Honor Magic V6 już w moich rękach. Jest genialnie smukły, ale mam uwagi (pierwsze wrażenia)

Anna BorzęckaSkomentuj
Honor Magic V6 już w moich rękach. Jest genialnie smukły, ale mam uwagi (pierwsze wrażenia)

Nareszcie! W moje ręce trafił jeden z najbardziej wyczekiwanych składanych smartfonów tego roku – Honor Magic V6 w oficjalnej wersji globalnej. Choć pełna i szczegółowa recenzja, uwzględniająca testy wydajnościowe, fotograficzne oraz czas pracy na baterii, pojawi się u nas dopiero za jakiś czas, już dzisiaj mogę podzielić się z Wami moimi unikalnymi wrażeniami z pierwszego kontaktu z tym urządzeniem.



Dzisiaj przyjrzę się wyłącznie temu, co widać gołym okiem i czuć w dłoniach: konstrukcji, gabarytom, pracy mechanizmu zawiasu oraz niesamowitej estetyce obu wyświetlaczy. A uwierzcie, jest o czym opowiadać, bo Honor po raz kolejny przesuwa granice inżynierii.

Pierwszy kontakt i ergonomia obudowy

Honor Magic V6 dotarł do mnie w sporym pudełku, w którym oprócz samego smartfonu znalazłam szereg akcesoriów. Pozwólcie jednak, że na temat tych akcesoriów nie będę się rozpisywać, ponieważ nie wiem, czy dokładnie tak samo będzie wyglądał zestaw, który trafi do sprzedaży w Polsce.



Jeśli chodzi o gabaryty tego telefonu, to pod tym względem telefon mocno przypomina poprzednika, Jest mniej więcej tak samo gruby i wysoki. Ich masa również jest zbliżona, a różnice w budowie i wyglądzie wyspy aparatów są minimalne. Oczywiście należy zdawać sobie jednak sprawę z tego, że Honor Magic V6 po złożeniu charakteryzuje się grubością, która w dużej mierze przypomina klasyczne smartfony. Żałuję, że nie mam przy sobie zeszłorocznego modelu, by dokładniej porównać między sobą ich zawiasy i wyświetlacze.

Już teraz wspomnę ponadto, że mimo zachowania zbliżonych gabarytów, producent zdołał tu zmieścić jeszcze pojemniejszy akumulator niż rok temu. Informacje dostępne w sieci wskazują na to, że wersja globalna dysponuje pojemnością mniejszą niż wersja przeznaczona na rynek chiński, ale skok i tak jest zauważalny. Już nie mogę się doczekać, by sprawdzić, jak długo Honor Magic V6 wytrzymuje bez dostępu do ładowarki.

Smartfon jest też nieźle wyważony, ale rysę na szkle stanowi jego śliskość. Czarną wersję kolorystyczną, z pleckami pokrytymi szkłem, naprawdę trudno chwycić bez obawy o jej upuszczenie. Taką samą uwagę miałam względem modelu V5 i naprawdę szkoda, że niczego w tym temacie nie poprawiono.

Jak pracuje zawias? No, nie z wszystkim jest różowo

Mechanizm zawiasu to kluczowy element każdego składanego smartfonu, odpowiadający za jego trwałość i komfort obsługi. W modelu Magic V6 działa on z należytym, płynnym oporem. Poza tym pracuje cicho i pozwala na zablokowanie rozłożonego ekranu pod różnymi kątami. Można dzięki temu postawić telefon na płaskiej powierzchni w stanie półotwartym, co ułatwia m.in. prowadzenie rozmów wideo bez używania rąk.

Niestety muszę jednak stwierdzić, że otwieranie smartfonu nie jest tak proste jak by się chciało. Mimo że boki urządzenia mają nieco ścięte krawędzie, miałam problem, by odchylać dwie połówki od siebie bez angażowania moich paznokci – ze względu na śliskość obudowy.

Na szczęście po zamknięciu obie połówki telefonu przylegają do siebie niemal całkowicie płasko. Brak wyraźnej szczeliny zmniejsza ryzyko, że do wnętrza, między delikatne ekrany, dostaną się drobinki kurzu czy zanieczyszczenia z kieszeni.

Wyświetlacz z jeszcze węższymi ramkami?

Uruchomienie smartfonu na tym etapie pozwoliło mi jedynie na ocenę estetyki ekranu głównego i interfejsu startowego. Wewnętrzny, elastyczny panel po pełnym rozłożeniu oferuje dużą, jednolitą przestrzeń roboczą o wąskich ramkach. Jakość wyświetlanego obrazu, jasność oraz fabryczna kalibracja kolorów stoją na wysokim, flagowym poziomie.

Zagłębienie wewnętrznego ekranu na wysokości zawiasu nadal występuje i jest wyczuwalne pod palcem, ale podczas codziennego użytkowania tak naprawdę go nie widać. Żeby je dostrzec, trzeba spojrzeć na panel pod naprawdę specyficznym, ostrym kątem.

Ekran zewnętrzny, dzięki standardowym proporcjom, pozwala na w pełni komfortowe odpisywanie na wiadomości czy obsługę aplikacji bez konieczności ciągłego otwierania telefonu. Uwagę zwraca to, że otaczające ten wyświetlacz czarne ramki są bardzo, bardzo wąskie, przez co ta część smartfonu wygląda naprawdę estetycznie, a czytelność tego panelu nie pozostawia niczego do życzenia nawet w ostrym, czerwcowym słońcu.

Podsumowanie

Honor Magic V6 w wersji globalnej na etapie pierwszego kontaktu pozostawia po sobie obiecujące, choć nie pozbawione drobnych niuansów wrażenie. Pod wieloma względami to ewolucja sprawdzonych rozwiązań – smartfon zachował imponującą smukłość i zbliżone gabaryty swojego poprzednika, co w segmencie urządzeń składanych wciąż stawia go w rynkowej czołówce. Udane zamaskowanie zgięcia ekranu oraz niezwykle wąskie ramki zewnętrznego wyświetlacza sprawiają, że to po prostu sprzęt bardzo estetyczny i nowoczesny.

Z drugiej strony, codzienna ergonomia czarnej wersji kolorystycznej potrafi momentami wystawić cierpliwość na próbę. Śliskie szklane plecki w połączeniu ze stawiającym opór zawiasem sprawiają, że otwieranie telefonu wymaga sporej uwagi i zręczności.

Mimo to inżynieryjny kompromis polegający na zachowaniu niezwykle płaskiej obudowy przy jednoczesnym upakowaniu w niej jeszcze większego akumulatora budzi spory apetyt na więcej. Jak ta konstrukcja przełoży się na realny czas pracy? Jak w codziennym boju poradzą sobie aparaty oraz oprogramowanie w wersji globalnej? Na te pytania odpowiem już wkrótce w pełnej, szczegółowej recenzji. Bądźcie czujni!

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.