Kradziony iPhone stanie się cegłą. Apple uderza w czarny rynek

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Kradziony iPhone stanie się cegłą. Apple uderza w czarny rynek

Kradzieże telefonów na ulicach wielkich miast to od lat prawdziwa plaga i żyła złota dla międzynarodowych grup przestępczych. Proceder ten opiera się na prostym mechanizmie. Skradziony smartfon resetuje się do ustawień fabrycznych za pomocą nielegalnego oprogramowania, a następnie sprzedaje jako „nowy” na rynkach w Azji czy na Bliskim Wschodzie. Przynajmniej tak było do tej pory. Apple jako pierwszy technologiczny gigant wdrożył bowiem radykalne systemowe rozwiązanie, które sprawia, że rabunek telefonu traci jakikolwiek sens ekonomiczny.



Nowy iOS aktywuje „Kill Switch”. Oszuści już nie zresetują Twojego telefonu

Przełom przyniósł pakiet aktualizacji systemu operacyjnego iOS do wersji 26.4. Amerykański producent zdecydował, że kluczowa funkcja ochronna (Stolen Device Protection) będzie od teraz domyślnie aktywna na każdym iPhonie. System wykorzystuje zaawansowane algorytmy geolokalizacyjne. W praktyce oznacza to, że gdy telefon znajdzie się poza bezpiecznym, znanym mu obszarem np. domem czy biurem, oprogramowanie automatycznie zamraża możliwość dokonywania natychmiastowych zmian w profilu bezpieczeństwa.

Jeśli przestępca spróbuje zresetować urządzenie, zmienić hasło lub dane biometryczne, system wymusi drastyczne opóźnienie czasowe. Ten bezcenny czas pozwala poszkodowanemu na zalogowanie się z innego urządzenia i zdalne oznaczenie smartfona jako skradzionego. W tym momencie uruchamia się tzw. „Kill Switch”. Telefon zostaje permanentnie odcięty od sieci komórkowej i usług chmurowych. Bez możliwości ponownej aktywacji urządzenie staje się bezwartościową, elektroniczną „cegłą”, którą można sprzedać tylko na części zamienne.



iPhone 5s i 6 dostały aktualizację po 12 latach
Funkcja „Kill Switch” to cios w złodziei smartfonów

Londyński poligon doświadczalny i zmowa milczenia gigantów

Nowa strategia to bezpośredni efekt bezprecedensowego sojuszu Apple z brytyjskimi służbami mundurowymi. Londyn przez lata uchodził za europejską stolicę kradzieży kieszonkowych, gdzie każdego dnia łupem rzezimieszków na rowerach i hulajnogach padało około 200 smartfonów. Szef Scotland Yardu, sir Mark Rowley, wypowiedział wojnę paserom i stworzył wspólny z Apple system wymiany informacji operacyjnych. Policja i inżynierowie analizują teraz w czasie rzeczywistym sygnały sieciowe, budując globalną mapę przerzutu kradzionego mienia.

Efekty przyszły natychmiast. Statystyki pokazują, że odsetek urządzeń, które przestępcom udaje się ponownie uruchomić po kradzieży, drastycznie spadł. Skuteczność tej metody wywołała ogromną presję na pozostałych graczy na rynku. Scotland Yard domaga się od rządu wprowadzenia twardych przepisów, które prawnie zmuszą pozostałych producentów elektroniki do zaimplementowania identycznych blokad. Jak informują brytyjskie służby, presja przynosi skutek, bo pewne modyfikacje w swoich systemach bezpieczeństwa wdrażają już także Google i Samsung.

Dla milionów użytkowników na całym świecie to znakomita wiadomość. Prywatne dane i drogi sprzęt będą wreszcie bezpieczne, a jedyną rzeczą, jaką złodziej zyska po kradzieży, będzie bezużyteczny kawałek plastiku i metalu.

Źródło: BBC, The Telegraph

⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.