Wiemy, co przez lata drenowało baterię laptopów z Windowsem. Totalna kompromitacja

Bartłomiej LisSkomentuj
Wiemy, co przez lata drenowało baterię laptopów z Windowsem. Totalna kompromitacja

Problemy z baterią w laptopach z Windows 11 od dawna były powodem frustracji użytkowników. W końcu jak to jest, że Macbook z baterią pojemności 52 Wh działa przez 15 godzin, a Dell XPS z baterią 70 Wh tylko 6,5? I jak komputer może rozładować się w plecaku w trybie uśpienia? Teraz Microsoft oficjalnie przyznał, że winowajcą były wadliwe sterowniki zewnętrznych producentów, których praktycznie nie weryfikowali.



Firma zapowiedziała poważne zmiany w sposobie oceniania sterowników dla Windowsa. Dotychczas liczyło się głównie to, czy sterownik powodował awarię systemu lub niebieski ekran śmierci. Jeśli komputer nie wyświetlał krytycznego błędu, oprogramowanie uznawano za stabilne – nawet wtedy, gdy po cichu drenowało baterię albo pogarszało wydajność.

Problem ukryty od lat

Microsoft omówił sprawę podczas konferencji WinHEC 2026 poświęconej sprzętowi i sterownikom dla Windowsa. Firma przyznała, że przez lata istniała swoisty „martwy punkt” w procesie oceny jakości sterowników. Proces skupiał się przede wszystkim na wykrywaniu awarii zgłaszanych przez mechanizm Windows Error Reporting, pomijając problemy wpływające na codzienne użytkowanie komputera.



W praktyce sterownik mógł być uznany za poprawny, mimo że powodował spadki wydajności czy nadmierne zużycie energii. Problem dotyczył nie tylko Windowsa 11, ale również starszych wersji systemu. Szczególnie często pojawiały się błędy związane ze sterownikami kart graficznych, układów audio oraz modułów odpowiedzialnych za zarządzanie energią. Użytkownicy Windowsa skarżyli się między innymi na:

  • mikroprzycięcia obrazu w grach,
  • trzaski i zniekształcenia dźwięku,
  • wysokie opóźnienia systemowe,
  • spadki wydajności,
  • nadmierne zużycie baterii podczas uśpienia.

To wiele wyjaśnia…

Jednym z najpoważniejszych problemów okazało się wspomniane działanie laptopów w trybie czuwania. Nowoczesne urządzenia z Windowsem potrafią automatycznie przechodzić w głębszy stan oszczędzania energii. W teorii komputer powinien wtedy pobierać minimalną ilość prądu. Microsoft przyznał jednak, że pojedynczy wadliwy sterownik mógł uniemożliwić przejście do tego trybu. Laptop pozostawał więc aktywny w tle i zużywał znacznie więcej energii, niż powinien. W skrajnych przypadkach bateria mogła rozładować się całkowicie jeszcze zanim użytkownik ponownie otworzył pokrywę urządzenia.

Microsoft w końcu zaostrzy zasady

Firma zapowiada teraz gruntowne zmiany w procesie certyfikacji sterowników. Oprogramowanie będzie oceniane nie tylko pod kątem stabilności, ale również wpływu na temperatury pracy, pobór energii i wydajność komputera. Tak, ta decyzja zapadła po 50 latach na rynku i 4,5 roku od premiery Windowsa 11.

Microsoft obiecuje też znacznie szybciej reagować na problemy wykrywane po aktualizacjach. Nowością ma być automatyczne wycofywanie wadliwych sterowników za pomocą Windows Update. Jeśli system wykryje problemy po instalacji nowej wersji, komputer sam wróci do wcześniejszego wydania sterownika. Starsze i niespełniające wymagań komponenty mają być z kolei blokowane jeszcze przed instalacją.

Podsumowując: jedna aktualizacja sterownika potrafiła przez miesiące pogarszać działanie laptopa bez wiedzy użytkownika. Microsoft nie ukrywa, że problem był obecny od lat, ale dopiero teraz firma zdecydowała się publicznie przyznać, jak duży wpływ miał na codzienne korzystanie z Windowsa…


reklama - polecane wideo



Źródło: Windows Latest

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.