W tej aplikacji wiadomości podróżują z prędkością gołębia pocztowego. Może stać się hitem

Bartłomiej LisSkomentuj
W tej aplikacji wiadomości podróżują z prędkością gołębia pocztowego. Może stać się hitem

Media społecznościowe od lat ścigają się o naszą uwagę. Powiadomienia pojawiają się co chwilę, wiadomości docierają natychmiast, a algorytmy nie pozwalają oderwać wzroku od ekranu. Nowa aplikacja Roost idzie jednak w zupełnie przeciwnym kierunku. Jej twórca postanowił zwolnić tempo internetowej komunikacji niemal do granic absurdu. W Roost wiadomości podróżują z prędkością… gołębia pocztowego.



Oznacza to, że odpowiedź od znajomego może dotrzeć dopiero po kilku godzinach, a czasem nawet następnego dnia. Paradoksalnie właśnie to jest największą zaletą tej platformy.

Wiadomości dostarczane gołębiem

Roost nie przypomina typowego komunikatora. Zamiast błyskawicznej wymiany wiadomości użytkownicy wysyłają do siebie cyfrowe listy, których doręczenie zajmuje określony czas. Opóźnienie zależy od odległości między rozmówcami – im dalej od siebie mieszkają, tym dłużej trzeba poczekać na odpowiedź.



Jeśli znajomy mieszka kilka ulic dalej, wiadomość dotrze stosunkowo szybko. Gdy znajduje się na drugim końcu świata, czas oczekiwania może wynieść wiele godzin. Przez cały ten czas można śledzić wirtualną podróż wiadomości na mapie. To dodaje uroku oczekiwaniu.

Koniec presji natychmiastowej odpowiedzi

Pomysł wydaje się nietypowy, ale odpowiada na problem, z którym zmaga się coraz więcej osób. Dzisiejsze komunikatory wywołują presję błyskawicznego odpisywania. Widzimy, że wiadomość została odczytana, wiemy, kiedy rozmówca pisze odpowiedź, a brak reakcji przez kilka minut bywa odbierany jako lekceważenie.

Roost eliminuje ten mechanizm. Skoro wiadomość i tak nie dotrze od razu, nikt nie oczekuje natychmiastowej odpowiedzi. Według twórców ma to zmniejszyć stres związany z ciągłym pozostawaniem „pod telefonem” i zachęcić do bardziej przemyślanych rozmów. Co ciekawe, mechanizm inspiruje użytkowników do odgrywania ról i wpływa na ich styl wypowiedzi. Wiadomości są dłuższe, ładniej skomponowane, bardziej przemyślane. Dla mnie – człowieka, którego denerwuje rozrywanie wypowiedzi na kilkanaście wiadomości wibrujących mi w kieszeni – zabawa idealna.

Tęsknisz za internetem sprzed dwóch dekad?

Twórcy aplikacji otwarcie przyznają, że inspiracją był internet sprzed ery wszechobecnych algorytmów i nieustannych powiadomień. Zamiast przewijania nieskończonych kanałów z treściami użytkownicy mają skupić się na relacjach z najbliższymi osobami. To świadoma próba stworzenia przestrzeni, w której liczy się sama rozmowa, a nie walka o uwagę odbiorcy.

Twórca Roost, Logan Mendelsohn dodał także możliwość znajdowania rówieśników zainteresowanych wymianą wiadomości. Co ważne, tworzy aplikację z poszanowaniem prywatności, i pamiętając o bezpieczeństwie użytkowników, w szczególności tych najmłodszych. Źródło: TechCrunch

Czy taki pomysł ma szansę?

Na pierwszy rzut oka aplikacja może wydawać się eksperymentem skazanym na porażkę. W świecie, w którym przyzwyczailiśmy się do błyskawicznych odpowiedzi i dostaw tego samego dnia, dobrowolne czekanie na wiadomość wydaje się krokiem wstecz. Z drugiej strony coraz większą popularność zdobywają usługi promujące cyfrowy dobrostan i świadome ograniczanie czasu spędzanego przed ekranem. Roost wpisuje się w ten trend, proponując coś, czego od dawna brakuje w mediach społecznościowych – spokój.


reklama


Właściwie, nie musimy gdybać – możemy przecież spojrzeć na statystyki. Aplikację do tej pory pobrało ze Sklepu Play 50 000 użytkowników. Teraz sprawę podchwyciły media, co przyniesie jej dodatkową rozpoznawalność. Projekt pokazuje, że nie każda nowa platforma musi walczyć o coraz większe uzależnienie użytkownika od smartfona. Czasem najbardziej rewolucyjnym pomysłem okazuje się po prostu… zwolnienie tempa.

Źródło: Roost, TechCrunch
Zdjęcie w obrazku wyróżniającym: Roman Biernacki, Pexels

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.