Każdy początek ma swój koniec. I każdy koniec staje się początkiem czegoś nowego. Ta sentencja wyjątkowo trafnie opisuje sytuację działu telewizorów Sony w 2026 roku. Właśnie teraz na globalnym rynku debiutują modele Bravia True RGB – urządzenia, które w moim odczuciu zamykają, ale także otwierają pewien rozdział w bogatej historii japońskiego producenta.
Telewizorów sygnowanych marką Bravia właściwie nikomu przedstawiać nie trzeba. Przez lata były synonimem „premium” w elektronice użytkowej tzw. Home Entertainment. Choć dziś należałoby powiedzieć raczej: były. W ostatnim czasie marka Bravia została mocno zdewaluowana. Trudno inaczej określić sytuację, w której modele pokroju Bravia 2, czy Bravia 3 – wyraźnie budżetowe i technologicznie przeciętne – otrzymywały branding kojarzony dotąd z telewizyjną elitą.
Zanim jednak przejdę do konkretów dotyczących nowych TV True RGB i odświeżonej oferty Sony, potrzebny jest krótki prolog. Nie tylko po to, by uporządkować kilka istotnych kwestii, ale również po to, by zbudować odpowiedni kontekst dla tego, co właśnie obserwujemy na rynku.
Nie będzie to typowa relacja z zamkniętej premiery, która odbyła się ponad dwa tygodnie temu w europejskiej centrali Sony pod Londynem. Mam bowiem wrażenie, że uczestniczymy w czymś znacznie ważniejszym niż kolejna coroczna prezentacja nowych produktów. To moment, który może okazać się historyczny dla działu Sony TV i być może także dla samego rynku premium.

Coś się kończy, coś się zaczyna
Celowo już kilkukrotnie użyłem w tym tekście słów „koniec” i „początek”. Nie są one przypadkowe. W lutym tego roku niczym grom z jasnego nieba spadła informacja, że działy TV Sony oraz TCL podpisały strategiczną umowę o powołaniu spółki joint venture. Zgodnie z założeniami umowy 51 proc. udziałów ma należeć do Chińczyków, a pozostałe 49 proc. do Japończyków.
Dla wielu obserwatorów rynku była to wiadomość wręcz szokująca. Oto marka, która przez dekady wyznaczała standardy jakości obrazu i budowała pozycję technologicznego hegemona, oficjalnie otwiera nowy rozdział razem z producentem reprezentującym nową falę agresywnej, chińskiej ekspansji technologicznej.
W kooperacji TCL i Sony mamy do czynienia ze spółką, która realnie wywróci rynek, a w dłuższej perspektywie może zdetronizować Samsung z pozycji lidera. Po chińskiej stronie znajdują się nowoczesne fabryki zaawansowanych paneli LCD należące do TCL Display CSOT. Po japońskiej stronie – know-how, rozwijane projekty (w tym debiutujące model True RGB LED) oraz rozbudowane działy R&D.
Do tego dochodzi obecna globalna rozpoznawalność marki TCL, budowana m.in. poprzez sponsoring największych wydarzeń sportowych np. Igrzysk Olimpijskich, rozgrywek NFL oraz znaczące budżety inwestycyjno-marketingowe.
Kolejnym elementem tej układanki jest wspomniany brand Sony Bravia – co tu dużo pisać, to synonim dobrej jakość obrazu.
Warto pamiętać, że Sony to nie tylko producent elektroniki użytkowej. Firma posiada hollywoodzką wytwórnię Sony Pictures Entertainment, od lat dostarcza profesjonalne kamery wykorzystywane przy produkcjach filmowych, a monitory Bravia pełnią funkcję referencyjnych ekranów w studiach postprodukcyjnych. Nie da się ukryć, że właśnie to doświadczenie zdobywane przez dekady w świecie profesjonalnego obrazu, przełożyło się na rozwój nowych systemów wyświetlania, w tym technologii True RGB.

Konkludując, taki zestaw atutów daje tej spółce pewnego rodzaju supremację w segmencie TV.
Nie sposób również pominąć zdarzeń z rynku amerykańskiego, z którego to chińscy producenci byli wypychani/banowani – wystarczy wspomnieć choćby o Huawei. W przypadku hipotetycznych ograniczeń lub sankcji wymierzonych w TCL, nowa spółka mogłaby nadal prowadzić działalność pod szyldem marki Bravia. Choć taka sytuacja na dzień dzisiejszy wydaje się być wręcz nieprawdopodobna, to patrząc na obecną administrację w Washingtonie trudno wykluczyć jakiekolwiek scenariusze.
Ktoś mógłby powiedzieć: TCL i Sony – małżeństwo niemal idealne. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w tym układzie to Chińczycy będą „szyją kręcącą głową”. I właśnie tutaj wracamy do motywu końca i początku. Dla Sony pewien etap właśnie się kończy, ale jednocześnie może to być początek nowej nadziei.
Prawda jest brutalna. W ostatnich latach Japończycy systematycznie tracili pozycję na rynku telewizorów. W Polsce udział rynkowy firmy w ujęciu wartościowym według nieoficjalnych szacunków spadł z 9,2 proc. w 2024 roku do zaledwie 6,2 proc. w 2025 roku. I nie był to wyłącznie lokalny problem – tendencja spadkowa dotyczy praktycznie wszystkich regionów świata.

Decyzja o wejściu w strategiczny sojusz z TCL wydaje się więc przede wszystkim ruchem ekonomicznym. To klasyczne małżeństwo z rozsądku, zawarte nie z romantyzmu, lecz z chłodnej kalkulacji rynku, kosztów i coraz brutalniejszej konkurencji.
Hallo, tu Londyn!
Jak już wspominałem, premiera nowych telewizorów odbyła się w europejskiej siedzibie Sony. Przechodząc jednak do sedna tego tekstu, czyli modeli True RGB, nie mogę odmówić sobie pewnej refleksji.

Japończycy od lat słyną z zachowawczości podczas prezentacji swoich produktów. Dotyczy to zwłaszcza ujawniania newralgicznych danych technicznych oraz kulis zastosowanych technologii. Tym razem poszli jednak o krok dalej niż zwykle. Organizatorzy poprosili zaproszonych dziennikarzy, by nie udostępniać i nie publikować slajdów z głównej prezentacji produktowej.
Cała sytuacja przypomina mi niezapomniany wywiad z byłym Prezydentem RP Andrzejem Dudą: który mówi: „Jak masz być prezydentem, musisz być twardy… albo umiesz, albo nie umiesz, jak nie umiesz, to znaczy, że się nie nadajesz”. Parafrazując ten przekaz: Sony, skoro masz True RGB (czytaj prawdziwe RGB) i chcesz zostać liderem tego segmentu, odsłoń wszystkie karty. Pokaż technologię, pochwal się przewagą, zamiast chować prezentację pod stół.
Rynku premium nie wygrywa się dziś wyłącznie jakością obrazu. Wygrywa się także odwagą komunikacji i pewnością własnej technologii.

Nowe znaczy stare
Portfolio japońskiego producenta na 2026 rok w dużej mierze opiera się na modelach z poprzedniego roku. To powszechna praktyka w branży, pozwalająca optymalizować koszty produkcji oraz ograniczać wydatki związane z wprowadzaniem nowych produktów na rynek i promocją.
Jednocześnie można też to odczytywać jako sygnał pewnej stagnacji i wyczekiwania na to, co wydarzy się w przyszłym roku, gdy pierwsze urządzenia spółki Sony i TCL powinny ujrzeć światło dzienne.
W ofercie pozostaje m.in. Bravia 8 II w wariantach 55 i 65 cali z panelem QD-OLED – jeden z najmocniejszych modeli w tym segmencie. Obok niego znajduje się Bravia 8 (55” i 65”) z panelem WOLED, który debiutował w 2024 roku i jest dość przeciętnym telewizorem.

Zaskakujący jest natomiast brak przekątnej 77” oraz większych wariantów w segmencie OLED. W momencie, gdy konkurencja konsekwentnie rozwija ofertę właśnie w tym rozmiarze, taka luka w portfolio Sony może budzić pytania o strategię produktową i priorytety w segmencie premium.
Uzupełnieniem oferty jest Bravia 5 w technologii Mini LED (ok. 240 stref lokalnego wygaszania w 65”), dostępny w szerokim zakresie przekątnych od 55 do 85 cali. Segment budżetowy reprezentują modele, o których wspominam już bardziej z obowiązku: Bravia 3 II (43–100”) oraz Bravia 2 II (43–75”), gdyż w mojej opinii nie zasługują by być nazywane mianem Bravia TV.
Moc japońskiej technologii – Sony Bravia 9 II True RGB
W segmencie Mini LED pojawią się dwa nowe produkty: Bravia 9 II oraz Bravia 7 II, wykorzystujące technologię RGB. Producent określa ten segment mianem True RGB.

Historia tej technologii rozpoczęła się ponad dwie dekady temu, jednak dopiero w zeszłym roku powrócono do tego projektu. Już w marcu 2025 r. zaprezentowano wstępną koncepcję, jak ma wyglądać telewizor LED przyszłości. Opisywałem ten temat w osobnym materiale: Nowa generacja telewizorów Sony tuż, tuż. Szykują się duże zmiany.
Następnie, podczas zamkniętego pokazu we wrześniu na targach IFA 2025 w Berlinie, zaprezentowano prototyp. Już wtedy było jasne, że szykuje się świetny telewizor. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do materiału opisującego moje wrażenia oraz zarys technologii RGB, aby uniknąć powielania treści w niniejszym tekście – Telewizor Sony RGB LED – marketingowa obietnica, czy realna, kosmiczna różnica w jakości obrazu?
Jednak w celu zachowania spójności i jasności przekazu, przypomnę w skrócie mniej zorientowanym czytelnikom, na czym bazuje technologia RGB.
W telewizorach LCD LED, do podświetlenia matrycy wykorzystuje się diody LED. W zaawansowanych konstrukcjach Mini LED znajdują się one na tylnej ściance i są bardzo gęsto rozmieszczone. Nie są to jednak niebieskie diody, jak w klasycznych QLED-ach, ani białe, spotykane w tańszych modelach, lecz diody RGB, w których każda pojedyncza jednostka składa się z trzech niezależnych emiterów światła w kolorach: czerwonym, zielonym i niebieskim (RGB). Na poniższym zdjęciu po lewej stronie znajduje się Bravia 9, a po prawej Bravia 9 II. Już na pierwszy rzut oka widać, że diody RGB lepiej, precyzyjniej reprodukują wstępną fazę obrazu.

W świecie telewizorów RGB sporo uwagi poświęca się dziś wielkości samych diod LED i nie chodzi tutaj o całą konstrukcję wraz z soczewką, lecz wyłącznie o tzw. emitery. Na prezentowanych slajdach pokazano diody zastosowane w technologii Sony True RGB oraz Samsung Micro RGB. Widać, że rozwiązanie zastosowane przez Koreańczyków jest mniejsze, prawdopodobnie o około 30% (subiektywna ocena autora).

Japońscy inżynierowie przekonują jednak, że kluczem do sukcesu nie jest sama miniaturyzacja, lecz odpowiednio gęste rozmieszczenie diod oraz sposób ich sterowania. I trzeba przyznać, że trudno odmówić temu logiki, bo w praktyce liczy się nie tylko rozmiar pojedynczego elementu, ale przede wszystkim to, jak cały system pracuje jako całość.
Nie byłoby również dobrze działającej technologii True RGB bez precyzyjnego systemu wygaszania. Mowa o Backlight Master Drive – rozwiązaniu znanym między innymi z modelu Sony Z9G, które Japończycy konsekwentnie rozwijają od lat, a w True RGB znajdziemy wariant Backlight Master Drive Pro.
Teoretycznie w True RGB chodzi o to, aby obraz był bardziej naturalny, kolory czystsze i bardziej nasycone, a sam ekran zachowywał wysoką jasność oraz głęboki kontrast niezależnie od miejsca, z którego oglądamy telewizor. Dzięki lepszej kontroli światła, technologia RGB ma też ograniczać tzw. efekt rozlewania się barw, co przekłada się na wyraźniejszy i bardziej precyzyjny obraz.

W praktyce, przynajmniej na materiałach demonstracyjnych, teoria znalazła swoje potwierdzenie. Skupię się jednak na jednym z kilku pokazów, które odbyły się podczas prezentacji nowych produktów Sony. Obok siebie ustawiono trzy modele: Bravia 9, Bravia 9 II (True RGB) oraz Bravia 8 II (QD-OLED), a poniżej umieszczono referencyjny monitor Sony.
Wnioski z kilku zaprezentowanych scen były dość jednoznaczne. Dało się zauważyć bardzo dobre przejścia tonalne (bardzo małą posteryzację), minimalny efekt bloomingu tzw. efekt halo, a także bardzo wysoką jasność (w kuluarach mówiło się nawet o wartości sięgającej 4000 nitów). Szczególnie dobrze prezentowało się odwzorowanie detali w cieniach, na przykład w scenach z filmu Top Gun: Maverick.
Bez wątpienia Bravia 9 drugiej generacji to wyraźny krok naprzód, jeśli nie kilka kroków w rozwoju segmentu LCD LED japońskiego producenta. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której Bravia 9, notabene świetny telewizor, zostaje wręcz znokautowana przez swojego młodszego brata.

Jak już wspomniałem, Sony zaproponuje dwa modele z technologią True RGB: Bravia 9 II (65”, 75”, 85”, 115”) oraz Bravia 7 II (50”, 55”, 65”, 75”, 85”, 98”). Różnice między nimi widoczne są na kilku płaszczyznach.
W Bravii 9 II znajdziemy lepsze wykończenie, bardziej rozbudowany system audio z dodatkowymi tweeterami, a także powłokę Immersive Black Screen Pro, która skuteczniej ogranicza refleksy.
W Bravia 7 II inżynierowie zastosowali mniejsza ilość diod LED w porównaniu do wyżej pozycjonowanej serii, co najprawdopodobniej przełoży się na słabszy efektowny HDR, mniejszą jasność. I faktycznie dało się zauważyć, że Bravia 7 II jest słabszym telewizorem. Niestety technologia True RGB nie uznaje kompromisów. Tu wszystko musi być zrobione na 100%.

Jestem jednak ciekaw, jak ten egzemplarz wypadnie w bezpośrednim zestawieniu z konkurencją, na przykład z Samsung Micro RGB H85R, który wydaje się znajdować w podobnym segmencie produktowym.
Bravia True RGB – historyczna technologiczna klamra
Na początku napisałem, że każdy początek ma swój koniec, a każdy koniec staje się początkiem czegoś nowego. Bravia 9 II True RGB jest wręcz podręcznikowym przykładem zobrazowania tej sentencji. Z jednej strony stanowi symboliczną klamrę domykającą samodzielną działalność Sony na rynku telewizorów i robi to w stylu, na jaki ta marka przez lata pracowała: dopracowanym i technologicznie imponującym produktem.
Z drugiej strony trudno nie odnieść wrażenia, że to jednocześnie mocny kick-off dla nowego rozdziału, czyli projektu TCL & Sony. Tym bardziej, że tegoroczne TV Mini LED RGB chińskiego producenta, wypadają ewidentnie słabiej na tle True RGB przygotowanych przez Japończyków.

Na koniec przypomnę pewien akapit, który napisałem w zeszłym roku: Odnoszę wrażenie, że w 2026 roku Sony skieruje całą swoją energię marketingową i sprzedażową na promocję telewizorów z podświetleniem RGB LED. Japończycy doskonale zdają sobie sprawę, że znaleźli się na strategicznym zakręcie. W ostatnich latach stracili znaczący udział w rynku. Najpierw za sprawą silnej ofensywy dwóch południowokoreańskich gigantów, która zepchnęła Sony z piedestału, choć firma wciąż utrzymywała się na podium. Potem jednak nadeszła era dynamicznej ekspansji chińskich producentów, co mocno zachwiało pozycją japońskiej marki w segmencie elektroniki użytkowej. Ktoś w Tokio najwyraźniej zrozumiał, że po kilku ciosach na gardę pora przestać się bronić i przejść do ofensywy. Telewizory RGB LED mają być flagowym produktem Sony w segmencie premium — rynku trudnym i wymagającym, gdzie klienci doskonale wiedzą, czego oczekują.
Nie pomyliłem się, wszystko się zgadza. Nie przewidziałem tylko jednego, że za zakrętem znajdzie się chiński TCL…
Źródło / Zdj. otwierające: instalki.pl