Tekst generowany przez AI ma teraz ukryty znak wodny. Oto, jak działa

Maksym SłomskiSkomentuj
Tekst generowany przez AI ma teraz ukryty znak wodny. Oto, jak działa

Kopiujesz odpowiedź wygenerowaną przez Claude’a, wklejasz ją do dokumentu i nie widzisz niczego podejrzanego. Mimo to tekst może zawierać maszynowo wykrywalny ślad wskazujący na udział sztucznej inteligencji. Anthropic rozszerza znakowanie na kolejne, również starsze modele, a użytkownik nie może tej funkcji wyłączyć. Znak wodny nie jest jednak cudownym wykrywaczem treści napisanych przez AI i łatwo wyciągnąć z jego działania błędne wnioski.



Coraz więcej modeli Claude zostawia znak wodny

Od 3 listopada niewidoczne oznaczenie w wygenerowanym tekście dodają modele Claude Mythos 5, Opus 4.7 i Sonnet 4.6. Następną falę wdrożeń zaplanowano na 16 listopada, a obejmie ona Opus 4.6, Opus 4.5, Sonnet 4.5 oraz Haiku 4.5. Pierwszy z wymienionych modeli miał zostać objęty zmianą wcześniej, lecz jego termin przesunięto bez podania przyczyny. W przypadku Amazon Bedrock pełne wdrożenie może potrwać kilka dni dłużej.

Nowsze modele Claude AI, udostępnione po 2 sierpnia 2026 roku, generują znak wodny już od chwili premiery. Mechanizm działa na poziomie samego modelu, dlatego obejmuje odpowiedzi generowane w aplikacjach Claude, Claude Code, Cowork i przez API. Ślad pojawia się również wtedy, gdy obsługiwany model działa za pośrednictwem AWS, Google Cloud lub Microsoft Foundry.



Anthropic wdrożył rozwiązanie w związku z wymogami przejrzystości wynikającymi z unijnego AI Act. Firma zastosowała je jednak globalnie, więc dotyczy także użytkowników spoza Unii Europejskiej. Nie przewidziano przy tym opcji rezygnacji ze znakowania.

W tekście nie ma ukrytych znaków ani dodatkowych słów

Określenie „znak wodny” może sugerować niewidoczny ciąg znaków, który da się znaleźć w edytorze albo usunąć jednym kliknięciem. W tym przypadku działa to inaczej. Claude pozostawia statystyczny wzorzec w sposobie dobierania kolejnych słów. O co dokładnie chodzi?

Model często ma do wyboru kilka podobnie dobrych sformułowań. Mechanizm znakowania wpływa na te drobne decyzje według określonego klucza. Dla czytelnika zdanie nadal wygląda zwyczajnie, ale odpowiednio długi fragment można później przeanalizować i ocenić prawdopodobieństwo, że przy jego tworzeniu uczestniczył Claude. Anthropic wykorzystuje wariant opracowanej przez Google DeepMind metody SynthID-Text.

Rozwiązanie nie dopisuje niewidocznych symboli, nie zwiększa liczby zużywanych tokenów i nie powinno wpływać na cenę usługi. Zakodowany wzorzec nie przechowuje też informacji o użytkowniku, jego firmie ani konkretnej rozmowie. Ma wskazywać jedynie na możliwy udział modelu.

Skopiowanie tekstu nie usuwa znaku wodnego z odpowiedzi AI, ale można go zgubić

Dlaczego? Ponieważ oznaczenie wynika z doboru słów, pozostaje w treści po skopiowaniu jej do Worda, wiadomości e-mail czy systemu CMS. Może przetrwać także lekką korektę, zmianę kilku zdań albo skrócenie materiału. Nie jest jednak niezniszczalne.

Gruntowne przepisanie tekstu, jego ponowne sparafrazowanie lub przetłumaczenie może osłabić wzorzec do tego stopnia, że przestanie być wykrywalny. Problemem są również krótkie fragmenty, bo zawierają zbyt mało decyzji językowych potrzebnych do wiarygodnej analizy. Kod i treści mocno oparte na faktach także dają mechanizmowi mniej swobody niż dłuższy tekst publicystyczny.

W części starszych modeli istnieje dodatkowe ograniczenie dla programistów. Zmiana domyślnych parametrów temperature, top_p lub top_k, odpowiadających za sposób wybierania kolejnych elementów odpowiedzi, może sprawić, że ślad nie zostanie naniesiony w sposób pozwalający na pewne wykrycie. Zwykły użytkownik aplikacji Claude nie ma dostępu do tych ustawień.

Nie każdy może dziś sprawdzić tekst z Claude’a

Wykrywacz tekstowego znaku wodnego znajduje się obecnie w zamkniętych testach. Dostęp mogą uzyskać między innymi regulatorzy, organy ścigania, media, fact-checkerzy, badacze, instytucje edukacyjne oraz firmy, które potrzebują takiego narzędzia do wypełnienia obowiązków prawnych. Nie jest to zatem publiczna usługa, do której każdy wklei szkolne wypracowanie lub artykuł znaleziony w sieci. Inaczej wygląda sytuacja z plikami.

Do obsługiwanych obrazów, między innymi PNG i JPEG, Claude może dołączać podpisane metadane pochodzenia zgodne ze standardem C2PA. Można je odczytać za pomocą bezpłatnego Claude Content Checker, ale jest to osobny mechanizm i nie służy do analizy zwykłego tekstu.

Najważniejsze jest właściwe odczytanie wyniku. Wykryty ślad nie dowodzi, że Claude stworzył cały materiał. Może pojawić się także w tekście przetłumaczonym lub mocno zredagowanym przez model, nawet jeśli pierwotną wersję napisał człowiek. Z drugiej strony brak oznaczenia nie potwierdza ludzkiego autorstwa, ponieważ wzorzec mógł zniknąć podczas dalszej obróbki albo nigdy nie był wystarczająco silny. To sygnał o prawdopodobnym udziale Claude’a, a nie cyfrowy dowód rozstrzygający sprawę.

Czy wszystkie teksty generowane przez ChatGPT i Gemini powinny być jasno oznaczane i mieć podobny znak wodny? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Źródło: Anthropic, support.claude.com

Maksym SłomskiMaksym Słomski Z dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, a z nowymi technologiami właściwie od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP SA i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Newsman, tester, ten od wideo. Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i biegania. Wyznawca filozofii xD.