Oura i Samsung będą mieć problem. Apple szykuje „iRing”

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Oura i Samsung będą mieć problem. Apple szykuje „iRing”

Na rynku urządzeń ubieralnych szykuje się potężne trzęsienie ziemi. Dobrze znany w branży insider Kosutami, odpalił prawdziwą bombę informacyjną. Apple potajemnie pracuje nad własnym inteligentnym pierścieniem, który ma rzucić wyzwanie kultowemu Oura Ring 5. Chociaż jeszcze niedawno eksperci twierdzili, że taki gadżet nigdy nie powstanie, nagła zmiana strategii w Cupertino nabiera tempa. Kiedy iRing trafi na nasze palce?



Nowy szef i widmo kryzysu, czyli dlaczego Apple nagle potrzebuje pierścienia

Jeszcze pod koniec 2024 roku analitycy z Bloomberga zgodnie twierdzili, że projekt inteligentnego pierścienia od Apple leży głęboko w szufladzie. Gigant panicznie bał się bowiem kanibalizacji, czyli sytuacji, w której nowy, tańszy gadżet zacząłby podbierać klientów flagowemu Apple Watchowi.

Ostatnie miesiące przyniosły jednak drastyczne zmiany na rynku, które zmusiły firmę do całkowitego zweryfikowania swoich planów. Sprzedaż zegarków Apple Watch tąpnęła w 2025 roku o rekordowe 14%, a cały sektor urządzeń ubieralnych Apple korporacji skurczył się o kilka miliardów dolarów. Firma zajęta łataniem Siri i wdrażaniem narzędzi sztucznej inteligencji, przespała moment, w którym finowie z Oura oraz koreański Samsung udowodnili, że miliony ludzi na świecie chcą monitorować swoje zdrowie bez konieczności noszenia na nadgarstku zegarka.



Sytuację w Cupertino zmieniło także nowe przywództwo. Stery nad oddziałem zajmującym się zdrowiem przejął Eddy Cue, który słynie z niezwykle agresywnego parcia na innowacje sprzętowe. Dla Apple iRing to nie tylko sposób na otwarcie zupełnie nowego źródła gotówki, ale też idealne narzędzie do odzyskania pozycji lidera w segmencie nowoczesnego bio-trackingu.

Pierścień zamiast zegarka? Oto jak Apple chce podzielić swoich klientów

Analitycy uspokajają inwestorów, że iRing, wyceniany wstępnie na około 350 dolarów, wcale nie uśmierci drogich zegarków, pokroju Apple Watch Ultra. Oba te urządzenia celują bowiem w zupełnie inne grupy odbiorców.

Kupujący inteligentny pierścień to najczęściej osoba, która szuka dyskretnego, eleganckiego akcesorium zdolnego do monitorowania jakości snu, tętna, zmian ciśnienia krwi oraz regeneracji organizmu przez całą dobę bez irytujących powiadomień i konieczności ładowania baterii co kilkanaście godzin. Z kolei Apple Watch pozostanie zaawansowanym narzędziem treningowym z GPS dla sportowców oraz multimedialnym przedłużeniem iPhone’a. Co ciekawe, oba te urządzenia mogą się świetnie uzupełniać w ekosystemie, co zamożniejsi fani marki chętnie wykorzystają.

Zanim jednak iRing trafi na rynek, Apple musi przygotować się na potężną batalię prawną w amerykańskich sądach. Firma Oura posiada bowiem gigantyczny pakiet patentów na sensory biometryczne w pierścieniach i zdążyła już pozwać konkurencję z Ultrahuman oraz Samsunga.

Źródło: MacRumors, the5krunner.com / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@amanz)

⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.