Meta stworzyła „Tamagotchi” z asystentem AI. Muse Charm wygląda niewinnie, ale patrzy i słucha

Bartłomiej LisSkomentuj
Meta stworzyła „Tamagotchi” z asystentem AI. Muse Charm wygląda niewinnie, ale patrzy i słucha

Meta uznała najwyraźniej, że sztucznej inteligencji w telefonach i okularach jest za mało. Firma pokazała Muse Charm, kieszonkowe urządzenie z animowanym asystentem przypominające Tamagotchi. Zamiast wirtualnego zwierzaka do opieki dostajemy jednak agenta, który obserwuje otoczenie i wykonuje zadania.



Gadżet zapewni dostęp do Muse AI bez uruchamiania aplikacji w smartfonie. Brzmi wygodnie, o ile ktoś marzy o kolejnym ekranie, mikrofonie i dwóch kamerach noszonych przez cały dzień na smyczy.

Tamagotchi, które zaopiekuje się swoim właścicielem

Muse Charm ma rozmiary zbliżone do etui słuchawek AirPods i dwucalowy dotykowy ekran OLED. Wyświetla konfigurowalną postać reprezentującą Muse. Użytkownik zmieni jej wygląd, ubiór, głos oraz akcent, czyli wychowa cyfrowego towarzysza po swojemu.



Muse jest agentem AI, który nie ogranicza się do odpowiadania na pytania. Po uzyskaniu zgody może korzystać z kalendarza, metod płatności i połączonych usług. Ma pomagać kupować prezenty, rezerwować bilety, odzyskiwać pieniądze oraz składać zamówienia.

Dwie kamery pokażą sztucznej inteligencji świat

Urządzenie otrzymało przednią i tylną kamerę, głośniki, mikrofony, modem 5G oraz złącze USB-C. Aparaty mają przede wszystkim dostarczać Muse informacji o otoczeniu. Asystent zobaczy wskazany przedmiot lub problem i spróbuje podpowiedzieć rozwiązanie albo wykonać odpowiednią czynność.

Rozmowę uruchamia dotknięcie czytnika linii papilarnych, bez odblokowywania telefonu. Charm jest konfigurowany przez aplikację Muse na Androidzie lub iOS, lecz dzięki 5G może działać poza siecią Wi-Fi. Dwa egzemplarze potrafią się też rozpoznać i wejść ze sobą w interakcję.

Kamery i mikrofony w produkcie Mety jak zwykle wywołują pytania o prywatność. Na tym samym wydarzeniu – Meta Connect 2026 – pokazano również okulary AI bez kamer, wyposażone jedynie w mikrofony. Byłem przekonany, że firma próbuje w ten sposób uspokoić obawy związane z prywatnością i oskarżenia o tworzenie narzędzi do dyskretnego podglądania. Tymczasem kamery nie zniknęły – trafiły do Muse Charm, gdzie ukryto je za sympatycznym wizerunkiem cyfrowego misia. Uroczy awatar nie zmienia faktu, że Charm ma widzieć, słyszeć i znać usługi właściciela. Firma powinna jasno wyjaśnić, kiedy urządzenie rejestruje obraz i dźwięk, dokąd trafiają dane oraz jak długo są przechowywane.

W czym jest lepszy brelok od telefonu?

Meta zamierza rozpocząć sprzedaż Muse Charm w grudniu 2026 roku. Cena nie została ujawniona, choć nieoficjalnie mówi się o kwocie porównywalnej z ceną inteligentnego zegarka. Nie znamy też czasu pracy, kosztów łączności komórkowej ani listy obsługiwanych krajów.

Rynek widział już Humane AI Pin i Rabbit R1 – urządzenia zapowiadane jako następcy smartfona, które szybko zderzyły się z ograniczeniami technologii. Meta musi więc udowodnić, że osobny gadżet oferuje coś więcej niż aplikacja w telefonie…

Źródło: 9to5Google, Meta

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.