Znalazł trochę elektrośmieci. Zrobił z nich genialny gadżet do komputera

Paweł BliźniukSkomentuj
Znalazł trochę elektrośmieci. Zrobił z nich genialny gadżet do komputera

Zamiast kupować kolejny ekranik OLED do obudowy komputera, pewien majsterkowicz poszedł w przeciwną stronę. Wyciągnął ze złomowiska stare wskaźniki przemysłowe i podłączył je do nowoczesnego PC. Efekt wygląda niesamowicie, a cały projekt kosztował grosze.



Pracowały w fabryce, teraz monitorują komputer

Użytkownik Reddita o ksywce u/1Euro7Cent postanowił dać drugie życie starym komponentom. Trzy przemysłowe wskaźniki ciśnienia przekształcił w unikalny, analogowy panel kontrolny. Teraz pokazują obciążenie procesora, karty graficznej oraz pobór mocy całego komputera. Oryginalnie były to urządzenia ze skalą od 0 do 100 bar.

Sercem całego układu jest płytka deweloperska ESP32 za około 8 dolarów lub mniej. To znacznie tańsza opcja niż Raspberry Pi, a robi dokładnie to, do czego została stworzona. Płytka pełni rolę pośrednika między cyfrowymi danymi z PC a fizycznymi igłami.



Sprzęt wygrzebany ze składowiska pracował fabrycznie w standardzie pętli prądowej 0–20 mA. Wymagało to od autora stworzenia dedykowanego układu sterującego prądem, a nie zwykłego sterowania napięciem. ESP32 generuje sygnał PWM, który przechodzi przez rezystor z kondensatorem i trafia bezpośrednio do tranzystora. Ten z kolei reguluje natężenie prądu płynącego z szyny zasilającej (VIN) przez wskaźniki do masy (GND), zmuszając starą igłę do posłuszeństwa.

Dane o CPU i GPU lecą bezpośrednio z komputera przez połączenie szeregowe, a odczyty odświeżają się co około 500 milisekund. Informacje o poborze mocy całego zestawu są z kolei pobierane całkowicie bezprzewodowo. Układ łapie je z inteligentnej wtyczki z oprogramowaniem Tasmota przy użyciu protokołu MQTT, gdzie odświeżanie następuje co 10 sekund. ESP32 na bieżąco konwertuje cyfrowe wartości procentowe na fizyczny ruch wskazówki, co wyeliminowało potrzebę ciągnięcia dodatkowych kabli pomiarowych wokół biurka.

Problematyczna kalibracja igły

Żeby jednak nie było tak kolorowo – zrobienie takiego retro-dashboardu to nie jest kwestia dwóch kliknięć w dedykowanej aplikacji. Jednym z największych wyzwań dla twórcy okazała się nieliniowa odpowiedź wskazówki, szczególnie przy niższych wartościach sygnału. Analogowe zegary z fabryki mają swoją specyfikę i niechętnie współpracują z precyzyjną cyfrówką.

Sama kalibracja i dążenie do tego, aby wartości z systemu operacyjnego idealnie pokrywały się z fizycznym wychyleniem igły, wymagały ogromnej liczby prób i błędów. Autor musiał spędzić sporo czasu nad kodem, żeby obciążenie 50% w Windowsie czy Linuxie faktycznie zatrzymywało igłę idealnie w połowie tarczy. Różnica w odbiorze jest jednak kolosalna – podczas gdy na co dzień patrzymy na płaskie cyfry i słupki na ekranie, tutaj dostajemy odczyt fizyczny, który całkowicie zmienia estetykę stanowiska.

Projekt zdobył spore uznanie w sieci, a sam autor nie zamknął się ze swoim pomysłem w czterech ścianach. Twórca projektu chętnie odpowiada na pytania, tłumaczy schematy i podpowiada innym, jak poradzić sobie z trudniejszymi etapami budowy.


reklama


Źródło: Reddit, XDA / Zdj. otwierające: Reddit (1Euro7Cent)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.