Szukanie lokalnego pliku lub aplikacji w Windows 11 to często droga przez mękę, kończąca się wysypem losowych wyników z sieci zamiast otwarciem programu. Microsoft w końcu posłuchał narzekań użytkowników i szykuje zmianę, na którą czekaliśmy od premiery systemu. W testowych wersjach pojawiła się opcja pozwalająca jednym przełącznikiem całkowicie odciąć Binga od systemowej lupy. To koniec wciskania nam internetowych sugestii na siłę.
Unijny bat na Microsoft. Windows 11 zyska funkcję, na którą czekaliśmy latami
Ta nagła chęć Microsoftu do ułatwiania nam życia nie wzięła się znikąd. Za zmianami stoi unijny akt DMA (Digital Markets Act), który zmusza giganta do rozdzielenia usług sieciowych od jądra systemu. Dzięki temu użytkownicy dostaną opcję, która całkowicie zmieni działanie Windows Search, wprowadzając m.in. pełne wsparcie dla tzw. podciągów (substring).
Co to oznacza w praktyce? Koniec z sytuacjami, w których algorytm kapitulował, jeśli nie wpisałeś nazwy pliku od pierwszej litery. Jeśli na Twoim dysku leży grafika „WakacjeMielno2025”, wyszukiwarka bez problemu połączy kropki i odnajdzie ją po wpisaniu samego hasła „Mielno”. Ponadto algorytm został tak przestrojony, że wystarczą zaledwie dwa wpisane znaki, aby system dał bezwzględny priorytet plikom na dysku, drastycznie spychając wyniki sieciowe na dalszy plan. Zmiany te ominą jednak sztuczną inteligencję. Microsoft nie zamierza rezygnować z Copilota. Ostatecznie odizoluje jednak jego działanie od zwykłego przeszukiwania prywatnych folderów.

Jeden suwak zamiast ryzykownej zabawy w Edytorze rejestru. Tak pozbędziesz się Binga
Najlepsze jest to, że całe to czyszczenie systemu z internetowego spamu aktywujemy jednym kliknięciem. Do tej pory jedynym sposobem na okiełznanie „lupy” i zablokowanie zapytań do sieci była ryzykowna, ręczna modyfikacja kluczy w sekcji HKEY_CURRENT_USER Edytora rejestru. Teraz załatwi to prosty suwak w ustawieniach, który całkowicie odetnie wyszukiwarkę od serwerów MSN czy Binga. To przełoży się na gigantyczny skok responsywności i spadek zużycia zasobów komputera.
Po przesunięciu suwaka z paska wyszukiwania znikną nie tylko wyniki z sieci, ale też natrętne reklamy i rekomendacje z Microsoft Store. System przestanie wyświetlać sugestie pobrania aplikacji, których nie masz na dysku, i nie zobaczymy już irytującego przycisku „Pobierz”. Narzędzie stanie się w 100% lokalną, błyskawicznie działającą przeglądarką Twoich własnych zasobów. Pozostaje tylko jedno pytanie – czy funkcja ta, ze względu na swoje powiązanie z unijnym prawem DMA, trafi do użytkowników na całym świecie, czy zostanie sztucznie zablokowana wyłącznie dla mieszkańców Europy? O tym przekonamy się już wkrótce.
Źródło: Digital Trends, Windows Latest