Płaci za leasing auta, nie może nim jeździć
BMW M340i to niezły pocisk. Sedan bawarskiego koncernu motoryzacyjnego jest nie tylko komfortowy, ale także piekielnie szybki. 374-konna odmiana BMW serii 3, legitymująca się 6-cylindrowym, rzędowym silnikiem o momencie obrotowym 500 Nm, przyspiesza do 100 km/h w czasie zaledwie 4,4 sekundy. Spora w tym zasługa napędu na cztery koła. Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że auto jest sprawne i… jeździ.
Alex Magliozzi wziął w 3-letni leasing swoje BMW M340i w sierpniu 2020 roku. Pech chciał, że w trakcie jego eksploatacji, zaledwie 2,5 miesiąca później, po przejechaniu ok. 24 000 kilometrów, w wyniku kolizji wystąpiła awaria drążka kierowniczego, która uczyniła pojazd niezdatnym do ruchu. W ASO BMW rozkładają ręce i mówią, że części… nie ma.
Drążek kierowniczy „być może” zostanie dostarczony w lipcu przyszłego roku. Magliozzi musi być świadom tego, że w kolejce przed nim na ten sam element (!) czeka przed nim 20 kierowców. BMW miesięcznie otrzymuje jedynie dwie takie części.
Auto stoi w garażu i niszczeje, a z konta Alexa Magliozziego każdego miesiąca ubywa 750 dolarów (ok. 3642 złote). Leasing kończy się w sierpniu 2023 roku, co oznacza, że pechowy właściciel samochodem „nacieszy się” co najwyżej przez miesiąc. Ani BMW USA, ani leasingodawca nie chcą anulować umowy leasingu.
Wnętrze BMW M340i. | Źródło: BMW
Obecnie Magliozzi użytkuje użyczony przez dealera samochód Chevrolet Malibu.
Koszmar każdego nabywcy nowego samochodu
Każdy nabywca nowego auta, a zwłaszcza modelu z bardzo długim czasem oczekiwania na produkcję, musi liczyć się z tym, że w razie pojawienia się usterki części trudno dostępnej, podzieli los Magliozziego.
Wyobraźcie sobie, że w Stanach Zjednoczonych niektórzy klienci BMW czekają miesiącami nawet na nowe klocki hamulcowe… Absurd.
Źródło: Autoweek

