Mapy Google zyskały właśnie zastrzyk funkcji sprawiających, że znacznie rzadziej będziecie sięgać po inne aplikacje. Od teraz usługa pozwala na zamawianie jedzenia, sprawdzanie opóźnień pociągów i rezerwację biletów na przeróżne eventy.
Mapy Google chcą być aplikacją dosłownie do wszystkiego – czy to ma sens?
Mowa oczywiście o rozwiązaniach wspomaganych przez sztuczną inteligencję. Zacznijmy może od tego, co jako Polacy zobaczymy najszybciej. Tym razem padło na podgląd lokalizacji komunikacji publicznej czy udzielanie spersonalizowanych odpowiedzi i zapamiętywanie przeprowadzanych konwersacji. Gemini wewnątrz aplikacji już u nas działa, prawdopodobnie niebawem dostaniemy więc przedstawione opcje.
Mają one docelowo zastąpić inne programy przeznaczone do pojedynczych celów, co zlikwiduje konieczność ciągłego przełączania się i tracenia czasu. Jak to jednak zazwyczaj bywa, najciekawsze funkcjonalności przywędrują do nas ze sporym opóźnieniem. Początkowo trafią tylko do mieszkańców Stanów Zjednoczonych, europejski debiut stoi pod znakiem zapytania.
Tymi rozwiązaniami jest chociażby wykonywanie wieloetapowych zadań. Mapy Google dostaną chociażby integrację z Uber Eats, dzięki czemu bezpośrednio podczas nawigowania wybierzemy miejsce, posiłek i złożymy zamowienie. Nie będzie trzeba nawet opuszczać programu. To samo tyczy się hoteli czy połączenia z klientem pocztowym Gmail, by sztuczna inteligencja zyskała trochę więcej kontekstu na nasz temat.
Docelowo nowości będą dostępne nie tylko w mobilnej aplikacji, ale też w przeglądarkowym wariancie nawigacji.
Źródło tekstu: Google / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@rahulhimkar)