Microsoft powoli dokręca śrubę wszystkim, którzy wciąż nie przesiadli się na nowsze okienka. Choć Windows 10 oficjalnie stracił wsparcie w październiku 2025 roku, pakiet Microsoft 365 działał na nim bez większych zgrzytów. To się jednak zaraz zmieni. Dziesiątka wchodzi w tryb głębokiej zamrażarki, a brak przesiadki na Windows 11 wkrótce odetnie Was od nowych funkcji.
Microsoft 365 przechodzi w stan spoczynku
Jeszcze w sierpniu 2026 dostaniemy wersję 2608 pakietu Microsoft 365 i to będzie właściwie koniec rozwoju tych aplikacji na dziesiątce. Dalsze prace nad Wordem, Excel czy PowerPointem w tym systemie zostają całkowicie wstrzymane. Wszystkie nadchodzące bajery z udziałem sztucznej inteligencji, w tym inteligentni agenci w Wordzie czy szybsze tworzenie slajdów przez Copilota, ominą starsze komputery. Będą działać wyłącznie na Windows 11 i macOS. Użytkownicy Windows 10 przez kolejne dwa lata, dokładnie do 10 października 2028 roku, dostaną już tylko łatki bezpieczeństwa.
OneDrive też mocno ogranicza pole manewru. Jeśli chcecie, żeby dysk w chmurze działał i aktualizował się prawidłowo do 2028 roku, Wasz system musi mieć wgraną konkretną wersję: 22H2. Posiadacze starszych wydań Windows 10 nie dostaną już żadnych poprawek do aplikacji OneDrive. A to z czasem po prostu sparaliżuje automatyczną synchronizację plików.

Co się stanie, jeśli po październiku 2025 roku coś w Waszym pakiecie Office zacznie zgrzytać i zadzwonicie na infolinię? Płacenie co miesiąc subskrypcji Microsoft 365 wcale nie gwarantuje, że konsultant rozwiąże Wasz problem. Pierwsza odpowiedź wsparcia technicznego będzie prosta: prosimy zainstalować Windows 11.
Gdyby sprzęt na to nie pozwalał, konsultant wykona z Wami tylko kilka podstawowych kroków i na tym koniec. Microsoft przestał przyjmować zgłoszenia o błędach w aplikacjach działających na dziesiątce. Nie ma też co liczyć na to, że inżynierowie przygotują osobną poprawkę usuwającą dany problem. Identycznie wygląda sprawa z programami Visio i Project.
Przepaść sprzętowa i wielka ucieczka na nowszy system
Taka taktyka to czytelny sygnał ze strony giganta z Redmond, że czas pożegnać stary system. Mimo to przejście na nowszą wersję wcale nie idzie tak gładko. Z danych HP wynika, że około 30% maszyn na świecie nadal działa pod kontrolą Windowsa 10, choć inne statystyki mówią o skromniejszych 17%. Tak czy owak, to potężna grupa użytkowników.
Głównym hamulcem okazują się wysokie wymagania sprzętowe Windows 11, przez które stary, ale wciąż sprawny komputer nadaje się z punktu widzenia systemu do kosza. A ceny nowych PC w sklepach mocno odstraszają od zakupów.
Zostanie ze starym systemem staje się powoli jazdą bez trzymanki, bo aplikacje zaczną działać wolniej i bardziej kapryśnie. Firmy i prywatni użytkownicy, którzy do tej pory zwlekali z decyzją, muszą po prostu wpisać wymianę sprzętu lub migrację w swój budżet.
Źródło: Microsoft, Windows Latest / Zdj. otwierające: Microsoft, Unsplash (@zulfugarkarimov)