Windows gwałtownie traci użytkowników, a Linux zalicza historyczny dwucyfrowy udział w rynku komputerów osobistych? Taką historię przedstawiają najnowsze statystyki z Ameryki Północnej. Dane błyskawicznie obiegły internet, ale po ich dokładniejszym sprawdzeniu wielki sukces Linuksa okazuje się tylko skutkiem działania botów.
Linux przekroczył 10 proc. udziału w rynku? Tak, ale nie
Najnowsze prezentowane przez StatCounter statystyki dotyczące rynkowych udziałów poszczególnych systemów operacyjnych wyglądają doprawdy sensacyjnie. Linux miał osiągnąć w Ameryce Północnej 10,65 procent udziału w rynku, podczas gdy Windows spadł do 57,54 procent. Na ChromeOS przypadło 2,06 proc., na macOS 8,6 proc., a na starszy Mac OS X aż 21,14 proc. Niektórzy wprawni obserwatorzy już teraz dostrzegą, że coś tu się nie zgadza.

Dla zwolenników otwartego oprogramowania dane StatCounter mogą wyglądać jak długo oczekiwany przełom. Słynny rok Linuksa. Windows 11 od premiery jest krytykowany między innymi za wysokie wymagania sprzętowe, reklamy, nachalne promowanie usług Microsoftu i coraz szerszą integrację funkcji AI. Masowa migracja użytkowników na Linuksa nie byłaby więc niczym zaskakującym. Czyżby w końcu się udało? Nie do końca. Nie zgadzają się dwie kwestie.
Trudno uwierzyć, aby w tak krótkim czasie miliony właścicieli komputerów porzuciły Windows. Jeszcze większe podejrzenia wzbudza niezwykle wysoki wynik Mac OS X. Apple zmieniło nazwę systemu na macOS już w 2016 roku, a mimo to starsze wydania miałyby obecnie ponad dwukrotnie większy udział niż nowsze. Czy to możliwe?
Problem leży w sposobie interpretowania danych.
StatCounter nie liczy komputerów ani użytkowników
StatCounter nie sprawdza, ile komputerów działa pod kontrolą Windowsa, Linuksa lub macOS. Statystyki powstają na podstawie ponad 3 miliardów odsłon rejestrowanych każdego miesiąca na przeszło milionie stron internetowych. To ogromna próbka, ale pojedyncza odsłona nie oznacza pojedynczego użytkownika. Jedna osoba może w ciągu dnia otworzyć setki stron. Bot, robot indeksujący albo automatyczny agent potrafi w tym samym czasie wygenerować tysiące lub nawet miliony zapytań. I to boty są sprawcami całego zamieszania.
Jeżeli duża liczba automatów działających na serwerach z Linuksem zacznie odwiedzać monitorowane witryny, udział tego systemu natychmiast wzrośnie. Ponieważ wszystkie wyniki muszą łącznie dawać 100 proc., Windows automatycznie zacznie tracić – nawet jeśli ani jeden właściciel komputera nie zmieni systemu.
StatCounter mierzy przede wszystkim strukturę ruchu internetowego. Dane takie mogą być przydatne dla twórców stron, reklamodawców i analityków, ale nie powinny być traktowane jak dokładny spis komputerów używanych w domach oraz firmach.
Po odfiltrowaniu botów udziały Linuksa gwałtownie spadają
Skok udziału Linuksa pojawił się również w podobnych statystykach Cloudflare Radar. Mogłoby się zatem wydawać, że dwie niezależne platformy potwierdzają tę samą zmianę. Cloudflare pozwala jednak oddzielić wizyty uznane za „ludzkie” od ruchu generowanego automatycznie. Po zastosowaniu filtra obejmującego ruch zaklasyfikowany jako generowany przez ludzi udział Linuksa w ruchu z komputerów w Ameryce Północnej wynosi około 4,7 proc. Windows utrzymuje mniej więcej 65 proc., a macOS około 28 proc.

Sytuacja zmienia się diametralnie po doliczeniu automatów. Linux osiąga wtedy średnio około 16 proc. udziału, a w niektórych dniach jego wynik rośnie nawet do 26 proc. W tym samym czasie Windows spada z około 65 proc. do wartości mieszczących się w połowie przedziału 50-60 proc.
Wahania obu systemów są niemal lustrzanym odbiciem. Gdy rośnie liczba zapytań przypisanych do Linuksa, udział Windowsa maleje prawie dokładnie o tę samą wartość. macOS pozostaje przy tym względnie stabilny. Trudno o mocniejszą wskazówkę, że obserwujemy zmianę w aktywności botów, a nie masową migrację właścicieli komputerów.
Boty AI coraz mocniej zniekształcają internet
Linux od lat dominuje na serwerach, dlatego korzystają z niego roboty wyszukiwarek, automaty monitorujące strony, narzędzia do zbierania danych oraz coraz liczniejsi agenci AI. Wzrost ich aktywności może sprawić, że system zacznie wyglądać na wyjątkowo popularny w zestawieniach opartych na żądaniach HTTP i odsłonach. Efekt boomu na AI?
Nie każdy automat musi być związany ze sztuczną inteligencją. W tej grupie znajdują się również tradycyjne roboty indeksujące, skanery bezpieczeństwa, scrapery, systemy monitoringu i różnego rodzaju usługi działające w chmurze. Wszystkie mogą jednak zawyżać wynik Linuksa, jeśli platforma analityczna nie odróżni ich od zwykłych internautów. Nawet filtr „tylko ludzie” nie daje tu stuprocentowej pewności.
Zaawansowany bot może zostać uznany za człowieka, a nietypowo zachowujący się użytkownik – za automat. Różnica pomiędzy wynikiem na poziomie 4,7 proc. a skokami sięgającymi 26 proc. jest jednak zbyt duża, aby ją zignorować.
Podobne sensacje pojawiały się już wcześniej
Statystyki ruchu internetowego już w przeszłości sugerowały zmiany, które trudno było racjonalnie wyjaśnić. W pewnym momencie Windows 7 miał nagle odzyskiwać użytkowników kosztem systemu Windows 11. W wybranych regionach niespodziewanie rósł również udział Windowsa 8.1. Miliony osób musiałyby w krótkim czasie powrócić do niewspieranych systemów, a następnie równie szybko z nich zrezygnować. Znacznie bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem były błędy klasyfikacji, zmiany w próbie albo aktywność dużych sieci botów.

Podobna sytuacja dotyczyła swego czasu wyszukiwarek. Gwałtowny spadek udziału Google o około 10 punktów procentowych został odczytany jako efekt rosnącej popularności narzędzi takich jak ChatGPT. Niedługo później okazało się, że nie doszło do żadnego masowego exodusu użytkowników, a wcześniejsze liczby nie odzwierciedlały rzeczywistej sytuacji.
Nie oznacza to, że Windows 11 nie ma problemów ani że Linux nie zdobywa nowych użytkowników. Dostępne dane zwyczajnie nie potwierdzają, że w Ameryce Północnej dokonała się właśnie systemowa rewolucja. Dokładną liczbę aktywnych komputerów mogliby oszacować przede wszystkim Microsoft, producenci sprzętu oraz firmy dysponujące telemetrią z urządzeń. Statystyki odsłon pokazują jedynie, z jakich systemów generowany jest ruch internetowy.
Trzeba przyznać, że niepokojącym staje się fakt, iż automaty odpowiadają już za tak dużą część internetu, że potrafią one całkowicie wypaczyć popularne statystyki i stworzyć iluzję migracji milionów użytkowników.
Źródło: StatCounter, Cloudflare Radar