urządzeniem zainteresować. Oto moja szczera opinia na temat tego urządzenia. Zapraszam do lektury!
Specyfikacja i cena
Zacznijmy od szczegółów technicznych. Logitech Mobi Fold to mysz bezprzewodowa, obsługująca łączność Bluetooth i współpracująca z odbiornikiem Logi Bolt. Na jej pokładzie znalazł się optyczny sensor PAW3222 oferujący rozdzielczość do 4000 DPI, wraz z akumulatorem o pojemności 100 mAh. Do tego mamy łącznie 4 przyciski i oczywiście składaną konstrukcję.

Za ten sprzęt trzeba zapłacić w Polsce od około 300 złotych, a współpracuje ona z szeregiem platform. Pełna specyfikacja techniczna jak zwykle poniżej.
Logitech Mobi Fold – specyfikacja techniczna:
| Rodzaj myszy: | Bezprzewodowa |
| Łączność: | Bluetooth LE, USB Logi Bolt (brak w zestawie) |
| Sensor: | PAW3222, optyczny |
| Rozdzielczość sensora: | 400-4000 DPI |
| Liczba przycisków: | 4 |
| Programowalne przyciski: | Tak |
| Akumulator: | Li-Po, 100 mAh |
| Żywotność baterii: | Do 33 dni |
| Ładowanie: | Przewodowe |
| Kompatybilność: | Windows 10, 11 lub nowszy, macOS 12 lub nowszy, iPadOS 15 lub nowszy, ChromeOS, Android 12 lub nowszy, Linux |
| Wymiary: | 33 x 57 x 122 mm (po złożeniu 21 x 57 x 66 mm) |
| Masa: | 79 g |
Budowa i jakość wykonania
Logitech Mobi Fold dotarła do mnie w niewielkim opakowaniu, w którym poza nią znalazłam w zasadzie jedynie instrukcję obsługi. Kabel ładujący? Cóż, w niego musimy wyposażyć się oddzielnie.

Po otwarciu pudełka jest na czym zawiesić oko, bo mysz wygląda naprawdę minimalistycznie i schludnie. Przechodząc do samej konstrukcji – to właśnie ona gra tutaj pierwsze skrzypce. Mysz w połowie swojej długości posiada solidny zawias, który pozwala na zgięcie jej wpół. Mechanizm pracuje z wyraźnym, przyjemnym oporem i blokuje się z charakterystycznym kliknięciem, więc nie ma mowy o przypadkowym złożeniu się urządzenia podczas pracy. Zmniejszenie długości ze 122 mm do zaledwie 66 mm sprawia, że sprzęt staje się niezwykle kompaktowy.

Korpus wykonano z matowego, przyjemnego w dotyku plastiku, który nie zbiera przesadnie odcisków palców. Boki urządzenia zostały delikatnie wyprofilowane, ale ze względu na w pełni symetryczny kształt, mysz nadaje się w równym stopniu dla osób praworęcznych, jak i leworęcznych. Na spodzie umieszczono klapkę, pod którą znajduje się akumulator oraz przycisk Easy-switch do szybkiego parowania z trzema urządzeniami. Są też dwa podłużne ślizgacze, ale nie teflonowe, a z tworzywa sztucznego. Co ciekawe, aby włączyć myszkę, wystarczy ją rozłożyć.




U góry gryzonia znalazły się oczywiście dwa standardowe przyciski – lewy i prawy. A co z rolką? Takiej klasycznej tu nie ma. Jest za to dotykowa z funkcją przycisku. Nie ma też żadnych przycisków bocznych.
Parowanie i łączność, aplikacja Logi Options+
Proces łączenia myszy z komputerem jest banalnie prosty, bo wystarczy kliknąć przycisk Easy-Switch, a potem znaleźć ją w ustawieniach Bluetooth. W przypadku komputera z Windowsem nie musiałam jednak do nich przechodzić, bo ten od razu wykrył gryzonia i zaproponował połączenie.

Warto wyraźnie zaznaczyć jedną rzecz, która wynika ze specyfikacji – sprzęt obsługuje technologię Logi Bolt, jednak samego odbiornika USB nie znajdziemy w pudełku. Jesteśmy więc zdani na własny adapter z innego urządzenia Logitech lub, co znacznie wygodniejsze w sprzęcie mobilnym, na łączność Bluetooth Low Energy.
Aby wycisnąć z Logitech Mobi Fold pełnię możliwości, warto od razu pobrać i zainstalować oprogramowanie Logi Options+. Sama aplikacja od lat trzyma wysoki poziom – jest nowoczesna, bardzo przejrzysta i nie obciąża niepotrzebnie zasobów systemu.


To właśnie z poziomu tego centrum dowodzenia możemy podejrzeć precyzyjny stan naładowania wbudowanego akumulatora oraz dostosować czułość optycznego sensora. Suwak pozwala na płynną regulację w zakresie od 400 do 4000 DPI.
Największą wartością Logi Options+ jest jednak personalizacja. Choć mysz ma zaledwie trzy przyciski, można zmienić przypisane do nich funkcje. Miłym dodatkiem jest też funkcja Logi Flow, która pozwala płynnie przechodzić i przenosić pliki między dwoma urządzeniami, z którymi sparowaliśmy gryzonia.
Logitech Mobi Fold w codziennym użytkowaniu
O ile składana konstrukcja to inżynieryjny majstersztyk na czas transportu, o tyle w codziennej, wielogodzinnej pracy sprzęt ten brutalnie weryfikuje sens takich kompromisów. Mówiąc wprost: w praktyce Logitech Mobi Fold jest po prostu niewygodna. Z racji mechanizmu zawiasu mysz ma bardzo specyficzny, nienaturalny profil, który w ogóle nie podpiera śródręcza. Dłoń leży na niej dość płasko i sztywno, co już po chwili użytkowania zaczyna mocno dawać się we znaki w okolicach nadgarstka. Ręka po prostu nie jest na niej zrelaksowana.

Szczerze mówiąc tego gryzonia nie chciałabym używać nawet do prostego przeglądania sieci w kawiarni czy awaryjnego odpisania na maile w podróży – wolałabym sięgać do touchpada. Cienka i wąska konstrukcja sprawia, że palce nie mają stabilnego oparcia, a dotykowa rolka przewijania nie cechuje się odpowiednią dla mnie responsywnością.
Sensor PAW3222 radzi sobie wprawdzie nieźle i nie gubi kursora, ale fizyczny kształt i brak stabilnego chwytu całkowicie dyskwalifikują mysz zwłaszcza w sytuacjach wymagających dynamiki i pewności ruchów. Nawet w korzystanie z przycisków trzeba tu wkładać nieco zbyt dużo siły.

Co do akumulatora, to producent deklaruje, aż do 33 dni działania. Niestety nie miałam okazji sprawdzić, czy mysz faktycznie może być użytkowana bez ładowania aż tak długo, ale moje testy pokazały mi, że na pewno rozładowuje się bardzo powoli. W ostatecznym rozrachunku mobilność przegrała tutaj z ergonomią przez nokaut.

Podsumowanie: Czy warto kupić mysz Logitech Mobi Fold
Logitech Mobi Fold to bez wątpienia innowacyjny gadżet, który kusi wzorową jakością wykonania i niezwykle sprytnym, składanym mechanizmem. Świadomość, że po złożeniu sprzęt zajmuje absolutne minimum miejsca w plecaku, to duży atut, a wsparcie świetnej aplikacji Logi Options+ tylko potęguje wrażenie obcowania z produktem przemyślanym od strony software’owej. Niestety, w mojej ocenie to klasyczny przypadek przerostu formy nad treścią.

Zastosowane kompromisy pogrzebały najważniejszy aspekt każdego urządzenia wskazującego – ergonomię. Nienaturalny, płaski profil, brak podparcia dla śródręcza i toporna, dotykowa rolka sprawiają, że przy tworzeniu dłuższych tekstów czy codziennej pracy ręka męczy się błyskawicznie. W kwocie około 300 złotych oczekuję narzędzia, które będzie stanowić realne wsparcie, a nie wręcz przeciwnie. Zdecydowanie odradzam ten model jako główną mysz, a w podróży – szczerze mówiąc – o wiele lepiej sprawdzi się dobry touchpad, albo klasyczna mysz w nieco mniejszym wydaniu.
Mocne strony:
- Niezwykle kompaktowa, innowacyjna składana konstrukcja
- Wysoka jakość użytych materiałów i dobre, matowe wykończenie
- Szybkie, bezproblemowe parowanie Bluetooth z obsługą do trzech urządzeń
- Sprytny mechanizm włączania i wyłączania myszy poprzez jej rozkładanie/składanie
- Funkcjonalna i przejrzysta aplikacja Logi Options+
Słabe strony:
- Fatalna ergonomia – płaski profil powoduje szybkie zmęczenie dłoni i brak zrelaksowania nadgarstka
- Mało responsywna dotykowa rolka przewijania, która nie sprawdza się w dynamicznej pracy
- Główne przyciski stawiają zbyt duży opór
- Brak odbiornika Logi Bolt i kabla ładującego w zestawie, co przy cenie ok. 300 zł jest sporym minusem
- Zastosowanie zwykłych ślizgaczy z tworzywa sztucznego zamiast teflonowych
- Zbyt wąska konstrukcja uniemożliwiająca stabilny chwyt