Szalony plan Elona Muska. Na księżycu ma stanąć wielka katapulta

Paweł BliźniukSkomentuj
Szalony plan Elona Muska. Na księżycu ma stanąć wielka katapulta

Wygląda na to, że Elon Musk przestał patrzeć wyłącznie w kierunku Marsa. Przez lata powtarzał, że Księżyc to tylko strata czasu i że liczy się jedynie Czerwona Planeta. Teraz nagle ogłasza, że w mniej niż dekadę chce postawić na Srebrnym Globie miasto.



Mowa o samowystarczalnej bazie, która będzie pełniła funkcję gigantycznej fabryki sztucznej inteligencji.

Gwóźdź programu to kosmiczna katapulta. Rakiety odejdą w cień?

Najciekawszym pomysłem w tym całym zamieszaniu jest „Mass Driver”. To ogromna, wielokilometrowa wyrzutnia elektromagnetyczna, która dzięki niskiej grawitacji i brakowi atmosfery ma wystrzeliwać ładunki prosto na orbitę. Musk chce tam produkować autonomiczne moduły obliczeniowe, czyli w uproszczeniu: latające procesory AI.



Zamiast targać ciężkie satelity z Ziemi, fabryka na Księżycu ma wykorzystywać lokalny regolit do budowy jednostek, które po wystrzeleniu w kosmos łączą się w gigantyczną sieć. Musk nazywa to „czującym słońcem”. Chodzi o zewnętrzną, kosmiczną chmurę obliczeniową, która nie zajmuje miejsca na planecie i nie drenuje ziemskiej sieci energetycznej.

Przeniesienie serwerowni xAI w kosmos to przede wszystkim próba ucieczki przed ziemskimi limitami. Eksperci i byli menedżerowie firmy, na których powołuje się „NYT”, wskazują na potężne zalety energetyczne. Na Księżycu darmowa energia słoneczna jest dostępna niemal bez przerwy, a naturalny chłód pozwala na ekstremalne podkręcanie procesorów bez budowania skomplikowanych i drogich systemów chłodzenia wodnego.

Do tego dochodzi całkowity brak regulacji. W kosmosie nie ma urzędników, protestów mieszkańców przeciwko budowie centrów danych ani rygorystycznych norm środowiskowych, co pozwala budować klastry obliczeniowe o skali, która na Ziemi byłaby fizycznie i prawnie niemożliwa.

Sam Elon Musk w swoich ostatnich wpisach w mediach społecznościowych przyznał, że Księżyc to obecnie najszybsza droga do „zabezpieczenia przyszłości cywilizacji”. To spora zmiana, bo – jak potwierdzają osoby znające kulisy firmy – przez lata Księżyc był traktowany jedynie jako zbędny przystanek.


Za tymi wizjami stoi twardy interes i reorganizacja struktur xAI pod kątem wejścia na giełdę. Musk potrzebuje sukcesu „tu i teraz”, a nie za 20 lat na Marsie.

Czy to tylko kolejna obietnica bez pokrycia? Z terminami u Muska bywa różnie

O Marsie słuchamy od lat, a Czerwona Planeta wciąż pozostaje bezludna, co zresztą regularnie wytykają mu krytycy. Budowa fabryki w ekstremalnych warunkach to inżynieryjny koszmar. 

Mimo to, determinacja miliardera wydaje się autentyczna, bo na Ziemi kończy mu się miejsce. Limity energii i zasobów sprawiają, że ucieczka w kosmos może być dla niego jedynym sposobem na budowę AI o skali, o jakiej konkurencja może tylko marzyć. Dla Muska to wyścig o to, kto pierwszy stworzy „inteligencję pozaziemską” i zmonopolizuje nową gałąź gospodarki.

Tak czy inaczej, traktuję te wieści z przymrużeniem oka. Jeśli jednak okaże się to prawdą, będę musiał posypać głowę popiołem.

Źródło: The New York Times / Zdj. otwierające: SpaceX

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.