To koniec ery 16 GB RAM – przynajmniej według Microsoftu. Gigant z Redmond jasno daje do zrozumienia, że dotychczasowy standard przechodzi do historii. Firma twierdzi wprost, że komfortowa rozgrywka w najbardziej wymagających grach na Windows 11 wymaga dziś już 32 GB pamięci. Jeszcze niedawno dwa moduły po 8 GB w zupełności wystarczały.
Co więcej, firma próbuje nas przekonać, że czas schować śrubokręty do szuflady. Zamiast składać własne maszyny, mamy kupować gotowe laptopy Copilot+ PC. Te natomiast z biurowych zabawek do AI mają nagle stać się nowym centrum domowej rozrywki.
Microsoft: albo kupujesz więcej RAMu albo Copilot+ PC
Nowe gry i ciężkie modyfikacje potrzebują tyle miejsca, że przy mniejszej ilości RAM-u system zaczyna przerzucać dane na dysk. Nawet najszybszy SSD jest wolniejszy od pamięci operacyjnej, więc gdy brakuje miejsca w RAM-ie, komputer zamiast płynnej gry serwuje przycięcia.

Przy okazji Microsoft wyznaczył konkretne progi sprzętowe, które pokazują, ile realnie trzeba dziś wydać na części. W kategorii budżetowej (1080p) bazą jest procesor Ryzen 5 5600 i karta GTX 1660 Super. Jeśli jednak marzysz o lepszej jakości (1440p), musisz celować w RTX 4060 Ti.
Dla najbardziej wymagających graczy (4K Ultra) standardem staje się potężny RTX 4080 i procesor Ryzen 7 7800X3D. To jasny sygnał: Windows 11 wymaga surowej mocy, a granie na „średniakach” sprzed kilku lat powoli przestaje mieć sens.
I jeżeli już w tym momencie zaczęliście narzekać, to jestem ciekaw waszej reakcji na to, że producent coraz śmielej chce konsumentom wpychać swoje komputery Copilot+ PC. Microsoft promuje teraz tę nową kategorię sprzętu jako idealne rozwiązanie dla gracza.

Ich strategia jest prosta: chcą nas przekonać, że samodzielne dobieranie części to niepotrzebny ból głowy, którego warto uniknąć. Zamiast męczyć się ze śrubokrętem i sprawdzać, czy procesor pasuje do płyty głównej, masz po prostu kupić gotowy, certyfikowany zestaw. Ma on być idealnie „dostrojony do grania” zaraz po wyjęciu z pudełka.
To spora zmiana, bo marka Copilot+ kojarzyła się dotąd głównie z nudnymi funkcjami AI do pracy biurowej. Teraz te maszyny mają być pełnoprawnym sprzętem do rozrywki.
Wielka ofensywa Microsoftu ma drugie dno
Pod płaszczykiem troski o RAM i klatki w grach, Microsoft próbuje przeforsować własny interes. Prawdziwym celem jest przesiadka na zamknięty ekosystem i procesory ARM, które świetnie radzą sobie z funkcjami AI (takimi jak śledzenie aktywności użytkownika), ale wykładają się na tradycyjnym gamingu.
W efekcie możesz zostać z drogim sprzętem i przyciskiem Copilot na klawiaturze, na którym przez problemy z kompatybilnością i systemami anti-cheat nie odpalisz połowy swojej biblioteki gier.
Źródło: Microsoft, Windows Latest / Zdj. otwierające: Microsoft