Erabros EV7 kontra codzienny bałagan. Tani odkurzacz pod lupą

Robert LewandowskiSkomentuj
Erabros EV7 kontra codzienny bałagan. Tani odkurzacz pod lupą

Bezprzewodowe odkurzacze pionowe jeszcze kilka lat temu kojarzyły się przede wszystkim z drogim sprzętem premium. Dziś rynek wygląda zupełnie inaczej, a coraz więcej producentów próbuje przekonać użytkowników, że wygodne i skuteczne sprzątanie nie musi oznaczać wydawania kilku tysięcy złotych.



Jednym z takich urządzeń jest Erabros EV7. To bezprzewodowy odkurzacz pionowy wyposażony w silnik bezszczotkowy o mocy 550 W, deklarowaną siłę ssania na poziomie 70 000 Pa, podświetlaną szczotkę, siedmiostopniowy system filtracji oraz wolnostojącą stację dokującą. Na papierze wygląda to naprawdę interesująco, szczególnie że jego cena potrafi spaść znacznie poniżej 400 zł. [LINK REKLAMOWY]

Czy jednak specyfikacja przekłada się na rzeczywistą wygodę użytkowania? Sprawdziłem, jak Erabros EV7 radzi sobie podczas codziennego sprzątania.



Bogaty zestaw już po wyjęciu z pudełka

Pierwsze wrażenie po otwarciu opakowania jest zdecydowanie pozytywne. Producent nie ograniczył się bowiem wyłącznie do podstawowych elementów potrzebnych do uruchomienia odkurzacza.

W zestawie znajdziemy:

  • jednostkę główną,
  • metalową rurę teleskopową,
  • zmotoryzowaną szczotkę główną,
  • końcówkę szczelinową,
  • szczotkę kombinowaną,
  • wolnostojącą stację ładująco-dokującą.

Dzięki dodatkowym końcówkom Erabros EV7 może szybko zmienić się z klasycznego odkurzacza pionowego w poręczny sprzęt ręczny. To rozwiązanie sprawdza się szczególnie podczas sprzątania samochodu, kanapy, wnętrza szaf czy trudno dostępnych miejsc.

Na szczególne wyróżnienie zasługują jednak materiały eksploatacyjne. Producent dorzuca aż pięć filtrów HEPA, co przy tej cenie jest bardzo miłym dodatkiem. W pudełku znalazły się również dwa krążki zapachowe o aromacie róży oraz niewielkie narzędzie wyposażone w nożyk. Ten ostatni dodatek może wydawać się mało istotny, ale w rzeczywistości bardzo ułatwia usuwanie włosów i sierści zaplątanych wokół wałka głównej szczotki.

Jakość wykonania pozytywnie zaskakuje

W przypadku niedrogich urządzeń AGD często można mieć pewne obawy dotyczące jakości zastosowanych materiałów. Tanie plastiki, skrzypiące elementy czy luzy w połączeniach potrafią skutecznie zepsuć wrażenia nawet wtedy, gdy sam sprzęt dobrze wykonuje swoją pracę.

Erabros EV7 wypada tutaj zdecydowanie lepiej, niż można byłoby oczekiwać po urządzeniu z tej półki cenowej.

Poszczególne elementy są dobrze spasowane i nie sprawiają wrażenia przypadkowo połączonych ze sobą komponentów. Po zamontowaniu rury i szczotek konstrukcja pozostaje stabilna – nic się nie ugina, nie trzeszczy i nie wydaje niepokojących dźwięków podczas sprzątania.

Sam odkurzacz wygląda solidnie i dobrze leży w dłoni. Producent zastosował dużą, wygodną rączkę oraz czytelny wyświetlacz, na którym możemy sprawdzić między innymi poziom naładowania baterii i aktualnie wybrany tryb pracy.

Sterowanie również jest bardzo proste. Do dyspozycji mamy dwa przyciski umieszczone w zasięgu kciuka. Jeden odpowiada za uruchamianie urządzenia, natomiast drugi pozwala przełączać dostępne tryby mocy.

Nie wszystko jest jednak idealne. Najsłabszym wizualnie elementem zestawu jest stacja ładująca. Plastik wykorzystany do jej wykonania prezentuje się nieco gorzej niż materiały zastosowane w pozostałych częściach odkurzacza. 

Duży pojemnik i wygodne opróżnianie

Erabros EV7 wyposażono w pojemnik na kurz o pojemności 1,5 litra. To bardzo przyzwoity wynik jak na bezprzewodowy odkurzacz pionowy i oznacza, że nie trzeba opróżniać zbiornika po każdym krótkim sprzątaniu.

Sam mechanizm opróżniania został zaprojektowany bardzo wygodnie. Wystarczy użyć jednego przycisku, aby pozbyć się zebranych zabrudzeń, ograniczając kontakt z kurzem.

Co ważne, pojemnik można również zdemontować i umyć pod bieżącą wodą, co zdecydowanie ułatwia utrzymanie urządzenia w czystości.

W konstrukcji znalazło się również miejsce na filtr HEPA, a z tyłu obudowy umieszczono specjalny slot przeznaczony na krążek zapachowy.

Wolnostojąca stacja to jeden z największych atutów

Jednym z najciekawszych elementów całego zestawu jest stacja ładująca połączona z uchwytem na odkurzacz i akcesoria.

Jej największą zaletą jest to, że nie trzeba montować jej na ścianie. Nie ma więc konieczności wiercenia otworów, szukania odpowiedniego miejsca czy stałego mocowania uchwytu.

Wystarczy połączyć odkurzacz z rurą i główną szczotką, a następnie odstawić go do bazy. Całość stoi stabilnie i zajmuje stosunkowo niewiele miejsca.

Warto jednak pamiętać o jednym szczególe – pełna stabilność konstrukcji jest zachowana wtedy, gdy na dole zamontowana jest szeroka szczotka główna. To właśnie ona zapewnia odpowiednie podparcie całego zestawu.

Na stacji przewidziano również miejsca na pozostałe końcówki, dzięki czemu wszystkie akcesoria można przechowywać w jednym miejscu.

Bateria i ładowanie – długo, ale wygodnie

Erabros EV7 korzysta z odłączanej baterii litowo-jonowej składającej się z ośmiu ogniw.

Możliwości ładowania jest kilka. Akumulator można ładować bezpośrednio po podłączeniu zasilacza do odkurzacza, jednak zdecydowanie najwygodniejszym rozwiązaniem jest korzystanie ze stacji dokującej.

Po zakończeniu sprzątania wystarczy po prostu odstawić urządzenie na swoje miejsce. Dzięki temu bateria może automatycznie rozpocząć ładowanie.

Pełne naładowanie akumulatora może trwać nawet około 4 godzin, co samo w sobie nie jest szczególnie imponującym wynikiem. W praktyce problem jest jednak znacznie mniej odczuwalny, ponieważ odkurzacz po prostu stoi w stacji i pozostaje gotowy do kolejnego użycia.

Zielone podświetlenie LED naprawdę ma sens

Producenci odkurzaczy coraz częściej stosują podświetlenie w głównych szczotkach. Czasami jest to przede wszystkim element wizualny, ale w przypadku Erabros EV7 zielone światło LED okazuje się naprawdę przydatne. Podświetlenie dobrze sprawdza się podczas odkurzania: pod łóżkiem i w słabiej oświetlonych pomieszczeniach.

Drobiny kurzu rzucają wyraźniejsze cienie, dzięki czemu łatwiej zauważyć zabrudzenia, których normalnie moglibyśmy nie dostrzec.

Aromaterapia podczas odkurzania? Nietypowy, ale ciekawy dodatek

Kolejnym nietypowym rozwiązaniem są wspomniane wcześniej krążki zapachowe.

Umieszcza się je w specjalnym slocie na obudowie. Producent zdecydował się na zapach róży, który na szczęście nie jest przesadnie intensywny ani nachalny.

Podczas pracy urządzenia można delikatnie wyczuć zapach, który dodatkowo pomaga maskować charakterystyczną woń nagrzanego powietrza wydostającego się z układu silnika.

Nie jest to oczywiście funkcja, która powinna decydować o zakupie odkurzacza, ale jako dodatkowy element wyposażenia wypada całkiem interesująco.

Erabros EV7 został wyposażony w siedmiostopniowy system filtracji. W połączeniu z filtrem HEPA i dużym zapasem filtrów dostarczonym w zestawie otrzymujemy kompletny system, który dobrze wpisuje się w charakter urządzenia przeznaczonego do regularnego, codziennego sprzątania.

Na plus zdecydowanie należy zaliczyć również łatwy dostęp do elementów wymagających czyszczenia.

Jak Erabros EV7 radzi sobie podczas sprzątania?

Najważniejsze pytanie brzmi oczywiście: jak ten odkurzacz działa w praktyce? Podczas codziennego sprzątania Erabros EV7 radzi sobie dobrze. Jest przede wszystkim bardzo zwinny, a jego konstrukcja pozwala sprawnie manewrować między meblami.

Początkowo ruchliwość szczotki może wydawać się nawet zbyt duża. Po kilku minutach użytkowania łatwo jednak przyzwyczaić się do jej charakterystyki i prowadzenie odkurzacza staje się płynne oraz wygodne. Pomaga w tym giętka końcówka przy głównej szczotce, dzięki której łatwiej dostać się pod niskie meble.

Sercem urządzenia jest bezszczotkowy silnik o mocy 550 W. Producent deklaruje również siłę ssania na poziomie 70 000 Pa.

Do dyspozycji użytkownika oddano kilka trybów mocy. Różnice pomiędzy nimi są zauważalne, ale nie są szczególnie drastyczne.

Odkurzacz rzeczywiście pracuje mocniej na drugim poziomie oraz w trybie Turbo, jednak najwyższy tryb nie oferuje ogromnego skoku względem średniego poziomu mocy. Najważniejsze jest jednak to, że w codziennym użytkowaniu siła ssania okazuje się w pełni wystarczająca.

Odkurzacz powinien zainteresować również osoby posiadające zwierzęta. Główna szczotka Flat Turbo wykorzystuje trójwarstwową strukturę oraz specjalne rowki, które pomagają skuteczniej zbierać sierść z dłuższych dywanów i kanap.

Jednocześnie konstrukcja szczotki ma ograniczać problem zaplątywania się włosów wokół wałka. W praktyce Erabros EV7 dobrze radzi sobie z codziennym zbieraniem sierści, co jest jedną z ważniejszych cech dla właścicieli psów i kotów.

Czas pracy. Czy 70 minut jest realne?

Producent deklaruje maksymalnie 70 minut pracy na jednym ładowaniu. Taki wynik można osiągnąć w najbardziej oszczędnym trybie Eco. Trzeba jednak pamiętać, że w rzeczywistym użytkowaniu większość osób będzie korzystać z różnych poziomów mocy.

W bardziej realistycznym scenariuszu, czyli podczas pracy w trybie mieszanym, można liczyć na co najmniej około 30 minut ciągłego odkurzania.

To wynik, który powinien bez problemu wystarczyć do posprzątania większości mieszkań. Warto również pamiętać, że dzięki stacji dokującej odkurzacz może pozostawać stale w swoim miejscu i być gotowy do kolejnego użycia.

Głośność pracy

Erabros EV7 nie należy do bezgłośnych urządzeń, co raczej nie powinno nikogo dziwić w przypadku odkurzacza oferującego kilka poziomów mocy. W najwyższym trybie poziom hałasu może osiągać maksymalnie około 90 dB. W praktyce głośność pracy można określić jako akceptowalną dla tej klasy urządzeń.

Czego zabrakło?

Erabros EV7 nie jest sprzętem idealnym i producent musiał pójść na pewne kompromisy.

Najbardziej odczuwalnym brakiem jest tryb automatyczny. Odkurzacz nie oferuje funkcji samodzielnego dostosowywania mocy do rodzaju powierzchni czy ilości wykrytych zabrudzeń.

Drugim elementem, który można byłoby poprawić, jest długość rury teleskopowej. Przy odkurzaniu głęboko pod meblami przydałoby się kilka dodatkowych centymetrów. Obecna konstrukcja czasami wymaga mocniejszego pochylenia się.

Erabros EV7 – czy warto kupić?

Erabros EV7 okazuje się jedną z ciekawszych propozycji w swojej klasie cenowej.

Nie znajdziemy tutaj wszystkich funkcji znanych z najdroższych odkurzaczy pionowych. Brakuje między innymi trybu automatycznego, rura teleskopowa mogłaby być nieco dłuższa, a plastik wykorzystany w stacji dokującej nie prezentuje się tak dobrze jak reszta konstrukcji. Z drugiej strony otrzymujemy naprawdę kompletny zestaw.

Na liście zalet znajdują się:

  • solidne wykonanie i dobre spasowanie elementów,
  • silnik bezszczotkowy o mocy 550 W,
  • deklarowana siła ssania do 70 000 Pa,
  • duży pojemnik na kurz o pojemności 1,5 litra,
  • wygodne opróżnianie zbiornika,
  • siedmiostopniowy system filtracji,
  • aż pięć dodatkowych filtrów HEPA w zestawie,
  • zielone podświetlenie LED,
  • skuteczna szczotka do włosów i sierści,
  • możliwość pracy jako odkurzacz ręczny,
  • wolnostojąca stacja ładująco-dokująca,
  • możliwość przechowywania akcesoriów w jednym miejscu,
  • dodatkowe krążki zapachowe.

Największym argumentem przemawiającym za zakupem pozostaje jednak cena. Erabros EV7 można znaleźć na AliExpress za kwotę poniżej 400 zł, a podczas promocji cena urządzenia potrafi spaść nawet do około 328 zł z darmową wysyłką. [LINK REKLAMOWY]

I właśnie w tym miejscu ten odkurzacz staje się naprawdę interesującą propozycją. Za takie pieniądze trudno oczekiwać funkcjonalności i jakości znanej z urządzeń kosztujących kilka tysięcy złotych. Erabros EV7 oferuje jednak wszystko, czego większość użytkowników potrzebuje do codziennego utrzymywania porządku w mieszkaniu.

To zwinny, dobrze wyposażony i wygodny w użytkowaniu odkurzacz bezprzewodowy, który ma kilka drobnych wad, ale jednocześnie oferuje bardzo dobry stosunek możliwości do ceny.

Robert LewandowskiLubię wiedzieć, jak działa świat, ten duży i ten tuż za rogiem. Fascynują mnie ludzie, społeczeństwo, nowe technologie i polityka, a najbardziej to, jak wszystko się ze sobą łączy i wpływa na nasze codzienne życie.