HUAWEI MatePad Pro Max – recenzja. Ten tablet to gigant lekki jak piórko

Anna BorzęckaSkomentuj
HUAWEI MatePad Pro Max – recenzja. Ten tablet to gigant lekki jak piórko

Rynek flagowych tabletów od dawna przypomina pole bitwy, na którym producenci walczą o miano idealnego zastępstwa dla klasycznego laptopa. Huawei postanowił wytoczyć absolutnie najcięższe działa i wprowadził do Polski HUAWEI MatePad Pro Max. To tablet z aż 13,2-calowym ekranem OLED, ale jednocześnie zamknięty w konstrukcji o masie zaledwie 509 gramów. Jednak z drugiej strony trzeba zapłacić za niego naprawdę sporo. Sprawdziłam, jak ten imponujący gigant radzi sobie w praktyce.



Specyfikacja i cena

HUAWEI MatePad Pro Max trafił do sprzedaży w Polsce w dwóch wariantach sprzętowych. Do wyboru jest wersja 12/256 GB w zestawie z etui (bez klawiatury) lub z etui i rysikiem, a także wersja 12/512 GB w zestawie z klawiaturą lub z klawiaturą i etui. Ceny startują od 5199 zł, a szczegóły prezentują się następująco:

  • HUAWEI MatePad Pro Max 12/256 GB + etui folio cover – 5199 zł
  • HUAWEI MatePad Pro Max 12/256 GB + etui folio cover + rysik M-Pencil Pro – 5499 zł
  • HUAWEI MatePad Pro Max 12/512 GB + klawiatura Smart Keyboard – 6199 zł
  • HUAWEI MatePad Pro Max 12/512 GB + klawiatura Smart Keyboard + rysik M-Pencil Pro – 6499 zł

Co oferuje ten tablet? To model z 13,2-calowym ekranem OLED, oczywiście wykonanym w technologii PaperMatte, akumulatorem o pojemności 9760 mAh, zestawem 6 głośników stereo oraz systemem Harmony OS 4.3. Jedną z ważniejszych cech są jego gabaryty, bo mimo przekątnej wyświetlacza ma zaledwie 5,9 mm grubości i waży 509 gramów. Jego pełną specyfikację znajdziecie poniżej.



HUAWEI MatePad Pro Max – specyfikacja techniczna:

Pamięć RAM:12 GB
Pamięć masowa:256 lub 512 GB
Możliwość rozbudowy pamięci:Nie
Wyświetlacz:Dotykowy OLED, PaperMatte, 13,2”, rozdzielczość 3000 x 2000, proporcje 3:2, jasność do 1600 nitów, współczynnik kontrastu 2 000 000:1, 16,7 mln kolorów (P3), odświeżanie 30-144 Hz, Certyfikat TÜV Rheinland Full Care Display 3.0, certyfikat SGS Low Visual Fatigue A+ 3.0 Premium Performance
Bezpieczeństwo:Rozpoznawanie twarzy, czytnik linii papilarnych
Czujniki:Czujnik optyczny otoczenia, czujnik grawitacyjny, czujnik Halla, żyroskop
Akumulator:9760 mAh, ładowanie przewodowe 66 W, przewodowe ładowanie zwrotne 40 W
Aparat fotograficzny – tył:50 MP
Aparat fotograficzny – przód:12 MP
System operacyjny:HarmonyOS 4.3
Łączność i lokalizacja:WiFi 7, Bluetooth 6.0, Nearlink
Złącza:USB-C
Audio:6 głośników, 2 mikrofony
Wymiary:289,3 x 196,3 x 4,7 mm
Masa:509 g

Budowa i jakość wykonania

Gdy po raz pierwszy bierze się MatePada Pro Max do ręki, pierwszą rzeczą, która robi wrażenie, są jego gabaryty w odniesieniu do powierzchni roboczej. Mowa w końcu o tablecie potężnym, bo z 13,2-calowym ekranem, ale ważącym zaledwie 509 gramów i mierzącym tylko 4,7 mm grubości w najcieńszym miejscu (i 5,9 mm w miejscu wyspy aparatów). W praktyce oznacza to, że urządzenie jest smuklejsze niż większość nowoczesnych smartfonów i niewiarygodnie lekkie jak na swój rozmiar. Biorąc go w dłoń, ma się wrażenie obcowania z wyciętym z arkusza metalu panelem, a nie, co by nie mówić, komputerem.

Obudowa tabletu została wykonana w całości z aluminium i zapewnia konstrukcji zaskakującą sztywność. Mimo niewielkiej grubości, urządzenie nie ugina się pod naciskiem, a uwierzcie mi, próbowałam go wygiąć. Tak się składa, że nawet nie zatrzeszczał, a to świadczy o świetnym spasowaniu i wysokiej jakości wykonania.  

Całość wygląda schludnie. Niestety nawet na pleckach zbiera odciski palców, ale ten problem niejako rozwiązuje etui, które dostajemy w zestawie. Cieszy mnie to, że boki obudowy są nieco zaokrąglone, bo urządzenie nie wpija się w dłonie podczas trzymania go w powietrzu – bo tak, dzięki niskiej masie można swobodnie obsługiwać go w powietrzu, a przynajmniej dopóki jest poza futerałem z klawiaturą, bo to oczywiście dodaje masy.

Ramki wokół ekranu są symetryczne, bardzo smukłe i zapewniają świetny współczynnik powierzchni wyświetlacza do całego frontu. Co ważne, producentowi udało się w nich upchnąć przedni aparat, unikając jakichkolwiek szpecących wcięć czy dziurawienia matrycy. Z tyłu znajdziemy elegancką, okrągłą wyspę aparatów, która lekko wystaje ponad obrys obudowy, jednak po założeniu dołączonego do zestawu etui Folio Cover lub klawiatury Smart Keyboard problem chwiania się tabletu na płaskim stole całkowicie znika.

Jeśli chodzi o rozmieszczenie elementów na ramkach, to znajdziemy na nich symetrycznie rozmieszczone maskownice głośników, maskownice mikrofonów, a także port USB-C i przyciski do zmiany głośności oraz wyłączania zasilania/wygaszania ekranu. Górna ramka zawiera ponadto praktyczny, magnetyczny obszar do ładowania rysika.

Wyświetlacz

Jeśli miałabym wskazać jeden główny powód, dla którego w ogóle warto spojrzeć w stronę MatePada Pro Max, byłby to bez wątpienia jego ekran. Mamy tu do czynienia z potężnym, 13,2-calowym panelem dotykowym OLED o wysokiej rozdzielczości 3000 x 2000 pikseli, adaptacyjnym odświeżaniu w zakresie od 30 do aż 144 Hz oraz – co kluczowe – wykonanym w autorskiej technologii PaperMatte i o świetnej reakcji na dotyk.

To zresztą nie pierwszy raz, kiedy testuję matowy panel od Huawei, ale w tym rozmiarze robi on jeszcze większe wrażenie. Połączenie organicznej matrycy z antyrefleksyjnym wykończeniem daje fantastyczny efekt wizualny. Z jednej strony dostajemy wszystko, za co kochamy OLED-y: perfekcyjną, bezkresną czerń, rewelacyjny kontrast (tylko nieco gorszy niż na matrycy błyszczącej) oraz świetne, nasycone kolory z pełnym pokryciem palety DCI-P3. Z drugiej – matowa powłoka drastycznie redukuje wszelkie irytujące odbicia światła, które w tradycyjnych, błyszczących taflach szkła potrafią zamienić tablet w lustro. Co więcej, w modelu Pro Max maksymalna jasność sięga aż 1600 nitów. W praktyce daje to niezłą czytelność nawet w ostrym słońcu.

Matowa faktura ma też gigantyczną zaletę przy pracy z rysikiem M-Pencil Pro – końcówka nie ślizga się bezwładnie po szkle, stawiając subtelny, przyjemny opór przypominający sunięcie ołówkiem lub piórem po porządnym papierze. Dlatego według mnie korzystanie z rysika w parze z takim ekranem jest dużo wygodniejsze niż w parze z gładkimi ekranami.

Nie sposób pominąć kwestii ochrony wzroku i ergonomii. Ekran pochwalić się może certyfikatami TÜV Rheinland Full Care Display 3.0 oraz SGS Low Visual Fatigue A+ 3.0, które poświadczają skuteczną redukcję emisji niebieskiego światła i migotania. Oczywiście w domowych warunkach trudno sprawdzić, na ile to wszystko faktycznie przyczynia się zmniejszeniu zmęczenia wzroku, ale osoby o wrażliwych oczach być może te cechy docenią.

Świetnym posunięciem jest również zastosowanie proporcji 3:2. Taki format oferuje znacznie więcej przestrzeni w pionie niż typowo multimedialne proporcje 16:9 czy 16:10. Podczas pisania artykułów, edycji arkuszy kalkulacyjnych czy szkicowania w GoPaint mieści się tu zauważalnie więcej treści bez konieczności ciągłego przewijania.

Czy są jakieś minusy? Podobnie jak w mniejszym bracie, oprogramowanie sprawia tu, że nie wykorzystamy potencjału HDR oglądając YouTube czy Netflixa – mimo że wyświetlacz HDR obsługuje.

Akcesoria

To, czym ostatecznie staje się HUAWEI MatePad Pro Max w codziennym użytkowaniu, w ogromnej mierze zależy od dołączonych do niego dodatków. Warto przypomnieć, że w polskich sklepach tablet możemy kupić w dwóch głównych konfiguracjach akcesoriów: z lżejszym etui typu Folio Cover (chroniącym przód i tył oraz pełniącym funkcję prostej podstawki) albo z klawiaturą Smart Keyboard. Do moich testów trafił ten drugi, najbardziej bezkompromisowy wariant, wzbogacony dodatkowo o dedykowany rysik M-Pencil Pro – i to na tym duecie skupię się najbardziej.

Klawiatura Smart Keyboard to tak naprawdę także etui, bo składa się z dwóch elementów – nie tylko części z klawiszami, ale też magnetycznej części chroniącej plecki i pełniącej rolę podstawki. Niestety nie są to części, które można od siebie rozłączyć, a więc mimo że klawiatura obsługuje NearLink i łączy się z tabletem bezprzewodowo, to nie możemy jej w praktyce odsunąć od podstawki z ekranem.

Same klawisze mają bardzo przyjemny, wyraźny skok i odpowiednie odstępy między sobą, co przy szerokości 13,2-calowego urządzenia pozwala na w pełni bezwzrokowe, szybkie i komfortowe pisanie długich artykułów czy maili. Do dyspozycji mamy nawet płytkę dotykową – małą, ale responsywną, a ta bywa przydatna. Klawiatura nie ma jednak podświetlenia, a gdy korzysta się z niej na kolanach, albo na brzuchu, w pozycji leżącej, podstawce brakuje stabilności – w tym temacie laptop ma jednak przewagę.

Oczywiście należy pamiętać, że etui z klawiaturą dodaje urządzeniu masy, bo taki zestaw waży już nie 509 gramów, a trochę więcej.

Dopełnieniem zestawu dla każdego, kto tworzy ręczne notatki lub rysuje, jest rysik M-Pencil Pro. Ten paruje się i ładuje magnetycznie po przyłożeniu do górnej krawędzi obudowy tabletu.

Co ważne, rysik także korzysta z technologii NearLink, co przekłada się na zerowe, niedostrzegalne dla oka opóźnienia. Poza tym rejestruje on aż 16 tysięcy poziomów nacisku, a więc jest bardzo precyzyjny. Obsługuje także gesty – ściśnięcie go pozwala na przykład szybko wywołać podręczne menu do obsługi kilku przydatnych funkcji.

Oprogramowanie i łączność

Huawei nie wywraca stolika i w kwestii oprogramowania serwuje dobrze znany system. MatePad Pro Max działa na HarmonyOS 4.3 – nakładce, która wizualnie i funkcjonalnie mocno przypomina wcześniejsze odsłony. Na szczęście choć pod podszewką wciąż tkwią fundamenty starszego Androida i na próżno szukać tu rewolucyjnych zmian, środowisko uszyte przez inżynierów marki urzeka płynnością oraz genialną ergonomią na tak wielkim panelu.

Największą zaletą interfejsu jest bez wątpienia możliwość pracy na kilku aplikacjach na raz. Bez trudu zestawimy obok siebie dwie pełnoprawne aplikacje, a jeśli zajdzie taka potrzeba, na wierzch dorzucimy jeszcze ruchome okienko. Taki układ idealnie sprawdza się w pracy twórczej lub biurowej – pisanie tekstów z równolegle otwartą przeglądarką jest po prostu wygodne. Do dyspozycji mamy też tryb wielozadaniowy, który pozwala błyskawicznie przełączać się między trzema wybranymi oknami.

Huawei zasługuje też na spore brawa za fabryczny pakiet narzędzi, na czele z dwiema genialnymi apkami. Pierwsza z nich – Notatki – to wybawienie na wszelkiej maści spotkaniach i wykładach, głównie za sprawą opcji rejestrowania dźwięku i automatycznego parowania go z kreślonymi na żywo zapiskami. Druga perełka to GoPaint. Ten darmowy program do cyfrowego malowania i szkicowania oferuje ponad 100 niezwykle dopracowanych pędzli oraz zaawansowaną pracę na warstwach. Dla cyfrowych ilustratorów to bez wątpienia bezpośrednia (i darmowa!) alternatywa dla kultowego Procreate z iPadów, robiąca z testowanego tabletu prawdziwy szkicownik klasy premium.

Gorsza strona medalu? System potrafi mocno poirytować agresywnym promowaniem aplikacji i tzw. bloatware’em. Już na samym początku, podczas tworzenia profilu i wstępnej konfiguracji, tablet wciska nam długaśną listę „niezbędnych” programów, które trzeba ręcznie pojedynczo odklikiwać. Sklep AppGallery również nie próżnuje i regularnie raczy nas kolejnymi rekomendacjami. Szkoda, bo w sprzęcie z wyższej półki cenowej oczekiwałabym nieco większej powściągliwości.

A jak wygląda sytuacja z ekosystemem Google? Pudełkowo usług amerykańskiego giganta tutaj nie uświadczymy. W praktyce jednak duet w postaci biblioteki microG oraz narzędzia GBOX radzi sobie z tym problemem tak sprawnie, że większość aplikacji z Mountain View instaluje się bezproblemowo i działa w pełni stabilnie. Zauważyłam jednak, że aplikacja YouTube nie pozwala tu odtwarzać filmów w 4K, ani nawet w 2K, zatem lepiej korzystać z tej usługi w przeglądarce – w Google Chrome ten problem nie występuje.

Jeśli chodzi o moduły łączności, to tu już nie można narzekać. Tablet obsługuje bowiem Wi-Fi 7 i Bluetooth 6.0. Wisienką na torcie jest jednak wspomniany przeze mnie wcześniej, autorski protokół NearLink, który odpowiada za bezprzewodową i praktycznie bezopóźnieniową komunikację z dedykowanymi akcesoriami. Co prawda tablet nie posiada wariantu z własnym modemem GSM, ale szczerze mówiąc mnie go w takich urządzeniach nigdy nie brakowało.

Wydajność

Jak HUAWEI MatePad Pro Max wypada pod względem mocy obliczeniowej? Sercem urządzenia jest autorski układ Huawei, współpracujący z 12 GB pamięci RAM oraz szybką pamięcią masową (256 lub 512 GB). Taka konfiguracja na papierze i w praktyce bez trudu radzi sobie z wyzwaniami dnia codziennego.

W typowo biurowych scenariuszach tablet zachwyca nienaganną kulturą pracy. Przeglądanie kilkudziesięciu kart w przeglądarce, równoległa praca na podzielonym ekranie z edytorem tekstu, odtwarzaczem wideo i pływającym komunikatorem nie robią na nim najmniejszego wrażenia. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie, a dzięki 12 GB RAM-u programy długo pozostają zamrożone w pamięci podręcznej i nie przeładowują się przy powrocie do nich. Tablet radzi też sobie z pracą na wielu warstwach w aplikacji GoPaint.

Jeśli chodzi o czystą wydajność, to MatePad Pro Max na pewno nie jest najlepszym tabletem dla graczy. Poza tym patrząc na to urządzenie przez pryzmat suchych testów syntetycznych oraz bezpośrednich rywali z tej samej półki cenowej – takich jak iPady z procesorami Apple – autorskie procesory Huawei wciąż ustępują im pod względem czystych, maksymalnych osiągów wielordzeniowych i renderingu.  Po prostu przy wycenie startującej od ponad 5 tysięcy złotych warto mieć świadomość, że nie jest to najpotężniejsza jednostka obliczeniowa dostępna na rynku.

Ogromnym atutem urządzenia jest natomiast kultura pracy i odprowadzanie ciepła. Zdarzało mi się długo na tym tablecie rysować i oglądać filmy, ale mimo cieniutkiej konstrukcji jego obudowa robiła się wówczas co najwyżej lekko ciepła. To sprzęt działający stabilnie i cicho.

Bateria

Ukrycie w obudowie o grubości zaledwie 4,7 mm ogniwa o pojemności 9760 mAh to spore osiągnięcie inżynieryjne, choć spostrzegawczy od razu zauważą mały krok w tył względem poprzednika. Dla przypomnienia: HUAWEI MatePad Pro 13.2 2025 oferował nieco większą baterię (10 100 mAh) oraz szybsze ładowanie, bo o mocy aż 100 W, a nie 66 W. Czy to cięcie parametrów w wersji Pro Max daje się we znaki? W praktyce niespecjalnie, bo dzięki dobrej optymalizacji HarmonyOS 4.3 i adaptacyjnemu odświeżaniu ekranu OLED czasy pracy z dala od gniazdka nadal wypadają bardzo satysfakcjonująco.

Podczas przeglądania sieci, pracy w edytorze tekstu, tworzenia notatek i rysowania oraz oglądania treści wideo energia ubywa na tyle powoli, że sama musiałam ładować ten sprzęt raz na dwa-trzy dni. A ciągłe odtwarzanie wideo z platformy YouTube w przeglądarce wytrzymał przez około 16 godzin.

Co do ładowania, to tu trzeba około godziny, by uzupełnić zapas energii od 0 do 100 procent.

Dla części z Was praktycznym bonusem może być przewodowe ładowanie zwrotne o mocy aż 40 W. W awaryjnej sytuacji MatePad Pro Max staje się szybkim powerbankiem, który za pomocą zwykłego kabla USB-C błyskawicznie podratuje energią smartfon, smartwatch czy słuchawki.

Podsumowanie: Czy warto kupić HUAWEI MatePad Pro Max?

HUAWEI MatePad Pro Max to bez wątpienia inżynieryjny majstersztyk. Połączenie gigantycznego, 13,2-calowego ekranu z konstrukcją ważącą zaledwie 509 gramów i mierzącą poniżej 5 mm grubości robi w dłoniach piorunujące wrażenie. Matowy panel PaperMatte OLED w proporcjach 3:2 to absolutny rarytas – zwłaszcza dla osób szukających cyfrowego szkicownika, arkusza roboczego czy mobilnego biura. W duecie z precyzyjnym rysikiem M-Pencil Pro i dopracowaną aplikacją GoPaint tablet z powodzeniem może stać się podstawowym narzędziem pracy ilustratorów i kreatorów treści.

Trzeba jednak pamiętać o kompromisach, które przy cenie startującej powyżej 5000 zł stają się bardziej zauważalne. Choć HarmonyOS działa płynnie, a instalacja usług Google przez microG/GBox jest łatwa, to wciąż nie jest to pełnoprawny zamiennik laptopa do każdego zadania, a wbudowany procesor ustępuje w syntetycznych testach najmocniejszym konkurentom z obozu Apple. Jeśli szukasz niesamowicie lekkiego tabletu z najlepszym matowym ekranem OLED na rynku do rysowania, notowania i pracy biurowej – to sprzęt, w którym łatwo się zakochać. Jeśli priorytetem jest bezkompromisowa wydajność w grach czy natywny ekosystem Google od razu po wyjęciu z pudełka, wysoka cena może okazać się barierą.

Mocne strony:

  • Świetny wyświetlacz OLED PaperMatte
  • Bardzo lekka i smukła konstrukcja
  • Świetne aplikacje GoPaint i Notatki
  • Długi czas pracy
  • Szybkie przewodowe ładowanie zwrotne 40 W
  • Szybkie ładowanie przewodowe
  • Wysoka kultura pracy
  • Praktyczne akcesoria

Słabe strony:

  • Wysoka cena
  • Utrudniony dostęp do usług Google
  • Wydajność autorskiego procesora ustępuje konkurencji w tej półce cenowej
  • Bloatware i agresywne sugestie aplikacji w systemie po pierwszym uruchomieniu
  • Brak obsługi HDR w wybranych aplikacjach streamingowych
  • Drobne kroki w tył względem poprzednika

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.