Model Suunto Race 3S wyrasta na naturalnego następcę ciepło przyjętego Race S. Nowy zegarek celuje przede wszystkim w biegaczy trailowych i długodystansowych, którzy od sprzętu oczekują nie tylko wytrzymałości w ekstremalnych warunkach, ale też lekkości i precyzji.
Tytan, szafir i ekran o jasności 2000 nitów. Waga? Malutka
Pierwsza rzecz, na którą zwrócisz uwagę, to waga. Zegarek razem z silikonowym paskiem waży zaledwie 56 gramów, a sam korpus bez paska to 38 gramów. Dla porównania: to dokładnie tyle, ile ważą dwa standardowe żele energetyczne w Twoim pasie biegowym. Koperta ma kompaktowe 46 milimetrów średnicy, więc sprzęt nie wygląda na ręce jak wielka busola i leży świetnie nawet na drobniejszym nadgarstku.


Suunto nie oszczędzało na materiałach. Dostajemy ramkę z tytanu, twarde szkło szafirowe chroniące tarczę oraz wodoszczelność na poziomie 5 ATM, co oznacza spokój ducha podczas ulewy czy pływania. Sam wyświetlacz to panelek LTPS Hybrid AMOLED o przekątnej 1,32 cala i rozdzielczości 466 × 466 pikseli.
Jego szczytowa jasność dochodzi aż do 2000 nitów. To ponad trzy razy więcej niż w poprzednim modelu Race S z 2024 roku, więc nawet na mocnym, palącym słońcu na szlaku bez problemu odczytasz dowolną cyfrę. Co ważne, ekran potrafi płynnie zmieniać częstotliwość odświeżania w zakresie od 5 Hz do 60 Hz. Tym samym oszczędza baterię, gdy na niego nie patrzysz.

W środku siedzi nowa bateria krzemowo-węglowa. W pełnym trybie dwuzakresowego GPS L1+L5 zegarek pociągnie do 38 godzin. To o 8 godzin więcej niż poprzednik. Przy włączonym Always-On ten czas spada do 32 godzin. Tryb Endurance daje 45 godzin śledzenia, tryb treningowy do 10 dni, a zwykłe używanie jako smartwatch wyciągnie 12 dni.
Za płynne działanie interfejsu i map odpowiada nowy procesor Apollo 510. Udoskonalony optyczny pulsometr ma teraz 6 diod LED i 4 fotodetektory ukryte pod wyprofilowaną soczewką 2.5D. Dodatkowo po podłączeniu pasa tętna Suunto dostajemy funkcję ZoneSense.

GPS nie zgubi trasy, a Suunto AI Coach zadba o Twoją kondycję
Odbiornik GPS działa na dwóch pasmach (L1 oraz L5) i potrafi jednocześnie łączyć się z czterema głównymi systemami satelitarnymi. Oznacza to brak problemów z „rwaniem” śladu w głębokich gęstwinach czy między skałami. Wbudowane 64 GB pamięci wewnętrznej – czyli dwa razy więcej niż wcześniej – pozwala pobrać darmowe mapy offline całego świata z zaznaczonymi poziomicami i nazwami miejscowości.
Do tego dochodzą przydatne funkcje terenowe: Climb Guidance informuje o nachyleniu i długości zbliżających się podbiegów oraz zbiegów, a Race Planner pomaga rozłożyć siły na zawody. Zegarek pomieści też Twoje pliki audio, więc pobiegniesz w teren z muzyką puszczaną bezpośrednio na słuchawki Bluetooth bez zabierania ze sobą telefonu.
Sporym wyróżnikiem jest wirtualny asystent Suunto AI Coach w aplikacji mobilnej. Przetwarza on Twoje tętno, wskaźnik zmienności rytmu zatokowego (HRV), dane o śnie oraz regeneracji, a następnie tłumaczy to na proste porady. Możesz pisać do niego jak do człowieka, a on wygeneruje dla Ciebie spersonalizowane plany treningowe, tabele czy mapy.
Sprzęt trafił do sprzedaży w trzech wariantach kolorystycznych: Titanium Black, Feather oraz nowym Orchid. Oferuje ponad 100 trybów sportowych i natychmiastową synchronizację z platformami typu Strava czy TrainingPeaks. Zegarek wyceniono na 2 199 PLN.
Źródło: Suunto / Zdj. otwierające: Suunto