Corsair HS35 v3 Wireless – recenzja. Prostota ma sens

Maksym SłomskiSkomentuj
Corsair HS35 v3 Wireless – recenzja. Prostota ma sens

Corsair HS35 v3 Wireless ma według założeń producenta być lekki, wygodny, łatwy w obsłudze i działać z niemal każdym sprzętem. Po testach najbardziej zapamiętałem nie dźwiękowe uniesienia związane ze standardem Dolby Atmos, lecz wygodę i to, że po kilku godzinach nie miałem ochoty zdjąć go z głowy. W słuchawkach kosztujących 349,99 złotych to mocniejszy argument, niż mogłoby się wydawać.



Testowany przeze mnie czarny wariant, określany przez producenta jako Carbon, jest sprzedawany również pod nazwą Corsair HS35 Stereo V3 Wireless. To niedrogi bezprzewodowy zestaw gamingowy, ale nie z najniższej półki. Oprócz połączenia radiowego 2,4 GHz obsługuje Bluetooth i przewodowe audio przez USB, ma odpinany mikrofon, podwieszany pałąk oraz obsługę Dolby Atmos na komputerach z Windowsem. Brzmi jak dobrze wyposażony model do wszystkiego. A w rzeczywistości? Cóż, to trochę bardziej skomplikowane.

Corsair HS35 v3 Wireless – specyfikacja

  • Konstrukcja: zamknięta, wokółuszna
  • Przetworniki: neodymowe, 50 mm
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • Impedancja: 32 omy przy 1 kHz
  • Łączność: 2,4 GHz, Bluetooth, USB
  • Mikrofon: odpinany, dookólny, 100 Hz – 10 kHz
  • Czas pracy: do 30 godzin przy 50 proc. głośności
  • Masa: 250 g
  • Kompatybilność: PC, Mac, PlayStation 4 i 5, Nintendo Switch, urządzenia mobilne
  • Cena: 349,99 zł

W pudełku znalazłem słuchawki, mikrofon na elastycznym pałąku, przewód USB-C–USB-A o długości 1,8 metra oraz bezprzewodowy odbiornik. Ten ostatni zasługuje na osobne zdanie komentarza. Wtyk USB-C został wsunięty w niewielką przejściówkę USB-A, więc nie trzeba pilnować dwóch luźnych elementów ani zastanawiać się przed wyjazdem, który z nich zabrać. Proste, bardzo praktyczne rozwiązanie.



Plastikowe i wyjątkowo lekkie

HS35 v3 Wireless nie udają sprzętu premium. Muszle, pałąk i przeguby wykonano głównie z tworzywa, a czarna wersja wygląda… cóż, tak po prostu skromnie. Nie ma podświetlenia RGB ani błyszczących ozdób. Logo jest dyskretne, a odrobinę charakteru dodają tylko niewielkie żółte akcenty przy łączeniu muszli z pałąkiem. Po wypięciu mikrofonu można bez wstydu wyjść w tych słuchawkach z domu.

Pierwsze wrażenie po wzięciu ich do ręki jest bardzo dobre. Niewielka masa na poziomie zaledwie 250 gramów naprawdę robi różnicę. Konstrukcja nie trzeszczy podczas normalnego zakładania, przeguby pozwalają obrócić muszle o 90 stopni, a całość sprawia wrażenie wystarczająco zwartej. Nie pomyliłbym jej z drogim modelem z aluminium, ale nie miałem też poczucia obcowania z zabawką. Dopiero dłuższe użytkowanie odpowie na pytanie, jak plastikowe przeguby zniosą kilka lat częstego składania i transportowania.

Zamiast klasycznie wysuwanych widełek zastosowano elastyczną opaskę podwieszoną pod zewnętrznym pałąkiem. Jej napięcie można zmienić, przekładając końce pomiędzy trzema otworami. Ustawiłem właściwą pozycję raz i później o niej nie myślałem. Gorzej, jeśli ze słuchawek korzysta kilka osób – szybka zmiana rozmiaru nie jest tak wygodna jak przesunięcie zwykłej prowadnicy. Osoby o bardzo małej albo wyjątkowo dużej głowie również powinny przed zakupem sprawdzić dopasowanie.

Miękkie poduszki z pianką pamięciową pokryto tkaniną, a nie sztuczną skórą. Doceniłem to już podczas pierwszej dłuższej sesji. Materiał grzeje mniej niż ekoskóra, nie klei się do twarzy i nie dociska mocno oprawek okularów. Nacisk po bokach jest umiarkowany, a szeroka opaska dobrze rozkłada ciężar. HS35 v3 Wireless należą do najwygodniejszych gamingowych słuchawek, jakie można kupić za około 350 złotych.

Zastosowana tkanina ma też swoją drugą, mniej pozytywną stronę. Pasywne tłumienie otoczenia jest tylko przyzwoite, a aktywnej redukcji hałasu tu nie ma. W domu pomaga to zachować kontakt z otoczeniem, lecz w hałaśliwym pociągu trzeba było podnieść głośność bardziej, niż bym chciał.

Trzy rodzaje połączenia, ale jest kilka haczyków

Przy komputerze najlepiej sprawdza się odbiornik 2,4 GHz. Połączenie jest szybkie, stabilne i nie wprowadza opóźnienia, które przeszkadzałoby w grze. Ten sam nadajnik można podłączyć przez USB-A lub bezpośrednio przez USB-C do kompatybilnego telefonu, handhelda albo Nintendo Switcha. Z PlayStation 5 również działa bez kombinowania.

Corsair HS35 v3 Wireless - recenzja

Bluetooth przydaje się do połączenia ze smartfonem, a przewód USB pozwala jednocześnie słuchać i ładować akumulator. Przełączanie między trybem radiowym i Bluetooth odbywa się podwójnym naciśnięciem przycisku wielofunkcyjnego. Trwa krótko i jest potwierdzane komunikatem głosowym.

Nie jest to jednak prawdziwa łączność z dwoma źródłami naraz. Podczas gry przez nadajnik 2,4 GHz nie odbierzemy równocześnie rozmowy ze smartfona po Bluetooth. Trzeba zmienić tryb, tracąc dźwięk z pierwszego urządzenia. W tańszym zestawie potrafię to zaakceptować, ale warto wiedzieć o ograniczeniu przed zakupem.

Drugim haczykiem jest brak analogowego wejścia audio. Widoczne w lewej muszli gniazdo 3,5 mm służy wyłącznie do podłączenia mikrofonu – nie da się wpiąć do niego przewodu prowadzącego do pada. Oznacza to również brak sensownej kompatybilności z Xboxem. Połączenie przewodowe realizowane jest przez USB, a nie minijack.

Wszystkie elementy sterujące umieszczono na lewej muszli. Rolka odpowiada za głośność, a jej wciśnięcie wycisza mikrofon. Dłuższe przytrzymanie uruchamia parowanie Bluetooth. Osobny przycisk włącza zestaw, steruje odtwarzaniem i zmienia tryb łączności. Po krótkim przyzwyczajeniu obsługiwałem wszystko bez zdejmowania słuchawek, chociaż początkowo wielofunkcyjność dwóch kontrolek nie jest szczególnie intuicyjna. Pomaga czerwona dioda na mikrofonie, wyraźnie sygnalizująca jego wyciszenie.

Jak brzmią Corsair HS35 v3 Wireless?

Corsair postawił na brzmienie podporządkowane grom, a nie efektowny bas mający imponować w pierwszych trzydziestu sekundach odsłuchu. Dźwięk jest czysty, dość jasny i dobrze eksponuje środek oraz wyższą część pasma. Dialogi pozostają czytelne, drobne odgłosy nie giną pod muzyką, a położenie kroków czy strzałów można określić z zaskakującą precyzją.

W sieciowej rozgrywce taki profil działa na korzyść Corsair HS35 v3 Wireless. Nie musiałem wsłuchiwać się w miks, żeby wychwycić przeciwnika zbliżającego się z boku. Scena nie jest ogromna, ale ma sensowną szerokość i nie zlepia wszystkich dźwięków w środku głowy. Przy wyższej głośności nie usłyszałem też wyraźnych zniekształceń. Zapas mocy jest spory – przez większość czasu nie potrzebowałem zbliżać się do maksymalnego poziomu.

Corsair HS35 v3 Wireless - recenzja

Bas ma dobre tempo i nie zalewa pozostałych częstotliwości, jednak nie schodzi szczególnie nisko. Eksplozje oraz silniki mają energię, lecz brakuje im ostatniego uderzenia znanego z droższych, bardziej mięsisto zestrojonych modeli. W muzyce elektronicznej i hip-hopie odczuwałem ten niedosyt mocniej niż podczas grania. Gitary, wokale, podcasty i filmy wypadają dobrze, ale nie kupowałbym tego modelu przede wszystkim do słuchania muzyki.

Na komputerze charakter można częściowo skorygować w aplikacji Dolby Access. Dolby Atmos poszerza przestrzeń i poprawia wrażenie kierunkowości, a cieplejszy profil dodaje trochę masy dolnym częstotliwościom. Nie jest to jednak pełny pakiet do strojenia zestawu. HS35 v3 Wireless niestety nie współpracują z oprogramowaniem Corsair iCUE, więc nie dostajemy rozbudowanego korektora, profili przypisanych do gier ani całej kolekcji ustawień. Na PlayStation, Switchu i smartfonie pozostaje fabryczne brzmienie.

Dla jednych brak dodatkowego programu będzie wręcz zaletą: podłączają odbiornik i grają. Osoby lubiące dopracować każdą częstotliwość mogą czuć się ograniczone. Ja wolałbym choć prosty, systemowy korektor dostępny niezależnie od Dolby Atmos.

Mikrofon w Corsair HS35 v3 Wireless jest dobry, dopóki korzystamy z 2,4 GHz

Odpinany mikrofon ma cienkie, elastyczne ramię, które łatwo ustawić i które później nie opada. Podczas rozmów przez Discorda i komunikatory głos był wyraźny, odpowiednio głośny i nie brzmiał tak głucho, jak w wielu tanich zestawach bezprzewodowych. Do komunikacji w grze, rozmów ze współpracownikami czy okazjonalnego spotkania online w zupełności wystarcza.

Corsair HS35 v3 Wireless - recenzja

Nie jest to jednak mikrofon do nagrywania filmu lub podcastu. Dookólna charakterystyka sprawia, że w cichym pokoju rezultaty są dobre, ale głośniejsza klawiatura i dźwięki otoczenia potrafią przedostać się do rozmowy. Brak piankowej osłony daje o sobie znać przy głoskach wybuchowych, jeśli końcówkę ustawi się za blisko ust. Najlepszy efekt uzyskałem, odsuwając ją lekko w bok i zmniejszając czułość wejścia.

Wyraźny spadek jakości pojawia się po przejściu na Bluetooth. Głos staje się węższy, bardziej skompresowany i mniej naturalny. To typowe ograniczenie dla zestawów korzystających w tym trybie jednocześnie ze słuchawek i mikrofonu, ale jeśli zależy nam na dobrej jakości rozmowy, warto trzymać się nadajnika USB.

30 godzin bez ładowarki wystarcza, ale nie zachwyca

Producent deklaruje do 30 godzin pracy przy głośności ustawionej na 50 procent i jest to wiarygodny punkt odniesienia. W praktyce można przejść przez kilka długich sesji, trochę muzyki i rozmów bez codziennego sięgania po przewód. Gdy poziom energii spadnie, nadal da się korzystać ze słuchawek po USB.

Jeszcze niedawno taki wynik robiłby wrażenie, lecz dziś nawet niedrogie modele potrafią działać przez 50, 80 albo więcej godzin. Akumulator HS35 v3 Wireless jest więc wystarczający, ale nie stanowi przewagi nad konkurencją. Bardziej doceniam to, że Corsair nie zastosował starego micro USB i pozwala normalnie używać zestawu podczas ładowania.

Corsair HS35 v3 Wireless - recenzja

Czy warto kupić Corsair HS35 v3 Wireless?

Corsair HS35 v3 Wireless to słuchawki zaskakująco łatwe do polubienia. Nie wyglądają drogo, nie oferują rozbudowanego oprogramowania i nie próbują zastąpić sprzętu audiofilskiego. Zakładam je jednak na głowę, podłączam niewielki odbiornik i po chwili przestaję o nich myśleć. Są lekkie, nie męczą po kilku godzinach, dobrze pokazują kierunek dźwięku i mają mikrofon, którego nie trzeba przepraszać przed osobami po drugiej stronie rozmowy.

Za 349,99 złotych to uczciwa propozycja przede wszystkim dla użytkowników PC, PlayStation i Nintendo Switcha. Najwięcej dostają gracze komputerowi, bo tylko oni skorzystają z Dolby Atmos i możliwości częściowego skorygowania brzmienia. Jeżeli najważniejsze są komfort, prosta obsługa i trzy sposoby połączenia, trudno uznać ten zakup za pomyłkę.

Posiadacze Xboxa, miłośnicy mocnego basu i osoby oczekujące jednoczesnego połączenia z telefonem powinny poszukać innego modelu. To samo dotyczy użytkowników, którzy chcą budować osobne profile dźwiękowe dla każdej gry. Corsair HS35 v3 Wireless to lekki, wygodny zestaw do codziennego grania. Tylko tyle i aż tyle.

Mocne strony:

  • bardzo niska masa i wysoki komfort,
  • oddychające, materiałowe nauszniki,
  • udany dźwięk do gier i dobra lokalizacja źródeł,
  • praktyczny odbiornik USB-C z adapterem USB-A,
  • łączność 2,4 GHz, Bluetooth i przewodowa przez USB,
  • dobry mikrofon w trybie 2,4 GHz,
  • dyskretny wygląd i odpinany mikrofon.

Słabe strony:

  • brak wejścia analogowego 3,5 mm i obsługi Xboxa,
  • Bluetooth i 2,4 GHz nie działają jednocześnie,
  • skromne możliwości regulacji dźwięku,
  • bas mógłby mieć więcej głębi,
  • mikrofon zbiera część odgłosów otoczenia,
  • czas pracy jest tylko przeciętny na tle konkurentów.

Maksym SłomskiMaksym Słomski Z dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, a z nowymi technologiami właściwie od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP SA i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Newsman, tester, ten od wideo. Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i biegania. Wyznawca filozofii xD.