Każdy, kto choć raz gimnastykował się z kablami za szafką RTV, doskonale zna ten problem. Ciemno, ciasno, a miniaturowe oznaczenia portów wymagają niemal lupy i latarki w telefonie. Google wpadło na pomysł, jak rozwiązać tę codzienną udrękę w znacznie bardziej elegancki sposób. Firma złożyła wniosek patentowy opisujący okulary rozszerzonej rzeczywistości, które odgadną nasze zamiary na podstawie samego spojrzenia i ruchu dłoni.
Sprawę nagłośnił serwis Patentlyze. Wniosek złożono 9 kwietnia, a światło dzienne ujrzał 15 października. Główny przykład użycia opisany w dokumentacji dotyczy właśnie okablowania. Zamiast mrużyć oczy przy portach routera podczas jego konfiguracji, po prostu wskazujemy palcem jedno z gniazd, a okulary wyświetlają jego opis w polu widzenia. Bez sięgania po smartfon i bez mozolnego wertowania instrukcji.
Dwa algorytmy zamiast jednego pytania
Mechanizm opiera się na równoległej analizie trzech warstw otoczenia. System sprawdza detal wskazywany palcem, obiekt w pełnej okazałości oraz inne przedmioty znajdujące się w pobliżu.
Za interpretację tych danych odpowiadają dwa współpracujące ze sobą modele sztucznej inteligencji:
- Pierwszy model AI tłumaczy gest na precyzyjny monit tekstowy (prompt).
- Drugi model generuje trafną odpowiedź i przypina ją w formie cyfrowej etykiety bezpośrednio do obserwowanego obiektu.
Taka wirtualna notatka zachowuje stabilne położenie w przestrzeni. Nawet jeśli podniesiemy obiekt ze stołu i obrócimy go w dłoniach, naniesiony znacznik podąży za fizycznym elementem.
Odczytywanie druku i ochrona przed rozlanym napojem
Patent nie ogranicza się wyłącznie do bezgłośnego wskazywania. Oprogramowanie ma radzić sobie z odczytywaniem treści z papierowych naklejek oraz łączyć gesty z tradycyjnymi komendami głosowymi. Użytkownik mógłby na przykład wskazać dwa przewody i zapytać na głos, jak je ze sobą połączyć.

Interesująco wygląda też sama zdolność obserwacji otoczenia. Twórcy przytoczyli sytuację biurową: gdy postawimy kubek z kawą niebezpiecznie blisko zewnętrznego dysku twardego, system natychmiast wyświetli ostrzeżenie przed ryzykiem zalania sprzętu.
W parze z kamerami stale rejestrującymi rzeczywistość idzie jednak kwestia prywatności. Z dokumentacji wynika, że twarze przechodniów, prywatne zdjęcia czy poufne dokumenty miałyby być automatycznie zamazywane bezpośrednio na urządzeniu. Dopiero tak zabezpieczony i oczyszczony kadr mógłby trafić do ewentualnego przetwarzania w chmurze.
Mimo że sam pomysł brzmi obiecująco i wydaje się logicznym krokiem w rozwoju inteligentnych okularów, warto zachować chłodną głowę. Google – podobnie jak inni giganci technologiczni – patentuje setki koncepcji, z których większość nigdy nie opuszcza laboratoriów. Nawet jeśli ta technologia doczeka się wdrożenia, pozostaje jeszcze kwestia zaufania użytkowników do kamer stale analizujących przestrzeń wokół nas.
A w tej materii sceptycyzm jest zjawiskiem niezwykle powszechnym – i co najważniejsze – w pełni zrozumiałym.
Źródło: patentlyze.com via Android Headlines / Zdj. otwierające: Google