Linux stał się nieco mniej przystępny dla starszych procesorów. Zwiększono bowiem wymagania dla architektury x86, a co za tym idzie – nadszedł czas, by pożegnać się z archaicznymi maszynami.
Linux podjął decyzję, która na komputerach z Windowsem jest już normą od ponad 10 lat
Najnowsza aktualizacja jądra systemu Linux wprowadza niezwykle istotną zmianę, która kończy pewną epokę. To koniec opcji uruchamiania dystrybucji na procesorach x86 pozbawionych obsługi TSC (Time Stamp Counter). Większość osób nie zauważy jakiejkolwiek różnicy, będzie ona dostrzegalna wyłącznie dla posiadaczy naprawdę starych procesorów.
Mamy bowiem do czynienia z 64-bitowym rejestrem procesora, który służy do precyzyjnego i szybkiego mierzenia czasu cykli wbudowanego zegara. To znacznie skuteczniejsza opcja niż m.in. timery dostępne na płytach głównych, gdzie problemem są odczuwalne opóźnienia. Linux do tej pory wspierał skomplikowany kod wstecznej kompatybilności dla układów bez TSC, a więc chociażby procesor Intel i486 wypuszczony na rynek w 1989 roku.

Linux pozbywa się zatem balastu i raczej nikt nie będzie narzekał. Zapewne znajdzie się kilka osób próbujących postawić system na absurdalnie starych komputerach, ale entuzjaści zapewne i tak sobie poradzą. Co ciekawe, Microsoft podjął identyczną decyzję już wiele lat temu.
Jeśli zaś chodzi o prawdopodobne skutki zakończenia wsparcia, to samo jądro oprogramowania będzie lżejsze oraz spójniejsze. Może wpłynie to na ogólną wydajność?
Źródło tekstu: Neowin / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@abeso)