8849 TANK X. Smartfon, który wygląda jak skrzynka narzędziowa. Test niezwykłego pancerniaka z projektorem

Patryk KorzenieckiSkomentuj
8849 TANK X. Smartfon, który wygląda jak skrzynka narzędziowa. Test niezwykłego pancerniaka z projektorem

Niektóre smartfony próbują być cienkie, lekkie i eleganckie. 8849 TANK X idzie dokładnie w przeciwnym kierunku. To urządzenie, które wygląda tak, jakby ktoś zaprojektował je bez żadnych kompromisów, a potem dorzucił jeszcze kilka szalonych pomysłów. Mamy tu gigantyczną baterię, potężną latarkę, noktowizję, aktywne chłodzenie i… projektor.



Po kilku tygodniach testów mogę powiedzieć jedno: to jeden z najdziwniejszych, ale też najbardziej zapadających w pamięć smartfonów, jakie trafiły w moje ręce.

Egzemplarz testowy został dostarczony redakcji przez producenta bezpłatnie do celów recenzenckich. Producent nie miał wpływu na treść niniejszej publikacji.

Zachęcamy do obejrzenia pełnej recenzji w formie wideo:



Pierwsze wrażenie? To jest kawał sprzętu

Zacznijmy od tego, że TANK X waży około 750 gramów. Tak, dobrze przeczytaliście. To mniej więcej trzy razy więcej niż typowy smartfon.

Już po wyjęciu z pudełka wiadomo, że nie jest to urządzenie stworzone do wygodnego przeglądania social mediów jedną ręką podczas jazdy tramwajem. Telefon jest ogromny, gruby i ciężki. Jednocześnie bardzo szybko staje się jasne, skąd biorą się te gabaryty.

Mamy tutaj pancerną konstrukcję spełniającą normy IP68 oraz IP69K, co oznacza odporność na pył, deszcz, błoto i trudne warunki pracy. To sprzęt, który wygląda tak, jakby zniósł więcej niż niejeden użytkownik.

Co ciekawe, producent zastosował aktywne chłodzenie z wentylatorem. Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że urządzenie z otworami wentylacyjnymi może spełniać normy wodoodporności, ale producent deklaruje pełną zgodność z odpowiednimi certyfikatami.

Podczas testów nie przeprowadzałem specjalnych prób zanurzania, ale zdarzył się nieplanowany test wytrzymałości. Telefon wypadł mi z ręki podczas wysiadania z samochodu i z dużą siłą uderzył o kostkę brukową. Efekt? Żadnych pęknięć wyświetlacza. Otaczający ekran gruby, twardy plastik zadziałał niczym zintegrowany bumper i skutecznie ochronił urządzenie.

Projektor, który naprawdę ma sens

Największą atrakcją TANK X jest bez wątpienia zintegrowany projektor DLP.

Przyznam szczerze – podchodziłem do niego bardzo sceptycznie. W końcu producenci często dodają funkcje, które dobrze wyglądają na materiałach marketingowych, ale w praktyce okazują się bezużyteczne.

Tutaj było zupełnie inaczej.

Projektor oferuje rozdzielczość do Full HD, jasność około 220 lumenów, laserowy autofokus oraz automatyczną korekcję trapezową. Oczywiście nie zastąpi pełnoprawnego projektora kinowego, ale jak na urządzenie wbudowane w smartfon sprawdza się zaskakująco dobrze.

W ciemnym pomieszczeniu albo po zmroku można bez problemu obejrzeć film, serial czy materiały z YouTube’a. Wystarczy znaleźć odpowiednią ścianę, a telefon sam zadba o ustawienie ostrości i geometrii obrazu.

Przetestowałem projektor również w bardziej naturalnym dla tego telefonu środowisku – na budowie. W ciągu dnia cudów nie ma i jasność okazuje się niewystarczająca do komfortowego oglądania. Wieczorem sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Obraz jest wyraźny, autofocus działa sprawnie, a całość robi naprawdę dobre wrażenie.

Niestety projektor ma swoją cenę. Dosłownie i w przenośni. Pracujący moduł generuje sporo ciepła, dlatego aktywuje się wentylator. Oznacza to słyszalny szum podczas projekcji. To naturalna konsekwencja upakowania projektora w obudowie smartfona i trudno mieć o to pretensje.

Bateria większa niż powerbank

Jednym z głównych argumentów przemawiających za zakupem TANK X jest bateria o pojemności aż 17 600 mAh. To wartość wręcz absurdalna jak na smartfon.

Przy normalnym użytkowaniu telefon jest w stanie działać od trzech do nawet pięciu dni bez ładowania. Oczywiście wszystko zależy od jasności ekranu, siły sygnału, korzystania z GPS-u czy innych funkcji, ale jedno jest pewne – rozładowanie tego urządzenia w ciągu jednego dnia nie będzie łatwe.

Sytuacja zmienia się dopiero po uruchomieniu projektora. Wtedy gigantyczny akumulator zaczyna znikać znacznie szybciej i mówimy raczej o kilku godzinach projekcji niż kilku dniach pracy.

Producent zastosował szybkie ładowanie o mocy 120 W. W moim egzemplarzu sporadycznie pojawiały się jednak problemy z fabryczną ładowarką, dlatego warto mieć to z tyłu głowy. Nie wiem, czy była to kwestia konkretnego urządzenia testowego, czy szerszy problem.

Bardzo spodobało mi się natomiast wykorzystanie wbudowanego wentylatora do chłodzenia telefonu podczas ładowania. To rozwiązanie, które realnie może pozytywnie wpływać na żywotność akumulatora.

Funkcji jest więcej niż można się spodziewać

Pod względem wyposażenia TANK X przypomina wielofunkcyjny scyzoryk.

Na pokładzie znajdziemy:

  • NFC,
  • obsługę 5G,
  • Wi-Fi 6,
  • Bluetooth,
  • radio FM,
  • kompas,
  • poziomicę,
  • barometr,
  • miernik hałasu,
  • zestaw narzędzi terenowych.

Jest także bardzo mocna latarka kempingowa o jasności 1200 lumenów. To poziom osiągany przez wiele dedykowanych latarek. Do dyspozycji użytkownika oddano również tryb SOS, stroboskop oraz czerwono-niebieskie światło ostrzegawcze.

W mieście wygląda to nieco komicznie, ale podczas pracy w terenie, na budowie, podczas biwaku czy awarii samochodu takie funkcje mogą okazać się niezwykle przydatne.

Noktowizja i aparaty – jest potencjał, ale mogłoby być lepiej

Telefon wyposażono również w aparat noktowizyjny wspierany przez diody podczerwieni. Brzmi świetnie, ale niestety pojawia się pewne rozczarowanie. Noktowizja działa wyłącznie podczas wykonywania zdjęć. Funkcja nie obsługuje nagrywania wideo, co moim zdaniem jest sporą stratą niewykorzystanego potencjału.

Same aparaty na papierze prezentują się całkiem solidnie, jednak w praktyce nie jest to poziom flagowych smartfonów fotograficznych. Zdjęcia sprawdzą się do dokumentacji pracy, rejestrowania nietypowych sytuacji czy codziennego użytku, ale osoby oczekujące jakości znanej z najlepszych modeli Samsunga, Apple czy Google będą rozczarowane.

W przypadku TANK X aparat jest dodatkiem do całej konstrukcji, a nie jej głównym atutem.

Ekran i ergonomia

Producent zastosował 6,78-calowy wyświetlacz Full HD+ z odświeżaniem 120 Hz. Ekran jest duży, płynny i wygodny podczas codziennego użytkowania. Mam jednak pewne zastrzeżenia do maksymalnej jasności. Telefon wręcz zachęca do pracy w terenie, dlatego wyższa luminancja byłaby mile widziana.

Na plus należy zaliczyć fabryczną folię ochronną oraz dodatkowe zabezpieczenia dołączone do zestawu. Jeżeli jednak planujecie używać TANK X przez dłuższy czas, rozważyłbym montaż solidnego szkła ochronnego. Przy takiej wadze urządzenia cienka folia przypomina trochę próbę zabezpieczenia ciężarówki plastrem.

Ergonomia jest dokładnie taka, jakiej można się spodziewać po smartfonie ważącym trzy czwarte kilograma. Telefon jest ciężki, gruby, a przyciski potrafią zostać przypadkowo naciśnięte. Noszenie go w kieszeni spodni nie zawsze należy do najwygodniejszych doświadczeń.

Oprogramowanie – funkcjonalnie dobrze, wizualnie gorzej

System działa sprawnie, a wszystkie najważniejsze usługi Google są dostępne od razu po uruchomieniu urządzenia.

Mam natomiast mieszane uczucia wobec nakładki producenta. Interfejs nie należy do najładniejszych, a niektóre tłumaczenia sprawiają wrażenie przygotowanych bardzo pospiesznie. Nie wpływa to na funkcjonalność, ale esteci z pewnością zwrócą na to uwagę.

Jeszcze większe pytania pojawiają się przy kwestii długoterminowego wsparcia. Osobiście nie byłbym przekonany do przechowywania na tym urządzeniu całego swojego cyfrowego życia, haseł czy bankowości przez wiele lat. Jako telefon terenowy, dodatkowy lub awaryjny sprawdza się jednak bardzo dobrze.

Dla kogo jest 8849 TANK X?

To urządzenie skierowane do bardzo konkretnej grupy odbiorców. Widzę je przede wszystkim w rękach:

  • budowlańców,
  • kolejarzy,
  • serwisantów,
  • pracowników ochrony,
  • podróżników,
  • kamperowiczów,
  • osób pracujących w trudnych warunkach terenowych.

Jeżeli potrzebujecie jednego urządzenia, które jednocześnie pełni rolę telefonu, latarki, projektora, nawigacji, powerbanku i narzędzia pracy, TANK X może być wyjątkowo interesującą propozycją.

Werdykt

8849 TANK X to jeden z najbardziej nietypowych smartfonów, jakie testowałem. Jest ciężki, toporny, momentami niepraktyczny i zdecydowanie nie dla każdego. Jednocześnie oferuje coś, czego brakuje wielu współczesnym urządzeniom – charakter.

Gigantyczna bateria, zaskakująco użyteczny projektor, bardzo mocna latarka i pancerna konstrukcja tworzą zestaw, którego nie znajdziecie w żadnym klasycznym smartfonie.

Nie jest to najlepszy telefon fotograficzny, nie jest też wzorem ergonomii. Ale jeśli należycie do grupy odbiorców, dla których został zaprojektowany, może okazać się dokładnie tym niecodziennym, przesadzonym i zaskakująco praktycznym kombajnem, którego od dawna szukaliście.

Patryk KorzenieckiDziennikarz technologiczny, twórca wideo i pasjonat nowych technologii. Od lat testuje sprzęt, śledzi branżowe trendy i zamienia techniczne zagadnienia w przystępne treści.