Wiele wskazuje na to, że laptopy i gotowe pecety raz jeszcze podrożeją. Wszystko ze względu na wzrost cen licencji, które Microsoft udostępnia partnerom.
Czy naprawdę możemy już przestać z tym zwiększaniem cen?
Zostaliśmy całkowicie pozbawieni złudzeń, że kupowanie komputera w 2026 roku ma jakikolwiek sens. Rosnące ceny pamięci, kart graficznych, płyt głównych i procesorów potrafią przytłoczyć, a to nie koniec złych wieści. Podwyżki dotyczą także systemu dołączanego do większości współczesnych laptopów i gotowych pecetów. United Daily News donosi o aktualizacji cennika licencji Windows 11 udostępnianej przez Microsoft zewnętrznym podmiotom.
Chodzi o specjalną opłatę, którą firmy muszą zapłacić amerykańskiej korporacji. Rośnie ona co prawda każdego roku, lecz zazwyczaj o 1-2 procent, więc każdy przechodził obok tego całkowicie obojętnie. Teraz jednak pogłoski sugerują skok o absurdalne 10 procent, co może poskutkować nawet 5-procentową podwyżką laptopów.

Co jednak ciekawe, wysokość opłaty zależy od klasy procesora zamontowanego wewnątrz sprzętu. Wydajniejsza konfiguracja oznacza wyższą cenę, więc najbardziej poszkodowane będą osoby chcące zainwestować w urządzenie mające docelowo działać skutecznie przez wiele lat.
Wszystko drożeje i cierpliwie czekam na porównanie cen z początku i końca bieżącego roku. Wystarczy zresztą spojrzeć na listy proponowanych zestawów komputerowych – podana w np. czerwcu cena nie ma już żadnego zastosowania w sierpniowych realiach. Ma być jeszcze gorzej, a kiedy będzie lepiej? Może nigdy.
Źródło tekstu: United Daily News / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@windows)