Google zepsuło smartfon i odmawia naprawy. Każą mu jechać do Niemiec

Paweł BliźniukSkomentuj
Google zepsuło smartfon i odmawia naprawy. Każą mu jechać do Niemiec

Pewien Belg, a prywatnie wierny fan Google przeżywa właśnie technologiczny koszmar. Wydał na swojego flagowego Pixela Fold astronomiczne 1899 euro, czyli ponad 8 tysięcy złotych, po czym zainstalował oficjalną, kwietniową aktualizację zabezpieczeń. Efekt? Telefon w ułamku sekundy uległ awarii, a Google zamiast pomóc, umyło ręce i kazało mu radzić sobie samemu.



Składany smartfon premium działa wyłącznie jako namiot

Absurd tej sytuacji polega na tym, że drogie cudo techniki nie umarło tak zupełnie na amen. Smartfon uruchamia się, wyświetla obraz i reaguje na dotyk, ale robi to wyłącznie wtedy, gdy postawicie go na biurku na wpół rozłożonego. Wystarczy spróbować go całkowicie otworzyć na płasko albo zamknąć, by schować do kieszeni. Wtedy system natychmiast wpada w nieskończoną pętlę restartów na logo producenta.

Logi systemowe obnażyły kompletną kompromitację programistów z Mountain View, ponieważ nowy soft totalnie rozjechał komunikację w plikach f2fs oraz libfs_mgr. W rezultacie system operacyjny nagle przestał rozumieć sygnały z czujnika Halla, który odpowiada za wykrywanie pozycji zawiasu.



Jeszcze ciekawiej zrobiło się w momencie, gdy zszokowany użytkownik Reddita spróbował zgłosić sytuację do serwisu. Mężczyzna mieszka w Belgii, a telefon kupił legalnie w oficjalnym niemieckim sklepie Google Store. Był zatem przekonany, że wewnątrz wspólnego rynku Unii Europejskiej proces reklamacji zajmie mu pięć minut.

Konsultanci z Google One Support szybko wyprowadzili go z błędu. Bez mrugnięcia okiem odmówili wygenerowania numeru RMA oraz podania adresu serwisu. Powód? Belgia nie była oficjalnym krajem dystrybucji tego modelu, więc procedury nie przewidują tam pomocy.

Oficjalna rada od wsparcia technicznego zwaliła poszkodowanego z nóg. Doradzono mu, aby spakował telefon wart małą fortunę i wysłał go do znajomych lub rodziny w Niemczech, żeby oni nadali przesyłkę lokalnie jako obywatele.

Kuriozjum całej sytuacji dopełnia fakt, że oficjalne centrum naprawcze urządzeń Pixel dla tej części Europy znajduje się w Polsce. Konkretnie w Warszawie. Sprzęt i tak finalnie musiałby trafić do naszego kraju, ale dział supportu woli zmusić klienta do kurierskiej turystyki po sąsiednich państwach i wysyłania paczki w ciemno, bez żadnej oficjalnej dokumentacji.

Inne smartfony od Google też mają problem

Na forum Reddit da się zauważyć, że paczka poprawek z przełomu marca i kwietnia zbiera żniwo również wśród innych modeli. Starsze Pixele 6 masowo zamieniają się w martwe klocki po instalacji kwietniowego pakietu, a właściciele Pixeli 8 Pro po aktualizacji OTA zostają z identycznymi problemami i zerową pomocą ze strony producenta, który potrafi jedynie wysyłać formułki z generatora.


reklama - polecane wideo



Zgrzyt w oprogramowaniu demoluje nawet najnowsze portfolio. Użytkownicy topowego Pixela 10 Pro XL zgłaszają masowe awarie modemów i permanentny brak połączenia z siecią komórkową. Z kolei tańszy Pixel 10a po pobraniu nowego systemu potrafi zatrzymać się na ekranie startowym.

Źródło: Reddit (r/GooglePixel) / Zdj. otwierające: Unsplash (@amanz)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.