Dysk Google pozwala użytkownikom na przechowanie określonej liczby plików – takiego odkrycia dokonali właśnie internauci. Na początku część z nich myślała, że jest to zwykły błąd, ale koncern niestety potwierdził wprowadzenie twardego limitu. Co najciekawsze, dotyczy on nie tylko darmowych konsumentów, ale także tych mających wykupione miejsce w chmurze lub opłacających miesięczny abonament. Sytuacja wywołała oburzenie, lecz czy reakcja społeczności faktycznie jest prawidłowa?
Dysk Google z limitem, który zdenerwuje klientów
Wszystko zaczęło się już w lutym, kiedy to na stronie pozwalającej przejrzeć listę występujących w aplikacji błędów pojawiła się nowa pozycja. Jej opis brzmiał wtedy następująco: „Limit liczby elementów (także tych znajdujących się w koszu) utworzonych przez to konto został przekroczony”. Kilka tygodni potem komunikat został zaktualizowany i obecnie prezentuje się tak: „Błąd 403: To konto przekroczyło limit 5 milionów utworzonych plików. Aby przechować więcej elementów, przenieś część z nich do kosza, a następnie usuń je na zawsze”. To zaniepokoiło użytkowników, gdyż Dysk Google nigdzie nie informuje o tego typu ograniczeniu.
Zaczęto więc prosić firmę o jak najszybsze naprawienie błędu. Mijały jednak kolejne miesiące, a Google nie reagowało na wezwania. Część osób napisało nawet do pomocy technicznej i w końcu nadeszła stosowna odpowiedź – okazało się, że limit został wprowadzony umyślnie, więc nie ma mowy o wdrażaniu jakichkolwiek poprawek. Korporacja jednak chyba zrozumiała, iż warto byłoby klientów o takiej „nowości” informować nieco wcześniej – niektórzy zaczęli dostrzegać u siebie stosowne powiadomienie uświadamiające o tego typu irytującym ograniczeniu.

Dla wielu osób niezrozumiałe jest jednak to, że zmiana objęła swoim zasięgiem dosłownie wszystkich użytkowników – nawet tych opłacających subskrypcję Google One z 30 TB dostępnego miejsca. Oczywiście można powiedzieć, iż przecież nikt o zdrowych zmysłach nie zamieści w chmurze 5 000 000 plików, ale i tak mówimy o dosyć realnym scenariuszu. Wystarczy wgrać pięć milionów elementów o rozmiarze 4 KB, co przełoży się na zapełnienie wyłącznie 20 GB – co w przypadku gdy ktoś płaci za kilkanaście terabajtów? No właśnie.
Dlatego też odpowiadając na pytanie z pierwszego akapitu – uważam, że reakcja społeczności jest jak najbardziej prawidłowa. Nie do przyjęcia jest, by tego typu limit okazał się niespodzianką dla osób przelewających koncernowi kilkadziesiąt dolarów każdego miesiąca. Wszystko powinno być zaimplementowane z co najmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, by każdy mógł przygotować się na nadciągające ograniczenie.
Na koniec przeczytajcie sobie oficjalne oświadczenie Google przesłane redakcji Ars Technica:
Limit 5 milionów plików nie jest błędem, lecz stanowi zabezpieczenie przed niewłaściwym wykorzystaniem naszego systemu w sposób, który mógłby wpłynąć na stabilność i bezpieczeństwo systemu. Limit dotyczy tego, ile elementów pojedynczy użytkownik może utworzyć na dowolnym dysku, a nie całkowitego limitu dla wszystkich plików na dysku. Ten limit nie ma wpływu na zdecydowaną większość naszych użytkowników, którzy mogą korzystać ze swojej pamięci masowej Google. W praktyce liczba użytkowników dotkniętych tym problemem jest znikoma.
Źródło: Ars Technica