Honor Magic V6 – recenzja. Producent odrobił lekcje, ale fizyki nie oszukał

Anna BorzęckaSkomentuj
Honor Magic V6 – recenzja. Producent odrobił lekcje, ale fizyki nie oszukał

Kiedy testowałam Honora Magic V5, zastanawiałam się, czy to inżynieryjny majstersztyk, czy jednak przerost formy nad treścią. Imponował bowiem smukłością, ale na co dzień irytował ergonomicznymi potknięciami: wielką, niewygodną wyspą aparatów, wąskimi przyciskami i dławieniem wydajności. Był pokazem siły, ale pełnym kompromisów. Czy w przypadku tegorocznego modelu producent odrobił lekcje? Czy Honor Magic V6 jest dojrzalszym i lepszym smartfonem? Miałam okazję to sprawdzić.



Specyfikacja i cena

Sekcja ze specyfikacją to stały punkt moich recenzji, zatem zanim na dobre przejdziemy do testów syntetycznych i rozkładania na czynniki pierwsze każdego podzespołu, rzućmy okiem na to, co ten smartfon oferuje na papierze. Trzeba przyznać, że sucha specyfikacja Honora Magic V6 robi piorunujące wrażenie i jasno daje do zrozumienia, że producent nie zamierzał brać jeńców.

W środku urządzenia zmieszczono układ Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5, 16 GB pamięci RAM LPDDR5X, 512 GB pamięci UFS 4.1 na dane i co najważniejsze – akumulator o pojemności aż 6660 mAh, co jest wartością bardzo dużą jak na smartfon składany. Do tego otrzymujemy między innymi dwa ekrany LTPO2 OLED, jeden o przekątnej 7,95 cala i drugi, zewnętrzny o przekątnej 6,52 cala.



W Polsce Honor Magic V6 nie jest tani, bo został wyceniony aż na 9899 złotych (nie uwzględniając promocji premierowej). Jego pełną specyfikację znajdziecie poniżej.

Honor Magic V6 – specyfikacja techniczna:

Model:Honor Magic V6
Procesor:Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5
Pamięć RAM:16 GB LPDDR5X
Pamięć masowa:512 GB UFS 4.1
Możliwość rozbudowy pamięci:Nie
Wyświetlacz:7,95”. LTPO2 OLED, rozdzielczość 2352 x 2172 piksele, 120 Hz, jasność szczytowa 5000 nitów, jasność HBM 1300 nitów, 4320 Hz PWM, 1,07 mld kolorów, ochronna folia antyrefleksyjna 6,52”, LTPO2 OLED, rozdzielczość 2420 x 1080 pikseli, 120 Hz, jasność szczytowa 6000 nitów, jasność HBM x nitów, 4320 Hz PWM, 1,07 mld kolorów, szkło hartowane Honor (Honor Anti-scratch NanoCrystal Shield z warstwą antyrefleksyjną)
Bezpieczeństwo:czytnik linii papilarnych w przycisku bocznym, rozpoznawanie twarzy
Akumulator:6660 mAh (Si/C), ładowanie przewodowe 80 W, ładowanie bezprzewodowe 66 W
Aparat fotograficzny – tył:50 MP, f/1.6, 23 mm, 1/1.56”, PDAF, OIS 64 MP, f/2.5, 1/2.0”, 70 mm, zoom optyczny 3x (teleobiektyw peryskopowy), OIS 50 MP, f/2.2, 13 mm, AF (ultraszerokokątny)
Aparat fotograficzny do selfie:20 MP, f/2.2 (ekran wewnętrzny) 20 MP, f/2.2 (ekran zewnętrzny)
System operacyjny:Android 16, MagicOS 10
Transmisja danych:5G
Łączność i lokalizacja:WiFi 7, Bluetooth 6, NFC, GPS, BDS, Galileo, GLONASS, QZSS, port podczerwieni
Złącza:USB-C 3.1 z OTG
Typ karty SIM:Nano SIM/eSIM + Nano SIM/eSIM (maksymalnie 2 jednocześnie)
Klasa ochrony:IP68 + IP69
Wymiary:156,7 x 74,5 mm x 8,8 lub 9 mm (w zależności od wersji) 156,7 x 145,6 x 4,0 lub 4,1 mm (w zależności od wersji)
Masa:219 lub 224 g (w zależności od wersji)

Budowa i jakość wykonania

Kiedy rok temu testowałam model Magic V5, z jednej strony podziwiałam jego niesamowicie smukłą sylwetkę, z drugiej – klęłam pod nosem na ergonomiczne niedociągnięcia. Smartfon potrafił wyślizgnąć się z dłoni, a gigantyczna, ostro ścięta wyspa aparatów sprawiała, że urządzenie było źle zbalansowane i po prostu niewygodne w codziennym użytkowaniu. Projektując Honor Magic V6, producent chyba wziął sobie do serca uwagi recenzentów, a przynajmniej do pewnego stopnia.

Nowy telefon jest znacznie lepiej wyważony, bo wygląda na to, że wyspa aparatów tym razem jest cieńsza. Ponadto Honor zrezygnował z agresywnych, ostrych krawędzi wyspy, przez co ten element jest lepiej wkomponowany w plecki. Zatem w użytkowaniu smartfon jest znacznie wygodniejszy. Palec wskazujący może teraz naturalnie spocząć pod wyspą, stabilizując chwyt.

To powiedziawszy, nie obyło się bez potknięć. Sporym minusem jest potworna śliskość tego urządzenia. Do testów przypadła mi czarna wersja kolorystyczna, której plecki pokryto szkłem. Efekt? Smartfon jest tak śliski, że naprawdę trudno chwycić go pewnie bez obawy, iż za chwilę wyląduje na podłodze. Ta nieszczęsna śliskość daje o sobie znać w najmniej odpowiednim momencie, czyli podczas… próby otwarcia telefonu. Choć krawędzie obudowy zostały delikatnie ścięte, to rozchylenie obu połówek bez podważania ich paznokciami graniczy z cudem. Brak tu jakiegokolwiek punktu oparcia dla palców.

Oczywiście sam zawias jest genialnym kawałkiem inżynierii. Mechanizm pracuje bezgłośnie i z idealnie wyważonym, gładkim oporem. Co ważne, nie działa zero-jedynkowo – konstrukcję możemy bez problemu zablokować w pozycji półotwartej pod różnymi kątami, na przykład by wygodniej poprowadzić wideorozmowę.

Ogromny plus należy się też za to, jak smartfon wygląda po złożeniu. Obie części przylegają do siebie praktycznie idealnie na płasko. Brak jakiejkolwiek widocznej szczeliny to nie tylko kwestia estetyki, ale też czystej praktyczności – dzięki temu paprochy i kurz z kieszeni nie mają ułatwionej drogi do delikatnego, wewnętrznego ekranu. Nie bez znaczenia jest to, że telefon spełnia normy IP68 i IP69, a zatem ma zapewniać wysoki stopień szczelności zarówno wobec pyłu, jak i wody.

Zerknijmy jeszcze na to, co dzieje się na ramkach urządzenia. Na prawej krawędzi znalazły się przyciski do zmiany głośności oraz zasilania, z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych. Czytnik ten działa błyskawicznie, ale same przyciski to kolejny zbyt śliski element.

Dolna krawędź skrywa port USB-C, maskownicę jednego z głośników multimedialnych oraz główny mikrofon i tackę na karty SIM. Na górze ulokowano z kolei maskownice drugiego głośnika i dodatkowego mikrofonu oraz port podczerwieni, pozwalający zamienić telefon w pilota.

Wyświetlacze

Prawdziwa magia składanych smartfonów kryje się oczywiście w ich ekranach, a w przypadku Magic V6 mamy do czynienia z panelami, które na papierze robią wrażenie. Do dyspozycji dostajemy dwa niezależne wyświetlacze i trzeba przyznać, że Honor zrobił wiele, by korzystanie z każdego z nich było przyjemnością.

Zacznijmy od panelu zewnętrznego. Ma on przekątną 6,52 cala i bardzo klasyczne, „smartfonowe” proporcje. To ogromna zaleta, bo tutaj po złożeniu telefon obsługuje się dokładnie tak samo jak tradycyjnego flagowca. Matryca to panel LTPO2 OLED o rozdzielczości 2420 x 1080 pikseli z adaptacyjnym odświeżaniem do 120 Hz. Obraz jest bardzo ostry, a kolory są żywe, co cieszy oko przy każdym odblokowaniu. Jasność szczytowa to aż 6000 nitów, jednak trzeba pamiętać, że taka wartość osiągana jest wyłącznie w specyficznych warunkach (np. podczas wyświetlania punktowych rozbłysków w materiałach HDR). Na szczęście jasność pełnego ekranu jest jednak na tyle wysoka w trybie automatycznym, że w bezchmurne dni odczytywanie jego zawartości nie jest problemem. Zresztą pokrywające ekran szkło hartowane zostało wzbogacone o warstwę antyrefleksyjną.

Ekran wewnętrzny to również panel LTPO2 OLED z doskonałą kalibracją barw i odświeżaniem w zakresie od 1 do 120 Hz. To oczywiście wyświetlacz składany, i to niemały, bo o przekątnej 7,95 cala i rozdzielczości 2352 x 2172 piksele. Jego proporcje są niemal kwadratowe, co niektórzy doceniają pod kątem pracy wielozadaniowej, czytania e-booków czy przeglądania sieci.

Tutaj mamy do czynienia z równie wysoką jasnością szczytową, na poziomie aż 5000 nitów, i tu również rzeczywista jasność jest w codziennym użytkowaniu bardzo wysoka, więcej niż wystarczająca w ostrym słońcu. Ponadto producent i w jego przypadku zastosował antyrefleksyjny element, w postaci ochronnej fabrycznej folii, co faktycznie widać.

A co z mitycznym zagięciem w miejscu składania? Cóż, inżynieria poszła do przodu, ale to nadal jest wyczuwalne pod palcem. Na szczęście jednak trzeba patrzeć na wyświetlacz pod bardzo ostrym kątem, by je dostrzec, a podczas normalnego użytkowania go po prostu nie widać.

Dodam też, że oba panele oferują przyciemnianie PWM o częstotliwości 4320 Hz, a zatem osoby o wrażliwych oczach powinny być zadowolone.

Audio

Projektując tak smukłego składaka, producent musiał się nieźle nagimnastykować, by upchnąć w obudowie sensowne zaplecze audio, ale na szczęście nie poszedł na skróty – pod maską znajdziemy pełnoprawne głośniki stereo, ulokowane asymetrycznie na górnej i dolnej krawędzi (na skos po rozłożeniu smartfonu). Smartfon gra czysto, głośno i wyraźnie, dzięki czemu wokale są dobrze odseparowane – do oglądania wideo czy słuchania muzyki nadaje się bardzo dobrze. Oczywiście, umówmy się, przy grubości zaledwie 4 milimetrów po rozłożeniu fizyki nie oszukamy i basy nie przestawią nam mebli w pokoju, ale dźwięk w ogóle nie brzmi tu przesadnie płasko ani piskliwie, co przy tej konstrukcji jest sporym osiągnięciem.

Oprogramowanie i łączność

Honor Magic V6 pracuje pod kontrolą najnowszego Androida 16 z autorską nakładką MagicOS 10. Jeśli mieliście wcześniej do czynienia z urządzeniami tej marki (lub smartfonami Huawei z dawnych lat), poczujecie się tutaj jak w domu. Interfejs jest estetyczny, ikony kolorowe, a animacje systemowe – dzięki potężnemu procesorowi i ekranom 120 Hz – bardzo płynne.

Nakładka chińskiego producenta ma jednak swoją specyfikę. Estetyka wciąż mocno czerpie z systemów iOS oraz EMUI, co jedni uznają za zaletę ze względu na czytelność, a inni za brak unikalnej tożsamości. Poza tym pod pewnymi względami jest według mnie przestarzałe. Najważniejsze jest jednak to, jak oprogramowanie radzi sobie z obsługą tak nietypowego, składanego formatu. Kolejny ogromny plus? 7 lat wsparcia aktualizacjami systemu i zabezpieczeń.

W systemie znajdziemy cały zestaw funkcji stworzonych z myślą o wielkim, 7,95-calowym ekranie wewnętrznym. Dzielenie widoku między dwie aplikacje jest intuicyjne (choć tu zdarzają się bugi, na przykład w przypadku Google Chrome), poza tym możemy je też uruchamiać w ruchomych, skalowalnych okienkach.

Świetnie sprawdza się również pasek zadań u dołu ekranu, który przypomina ten z systemów desktopowych. Pozwala on na błyskawiczne przełączanie się między ostatnio używanymi narzędziami. Większość popularnych aplikacji bez problemu dostosowuje się do niemal kwadratowych proporcji tabletu, choć w przypadku niektórych mniej popularnych gier czy programów wciąż zdarzają się czarne pasy po bokach – na szczęście w ustawieniach możemy wymusić ich rozciągnięcie do pełnego ekranu.

Warto też wspomnieć o trybie półotwartym (tzw. Flex Mode), który aktywuje się, gdy zegniemy ekran pod kątem. Wtedy górna część wyświetlacza służy za podgląd (np. odtwarzanego filmu na YouTube czy okna rozmowy wideo), a dolna zamienia się w gładzik lub panel sterowania. Szkoda tylko, że Honor wciąż nie przekonał wszystkich deweloperów do natywnego wsparcia tej funkcji i część aplikacji traktuje stan półotwarty dość po macoszemu.

MagicOS 10 niezmiennie mocno stawia na funkcje AI. Znajdziemy na nim funkcje do edycji zdjęć, usługę do zarządzania treściami i tworzenia podsumowań (Wspomnienia AI) oraz wiele innych rozwiązań znanych z poprzednich modeli – Sugestie AI, Napisy AI, Tłumaczenie AI czy Magiczny portal.

W kwestii zaplecza komunikacyjnego dostajemy wszystko, czego można chcieć. Jest Wi-Fi 7, Bluetooth 6 oraz NFC i łączność 5G. Smartfon obsługuje nie tylko fizyczne karty SIM, ale też eSIM.

Wydajność

Poprzednik pod maską skrywał potężny układ, ale w moich testach potrafił złapać zadyszkę. Agresywny throttling termiczny i dławienie wydajności pod obciążeniem były ceną, jaką przyszło zapłacić za ekstremalnie smukłą obudowę Magic V5. Jak jest w przypadku Honor Magic V6?

Sercem urządzenia jest Snapdragon 8 Elite Gen 5, wspierany przez aż 16 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz szybką pamięć masową 512 GB UFS 4.1. Taki zestaw na papierze zwiastuje potwora. Jak jest w praktyce?

W codziennym użytkowaniu telefon wypada bardzo dobrze. Jak wspomniałam, działa bardzo płynnie, niezależnie od tego, ile aplikacji uruchomimy w tle.

W benchmarkach uzyskał zaś zaskakująco słabe wyniki – zwłaszcza AnTuTu, a przynajmniej dopóki nie zmieniłam domyślnych ustawień urządzenia. W trybie zrównoważonym wydajność jest obcięta… o połowę. Trzeba włączyć tryb wydajności, by to zmienić, ale wiecie co – różnica między tymi dwoma trybami nie powinna być aż tak wysoka.

Niestety Magic V6 to kolejny smartfon, który w stress teście został zdławiony przez temperaturę. Ba, gdy był złożony, nie był w stanie tego testu ukończyć.

Bateria

Na rynku europejskim Honor Magic V6 otrzymał akumulator o pojemności niższej niż wariant dedykowany rynkowi chińskiemu – wynoszącej 6660 mAh zamiast 6850 mAh, a nawet 7150 mAh w zależności od wersji. Nie wątpiłam jednak, że będzie to urządzenie wytrzymujące na baterii długo, bazując na moich doświadczeniach z innymi smartfonami Honor.

W istocie, Honor Magic V6 wytrzymał aż 22 godziny i 29 minut odtwarzania wideo z platformy YouTube bez przerwy – a mowa o odtwarzaniu w jakości 1440p. Test przeprowadziłam na ekranie okładki, ale podejrzewam, że w przypadku używania ekranu wewnętrznego wynik byłby podobny. W realnym użytkowaniu można liczyć nawet na 2-3 dni użytkowania, w zależności od tego, co dokładnie będziecie z tym telefonem robić.

A ładowanie? To przewodowe może odbywać się z mocą 80 W i trwa około godzinę, co przy wspomnianej pojemności jest więcej niż dobrym wynikiem. Dodatkowo możemy cieszyć się ładowaniem bezprzewodowym z mocą 66 W.

Możliwości fotograficzne

Składane smartfony przez lata przyzwyczaiły nas do tego, że w kwestii fotografii musimy iść na kompromisy. Smukła obudowa rzadko kiedy jest w stanie pomieścić topowe, wielkie matryce znane z klasycznych flagowców. Choć ubiegłoroczny Magic V5 starał się z tym walczyć, to ogromna wyspa aparatów zbierała ode mnie srogie bęcki za ergonomię. Jak już wspomniałam, w Honorze Magic V6 producent odchudził ten element, ale na szczęście nie odchudził samych możliwości fotograficznych.

Główny aparat to matryca o rozdzielczości 50 MP (f/1.6, 23 mm, 1/1.56”) z optyczną stabilizacją obrazu (OIS). Wspiera go 50-megapikselowy aparat ultraszerokokątny (f/2.2, 13 mm) z autofokusem, który pozwala na robienie zdjęć makro. Całość uzupełnia wisienka na torcie – peryskopowy teleobiektyw z matrycą 64 MP (f/2.5, 70 mm), oferujący 3-krotny zoom optyczny, również wyposażony w OIS. Jak ten zestaw sprawdza się w praktyce?

Fotografie wykonywane w ciągu dnia przy użyciu głównego sensora cieszą oko. Zdjęcia cechują się wysoką szczegółowością, bardzo dobrą rozpiętością tonalną i świetnym kontrastem. Honor ma tendencję do lekkiego podkręcania kolorów, przez co trawa bywa nieco bardziej zielona, a niebo bardziej niebieskie niż w rzeczywistości, ale efekt końcowy wygląda bardzo dobrze i idealnie nadaje się do natychmiastowego wrzucenia na social media.

W trudniejszych warunkach oświetleniowych, jak i w nocy, duży sensor i jasna przysłona f/1.6 robią swoje. Algorytmy nocne sprawnie eliminują szum, zachowując przy tym detale architektury czy fakturę ubrań, a źródła światła (jak latarnie czy neony) rzadko kiedy są przepalone. Żeby jednak nie było idealnie – po zmroku raczej nie uchwycicie w ruchu jadącego pojazdu, nie rozmywając go.

Aparat szerokokątny również nie ma się czego wstydzić. Spójność kolorystyczna między nim a głównym oczkiem jest godna pochwały, co wcale nie jest standardem. Geometria zdjęć na rogach kadru jest dobrze korygowana, choć – co naturalne – przy krawędziach zauważalny jest lekki spadek ostrości.

Jeśli chodzi o teleobiektyw, to przede wszystkim cieszy mnie to, że taki aparat tu jest, bo jest aparatem bardzo praktycznym w fotografowaniu innych ludzi, zwierząt i nie tylko. Poza tym zdjęcia z tego aparatu są tu bogate w detale. Także te nocne prezentują się nieźle.

Co do aparatów do selfie, to warto pamiętać, że choć dostajemy tu dwa oczka o rozdzielczości 20 MP, jedno w ekranie zewnętrznym, a drugie w wewnętrznym, to autoportrety można tu też robić aparatem głównym, dzięki podglądowi na ekranie okładki. Z tej funkcji według mnie warto korzystać, bo różnicę w jakości widać gołym okiem, zwłaszcza w przypadku zdjęć nocnych.

Nagrywanie wideo

Honor Magic V6 umożliwia nagrywanie wideo maksymalnie w 4K przy 60 klatkach na sekundę, co dotyczy większości jego jednostek fotograficznych, z wyjątkiem aparatów umieszczonych w obydwu ekranach, które pozwalają nagrywać w 4K przy 30 klatkach na sekundę. Poniżej zostawiam Waszej ocenie przykładowe wideo z tego smartfonu. Według mnie filmy charakteryzują się tu nieco zbyt wysokim kontrastem, ale za to nie można narzekać na stabilizację czy szczegółowość obrazu.

Podsumowanie: Czy warto kupić Honor Magic V6?

Honor Magic V6 to bez wątpienia pokaz inżynieryjnego kunsztu i udana próba naprawienia błędów poprzednika, a przynajmniej do pewnego stopnia. Producent odrobił lekcje w kwestii ergonomii – odchudzenie i wygładzenie wyspy aparatów diametralnie poprawiło wyważenie urządzenia, sprawiając, że codzienne korzystanie z tego giganta jest po prostu wygodniejsze. Zachwycają genialne, jasne ekrany LTPO2 OLED z powłokami antyrefleksyjnymi, imponujący czas pracy na jednym ładowaniu gigantycznego ogniwa 6660 mAh oraz bezkompromisowy, wszechstronny zestaw aparatów z peryskopem na czele.

Niestety, pogoń za ekstremalną smukłością wciąż niesie za sobą bolesne kompromisy. Smartfon potwornie ślizga się w dłoni, a otwarcie go bez użycia paznokci bywa irytującym wyzwaniem. Największym rozczarowaniem okazuje się jednak zarządzanie energią i temperaturami – potężny Snapdragon 8 Elite Gen 5 jest tu drastycznie dławiony przez throttling, a obcinanie wydajności o połowę w trybie zrównoważonym to cena, jaką płacimy za tak cienką obudowę.

Dla kogo jest to smartfon? Jeśli szukasz niesamowicie smukłego składaka z topowymi ekranami, genialną baterią i świetnym aparatem, a ekstremalna wydajność w wymagających grach i benchmarkach nie jest Twoim priorytetem – Honor Magic V6 będzie świetnym, choć bardzo drogim wyborem. Jeśli jednak oczekujesz bezkompromisowej kultury pracy pod obciążeniem, potężne dławienie procesora może Cię rozczarować.

Mocne strony:

  • Poprawiona ergonomia względem poprzednika – cieńsza wyspa aparatów
  • Bardzo dobre wyświetlacze
  • Bardzo długi czas pracy na baterii
  • Wysoka jakość wykonania
  • Certyfikaty IP68/IP69
  • Kompletne zaplecze fotograficzne
  • Przemyślane oprogramowanie
  • Wysoka wydajność procesora
  • 7 lat wsparcia

Słabe strony:

  • Kiepska kultura pracy pod obciążeniem
  • Dławienie wydajności „out of the box”, w trybie zrównoważonym
  • Problemy z chwytem i otwieraniem – bardzo śliska obudowa w czarnej wersji kolorystycznej
  • Drobne potknięcia software’owe
  • Wysoka cena

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.