Jaki jest vivo X500 Pro Max? Moje pierwsze wrażenia i pierwsze zdjęcia

Anna BorzęckaSkomentuj
Jaki jest vivo X500 Pro Max? Moje pierwsze wrażenia i pierwsze zdjęcia

Kiedy kurier zapukał do moich drzwi i wręczył mi wyczekiwane paczki z nowościami od vivo, wiedziałam, że najbliższe dni upłyną mi pod znakiem intensywnych, fotograficznych testów. Marka ta od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję w ścisłej rynkowej czołówce, jeśli chodzi o mobilne obrazowanie, a z każdym kolejnym flagowcem udowadnia, że ma duże ambicje. Seria X500 jest na to przykładem. O ile bazowy model Pro to ukłon w stronę miłośników (takich jak ja) bardziej poręcznych urządzeń, o tyle wersja X500 Pro Max to już sprzęt, który gra w najwyższej lidze.  Spędziłam z nim wystarczająco dużo czasu, by wyrobić sobie pierwsze, bardzo konkretne zdanie na jego temat.



Bryła, która krzyczy: „jestem do robienia zdjęć”

Nie oszukujmy się – vivo X500 Pro Max nie jest smartfonem, który dyskretnie wsuniecie do kieszeni obcisłych spodni. Wyciągając go z pudełka, od razu odczułam jego słuszną wagę i gabaryty. Tylny panel zdominowany jest przez absolutnie gigantyczną, okrągłą wyspę aparatów, dumnie sygnowaną błękitnym logo ZEISS. Ten moduł to jasny sygnał: budżet poszedł tu w optykę. Jako osoba, która na co dzień preferuje bardziej kompaktowe, płaskie i lekkie urządzenia, musiałam się do tej bryły przyzwyczaić.

Trzeba jednak oddać vivo, że mimo ogromnej wyspy na pleckach smartfon jest zaskakująco dobrze wyważony. Nie ma tendencji do wywracania się w dłoni, a ramki zapewniają pewny chwyt. Użyte materiały to klasa premium, wszystko jest idealnie spasowane i czuć, że obcujemy ze sprzętem z najwyższej półki cenowej. Wystarczy jednak odwrócić urządzenie, spojrzeć na te gigantyczne obiektywy i od razu wiadomo, po co ten telefon powstał.



Wyświetlacz – świetny wizjer, który ułatwia pracę w słońcu

Przejdźmy do frontu urządzenia, który w smartfonie o zacięciu fotograficznym pełni niezwykle ważną funkcję – jest naszym głównym i jedynym wizjerem. Zastosowano tu duży panel AMOLED o wysokiej częstotliwości odświeżania, który spełnia swoje zadanie z nawiązką.

Tym, co ma największe znaczenie podczas fotografowania w plenerze, jest jasność maksymalna, a ta w X500 Pro Max pozwala na komfortową pracę nawet w bardzo słoneczne dni. Podczas fotospacerów nie miałam problemów z oceną kadru w pełnym słońcu. Odwzorowanie barw jest bardzo dobre, choć tradycyjnie dla tego typu matryc bywa nieco podkręcone względem rzeczywistości – na szczęście w ustawieniach możemy dostosować profil kolorów do własnych preferencji. Kontrast jest głęboki, co pomaga w precyzyjnej ocenie dynamiki tonalnej przed wciśnięciem spustu migawki. To bardzo solidny ekran, który adekwatnie uzupełnia fotograficzne ambicje tego sprzętu.

Oprogramowanie i wydajność? Jest obiecująco

Pozwólcie, że pełnoprawną ocenę wydajności i systemu tego urządzenia zostawię sobie na później, ale już teraz mogę Wam zajawić, że w tym temacie naprawdę nie można narzekać. W skrócie, vivo postarało się o to, aby ten telefon na co dzień działał bardzo płynnie, a jednocześnie oferował moc obliczeniową, która zadowoli osoby bardzo wymagające.

Szczęśliwi będą też Ci, którzy potrzebują rozbudowanej aplikacji aparatu, bo tu nie brakuje trybów opracowanych z myślą o przeróżnych potrzebach. Przejdźmy jednak do tego, jakie możliwości oferuje tu sprzętowe zaplecze fotograficzne.

Kieszonkowe studio fotograficzne z logo ZEISS

Nie da się ukryć, że to właśnie wyspa aparatów jest najważniejszym punktem programu w vivo X500 Pro Max. Producent zaserwował nam tu prawdziwy fotograficzny kombajn, który powinien radzić sobie rewelacyjnie niezależnie od warunków oświetleniowych.

Główna jednostka to 50-megapikselowa matryca Sony LYTIA L910 ze wsparciem dla innowacyjnej technologii LOFIC i optyką ZEISS TrueDynamic. Posiada ona gigantyczny wręcz zakres dynamiki (do 17 EV), co w praktyce powinno oznaczać koniec problemów z przepalonym niebem czy czarnymi, niedoświetlonymi plamami w cieniach podczas fotografowania pod ostre słońce. Uzupełnia to system OIS, który ma redukować drgania dłoni na poziomie przypominającym wbudowanego gimbala.

Drugim potężnym atutem jest peryskopowy teleobiektyw ZEISS APO o oszałamiającej rozdzielczości 200 MP (matryca 1/1,4 cala, ogniskowa 85 mm). Zapewnia on nie tylko przepiękne, plastyczne portrety z naturalnym rozmyciem tła, ale też potężne możliwości przybliżania (zoom optyczny i wysokiej jakości zoom hybrydowy), pozwalając uchwycić najdrobniejsze detale oddalonych budynków czy dzikiej przyrody.

Aparat ultraszerokokątny oferuje gorsze parametry, ale w praktyce zdjęcia z każdego obiektywu tego telefonu mi się podobają. Zarówno pod kątem bogactwa w detale, rozpiętości tonalnej czy kontrastu, Czy domyślna kolorystyka fotografii serwowana przez algorytmy vivo mi się podoba? Przyznam, że nie zawsze, ale jeszcze przed zrobieniem zdjęcia mamy sporo opcji personalizacji, a to dzięki bogatemu zasobowi stylów, które dodatkowo możemy edytować.

Co ciekawe, dla najbardziej zapalonych entuzjastów vivo przygotowało opcjonalne akcesoria: dedykowane telekonwertery ZEISS (200 i 400 mm) wraz z etui i gripem z wbudowanym akumulatorem oraz fizycznym spustem migawki, co dosłownie zamienia ten telefon w profesjonalny aparat plenerowy. I wiecie co? Zabawa tymi konwerterami daje naprawdę dużo frajdy, bo pozwalają zrobić zdjęcia, jakie normalnie są w zasięgu ręki tylko gdy śmigamy porządnym aparatem. Poza tym noszenie ich ze sobą nie jest tak problematyczne jak się spodziewałam, bo to konwertery naprawdę kompaktowe.

Specjalnie dla Was zebrałam więcej przykładowych zdjęć z vivo x500 Pro Max i umieściłam je w poniższej galerii. Co ważne, niektóre z nich były przeze mnie edytowane, ale z użyciem domyślnego edytora, w domyślnej galerii zdjęć.

Podsumowanie: Czy vivo X500 Pro Max warto się zainteresować?

vivo X500 Pro Max robi bardzo dobre pierwsze wrażenie i udowadnia, że producent nie boi się iść na całość. To urządzenie skierowane do bardzo konkretnego odbiorcy, który stawia możliwości fotograficzne na absolutnie pierwszym miejscu i jest w stanie zaakceptować masywną bryłę podyktowaną obecnością potężnej optyki. Połączenie 50-megapikselowej matrycy głównej, genialnego teleobiektywu 200 MP, świetnie zoptymalizowanego oprogramowania i genialnych akcesoriów w postaci telekonwerterów sprawia, że w nasze ręce trafia kompletne, bardzo elastyczne narzędzie dla twórców. Z niecierpliwością czekam na dzień, w którym będę mogła podzielić się z Wami moją pełną recenzją tego urządzenia.

Jeśli moje pierwsze wrażenia zaostrzyły Wasz apetyt, a seria X500 znalazła się na Waszym celowniku, możecie już zgłosić chęć otrzymania powiadomienia o premierze. W ramach akcji vivo oferuje priorytetowy dostęp do oferty oraz możliwość uzyskania bardzo przyjemnego rabatu w wysokości do 600 zł przy zakupie smartfona z nowej linii.

Zapisy prowadzą trzy sklepy partnerskie: RTV Euro AGD, Media Expert oraz x-kom, a swoje zgłoszenia możecie przesyłać do 27 października do godziny 15:00. Sam kod rabatowy zostanie udostępniony w dniu rozpoczęcia sprzedaży. Szczegóły jego wykorzystania producent przedstawi wraz ze startem oficjalnej dystrybucji, dlatego przed ostatecznym zakupem warto po prostu sprawdzić dokładne warunki promocji w wybranym przez siebie sklepie. Wszystko wskazuje na to, że vivo x500 Pro Max nie będzie w Polsce tanim urządzeniem, zatem dodatkowy rabat na pewno się przyda.

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.