Żyjemy w czasach, w których oficjalne rozwiązania serwowane przez duże korporacje przypominają szkodliwe oprogramowanie sprzed lat. Oficjalna aplikacja Bing Wallpaper dla Windows działa niczym malware, a teraz do niechlubnego grona postanowiło dołączyć Google ze swoim podstawowym narzędziem do wyszukiwania na smartfonach iPhone.
Aplikacja Google na smartfony iPhone jak adware
Znacie zapewne kultowe powiedzenie „it’s not a bug, it’s a feature” (to nie błąd, to funkcja)? Użytkownicy smartfonów iPhone ze zdziwieniem obserwują zachowanie oficjalnej aplikacji Google dla swoich urządzeń z iOS. Powód? Jej działanie zaczęło przywodzić na myśli adware, czyli szkodliwe oprogramowanie serwujące reklamy. Firma z Mountain View tłumaczy się, że to nowa funkcja.
Kontrowersje wywołują tak zwane „adnotacje do stron”, które wykrywają znane nazwy, miejsca i rzeczy wspomniane na stronie internetowej, a następnie wyróżniają je i zamieniają w linki. Te po kliknięciu wczytują więcej informacji z Google.

Pomysł, jak zauważa Google na swoich stronach pomocy technicznej, polega na tym, aby użytkownicy smartfonów iPhone „szybko uzyskiwali dodatkowy kontekst dotyczący ludzi, miejsc lub rzeczy – bez opuszczania witryny, w której się znajdują”. Domyślacie się, że nie każdemu się to podoba.
- Nie przegap: Te smartfony i tablety Xiaomi, Redmi i POCO dostaną HyperOS na bazie Androida 16 (lista)

Jak to wyłączyć?
Google pozwala właścicielom witryn zrezygnować z tej funkcji. W tym celu należy wypełnić specjalny formularz, którego postanowienia zaczną obowiązywać po upływie 30 dni. Jednym słowem Google przerzuca niejako odpowiedzialność na witryny. Funkcji nie da się wyłączyć w aplikacji Google na smartfonach iPhone.
Źródło: support.google.com